Odjeżdża.
-Imię i nazwisko.
Z tyłu wychyla się facet wyglądający jak gej.
-Właśnie kotku, jak się nazywasz?
-Zamknij się Ben.
-Arina Novak, a to Ben Smith. Lepiej na niego uważaj, będzie chciał cię jak najszybciej spenetrowac.
-Cicho Arina, przecież widać, ze on pewnie też będzie chciał ze mną chodzić, prawda Zack?
Nagle pojawiła się dziura po kuli koło twojej szyi.
Pękła opona, tak jakby ktoś do was strzelał.
-Wychodzić z wozu i ukryć się pod nim!
Widać, 17 ludzi z karabinami, którzy do ich idą, bo ich widzą.
Arina otwiera właz od kanałów, który był pod samochodem.
-Szybko, wchodźcie do kanałów! Cyka blyat, są coraz bliżej!
Weszła za nim i Ben też wszedł.
Ci ludzie wysadzili samochód.
Myślą, że umarliście, a wyjść nie możecie, wóz blokuje wejście.
-To co teraz?
-Trzeba poszukać inne wyjście.
-Idziemy wszyscy w grupie, jak będzie jakieś niebezpieczeństwo, razem przeżyjemy.
Idzie tunelem.
Ben klepnął cię w dupę.
-Jak jeszcze raz tak zrobisz to inaczej porozmawiamy.
Idzie dalej.
(Ben) -Dobra, dobra... wyluzuj.
Widać wyjście z kanałów.
(Arina) -Ty idź pierwszy po drabinie, będę osłaniała wam plecy.
-No dobra
Wchodzi po drabinie.
(Arina) -Czekaj, gdzie jest nasz plecak z zapasami, Ben?
(Ben) -W samochodzie. Był.
(Arina) -Cyka blyat! Trudno, musimy znaleźć sobie jakieś mieszkanie w bloku, lub coś w tym stylu i rano pójdziemy na poszukiwania jedzenia.
Wchodzi po drabinie
-Tylko ja z nim nie śpię.
-Pośpiesz się.
Idzie do jakiegoś hotelu, a za nią Ben.
Wchodzą do jakiegoś pokoju.
Rzuca się nagle na Arine zombie.
Wyciąga maczetę i atakuje zombie.
Zombie zostawia ją i zaczyna atakować ciebie.
Udało ci się ją uratować.
(Arina) -Dzięki za to. Ja zaklepuję łóżko, wy śpicie na podłodze.
Chowa maczetę i szuka miejsca gdzie było by się przespać.
Znajdujesz czyste łóżko, a na nim Pistolet ASG STI, którego trzyma obcięta dłoń.
Wzioł pistolet i poszedł spać.
Obudziłeś się w środku nocy, cały budynek się pali.
-Co się stało!
Próbuje wydostać się z budynku.
Przed tobą zawala się podłoga i nie masz przejścia. Widzisz, że Ben niesie na rękach Arine, by ją uratować.
//Trochę mnie nie było ;-;
Krzyknął do niego
-Zabierz ją w bezpieczne miejsce!
A sam próbuje uciec.
[Ben] -Już się robi!
Nie widać go już przez dym.
Widzisz okno, jest jedyną szansą na przeżycie.
Przed oknem było rusztowanie i jedynie co zrobiłeś sobie, to obiłeś ryj.
Widzisz, że rusztowanie jest stabilne i dobre do zejścia z niego.
- Wstawaj młody, koniec spania!
Jakiś stary facet stał nad tobą i szturchał cię w ramię.
Widzisz, że wyskakuje z drzwi Ben który ma na rękach Arinę, a za nim tuz jest wybuch. Wywalił się na ziemię.
- Że jak? Gdzie ja jestem? Znowu w Moskwie? Chyba zemdlałem.
Wstaje. Rozgląda się.
- Powiedzmy. Ktoś ty?
Przesunął starego AK-47, z kolbą sklejoną srebrną taśmą klejącą, pod rękę.
- Zwykły człowiek, który zemdlał na uli... w tunelu. A ty?
- To jest mniej ważne. Rodzice poskąpili ci imienia i nazwiska?
Przesunął latarką czołową po tunelu w konspiracyjnym rozejrzeniu się.
Właściciel
///GM'ować obu, czy dać wszystko w ręce Dantego... oto jest pytanie.///
//No nie wiem, jak ktoś się pojawi w Ameryce Północnej i Afryce południowej to będę mieć już cztery NPC na pełnym etacie :v Plus jeszcze zarządzanie Stajnią.
//Czyli już nie będę nikogo GM'ować? ;-;
- Poskąpić nie poskąpili. Tam.
Przyjrzał się mężczyźnie.
Właściciel
//Wojtuś, ty masz Li.
Psychopata (+Dante)
W tunelu nic, ciemno, lecz bezpiecznie.
Podbiega do nich
-Nic wam nie jest?
- A nazwisko?
Podeszły wiekiem, w staromodnym długim płaszczu, spod niego widać coś na kształt kamizelki kuloodpornej pokrytej jeszcze od wierzchu płytą z blachy.