Właściciel
Ból był przeokropny, ale kość wróciła na swoje miejsce.
Zostawił kłódkę samej sobie, i ruszył do samego budynku.
- Czas spotkać się z przeznaczeniem... - Mruknął pod nosem i przesunął peta w kącik ust.
Właściciel
Oj tam zaraz z przeznaczeniem. Zmiana Tematu!
No to teraz odczołgać się dalej w las i czekać.
Właściciel
Odczołgać się to dobre słowo, bo właściwie nie byłeś w stanie stać.
No i to robił, zresztą doskonale o tym wiedział, głównie ze stanu swych dolnych kończyn.
Właściciel
Trochę ci to zajęło, ale dotarłeś w głąb lasu.
Poszukał jakiegoś spokojnego miejsca, by tam przeczekać.
Właściciel
To był las, tu nie ma bezpiecznych nie niebezpiecznych miejsc.
Spokojnie, a nie nie niebezpieczne.
Właściciel
Znalazłeś coś co wyglądało jak krąg ze wszelakiej maści krzaków. Wyglądał całkiem bezpiecznie.
Właściciel
Krąg wyglądał całkiem bezpiecznie jak na standardy tych lasów.
No i w nim postanowił odpocząć.
//Możesz dać tu następny post dopiero jak się wykuruje, umrze lub coś wyczuje.//
Moderatorka
Szymonek
Droga do kamieniołomu mogła jeszcze trwać. Las na razie wyglądał normalnie, ale kto wie co może czekać małego kotka w wielkim lesie?
Konto usunięte
Zatrzymałam się na chwilę odpoczynku. Usiadłam pod losowym drzewem i zaczęłam nasłuchiwać, uważnie się przy tym rozglądając.
Właściciel
To że las jest nawiedzony i opanowany przez potwory, nie znaczy że śmierć czeka na każdym kroku. Nic nie usłyszałaś, ani nie zobaczyłaś.
Konto usunięte
Wstałam, przeciągnęłam się i wolnym krokiem skierowałam do mojego celu. Przy okazji rozglądałam się po lesie. Gdyby nie fakt, że koty nie potrafią nucić, prawdopodobnie zaczęłabym to teraz robić.
Właściciel
Dotarłaś do przerdzewiałego płotu z siatki. Za nim był cel twojej podróży.
Konto usunięte
Oceniłam czy dam radę prześliznąć się pod nim, bądź wdrapać się na niego i przeskoczyć go.
Właściciel
Płot był dość wysoki, ale na szczęście pod płotem dostrzegłaś wgłębienie, jakby inne zwierze wcześniej próbowało dostać się do środka.
Konto usunięte
Spróbowałam przecisnąć się tamtędy, powinno się udać.
Właściciel
Z niewielkim trudem, twoje zwinne kocie ciało prześlizgnęło się pod ogrodzeniem.
Konto usunięte
No to wygląda na to, że miałam wolną drogę do kamieniołomu. Tam też podreptałam.
Właściciel
Już zapomniałem, co chciałem zrobić w tym kamieniołomie... Zmiana Tematu!
Właściciel
//A tutaj mamy przykład sytuacji której za wszelką cenę chciałem uniknąć.
Dante
Nie byłeś pewien czy decyzja o opuszczeniu radiostacji była dobra, ale skoro podjąłeś decyzje to zapewne będziesz się jej trzymał. Las był wyjątkowo jasny o tej porze dnia, zapewne na wskutek pełni.
Wujek DD
Po raz który to uciekałaś z domu? Z resztą nie ważne, las powitał cię jak zawsze mroczny, szczególnie podczas pełni.
Joker
Stanął pod jednym z drzew, wyciągając pudełko papierosów i stukając w zamyśleniu w dno.
Kicia
Ruszyła trasą wyuczoną na pamięć, wprost do znajomego sobie drzewa, z opuszczoną dziuplą w koronie.
Właściciel
Dante
Rak został obudzony, a luźny tytoń strącony.
Wujek DD
Pomimo raczej kiepskiej widoczności, udało ci się trafić do znanego sobie miejsca.
Joker
Zapalił, delektując się słodką trucizną i zastanawiając się nad swoim następnym krokiem.
Kicia
Wdrapała się na drzewo, do dziupli.
Właściciel
Dante
Zasadniczo mogłeś wrócić.Czy to do miasta, czy to do radiostacji. Druga opcja wydawała się za to bardziej interesująca.
Wujek DD
Dziupla, komfortowa jak zawsze, choć trochę zawilgotniała.
Joker
Nie będzie się narzucał, skoro jest niechcianym gościem. Wrócił do miasta.
Kicia
Sprawdziła, czy na dole nadal była foliowa torebka z jej drobiazgami.
Właściciel
Wujek DD
Jak najbardziej, wciąż tu była zupełnie nienaruszona.
Dante
A niech cię Dante panie niszczycielu koncepcji! Zmiana Tematu!
Kicia uśmiechnęła się pod nosem. Szybko zrzuciła z siebie garderobę, usiadła na najgrubszym konarze, i wpatrując się w księżyc, dała się ponieść emocjom, pozwalając na przemianę.
Właściciel
Pozbywszy się nudnej ludzkiej powłoki, poczułaś się o wiele swobodnej i o wiele dziczej.
Pozwoliła sobie na diabelny chichot, po czym zeskoczyła zwinnie z drzewa i udała się na spacer do pobliskiej polany.
Właściciel
W leśnej polanie oświetlanej światłem księżyca w pełni było coś pogańskiego, ale na swój sposób pięknego. I przede wszystkim tajemniczego.
Uśmiechnęła się pod nosem i zaczęła zataczać kręgi po polanie, kąpiąc się w świetle księżyca. Przy tym nieustannie śpiewała jakąś starą, ludową pieśń.
Właściciel
Gdyby ktoś cię teraz widział, albo by oszalał albo został autorem poczytnych książek fantastycznych. Jednak nie czułaś na sobie niczyjego wzroku.
Rozkoszując się ciszą i samotnością w pięknej scenerii usiadła na środku polany, a po chwili się położyła, nie przerywając śpiewu.
Właściciel
Cisza była jakże przyjemna, ale trzask gałęzi pod butem nieostrożnego podglądacza ją zaburzył.
Urwała pieśń i podniosła się do pozycji siedzącej. Rozglądnęła się uważnie i powiedziała dość głośno.
- Nieładnie podglądać. Jeśli czegoś chcesz, to chodź tutaj, i powiedz - Po czym wróciła do śpiewania, tym razem dużo ciszej i bardziej miękko, uwodząco.
Właściciel
Ktokolwiek cię zauważył, nie był ani odważny ani pewny siebie. W każdym razie nie na tyle by przystać na twoją propozycje
Wstała, skrzyżowała ręce na piersi, a właściwie pod nimi, żeby je nieco unieść, i zawołała.
- Nawet jak tylko chcesz popatrzeć, to się przyznaj. Lepiej wyłaź, bo jak cię zacznę szukać, i cię dorwę... - Stanęła w wyzywającej pozie z groźną miną.
Właściciel
Zza krzaków wyszedł chłopaczek, mógł mieć maksymalnie siedemnaście lat. Chodził w okularach i bluzie z kapturem. Był wyrazie zdenerwowany.
- No? Czekam. Co masz mi do powiedzenia? Wytłumacz się z całej tej sytuacji - Nachyliła się minimalnie do przodu i skorzystała ze swojej umiejętności widzenia w ciemności, by przyjrzeć mu się lepiej.
Właściciel
Chłopak wyglądał jak typowy przedstawiciel szkolnej klasy średniej. Czarna bluza z jelenią czaszką i podpisem "Anomaly"; zapewne jakiś zespół metalowy. Do tego ciemnoniebieskie jeansy i brązowe trapery. Na twarzy naturalnie rumieniec czerwony jak sowiecka Rosja. Nerwowo obcierał dłonie, bardzo zmieszany sytuacją.
- J-ja nie chciałem podglądać... Ja p-po prostu przechodziłem i zauważyłem jak pani tańczy i tak jakoś... -
- I tak jakoś wlepiasz we mnie gały? Kto normalny chodzi po ciemaku do lasu? I potem jeszcze podgląda innych! - Zrobiła kilka szybkich kroków w jego stronę i pogroziła pięścią.
Właściciel
Wycofał się w krzaki omal się nie przewracając. - B-bo ja wracałem od kumpla i... i tu jest blisko ścieżka przez las i to przez nią zazwyczaj wracam... I teraz tez nią wracałem i jak wracałem to usłyszałem jak ktoś śpiewa to trochę skręciłem i jakoś tak tu trafiłem... - Chłopak był bliski śmierci. Nie tyle z twojej ręki co na zawał.