Dotarliście do zejścia na podziemną stację.
Nadole schodów trafiłeś na zaciągniętą gródź.
Była szczelnie zamknięta a u jej podstawy zebrała się warstwa kurzu.
Metal przy podłodze nie był porysowany.
- Dziwne...
Zapalił zapałke i powoli przesunął ją wzdłuż krawędzi grodzi //tak to się odmienia?
Podmuch był bardzo słaby.
- No i co się tak czaisz jak szpak na jeb*nie? Peryskopy oni tu nie mają, jak porządnie w drzwi nie walniesz to ci nie otworzą.
- Prawie ciągu nie ma.
kopnął w grodź
- Nic dziwnego, w końcu to są grodzie atomowe.
Echo rozeszło się po stacji.
Kopnął jeszcze raz tyle że mocniej (i to o wiele mocniej)
- Pewnie zarz ktoś p[odejdzie. Odejdź z nim kawałek to go rozwalę.
Po chwili grodzie się otworzyły a przed nimi pojawiło się dwóch zakapiorów.
Zerknął co robi Topol. Sięgnął po pistolet.
Nie mogłeś go zobaczyć w mroku.
- E, te! Coś za typ?
- Gadasz jakbyś na lekcje języka nie chodził. A kto pyta?
Trzymał ręke w kieszeni na pistolecie.
- Ktoś kto tu mieszka. Gadaj ale spie*dalaj.
Miałeś szanse
Wyjął pistolet i zastrzelił mówiącego.
Dwa następne pociski z AK-47 zabiły drugiego.
- Miałeś ich wyprowadzić a nie trzymać w bramie.
- Rozmowa się nie układała.
Wszedł do środka.
Stacja była całkowicie pogrążona w mroku i ciszy.
Zaterkotał jakiś automat, kule przeszyły ci nogi.
Strzelił w miejsce, z którego wegług niego dochodziły strzały.
Kula kilka razy zrykoszetowała.
Ukrył się gdzieś. Na tyle żeby nie rozerwali go automatem wycelował w tamto miejsce. Nacinął spust.
Kula znowu uderzyła gdzieś w pustkę, zapanowała ciężka cisza.
Usłyszałeś cichy szelest za sobą.
Zauważyłeś tylko niewyraźne kontury kogoś w długim płaszczu.
Kroczył czyszcząc teren, gdy usłyszał strzały, wtem powoli zszedł po schodach do podziemnej stacji i powiedział:
-Ktoś tu jest?
Właściciel
Możliwe że usłyszałeś strzały, możliwe.
Jednak mogło ci się tylko przesłyszeć.
Albowiem na stacji metra nie było nikogo.
///Dante, ja mam się nim zająć, czy bierzesz Moskwę dla siebie?
- Ciszej!
Syknął za tobą i podniósł broń, usłyszałeś charakterystyczny klekot zamka.
- Chyba oberwałem.
Powiedzuał cicho. Podszedł, ignorując ból, do Topola.
- Przewiąż czymś, nie ma czasu na opatrunki.
Ominął cię i zszedł dalej do stacji.
Z dołu ktoś omiótł wachlarzem kul schody ruchome.
Zignorował to. Rozejrzał się za jakąś szmatą.
W gęstym mroku nic takiego nie zauważyłeś. Po chwili na samym dole wybuchł granat a Topol rzucił się tam biegiem.
Resztki ognisk oświetlały słabym światłem kolumny stacji, za którymi chowali się bandyci.