Właściciel
- Lepiej będzie jeśli ja tu zostanę, w razie czego, przyślę ci kogoś jutro rano, będziesz miał go do swojej dyspozycji.
Właściciel
- Jasne, mam dobrą pamięć. - powiedział po czym ruszył do wyjścia, wychodząc z podziemi widział jak Akryl i Ebon wchodzą do Karczmy, wyminął ich i ruszył do swojej siedziby.
Właściciel
Ebon spojrzał na niego.
- Świetnie, mojemu koledze przyda się trochę odpoczynku. - wziął przepustkę i ruszył do podziemia.
- Coś nie tak? - spojrzał zdziwiony na Parakha.
Właściciel
- Najlepiej będzie jak będziemy szukać ksiąg z elfickimi ornamentami. To powinno nieco ułatwić sprawę.
Właściciel
Zaraza przeszedł obok i zaczął od drugiej strony, tak było łatwiej.
Właściciel
Zaraza opierał się o półkę z książkami czytając "100 sposobów na zarażenie się Skamienicą" kiedy go usłyszał. Spojrzał z nad książki.
- Co to? - spytał.
Właściciel
- Nareszcie. - Zaraza położył książkę na podłodze i podszedł. - Dobra, musimy dowiedzieć się co jest w tych świątyniach, to z pewnością uprości znalezienie Xardasa.
Właściciel
- Nie ma go opisanego w tej księdze? To dziwne, może ta mapa jest błędna?
Właściciel
- Hmm... Pytanie tylko skąd Xardas wiedział że coś tam właściwie jest?
Właściciel
- Przecież na mapie nie ma słowa napisanego o tym co się w tym miejscach znajduje, musiał o tym wiedzieć. Mam nadzieję że jeśli go znajdziemy to także poznamy jego źródło informacji. Tak czy inaczej, lepiej ruszajmy, im szybciej tam dotrzemy tym lepiej.
Właściciel
- Tylko do miejsca w którym żeśmy przenieśli się do miasta, dalej będziemy musieli iść, chyba że masz lepszy pomysł.
Właściciel
- To zależy co masz na myśli.
Właściciel
- To zbyt niebezpieczne, poza tym nie wiemy jak wygląda okolica tych ruin, nie wiadomo czy nie pojawimy się centralnie w obozie elfów albo przy przepaści, już lepiej iść na piechotę.
Właściciel
- Przykro mi ale nie ma mowy, nie będę ryzykował na tyle żeby przenosić się takim, transportem. Nie zamierzam ryzykować tak mocno, pomagam wam, ponieważ miałem zamiar powstrzymać Xardasa, ale nie będę ryzykował w takim stopniu, ja bez tego wymiaru przeżyję, albo znajdź inny pomysł, albo nie licz na moją pomoc.
Właściciel
- Wolę walczyć w pojedynkę, niż ryzykować i walczyć każdym elementem ciała oddzielnie, to jak, za ile lecimy?
Właściciel
Zaraza otwarł portal i wszedł do niego.
Pojawili się w tym samym obozie po którym wcześniej rozglądał się Zaraza, tym rozszarpanym przez, coś.
Właściciel
- Trafiłem na ten obóz kiedy ty przesłuchiwałeś tego khajiita, próbowałem dowiedzieć się co doprowadziło do tych zniszczeń ale nic nie znalazłem.
Właściciel
Zaraza wzruszył ramionami i wspiął się bez większego problemu na Parakha.
Właściciel
Kiedy dolecieli zobaczyli ogromne ruiny wystające z pod ziemi dookoła których szybował smok który przedtem wyleciał z ruin pod wieżą Xardasa, sporej wielkości wrota - choć dalej za duże na smoka - były otwarte. Zanim dokładnie przemyśleli działanie smok zobaczył ich i zaczął lecieć w ich stronę.
- Mamy problem. - spojrzał w stronę lecącego smoka.
Właściciel
Zaraza przetoczył się do środka, i oparł się o jedną ze ścian tunelu.
- Następnym razem uprzedź mnie. - mówił strzepując kurz z spodni.
Smok zleciał w dół i wylądował kilka metrów przed wrotami.
- Dreho - odezwał się. - Idźcie i poinformujcie tego przeklętego saladuka że czekam na coś, co mi się należy.
Smok używał słów - które choć nie występowały w języku ludzkim, to także w języku smoków nie były spotykane.
Właściciel
- Xardas jest mi winien moc, tylko na niej mi zależy, nie obchodzi mnie w jaki sposób chciałby sam jej użyć, zawarł pakt, który musi spłacić, jak jej użyję? To się zobaczy. - Smok wyszczerzył zęby i wzleciał w powietrze.
Właściciel
Byli w niedługim tunelu ozdobionym pochodniami i jakimiś ornamentami na ścianach, kawałek dalej było niewielkie pomieszczenie w którym były dwa trony przy lewej i prawej ścianie, a pomiędzy nimi otwarte kamienne - jak zresztą prawie wszystko w tych ruinach. - wrota. Dalej za wrotami widać było wrota schodzące w dół.
Właściciel
Zaraza wstał i powoli ruszył zanim. Jako iż był wyczulony na magię wyczuł obecność Xardasa, gdzieś głębiej, ale jednak.
Schody zaprowadziły do długiej sali pełnej otwartych trumien oraz wszędzie leżących ożywieńców, co ciekawe mieli na sobie ślady broni ciętej, z której Xardas raczej nie korzystał.
- Coś tu nie pasuje, od kiedy Xardas nosi broń?
Właściciel
Idąc dalej trafili na kilka podobnych pomieszczeń oraz parę rozwiązanych już zagadek, po dłuższym wędrowaniu po ruinach trafili na kamienne wrota, zamknięte, stał przed nimi opancerzony ożywieniec z święcącymi się na czerwono oczami, Stał do nich przodem trzymając w ręce topór - coś al'a starożytnego norskiego.
- Wskrzeszony, prawdopodobnie Xardas zostawił go tu na straży.
Właściciel
- Zobaczymy jak bardzo Xardas go dopakował. - Zaraza otwarł portal i wyciągnął z niego pewien nietypowy miecz (dokładniej miecz działający taki sam jak ten Miraaka z Dragonborna.) którym zamachnął się w nieumarłego a ten rozciągnął się i wgniótł pancerz na jego nodze, ten ruszył na niego z toporem. Zaraza wykierował mieczem pod takim kątem że kiedy trup zbliżał się oberwał w łopatkę i wywrócił się tuż obok niego, wtedy otwarł pod nim portal i wyrzucił go drugim tak że uderzył o wrota, odepchnął się od nich i spojrzał w jego stronę, miał zacząć ruszać w jego stronę jednak Zaraza użył mocy energii z siłą na tyle mocną że nieumarły wleciał we wrota rozwalając je na kawałki, leżał teraz wśród zniszczony fragmentów wejścia, Zaraza ponownie otwarł portal pod nim jednak tym razem nie otwarł drugiego nigdzie obok, nieumarły wraz z kawałkami wrót zniknął i pojawił się... Gdzieś.
- Możemy ruszać dalej. - odparł spoglądając na Parakha po czym ruszył dalej, co ciekawe za wrotami ruiny zaczęły się zmieniać, ruiny nie były już z starego kamienia a zmieniły się w zbudowane z kwarcu, dalej prowadził kolejny tunel, tym razem z pochodniami które jednak świeciły nie przez płomień a jakieś błękitne kryształki umieszczone na nich.