Natomiast nasz Polomon przyjrzał się tej małej istocie ludzkiej. Albo to dzieło przypadku, że akurat wtedy tam była, albo chodzi o coś więcej. Dzieci nie bawią się same, a innych ludzi poza murami wioski nie widział.
-Czy Łaki i inne "gatunki" mogą wykryć, bądź zareagować na twoje przywoływanie zwierząt?
-Zrobiłbym,ale musieliście się wje**ć, tam gdzie nie trzeba!
- Co byś zrobił, jak nic nie robiłeś?I poza tym zauważ, że jak poszedłem robić swoje, to już ci w niczym nie przeszkadzałem.
Powtórzył swoje pytanie.
-Czy Łaki i inne "gatunki" mogą wykryć, bądź zareagować na twoje przywoływanie zwierząt?
- Ty tu jesteś ten mądry, ja jestem ten od działania, a ten tu o od narzekania, więc powinieneś wiedzieć.
Zignorował Drowa i spojrzał na Polomona.
-Niby jest taka opcja, ale gdyby była Łakiem, najpewniej zmieniła by się podczas ucieczka. No chyba, że ma na sobie jakiś znak ochronny.
- Skąd pewność, że młode łaków mogą kontrolować przemianę? Może za młodu jeszcze nie potrafią, zwłaszcza gdy się boją?
-Panowie, spokojnie. Są to tylko przypuszczenia, które nie muszą być prawdziwe. Zadaniem naukowca, takiego jak ja, jest potwierdzenie, bądź zaprzeczenie tezy, która się tutaj pojawiła. A teraz bądź łaskawy, mój towarzyszu, chwycić ją trochę delikatniej, gdyż nie wiemy, z czym mamy do czynienia. I oddalmy się od tej cholernej wioski, akcja pod arsenałem czeka.
-Przemianę kontrolują zawsze, gorzej z kontrolą podczas przemiany.
Powiedział Alamar przypominając sobie słowa łaczki, którą kiedyś przer*chał.
-Ch** idziemy.
Poszedł w dalej w miejsce z którego przyjechali rycerze.
Ruszył dalej do arsenału.
Właściciel
Lasem minęliście kolejnych kilka wiosek, i w sumie dobrze. Niestety, na wcześniejszych eskapadach tyle się Wam zeszło, że zostaje co najmniej kilka godzin wędrówki, a już zapada zmierzch. W dodatku dziewczyna wreszcie się budzi.
- Wpierniczmy jej nogę, bo chyba żadne z nas tutaj nie jest człowiekiem, nie?
-Zostaw ją i znajdź linę.
Sprawdził zapas żywności i wody pitnej.
- A mamy jakąś? Bo wątpię, aby była gdzieś w głuszy.
Palnął ją jeszcze raz w łeb by ja ogłuszyć i położył na ziemi.
-Na ch*j nam lina? Mamy siłę i zmysł taktyczny.
Właściciel
Dziewczyna znów zasnęła, ale jeszcze kilka takich zabiegów, a z pewnością nabawi się wstrząśnienia mózgu lub czegoś w ten deseń.
Liny oczywiście tu nie ma, a jeśli chodzi o zapasy jedzenia i wody to nie macie przy sobie praktycznie nic, może z wyjątkiem tego, czym każdy dysponował na początku podróży. Niemniej, jest źle.
-Idziemy dalej, noc jest naszym sprzymierzeńcem.
Powiedział stanowczo Idąc dalej. Jego wyostrzone wilkołacze zmysły powinny dać radę lekkiemu braku światła.
- Chyba dla ciebie. Nie dość, że i tak słabo widzę w dzień, to w nocy nie będę się szwendał. Tym bardziej z tobą, w roli nawigatora.
-Pie**ol się. Idziesz, albo tu zostaniesz. Wielokrotnie podróżowałem w nocy.
Odrzekł do Drowa..
- To że ty ta umiesz, to nie znaczy że ja będę umiał. Ale hej! Jest jeszcze ten wieloręki! Niech on zadecyduje.
-Po prostu idź za mną i patrz pod nogi, tyle chyba umiesz.
- Umiem, ale ci nie ufam. Nie jestem aż tak głupi, żeby iść za tobą. Jeszcze mnie zaprowadzisz do jakiejś przepaści.
-Gdybym chciał cie zaje**ć, wyjąłbym bezszelestnie miecz i odciął ci łeb teraz, gdy nic nie widzisz
- Może jesteś typem artystycznym, który wolałby bardziej wyrafinowane sposoby zabicia? Lub chciałbyś mnie trochę pomęczyć na uboczu? I tak ci nie ufam i czekam na głos, tego trzeciego.
-Ja i artysta? Chcieli mnie wyje**ć z akademii, bo nie potrafiłem napisać je**nego wiersza!
Krzyknął ostatkiem sił powstrzymując się od wzięcia miecza do ręki.
- Skąd miałem wiedzieć? Nie znamy się, więc jadę na domysłach, które jak widać okazują się błędne...
-Z każdą chwilą podróży, coraz bardziej mnie wku*wiacie. Mam wrażenie, że pierwszy raz jesteście na akcji. Czy wy w ogóle wiecie jak korzystać z własnej magii? Krucza Morda, skoro chciałeś się zakraść, trzeba było stworzyć iluzję niewidzialności. Ty zaś Polomonie, mogłeś użyc tej swojej śmiesznej magii by wpłynąć na wolę strażnika.
- Już ja wiem jak działa moja iluzja, a z tego co widzę, to ty sam nie wiesz, więc stul japę, jeżeli masz pouczać innych na temat czegoś, czego sam nie wiesz.
-Wpłynąłem, jednakże był zbyt głupi, żeby to zrozumieć. A co za tym idzie, to też pochwała dla ciebie, gdyż jesteś podatny na magię. Odczekajmy i odpocznijmy trzy godziny, a następnie ruszymy dalej. Każdemu z nas się przyda odpoczynek, a ty będziesz miał trzy godizny na swój rytuał.
-Jak ci zaraz je**ę, to stworzyciel przekaże ci całą widzę
- Podziękuję, taka wiedza jaką posiadam jest wystarczająca. Ale tobie się raczej przyda.
Słysząc słowa szefa, wewnętrznie się ucieszył.
-Jeśli będziemy kontynuować marsz, dopadniemy ich koło 3, w godzinie wilka, najtrudniej się wtedy obudzić, zmysły są najmocniej przytępione, będą przymuleni. Wymordujemy ich aż miło. Jak odczekamy te 3 godziny, dotrzemy jakoś nad ranem, większość będzie obudzona, podczas porannych ćwiczeń, gotowa do walki. Zdecyduj, wolisz się wyspać teraz czy po robocie?
-Ludzie wstają o siódmej. Racja, będą wypoczeci, jednakże ty powinieneś mieć swoją armię, prawda?
-Niby tak, ale to losowe. Równie dobrze możemy być w martwym lesie.
-Niech wam będzie, ale odejdźcie kawałek, zwierzęta łatwiej zwabić, gdy jest się samemu.
Powiedział siadając na jakiejś kłodzie.
Oddalił się i usiadł gdzieś w cieniu, gdzie to sprawdził swoje uzbrojenie.
Poszedł gdzieś tam, aby sobie usiąść i odpocząć.
Wyjął 5 pasków mięsa i położyje w okół siebie. Zaczął przyzywać magią drapieżniki, najlepiej duże.
Właściciel
Jak zwykle zaczęło się od małych, na przykład węży, ale w oddali słyszysz też wycie wilków.
Kontynuował. Skupił się na tych wilkach. Nad nimi, ze względu na swoją przypadłość, miał największą kontrolę.
Właściciel
Mimo to musiał minąć dobry kwadrans, aż zwabiłeś do siebie pięć wilków, które to od razu zajęły się pałaszowaniem pozostawionego im mięsa.
Teraz skupił się na jakimś niedźwiedziu, czy innym odyńcu. Taką bestyjkę też się przyda.