Elfi Las

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka

Las, zamieszkały przez magiczne istoty, nieliczne wróżki i oczywiście elfy. Jest wyłączony z ogólnego zwiedzania, gdyż zbyt wielu szpiegów i morderców przedzierało się przez te pokojowe miejsce. Miejscowi ostrzegają przed bagnami i rozjuszaniem miejscowej fauny, gdyż wśród elfów rzadko zdarzają się grabarze.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
Kwiat błyszczy, ale po jakimś czasie więdnie. Budynki są coraz mniejsze, coraz skromniejsze, aż w końcu widoczne jest zaledwie kilka klitek, w których siedzą wiewiórki. Rośliny są gęstsze, a misterie rosną tu i tam, czasem nawet na lianach.

Tuż przed wejściem staje wysoki elf o jasnych włosach, trzymający już w pogotowiu łuk. Wygląda na skupionego, ale mimo to spokojnego.
- Pozwolenie jest? - spogląda na Shina, ignorując Briana.

Avatar Creepy_Family
-Tak..- westchnął i podał mu dokument. Zaczął przyglądać się łukowi, który trzyma elf.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
Łuk pełen jest znaków, a na końcu cięciwy była maleńka obręcz, wielkości pierścionka. Elf przejrzał papiery i oddał je.
- Miłego pobytu i niczego zabronionego nie wynosić. I uwazac na kwiaty. - dodał na koniec, widząc zwiędłą misterię.
Brian czekał kawałek dalej, z wiewiórką na kapeluszu.

Avatar Creepy_Family
-Dobrze..- ścisnął mocniej zwiędłego kwiatka. Podszedł do Briana.- Chyba mamy towarzysza..- mruknął z uśmiechem patrząc na wiewiórkę.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- Hyy? Doprawdy? - Brian prawdopodobnie jej nie zauważył, przewrócił oczami i poszedł dalej. - Chodźmy.
Ścieżka prowadząca wśród świateł, kwiatów i bujnego buszu wyglądała tak pięknie jak pejzaż, zachęcała do dalszej przechadzki.

Avatar Creepy_Family
-Hmm..- zaśmiał się.- A tak w ogóle dlaczego ten elf powiedział żebyśmy uważali na kwiaty?- Zaczął sie rozglądać ale jego wzrok zatrzymał się na wiewiórce.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- Kwiaty w tym lesie są różne. Niektóre trują od dotyku, inne hipnotyzują od zapachu, a jeszcze inne rosną na niewidocznym bajorze... najlepiej ich nie dotykać.
Wiewiórce chyba się znudziło, więc zeskoczyła Shinowi we włosy.

Avatar Creepy_Family
-Trujące..- mruknął i zaśmiał się gdy wiewiórka na niego skoczyła.- Zwierzęta nie są niebezpieczne?-mruknął by się upewnić i wziął stworzonko na ręce głaskając je.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- Wiewiórki raczej nie. Na twoim miejscu zostawiłbym w spokoju żaby i wszelkie inne takie bajorowe stwory.
Brian szedł pewnym krokiem, ciesząc się naturą.

Avatar Creepy_Family
-Mhm..- pogłaskał wiewiórkę i położył ją na swoim ramieniu. Uśmiechnął się promiennie.- Pięknie tutaj.. Po co było to pozwolenie? Tylko przez te kwiaty i zwierzęta?

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- Elfy się kłócą, że 600 lat temu cała Kraina taka była, co swoją drogą pewnie jest bzdurą. Jeszcze za czasów Kier wniosły protest i uznano to miejsce za endemit chroniony. Poza tym, ludzie nie obeznani z okolicą albo uciekinierzy szybko tu ginęli, a elfy znów się buntują, że martwi ludzie niszczą to miejsce prawie tak bardzo jak żywi. I weź tu takich zrozum.

Avatar Creepy_Family
-Pewnie są bardzo związane z tym miejscem..- spojrzał wokoło. -Nie dziwię się.. -mruknął. -A tak w ogóle.. Kto stworzył ten świat?

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- Kizuka. - ziewnął.
Ptaki głośno ćwierkały, ale nie było ich widać. Wśród kwiatów latały motyle, a po ziemi przebiegały jaszczurki. Przez Las przechodziła lekka energia, wyczuwalna niemal na skórze.

Avatar Creepy_Family
Shin lekko zadrżał.
-W jakim celu?-spojrzał na Briana.- Musiała mieć jakiś powód, by stworzyć tak ogromną Krainę..

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- Nie wiem, szczerze niezbyt mnie to nie interesuje. Wolę czasem o tym nie myśleć. Bo się czuję jak... - urwał z grymasem na twarzy. - Znając życie, kiedyś się dowiesz.

Avatar Creepy_Family
-Jak się czujesz..- westchnął głośno.- Pewnie kiedyś napewno się dowiem..- zaczął rozglądać się dookoła nie patrząc pod nogi.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- Znaczy, dowiesz się, o co chodziło Kizuce. Ja nie lubię tak o niej myśleć, bo się czuję za przeproszeniem jak dz*wka dla bogini. - Brian przyspieszył kroku, nieco zmieszany.
Shin szedł spokojnie, jedynie co jakiś czas przydeptując twarde owoce niektórych drzew.

Avatar Creepy_Family
Uśmiechnął się pod nosem. Spojrzał na swoje buty.- Ehh.. Co to za owoce? One też są trujące?- mruknął spoglądając na owoce.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- Nie są, ale wedle opinii pewnego gościa ze świata smakują jak kasztany. Nie polecał. - mruknął z lekkim uśmiechem.

Avatar Creepy_Family
Shin zaśmiał się cicho.
-Nigdy nie próbowałem kasztanów..- dotknął ramienia, by sprawdzić czy wiewiórka nadal tam jest.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
Wiewiórka z chęcią ugryzła go w palec, informując, że nigdzie się nie wybiera.
- Mówił także, że jest studentem i że za jego życia w Świecie nie takie rzeczy się jadło.

//Dobranoc

Avatar Creepy_Family
Syknął cicho i chwycił się za palec.
-Studentem..- zdjął rękawiczkę i obejrzał swój palec. Uśmiechnął się lekko.

//bay..

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
Na palcu był lekki ślad jej ząbków.
- Może wiewiórce dasz te kasztany? - mruknął Brian, wkładając w kieszenie ręce.

Avatar Creepy_Family
-Dobry pomysł..- podniósł jeden owoc i podał ostrożnie wiewiórce. -Tak w ogóle.. To gdzie my będziemy zbierać te karty? Ktoś tu mieszka czy coś?

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- Wioski elfie są co parę kilometrów, a oni się wszyscy znają. Po prostu zapytamy, gdzie ci z Talii się znajdują.
Słońce chyliło się ku zachodowi, a wiewiórka szczęśliwa zajęła się owocem. Powoli robiło się ciemniej.

Avatar Creepy_Family
Shin ziewnął cicho.
-Trzeba znaleźć jakieś miejsce na nocleg.. Jutro jest ostatni dzień do wypełnienia zadania, dzisiaj jest już wieczór.. Może odpocznijmy?

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- Zaraz znajdziemy.
Przed nimi widać było drobne światełka i słychać było chichoty. W końcu ujrzeli niewielką wioskę. Źródłem śmiechu była przebiegająca między domkami grupka elfiątek, bawiących się koślawymi łukami. Brian zagadnął jedno z nich, a one wskazało jeden z większych namiotów.
- Najlepiej na początku nie mów za dużo. Znam wystarczająco ich język, a młode elfy nie lubią słuchać dyskusji, której całkiem nie rozumieją.

Avatar Creepy_Family
-Są bardzo podejrzliwe?- zerknął na wiewiórkę a potem na namiot.- I tam będziemy nocować czy to jakiś namiot wodza czy coś?

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
Owy namiot, przykryty koroną grubego drzewa, był ozdobiony świecącymi znakami. Wyszedł z niego elf z bardzo długimi włosami, a za nim urocza elfka, która od razu podbiegła do Briana. Roscoe pstryknął palcami, a Shin poczuł, jakby nie mógł nic a nic powiedzieć. Zaczęli rozmawiać. Iluzjonista mówił spokojnie, ale stanowczo. Po chwili elfka go zostawiła i poszła do dzieciaków. Długowłosy elf, prawdopodobnie wódz powiedział coś, wskazując Shina, a Brian dalej coś mówił. W końcu wskazał jeden namiot na uboczu, wyglądający na pusty, po czym wrócił do siebie. Brian ponownie pstryknął palcami, znosząc z Shina zaklęcie.
- Chodźmy.

Avatar Creepy_Family
-Yhh.. Co im powiedziałeś?-mruknął do niego cicho.- I dlaczego ten długowłosy elf na mnie wskazał?-wziął wiewiórkę na ręce głaskając ją po łebku.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- Bo cię nie znał i pytał kim jesteś. Powiedziałem krótko, że bynajmniej nie przyszliśmy tu na spacerek. Tamta elfka kiedyś występowała w moim cyrku i myślała, że znowu jej potrzebuję. Koniec końców spytałem o karty. Są w Ervell, więc wyruszamy po nie jutro z rana.
Brian szedł dalej, a w końcu wszedł do namiotu.

Avatar Creepy_Family
-Ervell- mruknął i wszedł do namiotu.- Daleko to jest?- przygryzł wargę i położył wiewiórkę na ziemi.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
W namiocie znajdowały się dwa materace i niewielki stolik, na który weszła wiewiórka. Brian siedział po turecku na jednym z nich.
- Jesteśmy w połowie drogi, mniej więcej. Trzeba odpocząć. Nie jesteś głodny?

Avatar Creepy_Family
-Nie, nie jestem głodny..- mruknął i usiadł na drugi materac.- Hmm... A ty jesteś głodny?- spojrzał na Briana ale po chwili jego wzrok przerzucił na wiewiórkę.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- Niezbyt. Mój fanklub poczęstował mnie ciastem. - mruknął cicho, po czym walnął się na plecy.
Wiewiórka (brakująca onomatopeja) wesoło.

Avatar Creepy_Family
Wyciągnął kilka owoców i podał stworzonku uśmiechając się lekko.
-Ciesz się, masz dużo fanów- zaśmiał się po czym sam położył się na materacu. Zamknął oczy ziewając cicho.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
Zasnął. Tym razem sen przeniósł go na leśną polankę otoczoną gęstym lasem. Widział wesołe elfiątka i zwykłe dzieci. Jednak gdy wpatrzył się w którekolwiek z dzieci, widział je przez chwilę w ponurym obrazku. Dzieciaki jednak były szczęśliwe i tańczyły w kręgu. Z buszu wyszła Kizuka, z misteriami wplecionymi we włosy. Niosła koszyk ciastek i rozdała je dzieciom.

Avatar Creepy_Family
Odwrócił wzrok od dzieci. Wzdrygnął się lekko i spojrzał na Kizukę. Przyglądał sie im w milczeniu. Usiadł na ziemi ziewając głośno.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- Pamiętacie, dzieci? Co każdy ma? Co mu daję?
- Nową szansę!
- A na co?
- Na żyli długo i szczęśliwie!
Kizuka uradowana usiadła wsród nich i zaczęła śpiewać.
Nie, nie przejmuj się,
Wartość swą znajdź,
Bo każdemu z was dam,
To czego naprawdę chce!
Świat ten zły zabiera
To co ważne wam
Lecz ja chcę to oddać
Chcę wam.. dać..
Happy end, Happy end,
Koniec którego chcesz,
Dotyk którego pragniesz
Ten, kogo ci brak
Miejsce na ziemi,
Życie bez cieni,
Radość bezkresną
I spokój dam!

Głos Kizuki był melodyjny, a z lasu jakby płynęła muzyka. Jednak po chwili także to zgasło. Shin poczuł coś biegającego mu po brzuchu. Wiewiórkę.

Avatar Creepy_Family
//heh..

Shin otworzył oczy i spojrzał na wiewiórkę, która po nim biegała.
-Urwisie ty..-mruknął uśmiechając się lekko do wiewiórki. Położył rękę na czole i zaczął rozmyślać nad swoim snem.-Nowa szansa..- mruknął cicho sam do siebie.-Spokój.. Miejsce na ziemi.. Ehh..

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
//i zaczęło się śmieszkowanie z piosenek na poczekaniu napisanych...

Brian dalej spał, a wiewiórka łaskotała Shina w brodę. Poza tym małym urwisem nikt mu nie przeszkadzał. W wiosce albo wszyscy spali albo zachowywali się cicho.

Avatar Creepy_Family
Podrapał delikatnie stworzonko po łebku. Nadal rozmyślał nad piosenką Kizuki.
-Więc po to stworzyła ten świat..- objął wiewiórkę i przytulił ją.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
//Zdradza Sullyego z wiewiórką! xd

- Shin, przypominam ci, że ta wiewiórka nie jest pluszowa. Idziemy coś zjeść? Bo przegapimy śniadanie...

Avatar Creepy_Family
//... Nie komentuje.. XD

-Ymm..?- spojrzał na Briana i wypuścił wiewiórkę.- No to chodźmy..- mruknął podnosząc się z materacu. Położył stworzonko na swoje ramię i przeciągnął się ostrożnie ziewając.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
Wiewiórka wydała dźwięk podobny do śmiechu. Brian wyszedł i spytał po elficku, zapewne o śniadanie.
- Chodź, tu śniadanie je cała wioska. - odrzekł po chwili.

Avatar Creepy_Family
-Mhm.. - wyszedł z namiotu podchodząc do Briana.- Będziemy jeść przy wszystkich?- przygryzł wargę.- Czy możemy wsiąść jedzenie i pójść do namiotu..?

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- A co ci to przeszkadza? Niestety, ta wioska opiera swe istnienie na zaufaniu. Nawet jej nazwa, Fidüci w wolnym tłumaczeniu znaczy zaufanie. Nic na to nie poradzę. Idziesz?

Avatar Creepy_Family
-Tak..- mruknął i ruszył za Brianem. Rozgląda się wokoło przyglądając się elfom.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
Elfy rozstawiły wielki stół, na którym było sporo owoców i warzyw, a także napojów. Pozostały dwa wolne miejsca, zapewne dla Shina i Briana.

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku