Moderator
Marek
Syknął z bólu i zaczął się trzymać za głowę
- Cholera jasna!
Właściciel
Marek
Ból nie ustępował. Zaczął nasilać się, po czym zaczęły boleć cię ręce, pierś, a zaraz potem kręgosłup. Miałeś wrażenie, jakby mięśnie rąk rozrywały się na kawałki, kości kruszyły w pył, gałki oczne zaczęły wgniatać ci się w głąb czaszki, kręgosłup zaczął giąć się w różnych kierunkach, napierając na limit, aż w końcu pękając na pojedyncze segmenty. Organy rozerwały się od wewnętrznego ciśnienia i jeszcze ten gorąc który z każdą chwilą był coraz większy. To uczucie było gorsze od śmierci. Sam rzuciłeś się na ziemię, wyginając ciałem we wszystkie strony próbując choć trochę ukoić ból.
Moderator
Marek
Niemiłosiernie krzyczy z bólu.
Właściciel
Marek
Zemdlałeś. Na szczęście, bo ten ból był nie do zniesienia.
Moderator
//Można prosić o temat ze snem do momentu wybudzenia z tego stanu?\\
Moderator
Marek
Otwiera oczy i nieco zaspanym głosem mówi
- Co się dzieje?
Właściciel
Marek
- już dobrze synku - odparła Rose, która otuliła cię skrzydłem. - już po wszystkim
//Powiedział ten, który zrobił ze Stanley'a Furry-papugę. Bez urazy
niemamnietu
//Wskaż inny przykład, gdzie zrobiłem z czyjejś postaci furry-papugę. No dawaj. Ty za to nie możesz zaprzeczyć, że zdarzało ci się przerabiać postacie na smoki już nie raz, nie dwa//
Moderator
Marek
- Czy wszystko jest na pewno dobrze?
Pobieżnie się ogląda.
Właściciel
//no dobra, masz rację... Ale właściwie to co w tym złego?
Marek
Nie jest dobrze. Jesteś czarny, pokryty łuskami, stoisz na czterech łapach, czyli innymi słowy, jesteś smokiem.
- na pewno - Rose kiwnęła głową.
Moderator
Marek
- Wątpię w to po moim obecym stanie.
Przewraca się na bok, nieco się skulił i zaczął trzymać rękoma za kolana jednocześnie płacząc.
Właściciel
Marek
- już nie płacz Marek - Rose przytuliła się do ciebie. - przed tobą jeszcze długie życie. Czeka cię okres dojrzewania, dorosłość, pierwsza miłość, praca, starość. Zostaw łzy na później
Moderator
Marek
- Straciłem wszystko w jeden dzień.
Dalej płacze
Właściciel
Marek
- ale zyskałeś znacznie więcej
Moderator
Marek
- Lecz co z tego jeśli nie jestem sobą?
Właściciel
Marek
- byłeś, jesteś i zawsze będziesz sobą. Nieważne jakim stworzeniem byś nie był
Moderator
Marek
- Lecz chciałbym być sobą, tym poprzednim mną.
Właściciel
Marek
- Marek - Rose trąciła cię pyskiem. - teraz jesteś wolny
Moderator
Marek
- Ale ja byłem wolny
Właściciel
Marek
- siedzenie w złotej klatce, to nie wolność - odparła.
Moderator
Marek
- Nie żyłem w przysłowiowej złotej klatce
Właściciel
Marek
- wyścig szczurów, podły szef, brak domowego ciepła... Naprawdę podobało ci się takie życie? - pokręciła głową. - Marek...
- ...Ty naprawdę kogoś potrzebujesz
Moderator
Marek
- Masz rację. Lecz jak mam wieść szczęśliwe życie skoro nie jestem sobą?
//Porywaj dzieci z biedronki i je faszeruj dżemem czy coś//
niemamnietu
//Kiedy byłeś sobą byłeś sztywniejszy od Sztywnego Patyka, a żywot gorszy od tego opisywanego przez Dakanna. Bierz przykład ze Zdera. Ty widzisz koniec pewnego rozdziału, a on nowe możliwości siania swojego stylu życia wszędzie, gdzie się pojawi.//
Właściciel
Marek
- Marek, nie zrzędź bo ci skrzydła odpadną - zaraz. To ty masz skrzydła?
Moderator
Marek
- Chyba nie rozumiesz mojej sytuacji życiowej.
Właściciel
Marek
- jesteś smokiem, twoja matka to szalona milionerka, masz kilku dziwnych braci oraz stabilną pracę zapewnioną przeze mnie - przytuliła cię skrzydłem. - tak, ty to naprawdę masz przerąbane - roześmiała się.
Moderator
Marek
- Lecz ja chcę odzyskać poprzednie ciało. Gdybym tylko mógł cofnąć czas i wszystko zmienić.
Ciężko wzdycha jednocześnie dalej leżąc na ziemi.
Właściciel
Marek
- a dlaczego nie przystosujesz się do ciała jakie masz? - warknęła niezadowolona. - chodź, czeka cię solidna lekcja latania - brzmiała stanowczo, gwałtownie zmieniając swoje nastawienie do ciebie. Chyba przekroczyłeś limit jej cierpliwości.
Moderator
Marek
Wstaje z spuszczoną głową
- Masz rację. Za bardzo się tym wszystkim przejmuję.
niemamnietu
//Chyba zacznę liczyć te "Za bardzo się tym wszystkim przejmuję"//
Właściciel
Marek
- po prostu nie bierz tego wszystkiego do siebie. Słuchaj, Marek, nie możesz przez całe życie chować się w kącie i płakać - westchnęła. - musisz być twardy! W końcu jesteś mężczyzną, mam rację?
Moderator
Marek
- Mężczyzną jestem na papierze, a w głębi siebie jestem nadal roztrzepanym osiemnastolatkiem.
Właściciel
Marek
- według innych jesteś dobrym człowiekiem, a w przyszłości pójdziesz na wojnę - dokończyła twoje słowa.
Moderator
Marek
- Liczę na to, że nie będzie III wojny światowej
Właściciel
Marek
- oczywiście, że nie będzie - uśmiechnęła się. - bo to my zamierzamy ją wygrać
Moderator
Marek
Flashbacki z Wietnamu
//Chyba z "atak z włóczni"//
Właściciel
Marek
- Marek? Może już wrócimy do domu? Pewnie od tych pokrzyw masz oparzony język
Moderator
Marek
- Racja. U mnie w domu powinny być lekarstwa w szafce.
Właściciel
Marek
- w porządku. No nadeszła pora na pierwszą lekcję latania. Gotowy?