Właściciel
Wojna ruszył za nim bez słowa.
Właściciel
- Zawsze i wszędzie. - odparł Wojna.
Właściciel
Wojna skupił się najmocniej jak potrafi i przywołał czystą moc i dołączył się do Głodu.
Właściciel
Wojna powolnie się podniósł.
- Spodziewałem że to będzie trudniejsze. - powiedział.
Właściciel
- Będą kłopoty. Mamy z nim w ogóle jakiekolwiek szanse?
Właściciel
- Świetnie, jak tak dalej pójdzie do ominie mnie kolejna walka. - powiedział sam do siebie Wojna po czym w razie czego przygotował swój miecz.
Właściciel
Wojna czekał więc, gotowy tak jak zawsze.
Właściciel
Goblin tymczasem przemierzał las w poszukiwaniu zwierząt który może akurat nie spotkał w innej części świata. Właściwie to był nieco zawiedziony.
- Las jak las. Nic nadzwyczajnego... - mówił sam do siebie jak to miał w zwyczaju.
Wilk którego oswoił po wylądowaniu podążał cały czas za nim od czasu do czasu trafiając na trop jakiegoś zwierzęcia które okazywało się zwykłym jeleniem czy zającem.
Właściciel
Wojna tylko widząc przeciwnika wrzasnął i rzucił się w jego stronę.
Właściciel
- Przecież ten su**nsyn nie może bez końca zasłaniać się cholernymi tarczami! - wrzasnął Wojna.
Właściciel
- Nie interesuje to jakbyś się nazywał, bo oni nigdy nie przyjęliby takiego cykora jak ty. - odparł Wojna.
Właściciel
- Trudno żebym nie wiedział. - odparł Wojna nie spuszczając wzroku z oczu przeciwnika.
Właściciel
Wojna zaskoczony spojrzał na swoje dłonie.
- Jak... Ty cholerny su**nsynu! - wrzasnął na niego, miał ochotę rzucić się mu do gardła ale przypomniał sobie barierę.
Zaraza tymczasem jechał na swoim koniu po wodzie przez morze. Był jakoś w połowie drogi do miejsca gdzie podejrzewał że zagnieździł się smok, wraz z Xardasem. W tym momencie zanim się zorientował wpadł do wody razem z koniem. W szybkim momencie nagle stracił cały widok, wcześniej rozświetlał sobie drogę zielonym światłem generowanym przez moc, teraz popadł w zupełny mrok, wynurzył się i rozejrzał zdezorientowany.
- Co do ku*wy? - powiedział raczej sam do siebie. Koń z całej siły starał się unieść na wodzie z czym jednak na dłuższą metę miał problemy. Zaraza rozejrzał się w ciemności i starał się ujrzeć cokolwiek na co mógłby wejść, no ale tak, był na cholernym środku morza.
Właściciel
- A CZY COKOLWIEK WYGLĄDA JAKBY BYŁO W PORZĄDKU?! - wrzasnął Wojna. - Nie! Nic nie jest w porządku! W tym momencie ten pieprzony sku*wiel zabrał całą moc jeźdźca jaką posiadałem! A co ze mną?! Nie mogłem zrobić nic! Mogłem tylko patrzeć jak idiota kiedy ten drań wszystko zabiera! - Wojna wkurzony wbił z całej siły swój miecz w ziemię tak że wystawała teraz tylko jego połowa. Następnie zrobił kilka kroków do przodu i wrzasnął głośno wymach*jąc rękami i patrząc w niebo.
Właściciel
- Zabiję su**nsyna. Koleś myśli że może zabrać mi moc, owszem może. ALE TO NIE ZNACZY ŻE MNIE POKONA! NIKT... POWTARZAM NIKT NIE BĘDZIE ZABIERAŁ TEGO, CO DO MNIE NALEŻY! - krzyknął sam do siebie sięgnął po miecz, wyjął go bez problemu po czym wbiegł w portal.
Właściciel
Wojna rozejrzał się.
- A to su**nsyn.
Właściciel
Wojna wściekł ruszył w ich stronę wymijając powierników.
Właściciel
- TY! - wrzasnął Wojna. - Ty cholery su**nsynu!
Właściciel
Wojna stał tak chwilę nieruchomo po czym upuścił swój miecz który upadł na ziemię. Nie wiedział co powiedzieć. Poczuł jak jego wściekłość opada zastąpiona... Pustką. Nie wiedział co myśleć, nie wiedział co czuć.
Właściciel
Wojna westchnął, miał już dosyć tego ganiania. Podniósł swój miecz i powoli ruszył w stronę odgłosów.
Właściciel
- Ten su**nsyn chce zniszczyć pieczęć - odparł patrząc na Głód.
Właściciel
Wojna dopiero teraz o tym pomyślał.
- Nie wiem, może.
Właściciel
Wojna skupił się więc jak najmocniej na swoim mieczu i wykorzystał całą moc jaka w nim została żeby wytworzyć portal prowadzący do Stonnosa.
Właściciel
Wojna bez słowa pobiegł i rzucił się w stronę Amshora.