Właściciel
//I tak to jest, jak angażujesz w fabułę więcej niż jednego gracza.//
Właściciel
//Bulwa, Maksiu, Wasza kolej, do ch*ja.//
//Wybacz, sądziłem, że jakoś zareagują na mój komentarz, więc czekałem.//
Oddalił się nieco od pola bitwy i zaczął szukać śladów wroga.
-Wygrałeś.
Poszedł za Polomonem.
Właściciel
Wróciliście na miejsce walki, nic się nie zmieniło. Śladów brak, w końcu nadjechali gościńcem, a idąc po nich tak czy inaczej traficie do arsenału, który musicie obrobić.
- Ej! Ludzie! Jak pójdziemy za śladami, to trafimy do celu podróży! Za mną!
Zakrzyknął, po czym jako pierwszy, nie czekając na towarzysz, ruszył nim.
-Mówiłem ku*wa.
Poszedł za kruczomordym
- Nie słyszałem, żebyś mówił. Słyszałem tylko, jak ja mówiłem, kiedy ty się kłóciłeś z Towarzyszem.
Ruszył w celu ruszenia wątku dalej.
Właściciel
//Kontrolny Vader do każdego wątku.//
Idąc tak nie natrafiliście na żadnych wrogów, a po około godzinie marszu zauważyliście kolejną wieś, choć z daleka ciężko określić coś więcej. Kontynuujecie czy może korzystacie z okazji?
- No, "szefie", co robimy?
-Idziem do tej wsi. A nóż będzie tam jaka fajna pastereczka.
Odrzekł Alamar szczerząc wilczo kły.
- Mówiłem do szefa, pachołku. I a nuż, jak już.
-Spi***alaj debilu. Poza tym jak ty wyłapujesz błędy ortograficzne w wymowie?!
- A skąd ty wiesz, że cię poprawiłem?
Właściciel
//W sumie to na zaś opiszę Wam tę wioskę, w razie gdybyście odwalili coś, gdy mnie nie będzie, i wjechali tam jak ksiądz do niemonitorowanego przedszkola.
Wioska jest dość duża, prowadzi do niej jedna trasa, cała zbudowana jest na planie koła, z kamienną budowlą (świątynią Pradawnych) w centrum. Otaczają ją pola, łąki i pastwiska, zaś bezpośrednio: niski, kamienny mur, palisada, wał ziemny i płytka fosa, choć mur tylko od frontu. Wokół wioski i na murze kręcą się najemnicy uzbrojeni w dwuręczne kusze, miecze długie, glewie i pawęże, a także posiadający drewniane tarcze, długie włócznie, pałki i krótkie miecze milicjanci, czyli przeszkoleni do walki chłopi. W środku zaś typowa wiocha: Chaty kryte strzechą, kurniki, obory, stajnie, chlewy, stodoły i tak dalej. Niedaleko świątyni jest też mała kuźnia i karczma.//
- Ale mogłem też zawsze powtórzyć po tobie, chcąc cię nabrać. Więc powtórzę, skąd wiesz, że powiedziałem a nuż, a nie a nóż? Chyba że słyszałeś tę różnicę w wymowie.
-Zara ci je**ę kopa w dupę to będziesz nawet kropki słyszał!
- Już je słyszę. Podobnie jak przecinki. W "Poza tym jak ty wyłapujesz błędy ortograficzne w wymowie?!", lepiej by wyglądał przecinek, zaraz po "Poza tym". Chociaż... w tej sytuacji i przy tym tonie, to nawet pasuje i brak przecinka.
Właściciel
Bolą Was dupy.
//Normalnie jakbym grał z kimś upośledzonym...//
Dziad, kiedyś za to zapłaci, oj zapłaci...
- No, to jak szefie, idziemy czy nie?
-Oczywiście, że idziemy. Jednakże ty - Mówiąc to wskazał na najbardziej nerwowego towarzysza - Ty spróbuj okrążyć wioskę i znaleźć inne wejście. Szukamy arsenału i magazynu, a nie kobiet do zabawy. Minimalne ofiary, o to chodzi.
//Wolę się upewnić, najbardziej nerwowy Towarzysz, to postać bula, tia?
- A ja? A ja? Co ja mam robić? Iść z tobą, tak? A co będziemy robić?
-Zgrywaj podróżnika i najemnika.
- Chyba łatwe do zrobienia...
Właściciel
Udaliście się gościńcem do bramy, gdy tylko się tam znaleźliście, chłopscy łucznicy i najemnicy mieli załadowane bełty i strzały, które to mogli w każdej chwili w Was wypuścić. Warto zanotować, że podejście do wioski od strony drogi jest trudne z racji otwartego terenu, przez który strażnicy wypatrzą każdego.
- Czego? - zawołał jeden z chłopów na murze.
-Jesteśmy podróżnikami. Zamierzaliśmy zatrzymać się w tej wiosce na noc, by odpocząć po podróży.
- Właśnie, no. On mówi prawdę.
Odezwał się, zupełnie niepotrzebnie Towarzysz Kruczomordy.
Właściciel
//Teraz już czekamy na Bulwę.//
-Mogę się do was zaciągnąć?
Powiedział do najemników.
-Umiem całkiem sporo, a pieniądz zawsze się przyda. A i pytanko, na ch*j bronić tak małą wioskę murem?
Właściciel
//Miałeś znaleźć inne wejście, okrążając wioskę, a nie iść z nimi. A przynajmniej tak mówił Vader. Zmieniasz czy to dlatego, że zlałeś jego rozkazy ciepłym, rzęsistym moczem?//
//Zlałem rozkazy. Ja tu ku*wa jestem wspólnikiem, nie podwykonawcą.
Właściciel
Bulwa:
- Nie potrzeba tu więcej najemników. - odparł najemnik, ignorując Twoje referencje i pytanie o mur.
Max, Vader:
- Gospoda we wsi pełna, ludzie z całej okolicy na święto ściągają. - wyjaśnił chłop. - Nawet obory i stodoły pozajmowali, nigdzie wolnych miejsc nie będzie.
-A maga na wynajem też nei trzeba?
Powiedizał głaszcząc swojego tygrysa szablozębnego.
-Nie szkodzi. Potrafimy spać nawet pod gołym niebem, a poza murem można się spodziewać wszystkiego, od bandytów po dzikie zwierzęta.
Milczy, pozostawiając dyplomację Towarzyszom, zaraz po tym, kiedy chciałby powiedzieć na pytanie o miejsce "To się zrobi samemu"...
Właściciel
- Żaden bandyta ani dziki zwierz nie zapuścił się nigdy pod mury, wartownicy i ogień robią swoje. - wyjaśnił cierpliwie najemnik, jakby tłumaczył coś małemu dziecku. - A co do Magów: Mamy własnych, jak każda szanująca się drużyna profesjonalistów.
-Okej, rozumiem.
Powiedział idąc do pobliskiego lasu czy w wysoką trawę.. Najlepiej będzie zebrać cały zwierzyniec z tych lasów i zaatakować pod osłona dymu i nocy. Usiadł w pozycji medytacyjnej i zaczął przywoływać do siebie zwierzęta z całej okolicy. Miał czas.
No cóż, pora na iskierkę magii duszy. Niech skłoni się bardziej do przystania do jego następnego zdania.
-No cóż, to jeden z powodów. Drugim - Tutaj pokazał na sakiewkę - Są też zapasy. Nie jesteśmy barbarzyńcami, więc również uszczuplimy trochę swego złota na zakup zapasów we wiosce.
Dalej milczał, rozmyślając czy warto pójść za swym Towarzyszem do lasu.