Tak więc ponownie wyszukał sobie jakieś leże i położył się spać.
Właściciel
- Zapraszam. - Odpowiedział Spiker na odgłos pukania, dając swojemu obecnemu gościowi znak, by zaczekała.
Moderatorka
Była osobą kulturalną, więc poczekała.
Wszedł. - Umm... Część. - Powiedział przyglądając się pozostałej dwójce. Jakoś nie wydał się zaskoczony a bardziej zawiedziony ich wyglądem
Właściciel
- Witaj podróżniku. - Powiedział do mężczyzny. - Nawet nie wiesz jak ciężko spotkać osobę, która w tym momencie nie ucieka z krzykiem i nie wraca. -
Moderatorka
Obserwowała niespodziewanego równie jak ona gościa bez słowa, w końcu i tak w tej chwili nie miała mu niczego do powiedzenia.
- Cóż taka praca. Zarówno moja jak i twoja. - Powiedział. Marzył o tym by wreszcie sobie klapnąć i odpocząć, więc poszukał sobie miejsca do siedzenia
Właściciel
- Proszę usiądź. - Wskazał na miejsce obok leszej. - Jeśli jesteś spragniony, woda już leży na stole. -
- Dzięki - Usiadł i sięgnął po wodę. - Więc jesteśmy tu w jakimś celu czy to tylko przypadkowe spotkanie?
Moderatorka
Powoli zaczynała tracić cierpliwość.
Właściciel
Kuba
Spanie kiedy słońce świeci ci w twarz jest raczej trudne. No i niebezpieczne.
//Wybacz
Psycho & Abby
- Każdy z nas jest tutaj w jakimś celu. Pozwólcie, że zaprezentuje wam wasz. O ile się zgodzicie, oczywiście. - Po tych słowach otworzył drzwi, i gestem dłoni zaprosił was do wyjścia.
Moderatorka
Nie do końca była pewna, czy to bezpieczne, więc w razie czego zebrała w sobie energię na przemianę. Jednak całkiem normalnie wstała i skierowała się do wyjścia. W sumie sens miałoby i to, że Rikae najzwyczajniej chce ich wygonić.
Wstał i udał się do wyjścia za leszą
Tak więc ruszył na obchód lasu, chcąc za pomocą swego węchu wyłapać jakiś potencjalny posiłek. Oczywiście, wyłączając tych na biwaku.
Właściciel
Kuba
W tym miejscu w oczy rzuciła ci się pewna rzecz, od dawna nie spotkałeś w tym lesie zwierzęcia. Kiedyś często spotykałeś łosie, wilki, niedźwiedzie, a teraz nic.
Abby & Psycho
Wasz gospodarz wyszedł za wami i podszedł do ściany na przeciwko. Stuknął w nią palcem, a ta dosłownie rozpłynęła się w powietrzu. W środku była drabina, prowadząca na dół.
Moderatorka
- Idźcie przodem, jestem za stara na dżentelmeńskie sztuczki, których i tak się po was nie spodziewam. - odparła Shimasani spokojnie.
- Dobra - Mruknął tylko i ruszył pierwszy
Właściciel
Powinienem to zrobić po tym jak Abby weszła do budynku, ale mówi się trudno. Zmiana Tematu!
Nie miał co prawda oczu, ale było to trafne spostrzeżenie. Ruszył do najbliższego miejsca, w którym zbierała się zwierzyna, czyli do jakiegoś wodopoju.
Właściciel
Poza jeziorem był jeszcze mały staw, kawałek na północy. Jeśli gdzieś mogła zebrać się zwierzyna, to właśnie tam.
I tam właśnie się udał, czujny jak zwykle.
Właściciel
Trafiłeś do drobnego stawu. Gdybyś miał oczy, niewątpliwie doceniłbyś wręcz magiczną atmosferę. Niestety i tu nie było zwierzyny.
Wobec tego postanowił się gdzieś przyczaić, bo doświadczenie mówiło mu, że takowa pojawi się prędzej czy później.
Właściciel
A jednak się nie pojawiała. Sprawa zaczynała się robić coraz bardziej tajemnicza.
Rzeczywiście. Tak więc użył swego węchu, by wyłapać w zapachu coś, co nie będzie mu się kojarzyć ze zwierzyną.
Właściciel
Poza charakterystycznym zapachem wilgoci, towarzyszącym takim jeziorkom, nie wyczułeś nic innego.
Postanowił jeszcze chwilę poczekać.
Właściciel
Kuba
Wciąż nie przychodziły. Tajemnicze, czyż nie?
Abby
Wyszłaś z budynku. Wciąż nie wiedziałaś co o tym wszystkim myśleć, ale miałaś przeczucie, że jesteś teraz częścią czegoś znacznie większego.
Moderatorka
Shimasani westchnęła i przemieniła się w jastrzębia. Powietrze często uspokajało skołatane nerwy. Wzleciała w przestrzeń powietrzną, zostawiając dotkniętego komercją spikera za sobą. Nie przepadała za takimi nawiedzonymi osobami, tworzącym podejrzane wspólnoty. A mógłbyś być lepszy, Rikae. Spie**oliłeś sobe życie.
Właściciel
Raczej wątpiłaś, że on sądzi tak samo. Lot rzeczywiście był bardzo relaksujący i odświeżający.
Moderatorka
Wróciła do chaty. Miała nadzieję, że ten symbol nie ma możliwości naprowadzającej. Oby. W sumie mogła o to zapytać, ale zapomniała.
Właściciel
Zawsze mogła wrócić, w końcu drzwi były otwarte. Twoja chatka nie zmieniła się od czasu twojej ostatniej wizyty.
Moderatorka
//mam zaćmienie umysłu
Co je leszy?
Nawet bardzo. Tak więc zamiast bezproduktywnie spędzić czas na czekaniu tutaj, postanowił udać się wgłąb lasu.
Właściciel
Kuba
Głębia lasu była jak reszta lasu, tylko głębsza.
Psycho
W tym zwykłym z pozoru budynku widziałeś rzeczy niezwykłe, rujnujące twoje wątpliwości odnośnie potworów i ich istnienia na świecie. Od ciebie zależało co z tą wiedzą zrobisz.
//- A co taki leszy, proszę ja cie panocku, jada? -
- Chleb? -
- Kaszę? -
- A czemu kaszę?
- No bo to przecie człowiek, jak i my. Pije, sra, to pewnie i kaszę wpie#dala! -
Moderatorka
//kk
Wątpiła, by mogła znaleźć jedzenie w chatce, ale dla pewności sprawdziła to dokładnie.
Właściciel
Wszystko co kiedyś może było jedzeniem, teraz zmieniło się w nawóz dla okolicznych drzew i roślin.
Moderatorka
Znała kilka trików, które używała, szukając jedzenia w miastach. Pora je wykorzystać. Zmieniła się z powrotem w jastrzębia i poleciała do miasta.
Właściciel
Zapewne będziesz chciała też wylądować? Zmiana Tematu!
Liczył, że to tutaj zaszyły się zwierzęta, więc zaczął węszyć.
Właściciel
Po bardzo długich poszukiwaniach w końcu natrafiłeś na jakiś trop. Ślady na ziemi, wskazywały na niedźwiedzia.
Nie miał ochoty na miśka polować, ale liczył, że nieco rozjaśni mu to w głowie, więc poszedł owym tropem, uważając by nie wpaść na niedźwiedzia lub jakąś jego pułapkę.
Właściciel
Trop niedźwiedzia, jak można było się spodziewać, prowadził do niedźwiedziej groty.
Zamiast wchodzić tam na pałę, postanowił ukryć się gdzieś w krzakach lub zaroślach i czekać.
Ruszył w stronę miasta. W między czasie wyjął telefon i zadzwonił do kogoś z tamtej dwójki. Nie ważne kogo, selekcją było, który numer pierwszy znalazł.
Właściciel
Kuba
Po pierwszej godzinie leżenia w pokrzywach, doszedłeś do wniosku, że niedźwiedź nie jest zainteresowany wyjściem.
Psycho
Mimo bliskości tamtej wieży radiowej, nie miałeś zasięgu. Pozostało czekać, aż dostaniesz się w pobliże miasta.
To kontynuwał tę jakże ciekawą podróż, co jakiś czas próbując złapać sygnał i zadzwonić oraz ciągle się rozglądając.
Więc sobie odpuścił i odszedł.
Właściciel
Kuba
Więc nie byłeś już w pobliżu jaskini.
Psycho
Las był piękny, promienie słońca nieśmiało przeciskały się przez zwarte korony drzew, a od czasu do czasu jakiś ptak wyśpiewywał wesołą melodię. Dopiero kiedy znalazłeś się niemal pod samym miastem, złapałeś jedną kreskę zasięgu.