ZnawcaLiteraturyPolskiej pisze:
Tak btw
Ktoś wie jak przekonać kogoś kto uważa, że istnieje coś takiego jak "potwierdzone przypadki reinkarnacji", że ̶m̶a̶ ̶a̶u̶t̶y̶z̶m̶ nie ma racji?
Jak ja nie lubię, gdy ktoś ode mnie wymaga dowodów na nieistnienie samemu nic nie prezentując
Spróbuj właśnie zapytać go o dowody. Ale nie na zasadzie wyrzutów ("nie masz dowodów, więc twoje zdanie jest bezwartościowe"), a raczej tak, jakby wiarygodne dowody mogły cię przekonać. Tj. spraw, by chętniej zaczął szukać rzeczywistych dowodów na to. Wtedy może sam zauważy ich brak i zacznie się zastanawiać nad swoim stanowiskiem.
Agresywne podejście może źle działać na etapie na którym domaga się od ciebie dowodów na nieistnienie, samemu nie podając żadnych swoich. Bo może wtedy dojść do tego, że zamknie się ze swoimi przekonaniami, uważając że każdy o innych jest w jakiś sposób wrogiem. Wtedy zupełnie stanie się ślepy na cokolwiek co masz do powiedzenia w tej kwestii.
To dzieje się np. z płaskoziemcami, antyszczepionkowcami itp. Każdy, kto jest przeciw nim staje się dla nich częścią spisku lub kolejnym zmanipulowanym. Nie myślą już specjalnie o tym "dlaczego uważam tak jak uważam", a raczej "dlaczego ci ludzie nie wierzą w tę prawdę". Zwykle wiąże się to z zupełną wiarą w jakiś autorytet w tej kwestii.
Więc po prostu - nie próbuj mu wepchnąć, że się myli, tylko raczej to zasugerować.
Jedną z silniejszych metod
manipulacji przekonywania jest sprawienie, by osoba sama doszła do takich wniosków do jakich chcemy by doszła. Zresztą wystarczy tutaj spojrzeć na filmiki wspomnianych grup - często nie mówią bezpośrednio "jest tak jak mówimy", a robią to zadając pytania sugerujące oczywiście ich odpowiedź. Wskazują na źródła - równie wiarygodne co oni.
Np. w losowym filmiku o chemtrails jaki znalazłem (pierwszy z brzegu na YT) host:
- zasugerowała zrobienie własnego researchu, mówić do tego że w opisie będą linki mające to ułatwić
- zapytała się co najbardziej nas w tym niepokoi
- zasugerowała zbadanie właśnie konkretnych informacji o chemtrails :) Nie o tym, czy istnieją, a np. sprawdzenie związanych z rozpylaniem środków chemicznych z samolotów patentów, efektów "rozpylanych substancji" na ludzi i podobnych rzeczy
Te wszystkie elementy mają zachęcić oglądającego do zrobienia czegoś, co sprawi, że będzie czuł jakby to on coś odkrył - sam zbadał temat - kiedy tak naprawdę wszystko zostało mu podane i podążając za filmikiem nie szukał nigdy czegokolwiek co by mogło zaprzeczyć tezie. Widział argumenty jednej strony, ale ma wrażenie że zapoznał się z tematem dokładnie. A do tego teraz on sam wykonał tę pracę. To nie jest teza kogoś innego w którą uwierzył, a także jego teza.
Przez to łatwiej mu uwierzyć, a trudniej zmienić zdanie. Bo jakby tak nie było, to wyszło by na to, że on się mylił. A ludzie nie lubią się mylić :)
W zasadzie to trudno mi nawet powiedzieć jak tego unikać. Moment w którym wierzy się, że coś było twoim pomysłem, znacznie utrudnia nam zmienienie zdania o tym... Trzeba po prostu szukać momentów, w których ktoś próbuje to wykorzystać i nie dać się na to złapać. Zresztą z tego powodu polecam poczytać o manipulacji. Rozumiejąc mechanizmy wpływania na ludzi można na nie bardziej uważać. A są wszechobecne. Może nawet sam coś zauważyłeś ostatnio w tym stylu?
Jedyna wada to to, że zauważając takie mechanizmy... zaczyna się zauważać takie mechanizmy. Nigdy nie spojrzę już choćby na ławki z podłokietnikiem na środku tak samo, kiedy wiem że celem istnienia tego podłokietnika nie jest wygoda, a niewygoda - ma on uniemożliwiać położenie się na ławce.