Wpadliście na stację jak huragan, Topol od razu przypadł ściany przy wlocie tunelu i czekał na wroga.
Nastała przyciągająca się cisza.
Z tunelu doszło Cię ledwo słyszalne szuranie. Topol odruchowo dał ognia i po chwili na środku torów leżał trup.
- Masz jeszcze tego Mołotowa?
- Oczywiście.
Podał go Topolowi.
Odpalił go i rzucił w tunel, buchnął ogień.
- To chyba mamy ich z głowy.
- Oby. A teraz biegiem dalej, do Puszkińskiej jest spory kawałek, potem już raczej będziemy bezpieczni.
- No to ruszamy.
Zaczął biec.
Przebiegliście przez cały dworzec a potem znowu do tunelu. Już po kilkunastu metrach Topol zaczął ciężko dyszeć.
- Może powinniśmy odpocząć?
- Chyba... Tak... Eeeeeeeeeeh...! Za. Sta. Ry. Na. To. Jestem...
Opadł na szyny.
- Niezbyt dobrze...
Patrzy czy nikt się nie zbilża.
Tunele były ciche i spokojne.
- Wodę masz?
- W torbie.
Sięgnął po torbe i...
- A torba u bandytów? Super...
Ciężko wstał i powoli ruszył do przodu.
- Może na stacji coś się znajdzie. Że też zachciało mi się zostać detektywem a nie żołnierzem...
- I tak z ważniejszych rzeczy była tam tylko woda.
Ruszył za nim.
Topol zatrzymał się na środku.
- No jaka Puszkińska, co ja gadam! Przecież nie masz papierów, nie wpuszczą nas do Triady.
- Stacje Puszkińska, Twerska i Czechowska są ułożone w kształt trójkąta, stąd nazwa. Jest tam jakaś osada, w sumie dobrze im się wiedzie ale nie wpuszczają do siebie nikogo bez paszportu ze stacji związkowych lub z górnych osad.
- Górą raczej nie przejdziemy, łapówka też odpada. Cholera...
- Można próbować się przebić bocznym tunelem wentylacyjnym.
- A miałem nie ryzykować. A zresztą co mi tam. Jak się przez nie przebić?
- Gdzieś będzie kratka wentylacyjna, wejdziemy po drabinie na górę i sobie urządzimy spacerek po mieście.
- Dopóki nie zobaczy się chordy zombie.
- Jeden problem mamy. A następny?
- To już chyba tyle. Ale i tak jest ich niemało.
- Tak, idziemy. Tylko gdzie to tu było...
Szedł blisko ściany i świecił w każdy napotkany zakamarek.
Po długich poszukiwaniach wreszcie znalazł drabinę w przejściu technicznym.
- Właź pierwszy.
Wszedł na drabine. Zaczął się wspinać.
Wyszedłeś gdzieś przy bocznej ulicy w samym środku osiedla.
Rozejrzał się za jakimś człowiekiem.
Poza Topolem nikogo nie było w okolicy.
- Oby tak było do końca. Zejdziemy gdzieś przed Teatralną, potem boczne przejście i już mamy wschodni Kitaj-Gorod.
- Kawałek drogi i szukanie dziewuchy.
- To raczej trzeba już iść.
Poczekał aż Topol ruszy a następnie poszedł za nim.
Prowadził cię blisko domów i cały czas starał się trzymać w cieniu.
- Masz namordnik?
// I to jest dobre pytanie.
- Filtr pewnie już na wyczerpaniu.