-Zobaczysz. Chodźmy do nich-
Idzie do baru
Właściciel
Poszedł za tobą, ale w barze nikogo nie było.
-Cholera. Gdzie oni mogą być?-
Zaczął się rozglądać po barze
Właściciel
Preston
-Może już poszli?
-Być może.-
Idzie do magazynu
Rozgląda się więc po całym okręcie w poszukiwaniu swoich towarzyszy
Właściciel
Dotarłeś tam. Był tam szef ochrony, Greg, Kapitan, jego brat i Aleksiej.
Właściciel
-Jak na razie- przedstawiamy dowody.
Właściciel
Greg przedstawiał dowody, a Kapitan ich słuchał.
Czeka więc na rozwój wydarzeń
Właściciel
Kapitan przerwał.
-Więc. Mój brat jest zdrajcą?
Drobnym, prawie niezauważalnym ruchem dowódca obrony sięgnął po broń, podobnie jak Kapitan.
Tylko ty to zauważyłeś.
Powoli przygotowywuję się do podniesiena broni ale tak aby nikt nie zorientował się o tym.
Właściciel
Aleksiej też wykonał taki ruch. Podobnie jak Toad i Greg.
A więc nikt nie ufał nikomu.
Właściciel
W końcu wszyscy wyciągnęli pistolety i utworzyły się dwie grupki:
W jednej stałeś ty, Greg i Aleksiej, a w drugiej Toad, Dowódca Ochrony, barman i Kapitan.
Podnosi broń i mówi
-Naprawdę chyba nie chcemy aby to tak się skończyło prawda?-
Właściciel
Kapitan przecząco pokiwał głową.
-Niestety, ale za dużo wiecie.
Aleksiej przeładował.
-A wy doprowadzicie ten okręt do zatonięcia.
-Chyba nie chcecie doprowadzić do śmierci 400 osób prawda?-
Właściciel
Barman odpowiedział pierwszy.
-Nie wasz interes, skoro zginiecie.
Grego spojrzał się na Toada
-Je*any zdrajca.
-Wątpię czy nasza lub wasza śmierć w czymś pomoże.-
Właściciel
Dowódca ochrony prychnął.
-Zawsze jeden problem z głowy.
-Plus wątpie czy ''władzom'' miasta spodoba się fakt iż ludzie którym płacą chronią zdrajców.
Powiedział po czym złapał karabin mocniej
Właściciel
Dowódca ochrony cię wyśmiał.
-A kto niby się o tym dowie?
Szepnął do Grega
-Na twój znak.-
Właściciel
Greg z kolei jeszcze nie strzelał.
Dalej czeka na rozwój wydarzeń coraz bardziej gotowy do wystrzału
Właściciel
Te jednak nie nadeszły z czasem.
Jednak usłyszeliście eksplozję gdzieś na statku, oraz wiele strzałów.
Aleksiej spojrzał na kapitana.
-A to co?
-Atak. Piratów. Doskonały moment sobie wybrali.
-Widać ktoś ich na to przygotował.-
Prychnął po czym ostrożnie poszedł zbadać sytuacje
Właściciel
Musiałbyś wyjść, tym samym zostawiając swoich dwóch na ich czterech.
-No? Macie zamiar tak stać i czekać aż wybiją cały okręt?-
Właściciel
Żaden nie odpowiedział, ale widać było, że się denerwują.
-Wątpie czy chcemy my wszyscy tutaj zginąć. Jeszcze taką głupią śmiercią.-
Właściciel
Czekali. I słuchali dźwięki na zewnątrz.
Właściciel
Strzały padały często i gęsto, przerywane były jękami konających.
-Myślę że walczący nas potrzebują.-
Właściciel
Greg jako pierwszy przerwał ciszę, wypalając w klatkę piersiową Toada. Aleksiej był drugi, postrzelił kapitana. Dowódca Ochrony z kolei strzelił w Grega, trafiając go w nogę.
Strzelił do dowódcy ochrony
Właściciel
Trafiłeś go w głowę, padł martwy. Barman trafił cię w ramię, ale celny strzał Aleksieja zniweczył jego szanse na ponowne naciśnięcie spustu.