Właściciel
Micharlos
-To odtrutka.
Charlie
Nie udało się, postać cię odkopnęła.
Znowu zrobił to samo. Gdy doskoczył do broni, błyskawicznie ją zabezpieczył. Leży, trzymając zabezpieczony karabin.
-Dobry jesteś w biciu się, trzeba przyznać...
Wstał, nieco obolały od kopniaków i zawiesił m16 na plecy.
Właściciel
Charlie
Ale to się nie udało, nieznajomy przygniótł cię butem.
-No bez jaj amigo.
Użył okazję, po czym kastetem zaje*ał mu w nogę tak, by poczuł co to ból.
Właściciel
Charlie
No cóż, wbiłeś mu ostrza kastetu w nogę, ale nawet się nie wzruszył.
Szybko wyjął ostrze, po czym złapał go za nogę i, używając siły, wywalił na ziemię, po czym bierze karabin i otwiera ogień w postać.
Właściciel
To również się nie udało, bo skończyło się mocniejszym przyduszeniem brzucha.
-Jeszcze jeden manewr, a ja podpale lont.
-A przed tym odstrzelisz mi głowę rewolwerem.
Leży przygwożdżony nogą postaci do ulicy.
Konto usunięte
-Skąd mam pewność, że to nie jakiś kwas, który po wstrzyknięciu nie wypali mi żył?
Właściciel
Charlie
-No tak.
Micharlos
Postać na te słowa wyjęła identyczną strzykawkę z taką samą substancją.
-Chcesz zobaczyć jej działanie?
Konto usunięte
Wpierw położył na masce najbliższego auta to czym jest w stanie za ową substancję zapłacić, czyli batona, dwie butelki wody, oraz kanister z benzyną. Kiedy skończył to założył ręce na klatce i kiwnął głową.
-Pokazuj.
-Uh...stary...wiesz co? Może lepiej załatwmy to inaczej. Bo ja...no...uh...wiem, że to zabrzmi jak z ust dziecka, ale...wybaczysz mi za to, co tobie uczyniłem? Zachowałem się jak dupek...
Właściciel
Micharlos
Postać kiwnęła głową, podeszła do jakiegoś zombiaka i dała się ugryźć w rękę. Zaraz po tym nieznajomy zabił truposza i zbliżył się do ciebie, pokazując ci żyły w miejscu, gdzie został ugryziony. Robiły się powoli brudno zielone. Zaraz po tym wbił igłę w żyłę i wpuścił do organizmu całą substancję. Nie minęło 30 sekund, a krew wróciła do normy.
-Może być?
Charlie
-Yhm. I tak nie ciebie miałem zabić.
-Jak można wiedzieć, to kogo chcesz ukatrupić?
Łagodnie wydostał się z przygwożdżenia postaci, po czym wstał, podszedł do karabinu i wziął go.
-Mogę ci pomóc w tym.
-Ok. Twój wybór. Oh, byłbym zapomniał...oddasz "gnata"?
Właściciel
Charlie
Oddał ci go, ale wyjął magazynek, który podał osobno.
-Dynamit sobie weź.
Umieścił magazynek Colta w pistolet.
-Ok...?
Poszedł po dynamit - był oddalony o ok. 7m od niego i postaci. Schował laskę dynamitu do kieszeni luntem w dół.
-Obyśmy się jeszcze spotkali.
Idzie przed siebie.
Właściciel
Charlie
Postać nie odpowiedziała, a następnie poszła przed siebie. W kilka sekund straciłeś ją z oczu.
Idzie dalej przed siebie uzbrojony w odbezpieczony pistolet.
Konto usunięte
-Jak najbardziej.
Wyciągnął rękę aby zapieczętować umowę.
Właściciel
Charlie
Dotarłeś do przedmieść Warszawy.
Rozejrzał się, czy nie ma truposzy.
Konto usunięte
-Jeśli Cię to interesuje to w tym budynku jest jakiś zepsuty tablet, osobiście nie wiem co z nim zrobić, ale nuż okażę się, że Ty masz dla niego jakieś zastosowanie.
Wskazał na budynek z którego wyszedł kciukiem.
Właściciel
Charlie
Były, ale nie stanowiły zagrożenia. Dlaczego? Były za słabe, by biec za tobą i za daleko, by cię atakować.
Micharlos
-Może. Dziękuję.
Oddał ci to, co miałeś dostać w wymianie.
Konto usunięte
Spróbował owinąć strzykawkę w jakąś szmatkę by ta miała mniejsze szanse na stłuczenie się i schował ją do ubrania po czym pożegnał się gestem ręki i skierował znów przed siebie by dalej plądrować.
Właściciel
Micharlos
Udałeś się więc.
Postać chwilę cię obserwowała, a następnie ruszyła w przeciwną stronę, znikając później między budynkami i gruzem.
Wciąż idzie, szukając jakiegoś sklepu z amunicją.
Konto usunięte
Dumny z siebie, że spotkał kogoś i nie posłał go miotaczem w czeluści piekieł szedł dalej w poszukiwaniu miejsca w którym mógłby się osiedlić, przynajmniej na kilka dni.
Właściciel
Charlie
Znalazłeś zdemolowany sklep myśliwski, połączony z wędkarskim.
Micharlos
Bloki, domy jednorodzinne itp...
Konto usunięte
Szukał czegoś wysokiego, naprawdę wysokiego.
Wszedł do sklepu, po czym go przeszukał za amunicją, w co wątpił że znajdzie.
Właściciel
Micharlos
Pałac Kultury i Nauki?
Charlie
Znalazłeś śrut.
Konto usunięte
Tam też się skierował mając nadzieję, że do nikogo jeszcze nie należy.
Właściciel
Micharlos
I tym samym zauważyłeś, że podkładają ładunki wybuchowe.
Konto usunięte
Zbliżył się na tyle by móc dosięgnąć ich ogniem i dopiero wtedy się odezwał.
-Co Wy odpi***alacie?
Właściciel
-Wykonujemy rozkazy ch*ju.
Konto usunięte
-Co za głąb wydał rozkaz, żeby zburzyć jeden z najpiękniejszych budynków w tym kraju?
Konto usunięte
-A czy Pan by odszedł jakby kto podkładał ładunki wybuchowe pod Pana dom?
Zbliżył się spluwając.
Właściciel
-Masz szczęście, że to tylko plany. A teraz powiedz pa-pa i wynocha!
Konto usunięte
-Realne plany.
Powiedział ozięble stojąc dalej gdzie stał, wyciągnął zapałkę i odpalił kompletnie nic z nią nie robiąc.