Ze strony wież Kremla padł pojedynczy strzał z SWD.
- ŻE JAK!
Cofnął się o kilka kroków.
Atak się nie powtórzył.
- No chodź, nie stercz tak.
Dziewczyna poszła jako pierwsza.
//Możliwe. Ale prawie było dobrze...
Poszedł za nią.
Podeszła do bramy oddzielającej plac wewnętrzny od drogi.
- I gdzie są wszyscy?
Zacisnęła dłonie na kracie i rozejrzała się po pustym dziedzińcu.
- Nie wiem. Jest otwarte?
- Nie, łańcuch z kłódką. Ale przecież Isakowicz musiał nas widzieć! Strzelił!
- Widzieć widział ale czy poznał.
- To mój ojciec chrzestny, na pewno poznał.
Od strony miasta przeszły ryki zombie a zaraz za nimi skrzek trepana, który wrócił do okolicy.
Podszedł w tamto miejsce, w którym był kiedy do niego strzelano.
Tym razem strzał się nie powtórzył.
Przyjrzał się miejscu, z którwgo padł strzał.
Wieża nie zdradzała żadnych szczegółów, ciemne wnętrze uniemożliwiło obserwację.
Podszedł do bramy. Rozejrzał się po dziedzincu.
Nadal było tam pusto, odgłosu mutantów przybrały na sile.
- Jest jakieś inne wejście?
Pięć metrów grubych stalowych prętów luźno rozsianych po ramie.
- Przejdziesz przez brame?
- To poczekaj. Sam idę.
Zaczął wchodzić na bramę.
Nie udało ci się to, mutanty zaczęły się niebezpiecznie zbliżać.
Wyglądała na jedną z tych wytrzymalszych.
- Na pewno nie ma jakiegoś innego przejścia?
- Myślisz, że nie znałabym własnego miejsca zamieszkania?
Na drogę wyszedł pojedynczy zombie.
- Jakieś niekonwencjonalne?
- Wyrwać dziurę w murze...
Spostrzegła zarażonego. Za nim szło trzech następnych.
- Ej, wy! Coście za jedni!
Krzyk dobiegł zza krat.
- Przedstaw się. Ciebie powinien znać.
- To ja! Wujku Isakowicz, wpuść nas!
Dziewczyna pobiegła do kraty, zombie wychodziło coraz więcej.
- Aneczka? Ty tutaj?!
Mężczyzna rzucił się do kłódki próbując ją otworzyć.
- To ja się zajmę tymi przybłędami.
Zaczął strzelać do zombiaków.
Szybko skończyła ci się amunicja a chorych przybywało. Po chwili usłyszałe# zgrzyt otwieranej bramy.
- Brak amunicji.
Odwrócił się.
Dziewczyna od razu wbiegła do budynku.
- A ty kim jesteś?
- Topol miał mały wypadek i kazał nam iść bez niego.
- Niech Ci będzie.
Odsunął się robiąc ci miejsce w przejściu.
Isakowicz zamknął kłódkę i szybkim krokiem wszedł do budynku.
Weszliście do przedsionka utrzymanego w miarę dobrze.
- Wejdź do salonu i wszystko ładnie opowiedz.
Wszedł do salonu.
- A tak dokładniej to co chcesz wiedzieć.
- Gdzie jest Topol, gdzie była Anka, co się stało, kim jesteś, skąd się tu wziąłeś i czemu nie ma z tobą Topola.
- Topol znalazł mnie nie przytomnego i wciągnął w tę misje. Znaleźliśmy ją w //??//. Podczas ucieczki Topol oberwał i kazał nam isć bez niego.