Właściciel
Niedźwiedzia nigdzie nie mogłeś wyczuć, ale po jakimś czasie przyzwałeś do siebie dorodnego dzika, który miał na sobie blizny od kłów, pazurów, grotów i ostrzy włóczni. A sądząc po tym, że żyje, to jego oprawcy w postaci drapieżników, myśliwych i ich psów tyle szczęścia nie miały.
//Jak tylko czekacie, to po prostu nic nie piszcie.//
Ma już głównego tanka, teraz czas na jakieś wku*wiające istoty. Były w pobliżu osy, bąki, szerszenie czy najzwyklejsze pszczoły? To by mu się przydało, rój owadów. Tak więc zaczął owady przyzywać.
Właściciel
W nocy niezbyt mogłeś przyzwać jakiegokolwiek owada.
Wrócił do przyzywania drapieżników. Wilki, lisy i dziki są szczególnie pożądane. Jakieś mięsożerne nietoperze czy ptaki też się zdadzą. Przyzywał to tak do tych 3 godzin wspomnianych przez towarzyszy.
Właściciel
Nietoperzy tu chyba nie było, a ptaki ignorowały Twoje wyzwanie, ale i tak przez trzy godziny zdołałeś uzbierać pokaźną armię w postaci osiemnastu lisów, dziewięciu wilków i trzech sporych dzików.
Wziął ze sobą cały zwierzyniec (W tym te poprzednio przyzwane i swoich towarzyszy w postaci wyku*wistego tygrysa i zajebistego ptaszora) i poszedł do kompanów.
-Tyle udało mi się zebrać w tym krótkim czasie.
Odrzekł pokazując na watahę.
- Jakbyś się postarał, byłoby tego więcej, ale jak dla mnie, moglibyśmy się obyć i bez tego. Ale to nie ja tu mam decydujący głos.
Spojrzał na niebieskoskórego Towarzysza.
-Trzymaj język za zębami, ale moje pupilki przerobią cię na paszę.
-Obędzie się bez tego. Ruszajmy.
//Polomony nie są niebieskoskóre, raczej nie mają narzuconego koloru skóry///
//Ups, wybacz. Zapamiętałem że niebieskoskóre.
Ruszył razem ze swym zwierzyńcem w kierunku wędrówki.
Ruszył razem za pastuchem i jego stadem owiec.
Właściciel
Omijając wioski (nie tym razem, chłopaki) dotarliście w okolice przysadzistej bryły arsenału, choć niewiele mogliście ustalić z racji panującego wokół mroku, jednakże zauważyliście, że większość terenu wokół pozbawiona jest jakiejkolwiek roślinności i prawie na pewno zaopatrzona w pułapki w rodzaju wilczych dołów.
Czekał na polecenia generała.
-Gówno wiecie o prawdziwych bitwach. Dajcie mi działać i wykonujcie polecenia.
Odrzekł posyłając dwa lisy na arsenał. Zapamiętał ich trasę.
-Dobrze zrobiłeś, że wysłałeś lisy na zwiad. Niech się zorientują w tym, a następnie ruszymy.
Uderzył się w czoło.
-Ze zwiadu wynosi się informacje. Ja posłałem je na śmierć, byśmy my nie umierali. Tutaj aż roi się od pułapek.
-Ku*wa, czemu akurat lisy?
-Lisy, jak konie czy łosie, nigdy nie stają tam, gdzie grunt jest niestabilny, nawet w galopie. Dlatego najlepiej je wysłać, najmniejsza szansa na ich zgon.
Odrzekł Alamar.
-Spędziłem w lasach pół życia, mieszkałem w pałacach, w chacie hobbickiej wiedźmy i pod gołym niebem. Wiem trochę więcej o zwierzętach niż wy. To samo z walką.
-Ty jesteś od zwierząt, ja od nauki. Przyznaję ci więc rację.
Postarał się w jakikolwiek sposób śledzić ruch zwierząt.
Przyglądał się więc temu.
Właściciel
Lisy po jakimś czasie zniknęły w mroku i tyle je widzieliście.
- Ciekawe co z nimi będzie...
Użył swojego wilczego wzroku, by dostrzec dół do jakiego wpadły, czy chociaż same lisy.
Właściciel
Jak na razie nigdzie nie wpadły i powoli brnęły w kierunku budowli, dopóki pod jednym z nich nie zapadł się grunt, a drugiego nie ustrzelił, najzwyczajniej znudzony, łucznik.
-Gdybyś się skupił, byłbyś w stanie go uśpić?
Zapytał polomona?
Sprawdził odległość łucznika od siebie i czy jest w stanie go dosięgnąć.
Właściciel
Byłbyś w stanie to zrobić, ale po pokonaniu około jednej trzeciej lub połowy dzielącej Was odległości.
-A mógłbyś pokierować ciałem dziewczyny? Jest nie przytomna, ale wygląda najniewinniej z nas wszystkich.
- Sądzisz, że jej nie ustrzelą?
-Jako dobry palladyn strzeliłbyś do pobitej dzierlatki?
-Tak.
Sprawdził, co może zrobić z umysłem dziewczyny. Czy może przejąć nad nią kontrolę.
- Nie, zakładając że tam dotrze w jednym kawałku, i że nie ma tam weteranów. Tacy to wszystko co podejrzane by zabili.
Właściciel
Owszem, ale dopiero gdy będzie przytomna, teraz pożytek z niej taki, że w ogóle.
-Wyślij węże. Jest wśród nich jadowity osobnik?
Sprawdził czy któryś z węży nie jest przypadkiem żmiją czy grzechotnikiem, albo innym jadowitym sku*wysynem.
//Mam nadzieję, że nie muszę nim pisać że czeka cały czas.
Właściciel
Grzechotnik? No cóż, Twoja Magia obejmowała zasięgiem kilka, a w porywach kilkanaście, kilometrów, więc nie było szans na sprowadzenie czegokolwiek z innego kontynentu. Ale tak, znalazły się dwie żmije, reszta była zaskrońcami.
Wysłał te dwie żmije na strażnice by pozbyły się łuczników. W dowolnej kolejności.
-Zaskrońce wyślij na zwykłych, niech się wystraszą.
-Moja magia nie jest tak dokładna jak wasze, ma duży obszar zasięgu, to prawda, ale wskazanie konkretnego celu w tłumie graniczy z cudem, tym bardziej, jeśli go nie widzę. Poza tym nie ma sensu jeszcze teraz robić rabanu. Zablokuję im opcję korzystania z koni, przejmując nad nimi kontrolę, więc nie będzie takiego problemu jak wtedy na polu. Dajcie mi działać.
Powtórzył.
Właściciel
Ruszyły, ale brak efektów. Może wpadły na jakąś pułapkę? A może nie mogły w żaden sposób dostać się na górę, do łuczników? Choć to, że zostały zwyczajnie zabite, bo nie mogły zrobić im krzywdy przez noszone pancerze też wchodzi w grę...
- Te, a może by tak znaleźć inną drogę? Nie wiem, może znajdziesz jakąś jaskinię czy coś? Mogą mieć tam studnie, z której czepią wodę, która może być połączona z jaskinią.