Więc wybrał numer i zadzwonił, nadal idąc w stronę miasta miasta
Właściciel
Psycho & GD
Kiedy tak szliście przez las, coś was rozproszyło i zderzyliście się. Jemu wypadł telefon, a jej notatnik. Jak na tak puste miejsce jak lasy Vasira Lake, to takie zderzenie było wyjątkowo niefortunne.
Zamiast rzucić "ku*wą" jak to miał w zwyczaju przy takich wypadkach podniósł obie rzeczy i powiedział wręczając dziewczynie notatnik:
- Nic ci się nie stało
Konto usunięte
- Dziękuję, nic - Rzuciła nieco oschle i zabrała notatnik
- Co Pan robi tutaj? - Rzekła już nieco łagodniej i zmierzyła nieznajomego wzrokiem
- Można powiedzieć, że wracam z nietypowego spotkania. - Powiedział chowając telefon do kieszeni. - Oraz szukam pewnych stworzeń - dodał po chwili
Konto usunięte
- Stworzeń - Kobieta wyraźnie zainteresowała się tematem
- To miasteczko jest znane w pewnych kręgach z istnienia w nim domniemanych mistycznych i powstałych w głowach współczesnych ludzi bestii. Zajmuje się obalaniem i potwierdzeniem wcześniej wymienionych stworzeń. Taka praca
Uznał, że w tej części lasu nie ma wiele do roboty, więc udał się do południowej.
Właściciel
Kuba zmienia temat, nie przeszkadzajcie sobie. Zmiana Tematu!
Konto usunięte
- Również tu przybyłam ze względu na tą mistykę, mimo iż nie wierzę że takie coś istnieje. "Potwierdziłeś" już jakieś stworzenie? -
- W innych miastach to zazwyczaj jakieś niedorozwiniete psy czy inne zwierzęta albo efekty zabawy genami naukowców, albo wypuszczone na wolność eksperymenty wojskowe. Ogólnie jakiej ch*jstwa. Czasami jedynie trafia się coś co siła można podciągnąć pod mistycyzm. - Spojrzał dziewczynie prosto w oczy - Ale tutaj to coś może być. Mimo iż sam w to nie wieże to wszystko na to wskazuje
Konto usunięte
- Tia. Miło się z Panem rozmawiało, ja muszę lecieć - Po czym ruszyła w głąb lasu, w poszukiwaniu jakiegoś uroczego drzewka pod którym mogłaby napisać swe dzieło
Jedno gościowi trzeba przyznać, umie wciskać kity.... Hmmmm...... A może napisać by o poszukiwaczu przygód który pewnego dnia wpadł na mistyczny trop......
Właściciel
Mówił bardzo wiarygodnie, a taki pomysł na książkę był dobry jak każdy inny w twojej sytuacji. Jednak ten chłopak miał coś w oku, i to dosłownie. Jakby symbol jakiejś mistycznej mocy. Tatuaż to nie był, nie robi się tatuaży na źrenicy.
Konto usunięte
Sam niemal zakrzyknęła w pisarskiej ekstazie: Mam! Książka o młodym chłopaku starającym się rozwiązać historię zaginięcia swej prababki. Wraz z rozwojem fabuły będzie poznawał stworzenia zamieszkujące puszczę, a gdy pozna prawdę o świecie, wstąpi na ścieżkę brutalnej wojny z Departamentem Bezpieczeństwa Narodowego! No i trza mu dorzucić jakąś fajną magiczną laskę! Zachwycona swym pomysłem, zacieklej kontynuowała poszukiwania dogodnego miejsca do pisana. Mała polana czy przewrócony pień powinny się zdać
Ruszył w swoją stronę, ponownie wyjmując telefon. Wystukując numer, a raczej szukając go w spisie kontaktów, zastanawiał się czy aby nie znał skądś tamtej dziewczyny... Albo jej twarzy? Zatwierdził połączenie
Właściciel
Psycho
Usłyszałeś znajomy głos swojej wspólniczki. - Powiedz że coś masz. Możesz nawet kłamać. -
GD
To mogło zainteresować wydawcę. Idąc przez las, znalazłaś rów wyżłobiony przez wodę, pewnie podczas ulew tworzy się tu uroczy strumień. Na tej pseudo-rzeczce, powalona przez piorun sekwoja stworzyła coś na zasadzie mostu. W dodatku miałaś stąd widok na jezioro, więc miejsce było inspirujące.
Konto usunięte
Sam niewierząc w swoje szczęście, usadowiła się na sekwoi i zabrała się do roboty,
- Mam i nie mam jednocześnie. Znalazłem, było pusto ale czuć było, że coś tam było... Ku*wa za dużo tych "było". Aczkolwiek miejsce przesiakniete jakąś pradawna mocą energią czy ch*j wie czym. Ślady czegoś co nie było człowiekiem ani zwierzęciem też znalazłem. Niestety cokolwiek to było to już tego tam nie ma. - Przerwał na chwilę dając dziewczynie czas na zastanowienie - I znalazłem butelkę whisky... Z zapachu ma między czterdzieści a czterdzieści pięć lat. Podejrzewam, że do tamtego miejsca wpadła grupa młodych, chcących się rozerwać w lesie dzieciaków napotkali na tamto coś i uciekli w popłohu gubiąc przy okazji alkohol, który zabrali. A tamto coś mogło uznać, że zaraz przyjdą ludzie z kosami, widłami, strzelbami i nie wiem czym jeszcze, więc opuściło swoje miejsce zamieszkania. - mówił bardzo przekonująco. Bo w końcu co to za kłopot wymyślić taką historyjkę?
Właściciel
GD
Słowa płynęły ci jak woda. Miałaś już genialny prolog, będący jak zapach z kuchni kiedy wygłodniały czekasz na danie. Zdecydowanie magia tych drzew, pozwalała ci się rozpisać. Plotki mówiły prawdę.
Psycho
- Młodziaki z czterdziestoletnią whisky? Uwierzyłabym, gdybyś przy okazji znalazł tam butelkę coli. Głupie szczyle nie potrafią docenić szlachetnego alkoholu. - Nigdy nie byłeś dobry w teoriach, więc spotkajmy się w hotelu, może do tego czasu wymyślisz coś lepszego. Cześć. - Rozłączyła się.
Konto usunięte
Sam pomyślała przez moment o papierosie, jednak mógłby zniweczyć hipnotyzujący zapach lasu, a wraz z nim tak długo poszukiwaną wenę. Jak to mówią, nie zabija się kury znoszącej złote jajka, więc Samantha nie przebywała ciągu i pisała dalej
- W teoriach może nie… ale w kłamstwie już mi lepiej idzie - Powiedział do siebie chowając telefon. Ruszył do hotelu. I wtedy właśnie przypomniał sobie, że nie jadł nic od... Kasacji? A może obiadu?
Właściciel
GD
Kilka minut i trzęsących się ruchów ręką, i już miałaś pierwszy rozdział. Przybycie podróżnika do tajemniczego miasteczka, teraz jeszcze pełen wątpliwości, ale szybko to się zmieni.
Ja też nie jadłem nic od kasacji. Zmiana Tematu!
// Zgadnijcie kto nie patrzy na co poprawia autokorekta... Macie dwie szansę. //
Konto usunięte
Samantha, dumna że swego dzieła, zastanowiła się czy taka ilość zaspokoi na jakiś czas bezdenny żołądek wydawnictwa. Oczywiście że nie. Spojrzała na zegarek
Właściciel
Była siedemnasta. Z jednej strony musiałaś jeszcze coś napisać. Z drugiej strony, bar był już otwarty.
Konto usunięte
Grzechem byłoby zmarnowanie czasu pozostałego do zmierzchu... Kobieta więc pisała dalej w pisarskim ciągu, tym razem jednak z akompaniamentem puszki piwa
Właściciel
Piwo dodawało ci goryczy, tobie jak i drugiemu rozdziałowi twojej książki, kiedy dowiadujemy się o problemach naszego bohatera.
Konto usunięte
Gdyby Samantha nie była zbyt pochłonięta pisaniem, pewnie skakałaby z radości. Przysięgła sobie iż nie spocznie, póki słońce nie zacznie zachodzić
Właściciel
W połowie czwartego rozdziału zdarzyła ci się najgorsza możliwa rzecz, wypisał ci się długopis.
Konto usunięte
- Żesz ty (około pół strony słów nieodpowiednich na tą stronę) - Wykrzyczała w skrajnej złości, stanowczo za głośno
Właściciel
Agresja sprawiła, że zeszła ci pisarska faza. A krzyk nie uzupełnił braku atramentu.
Konto usunięte
Sam westchnęła jedynie i położyła się na pniu. I tak odwaliła dzisiaj spory kawał roboty, agent powinien być zaspokojony. Dumna z siebie, zapaliła fajka
Właściciel
Smród tytoniu przegonił cudowny aromat starego lasu, ale kojąca moc nikotyny sprawiła, że w sumie miałaś to gdzieś.
Konto usunięte
Samantha relaksowała się tak przez dłuższą chwilę, po czym zebrała manatki i podążyła leśną drogą do miasta
Właściciel
Niestety, tym razem nie spotkałaś żadnego podróżnika który mógłby być twoją muzą. Ale za to, wpadłaś na krzak i skaleczyłaś się w nogę.
Konto usunięte
Czyżby ceną mej upragnionej weny było zwrócenie świata przeciwko mnie?
Zapytała samą siebie. Wstała i postawiła parę kroków, obserwując czy marsz sprawia duży ból
Właściciel
Bolało, ale nie tak by uniemożliwić ci poruszanie się. Jakoś udało ci się jako tako kuśtykać.
Konto usunięte
Mimo pewnych problemów, Samantha ruszyła do miasta, klnąc pod nosem.
Właściciel
Ja bym to opatrzył. Zmiana Tematu!
Właściciel
Po jakimś czasie trafiłaś do swojej uroczej leśnej chatki. Niezaprzeczalnie to był interesujący dzień, a jeszcze o północy miałaś spotkanie w radiostacji.
Moderatorka
Usiadła na podłodze domku, wbijając się korzeniami w grunt. Postanowiła odpocząć. Musiała się uspokoić
Właściciel
Po kilku minutach napięcie powoli zaczęło z niech schodzić.
Moderatorka
Wyobraziła sobie, jakie mogła mieć możliwości, udając człowieka. Równocześnie jednak czuła, że ten kamuflaż to nie jest coś, czemu powinna ufać.
Właściciel
Jednak już sam fakt, że ma taką umiejętność był fascynujący. Jeśli wierzyć Spikerowi, to był dopiero początek.
Moderatorka
Przypomniał jej się dzień, gdy pierwszy raz zrobiła to, co robili biali ludzie i ukradła. Czuła, że jakiś jej kodeks moralny został naruszony. Wtedy jednak nie miała wrażenia, że będzie to miało ciężkie konsekwencje. Tym razem miała. Czuła, że zginie.
Właściciel
To był bardzo pesymistyczny scenariusz. Może otrzyma moce, o których wcześniej nie śniła? W końcu jedyną rzeczą jaką musiała oddać w zamian, była przysługa dla pewnego tajemniczego dżentelmena.
Moderatorka
Zaśmiała się, przypomniała się jej opowieść o istocie o długim czerwonym ogonie i imieniu brzmiącym chyba Lucyfer. Była tan mowa o przysłudze i cyrografie. Dalej odpoczywała.
Właściciel
To raczej nie był ten typ umowy. Nie mniej jednak, po jakimś czasie zeszły z ciebie wszystkie złe emocje.
Moderatorka
Rozejrzała się po domu, czy nie ma w pobliżu czegoś mającego podobne właściwości co tafla wody. Chyba lustra.
Właściciel
Znalazłaś niewielkie srebrne lusterko, ale trzeba było je najpierw wyczyścić.