Właściciel
Zder
Policjant zaczął się z ciebie śmiać
- daj spokój, przecież to- Ej chłopaki! Obczajcie to! - któryś z jego kolegów otworzył drzwi Tira, z którego wysypała się cała masa przezroczystych paczek z marihuaną. Wszyscy spojrzeli na ciebie.
- więc, ty jesteś tym porwanym, tak?
niemamnietu
Zder
- No przecież mówię! - krzyczał, aby ukryć własne zdziwienie - Możecie mnie rozkuć? Trochę niewygodnie się w tym rozmawia.
Właściciel
Zder
Jeden z policjantów cię rozkuł.
- tak bardzo na przykro... Myśleliśmy, że dopiero co dokonałeś morderstwa w centrum handlowym, ale widocznie zaszła pomyłka... Możemy odwieźć cię do domu i zamieść tę sprawę pod dywan?
niemamnietu
Zder
- Szczerze to nie pamiętam już swojego domu, ale podobno w pobliżu jest jakaś szkoła dla nadnaturalnych. Możecie dać mi nową tożsamość, żeby mnie ta mafia nie znalazła i zawieść do tej szkoły? Byłbym wdzięczny.
Właściciel
Zder
- raczej nie nadamy ci nowej tożsamości, ale możemy cię zawieść. Chodź ze mną - policjant zaczął iść w kierunku muru z radiowozów.
//Czyli dowcipy o policji są prawdziwe\\
niemamnietu
Zder
- Dobre i tyle. - poszedł za nim - Macie coś do jedzenia? Trochę tam przesiedziałem.
//Te dowcipy, gdzie policja ma ujemny iloraz inteligencji\\
Właściciel
Zder
Policjant otworzył ci tylne drzwi.
- jak chcesz, to możemy zawitać do McDonalda. Chcesz?
niemamnietu
Zder
- Dziękuję. Jedźmy więc, a potem mnie odstawicie i już nie będę robił problemów.
Właściciel
Zder
Policjant wszedł do radiowozu i odpalił silnik.
- wsiadaj
niemamnietu
Zder
Wszedł i zapiął pasy. Zamknął też drzwi.
Właściciel
Zder
Zaczęliście wyjeżdżać.
- więc... Jak to się stało, że cię porwali?
niemamnietu
Zder
- Długa historia. W skrócie to jako dziecko spotkałem ciężarówkę, która obiecywała darmowe Pikachu CP 100 w Pokemon Go. Trochę głupio, że potem wywieźli mnie z kraju. Który mamy rok?
//Zder, przygotuj się na łomot\\
Właściciel
Zder
- 2019 dzieciaku. Nie wiem ile tam siedziałeś, ale taka ilość marychy raczej nie wpłynęła na ciebie za dobrze...
niemamnietu
Zder
- Tak, wiem. Czasem wszystko mi się myli. Zupełnie jakbym nasiąknął tym przez skórę.
Właściciel
Zder
- także ten... Ile masz lat? - facet najwyraźniej nie czuł się zbyt komfortowo.
niemamnietu
Zder
- Dwadzieścia jeden. Trochę się zebrało. - rozglądał się za oknem
Właściciel
Zder
Pięknie widoki, a zwłaszcza ten krwisto czerwony księżyc.
//This is going to be terrible night... Zaraz, nie ta gra
niemamnietu
Zder
- Ciekawe. Księżyc zrobił się czerwony. Pierwszy raz taki widzę.
Właściciel
Zder
- całkiem ciekawe zjawisko, co nie? - policjant próbował rozluźnić atmosferę. - słyszałem legendy, że w takie dni ludzie mogą zdobyć umiejętność przemiany w wilkołaka
niemamnietu
Zder
- No, ja już nie potrzebuję. - w sumie naprawdę nie potrzebował. Antropomorficzne zwierzę? Jest. Osobowość dwojaka? Jest. Niezmordowana chęć zabijania? Co prawda nie ma, ale jest uzależniony od mleka smakowego, a to prawie to samo
Właściciel
Zder
- ewentualnie w noc krwawego księżyca spod ziemi atakują demony, na niebie latają ufo, a po ulicach chodzi kostucha z którym będziesz walczyć za pomocą miecza otrzymanego od... Dobra, widziałem to w takiej grze... - westchnął.
niemamnietu
Zder
- To by mogło być nawet ciekawe. - wyszczerzył zęby - Ja dawno nie grałem w nic.
Właściciel
Zder
- chyba coś tu miałem - zaczął szukać czegoś w schowku, cały czas patrząc na drogę. Po chwili wydłubał dwie konsolki i podał ci je. - trzymaj
niemamnietu
Zder
Wziął konsole.
- Nie trzeba było. Jest pan zbyt miły.
Właściciel
Zder
- czuj się jak u siebie - odparł policjant.
niemamnietu
Zder
- Dobrze. - ponownie wyjrzał za okno
Właściciel
Zder
Księżyc był czerwony, miasto wyglądało uroczo w blasku szkarłatu a po świecie panoszą się ociekający, obłędne oczy i krwawe trupy terroryzujące miasto.
niemamnietu
Zder
Postanowił trochę się przespać w drodze do szkoły.
Właściciel
Zder
Zasnąłeś bezproblemowo.
niemamnietu
//To ja sobie poczekam, aż dojedzie.//
Właściciel
Zder
- pobudka! - ktoś krzyknął naprzeciwko ciebie.
niemamnietu
Zder
Otworzył oczy.
- Co? Co? A, tak. Racja.
Właściciel
Zder
Twoim oczom ukazał się... Hycel.
- ładna z ciebie sztuka
niemamnietu
Zder
- Ha, u gay! Co ja tu robię?
Właściciel
Zder
- schronisko albo rzeźnik, jeszcze nie zdecydowałem
niemamnietu
Zder
- A może lunapark? Lunaparki są fajne. Pójdźmy do lunaparku.
Właściciel
Zder
- rzeźnia też jest fajna - hycel podniósł cię z niepokojącym uśmiechem na twarzy.
niemamnietu
Zder
- Jasne, lubię mięsko. Ale mnie na nie nie przerabiaj, k? Jestem żylasty. I śmierdzę. Praktycznie jestem tylko futrem. Nie zabijesz mnie, prawda? - z każdą chwilą panikował coraz bardziej. Co to ma być!?
Właściciel
Zder
- ale ty zabiłeś dwie osoby, pamiętasz?
niemamnietu
Zder
- To było dawno i odsiedziałem wyrok! Czemu wszyscy mi to wypominają? Przez te wszystkie lata zaczęło się to robić irytujące. A tak w ogóle to jestem Zder.
Właściciel
Zder
- Zder, jest rzecz którą musisz wiedzieć. Nigdy nie ufaj policji. Tamci policjanci wiedzieli o wszystkim - odparł, otwierając drzwi do pilnie strzeżonego schroniska.
//Dalej w schronisku paranormalnym, ok?
//Nie dość, że zdradzony to jeszcze dał się nabrać jak dziecko na numer z policją.\\
niemamnietu
//*post, żeby jak Ray wróci to, żeby miał powiadomienie o tym, żeby zrobić schronisko paranormalne*//
//Te posty po pewnym czasie znikają. W sensie, jak wróci za tydzień, to nie będzie miał stąd powiadomienia.