Właściciel
Dotarłeś tam, dwa małe kutry i jeden transportowiec przygotowywały się do drogi.
Wchodzi na kuter na którym jest mniej ludzi.
Właściciel
Wszedłeś, jeszcze o dziwo nikt cię nie zauważył.
Namjoon próbował włączyć machinę.
Właściciel
Fox
W tej chwili czterech rybaków zauważyło, że coś jest nie tak i truchtem pobiegło do ciebie.
Pospiesznie sprawdza, czy pistolet jest gotowy do strzału.
Właściciel
Fox
Wystarczy odbezpieczyć.
Odbezpiecza, a następnie celuje nim w wejście (jestem teraz w jakimś pomieszczeniu, nie?)
Właściciel
Fox
///Tja, taka mała budka. W sumie Lotniskowiec też czeka///
Czeka aż ktoś wejdzie do budki.
Właściciel
Jeden wparował, starszy rybak.
-Ręce do góry!
Kładzie palec na spust.
Właściciel
Nie zrobił tego, ale starał się wyszarpać broń z kabury.
Otwiera ogień w kierunku ręki, którą chce wyjąć broń.
Właściciel
Trafiłeś go w bark, upadł.
Właściciel
Wyskoczył z drugiej strony, jednak nieszczęśliwie się potknął i musiał się przytrzymać.
Właściciel
-Id-idą z dwóch stron, jeden popędził po karabin.
-Bardzo chętnie poprowadziłbym współpracę z wami, pod warunkiem że nie będziecie mieli planów zabicia mnie.
Właściciel
-Ob-obawiam się, że się nie zgodzą.
Działała, ale pojawił się nietypowy ekran ładowania.
-Powiedz im żeby się zgodzili. Pistolet to nie jedyne co mam.
Właściciel
Fox
-Nie ma na to szans...
-A chcesz wraz z drugim kolegą zostać tarczą?
Strzela w prawą nogę niezbyt chętnego do rozejmu rozmówcy.
Właściciel
Upadł, wydając z siebie kolejne przekleństwa.
-Niepodległa Republika Ziemniaka i tak zajmie ten okręt.
Strzela w głowę, po czym wrzuca łódź na pełne obroty.
Właściciel
Zrobiłeś to, a drugiego "jeńca" zabiły pociski, które przebiły pokład. Miały chyba zabić ciebie, nie jego.
-Niszczycie własny dobytek!
Właściciel
To byli Amerykanie, zniszczą wszystko i wszystkich, byleby wygrać.
Stał obok swojego dawnego domu i rozglądał się po okolicy.
Właściciel
Koń
Okolica spokojna, z racji tego, że dawny dom mieścił się na strefie zamieszkanej było tutaj bezpiecznie. Handlarze już się rozstawiali.
Podszedł do jednego z nich i sprawdził jaki ma towar i zapytał czym teraz się płaci.
Właściciel
-Płaci się nabojami, a sprzedaje żarcie. Coś jeszcze?
-Już nic.
Odszedł i ruszył wzdłuż drogi.
Właściciel
Ruszyłeś, po jej obu stronach były sklepy i małe obozowiska.
Właściciel
Koń
Okolica nie zmieniała się zbytnio.
Właściciel
Koń
Dotarłeś do skrzyżowania.
Właściciel
Koń
Ruszył więc, po znakach można było zauważyć, że idzie w kierunku wyjścia z bezpiecznej strefy.