Moderatorka
Rozryła ziemię, szukając w niej wilhoci. Nie będzie leciała po taką blahostkę nad jezioro.
Właściciel
Znalazłaś trochę, ale prościej było użyć jednego z materiałów ze skrzyni w roli szmatki.
Moderatorka
//jakby wszystko schodziłlo za jednym dotknięciem szmatki życie byłoby zbyt piękne
Odłożyła lusterko w wilgoć i poszła po coś w roli szmatki do skrzyni.
Właściciel
Najlepiej nadawała się do tego stara koszula, która i tak była już postrzępiona.
Moderatorka
Wobec tego zajęła się czyszczeniem owego lusterka.
Właściciel
Po chwili było już całkiem czyste, a na pewno wystarczająco, by móc się przejrzeć.
Moderatorka
Rozejrzała się czy jest sama, co było nieco bez sensu. Spróbowała zaryzykować i znów zmieniła się w tą tak niecodzienną dla siebie istotę, jaką był człowiek. Przerażało ją to, ale kto nie boi się nowego?
Właściciel
Przemiana w człowieka nie różniła się niczym, od zmiany w jastrzębia czy szopa. Co nie zmieniało faktu, że było to dla ciebie coś zupełnie nowego.
Moderatorka
Zastanawiało ją tyle rzeczy... Ale zaczęła od najprostszych, czy umie chodzić i utrzymywać równowagę w tej postaci.
Właściciel
Poruszanie się człowiekiem, nie różniło się od twojego naturalnego chodu. Nie mniej jednak mniejsze stopy pozwalały na delikatniejsze ruchy.
Moderatorka
Czuła się taka krucha w tym ciele. Nie za bardzo wiedziała, co ma ze sobą teraz zrobić. Wyszła na moment na dwór, patrząc która godzina
Właściciel
Dopiero zaczęło się ściemniać. Zza drzew widać było zachód słońca.
Moderatorka
Zastanowiła się i w końcu spróbowała mówić pod ludzką postacią.
- Mam nadzieję, że nie zostanę tym małym dziadostwem na zawsze.
Właściciel
Twój głos brzmiał bardzo melodyjnie, nieco wysoko, ale nie piskliwie.
Moderatorka
Z braku zajęcia wzięła dziennik i pod ludzką postacią wertowała go sobie w kącie.
Właściciel
Niestety ludzka forma nie poprawiła twoich zdolności w czytaniu.
Moderatorka
Próbować warto. Kontynuowała.
Właściciel
W tych lasach coś jest... coś nienaturalnego...ale przecież nie zrezygnuje....mam dzieci które mnie kochają...nie mogę ich zawieść...
Każdy fragment zawierał coraz więcej historii tajemniczego leśniczego.
Moderatorka
Wciągnęła się w tą historię nieroztropnego ryzykanta.
Właściciel
Ostatnio To spotkałem...nie wiem czy mnie widziało, czuła mój strach...nie potrafię opisać co To było...ale nie była to istota stworzona przez Boga...
Moderatorka
- O, znów Bóg. Ciekawe, czy go spotkam.
Właściciel
Czymkolwiek była ta bestia, wydawała się mnie akceptować... Chyba wie, że opiekuje się lasem... Jej lasem...
Moderatorka
- Widać miałam poprzednika, ciekawe, co mu się stało. Może umarł z tym biednym lasem?
Właściciel
Jest ich więcej... Nie tylko On... Nie wszystkie są tak przyjazne... Czasem słyszę dźwięki z lasu, brzmiące niemal jak słowa... Kłócą się...
Moderatorka
- Ach, selekcja naturalna. Jak jest nas za dużo, jest źle.
Właściciel
W lesie dzieją się złe rzeczy... Nie mogę być dłużej leśniczym, nie z rodziną na utrzymaniu... Uporządkuje sprawy i wynoszę się stąd...
Moderatorka
- No co ty nie powiesz. Pewnie dogorywałeś pisząc ciąg dalszy.
Właściciel
To.. co zdarzyło się w parafii... to miejsce jest przeklęte!... Moja żona, dzieci, wszyscy... Nie poddam się mu... Umrę jak mężczyzna, z bronią w ręku... Nie stanę się tym, czym oni... Mam tylko nadzieje, że kiedyś spotkam się z rodziną... po drugiej stronie. Nazywam się Sigmund Danberg, a to moje ostatnie wyznanie... Jeśli znajdziesz tą skrzynię, wiedz, że w tym lesie żyją stworzenia które nie są dziećmi Boga... Zostawiam ci stary rewolwer, może uda ci się przejść przez las... Żegnaj.
Moderatorka
Zatrzasnęła dziennik i westchnęła ciężko. Znała mnóstwo takich historii. Mimo tego, że nie cierpiała wielu takich ludzi, wciąż było jej ich żal. Wśród Indian czuła się jak w rodzinie, więc po części to rozumiała.
- Spotkanie w Krainie Wiecznych Łowów, co?
Odłożyła dziennik i znów zbadała upływ czasu.
Właściciel
Noc powoli zaczynało dominować, ale słońce wciąż dzielnie walczyło na horyzoncie.
Moderatorka
Przemieniła się w siebie i obserwowała w milczeniu ową walkę.
Właściciel
Płomienista kula powoi ulegała ciemnym siłą księżyca. Walka była z góry przesądzona, lecz światło nie chciało się tak łatwo poddać.
Moderatorka
- Jak zawsze. Chociaż to się nie zmienia.
Właściciel
Niewątpliwie byłoby to przerażające, gdyby od tak ciemność zaczynała się cofać.
Moderatorka
Niebo nad Ameryką tysiąc lat temu wyglądało tak samo. Lasy były inne, ale niebo się niczym nie różniło.
Właściciel
W takich chwilach jak ta, wiedziałaś że bronienie natury było walką, w której warto brać udział.
Moderatorka
Pokręciła głową. Nie chciała się rozpłakać albo przynajmniej wpadać w smutek, bo łzy to coś, co trudno jej wywołać u siebie. Zaczęła myśleć na Rikae. Jego adaptacja wydawała się wyjątkowa, rzadko się taką spotyka.
Właściciel
Był to wyjątkowy mężczyzna, więc i jego spojrzenia na świat musiało być wyjątkowe.
Moderatorka
//coś mi sugerujesz?
Idiota, nie mężczyzna. Nawiedzony dureń zapatrzony w ludzkość. On by... Położyła dłoń na kości policzkowej, jakby miała wrażenie, że się rumieni. On jest idiotą, kropka.
Właściciel
Może i się rumieniłaś, ale nie było tego widać przez strukturę twojej głowy. Mogłaś do woli myśleć jaki to on jest głupi i nawiedzony.
//Abby, no co ty, ja bym coś sugerował?
Moderatorka
//no oczywiście
Pomyślała, że prostu przyjdzie nieco wcześniej. I tak też zrobiła.
Właściciel
Znowu musiałaś pokonać tą samą drogę, ale jak to bywa podczas podróży, teraz pokonałaś ją nieco szybciej. Gdy dotarłaś w pobliże budynku, słońce oficjalnie się poddało.
Moderatorka
Obliczyła w myślach o ile minut wcześniej się pojawi.
Właściciel
Tak w zasadzie, to pojawi się nie tyle kilka minut, co jakieś dwie godziny za wcześnie.
Moderatorka
Postanowiła więc pójść na spacer wokół jeziora.
Właściciel
To nie był rozważny pomysł, jezioro było daleko na południe od ciebie. Nie zdążyłabyś, nawet gdybyś leciała najszybszym ptakiem jakiego znałaś.
Moderatorka
//>~> przelecę się ptakiem
Rozejrzała się za czymś ciekawym.
Właściciel
Nie było tu dużo do oglądania. Łysy pagórek na którym stała ogrodzona wieża, gdzieniegdzie już drapnięta pazurem czasu, ale wciąż dominująca nad lasem. No i oczywiście sam budynek radiostacji w którym paliły się światła.
Moderatorka
Rozejrzała się, czy nieco dalej nie ma jakichś krzewów.
Właściciel
Na linii lasu rosło kilka borówkowych krzewów.