pan_hejter pisze:
Najpierw zderzmy się z pewnymi nieprzyjemnymi faktami według badań w 2016 w U.S.A jedynie 33% pracowników było zaangażowanych w swojej pracy 16% było niezadowolonych, a 51% Było w pracy nieobecnych psychicznie.
Ej, nigdy nie mówiłem, że większości osób wystarczy praca. Powiedziałem "jeśli" - w zasadzie to najpewniej rzadko wypadek i wątpię nawet że sam podążałbym w kierunku IT gdyby w tej dziedzinie się beznadziejne zarabiało. Lubię to, ale nie aż tak :)
I zgadzam się, że jeśli dzięki gorszej pracy na której lepiej zarobisz możesz być szczęśliwy niż dzięki teoretycznie fajniejszej dla ciebie, ale przez niskie zarobki nie pozwalającej ci np. rozwijać innych hobby, to bierz tę na której zarobisz lepiej.
Podobnie z emeryturą.
Jeszcze raz:
Jeśli nisko płatna praca, którą lubisz, zapewnia ci wystarczająco pieniędzy byś przeżył i nie masz dużo dalszych potrzeb, to jest lepsza niż lepiej płatną, której nie lubisz.
To co wymieniasz to te dalsze potrzeby. A zakładam, że znasz zasady logiki i wiesz, że w wypadku wystąpienia tych potrzeb (czyli zaprzeczenia jednego z warunków) zdanie jest prawdziwe. Jest fałszywe tylko jeśli mimo spełnienia warunków, druga część nie jest dalej prawdą. Jeśli mimo braku większych potrzeb nie czułbyś się dobrze z małymi zarobkami, to wtedy to co mówię dopiero jest fałszywe.
Wątpię by było dużo osób które spełniają zupełnie te warunki. Większość znajdzie sobie zawsze coś, na co mogłoby wydać więcej pieniędzy.
Ale to o pracy było jedynie dość hipotetycznym przykładem. To, co miało stanowić główne przesłanie mojego posta to to, że stan posiadania powinien być dostosowany do potrzeb (wliczam w to potrzeby które nie są obecne - czyli choćby oszczędzanie na emeryturę), a cokolwiek więcej nie pomaga w żaden sposób. Pytaniem jest więc jakie są twoje potrzeby. Czy masz na co wydać pieniądze. A to czy masz jak je zdobyć jest dopiero na drugim miejscu po tym.