Usami:
Bez słowa wstała i otworzyła mu drzwi.
Usami
- Dziękuję. - wyleciał z pomieszczenia.
//Na którym piętrze jest sekretariat?
Usami:
Sekretarka zamknęła za nim drzwi.
//Według opisów pięter to na parterze.
JD:
On i Zoe weszli do sekretariatu.
- Dobry, chcielibyśmy zapisać się na zajęcia dodatkowe, konkretniej na sztuki walki.
//Mogę sama sobie (i Filiżance zarazem) być sekretarką, czy jeśli GM pojawia się w roli gracza to potrzebuje drugiego GM'a?
Filizaneczkaherbaty
Ciasteczka/Zoe
Poczekała na reakcję sekretarki.
niemamnietu
JD i Zoe
- W porządku. Możecie przyjść jutro do Kevina McCallistra.
Filizaneczkaherbaty
Zoe
Chciała coś powiedzieć ale JD ją wyprzedził.
I dobrze, bo by się zająkała.
Sekretarka nie wydaje się być miłą kobietą.
Tak przynajmniej wydaje się Chmurce.
niemamnietu
JD
- On sam was znajdzie.
Filizaneczkaherbaty
Zoe
Spojrzała na JD, w jej oczach można było dostrzec lekkie... Zdziwienie? I tłumioną złość.
Nie lubiła ogólnych odpowiedzi.
JD:
- A żeby nas znalazł nie musimy się wpisać na listę czy coś? Z imienia i nazwiska?
Filizaneczkaherbaty
Zoe
Powaga Zoe!
Bo co mi zrobisz?
Zamknij się, okej? Potrzebujemy poważnej części.
Nie.
Tak.
Nie.
Tak.
Boże, przestań.
Bo c...?
Zamknij się. Teraz. Potrzebujemy powagi, Zoe.
Ugh. .
niemamnietu
JD
- Nie, on was znajdzie. Ma dobrą orientację w terenie.
JD:
- ...okej? No to do widzenia.
Ruszył w stronę wyjścia z sekretariatu.
W drzwiach jednak poczekał na Zoe.
Filizaneczkaherbaty
Zoe
Wyszła z sekretariatu i zamknęła drzwi
Hans
Zapukał i bez czekania na odpowiedź wszedł do gabinetu.
Gdy tylko przekroczył próg od razu powiedział "dzieńdobry" jak kulturka nakazuje.
- Ja w sprawie zajęć dodatkowych
Hans:
Sekretarka podniosła na niego wzrok.
- Wiele was dzisiaj. Słucham, na co chcesz się zapisać? - zapytała chłodnym tonem.
Hans
- Jest może klub siatkówki? Albo ogólnie klub sportowy? - Spytał podchodząc do biurka sekretarki
//Tak, częściowo chcę wcisnąć Hansa w dramę z wampirami w klubach sportowych
Jakby umierający przyszły partner kto to powiedział przyjaciel nie starczył//
Hans:
- Owszem. Szkolna drużyna koszykarska. Do niej nabór prowadzi jednak kapitan owej drużyny, nie sekretariat. Niejaki Marcus de la Fayette. Nie powinieneś mieć problemów ze znalezieniem go, odbywa właśnie trening na sali gimnastycznej z resztą zespołu.
Hans
- Um... Tylko drużyna koszykarska? - No nie grał za często w koszykówkę, do tego nie jest jakoś specjalnie wysoki więc nawet nie wie, czy się nada no ale dobra, nauczy się grać w nową grę, może.
Podziękował za pomoc i wyszedł z sekretariatu.
//Jeszcze nie wie w co się pakuje xD
P
U
K
P
U
K
//chyba nikt nie zrozumie tego nawiązania do innego PBF-a//
Wchodzi
- Dzień dobry, ja w kwestii wyborów na przewodniczącego.
Wprowadziła coś do komputera.
- Byłeś za coś karany? - zapytała poważne.
I chyba nie miała na myśli szlabanu.
- Nie, jeszcze nigdy mi się to nie zdarzyło.
- Dobrze. To teraz idź do wicedyrektora, powinien być w pokoju nauczycielskim, jak sądzę. Po rozmowie z tobą zatwierdzi albo odrzuci twoją kandydaturę - powiedziała.
- Oczywiście. Do widzenia - wstał, otworzył drzwi i wyszedł.
Właściciel
Laderas weszła do pokoju.
- mogłabym prosić o jedną, malutką rzecz? -
- Instrukcję pukania do drzwi?
Właściciel
Laderas
- przepraszam! - ukryła twarz w dłoniach ze wstydu. - tak bardzo przepraszam!
- To niekonieczne. Ale zapamiętaj na przyszłość, że należy pukać. Czego ci trzeba? - spojrzała nad nią znad okularów.
Właściciel
Laderas
- czy mogę wypisać się z akademika?
Właściciel
Laderas
- powiedzmy, że się wyprowadziłam
- W porządku - wpisała coś do komputera.
Everin
Zapukała dwa razy i nie czekając na odpowiedź po prostu wbiła
- Dzieńdobry - Zauważyła Laderas - I tobie dzieńdobry również misiaczku~
Filizaneczkaherbaty
//Laderas to dziewczyna :)
//Everin może nie wiedzieć bo pokemony to pokemony w sumie
No i ona każdego nazwie misiaczkiem
- Gotowe - podniosła wzrok na Everin - A ty pewnie po klucz do pokoju w akademiku?
//Ej, Kamień, chcesz pokój z Otellą? xd
//Jasne
Będzie PoDrYwAńSkO i serc ŁaMaŃsKo//
Everin
- Yup! - Odpowiedziała natychmiastowo - Otrzymam go?
Właściciel
Laderas
- dziękuję - odpowiedziała, po czym spojrzała na Everin. - cześć... Nazwałaś mnie misiaczkiem?
Tymczasem sekretarka bez zbędnyh słów położyła na biurku (w zasięgu ręki Everin) klucz do pokoju numer dwadzieścia.
Everin
Przyjęła klucz i kiwnęła głową w geście podziękowania.
Znowu spojrzała na Laderas
- No tak~ A jak inaczej nazwać takiego słodziaka jak ty? - Powiedziała flirciarsko
Właściciel
Laderas
Zarumieniła się. - nie podlizuj się...
Everin
- Ale ja się nie podlizuję! - Powiedziała z aktorskim wyrzutem w głosie - Naprawdę cudne z ciebie stworzonko~