Karczma pod Historią

Avatar Gniotek7
Właściciel
Nie słyszał już, oddalił się.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Rages oddalił się i skręcił za jakąś skałę.
- Dobra panie mądralo, to jak udamy się do tej Karczmy?
- Zamiast zadawać pytania pomyśl o przeczeniu.
- Że co ku*wa? - Rages uklęknął na ziemi na zamknął oczy. - ej koleś! Musimy znaleźć transport!
- Cicho, muszę pomedytować
- japie**olę... - walnął Drazok po czym usiadł na ziemi.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Tymczasem obok Ragesa i Drazoka otwarł się portal z którego wyskoczył Masil
- Musicie mi pomóc! On jest zagrożony!
Rages rozbudził się z medytacji
- Co? Kto?
- Jak to kto?! Oczywiście że Masil! On mi jest potrzebny! Musicie go uratować!
- Ale który Masil na litość bogów?!
- No ten Masil ten no wiesz! Aww nie mam więcej czasu! - krzyknął po czym wskoczył do portalu który nie zniknął.
- Co to ku*wa było? - zapytał Drazok
- Masil
- Em... ale no ten przecież no...
- Oj nie gadaj już tylko chodź - powiedział Rages i wszedł w portal, Drazok zastanawiał się chwilę po czym podniósł topór i wszedł zanim.


///
darcus pisze:
Złapał kryształ w prawą rękę, a kamień w prawą.

TAM DAM DAM darkóz jest mutantem! ///

Avatar Gniotek7
Właściciel
Tymczasem Rages z Drazokiem szli przez jakiś kamienny tunel na którego końcu świeciło się czerwone światło
- Czy dobrym pomysłem było tu iść? - zapytał Drazok
- Po pierwsze, to jedna z niewielu opcji na powrót do Karczmy, po drugie, muszę zobaczyć o co chodzi z tym Masilem...
- Masilami
- Masilami - powtórzył Rages.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Tymczasem Rages z Drazokiem szli kiedy trafili do jakiegoś małego pokoju z czerwonym dywanem pełnego różnych broni kiedy drzwi którego okazały być na suficie wyskoczył na dół Masil
- Pomóżcie mi! Masil oszalał i chce mnie zabić! AA! - po czym wybiegł do tunelu z którego przyszli
- Rages... To chyba...
- Owszem, normalne to to nie jest pod żadnym względem.
- A więc co teraz?
- Trzeba znaleźć tu kogoś kto NIE jest Masilem. - powiedział po czym spojrzał na otwarte drzwi na suficie.

Avatar
Konto usunięte
/// Wróciłem...///
Siedział w karczmie czytając księgę z "Zaklęciami"
-To się przyda , oraz to! Karczmarzu proszę piwo ciemne.

Avatar
Konto usunięte
-Nie mogłem dojść do spokoju po tym co wam zrobiłem...Wiesz o co mi chodzi?

Avatar
Konto usunięte
-Pfff.............-Wydmuchał powietrze
-Całkiem dużo tego jest , min: Pogorszenie stosunków między Orkami a Assasynami i inne , ale ten jest najważniejszy.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Ragesowi i Drazokowi udało się jakoś wejść na górę i szli kolejnym tunelem pełnym autoportretów Masila.
- A ten co? Zakochany w sobie? - parsknął Drazok
- Możliwe też że to nie Masil narysował
- A niby kto?
- Nie wiem, na ten przykład Masil?
- Że co?
- To zamiast Masila mógł to narysować inny Masil ten Masil Masil albo inny Masil nie Masil
- Amm... Nie pytam

Avatar Gniotek7
Właściciel
Doszli do jakiegoś ogrodu pełnego wszelakich nieznanych większości roślin.
- I? Gdzie on jest?
- Nie wiem, trzeba poczekać
Minęło tak może z 10 minut kiedy ogród zaczął się trząść
- A teraz co się znowu dzieje?
- Skąd mam to wiedzieć? - rozglądał się

Avatar Gniotek7
Właściciel
/// FUCK THE POLICE! ///

Stojąc tak chwilkę w ogrodzie Rages zaczął mieć wrażenie że coś słyszy
- Ty też to słyszysz?
- Co? Co znowu?
- No... Ten głos... Ktoś, albo coś, coś mówi
- Co ty pierdzielisz Rages? Na starość ci odbija czy jak?
- Bardzo zabawne, ale na poważnie... Hmm - wsłuchiwał się długo krocząc powoli po ogrodzie. - ogród był duży jednak - o czym wcześniej nie wspomniałem - jego boki były zrobione z ścian koloru szaro-zielonego z kilkoma drogami wyjściowymi.
- Mówię ci, wydaje ci się! Ja nic nie słyszę
- Ciicho! - wsłuchiwał się aż podszedł do dużego drzewa rosnącego na środku ogrodu. Jego liście były koloru błękitnego a drewno czysto białego. - ten głos... Dochodzi chyba z drzewa...
- Co? Stary! Że jesteś gadającym kamieniem to nie znaczy że drzewa też gadają!
- Zamknij się do cholery i nie kwestionuj mnie! Nie zauważyłeś że tutaj nic nie jest tak jak powinno? - podszedł powoli do drzewa i przyłożył do niego otwór w boku głowy służący za ucho.
- Cie...
- Coś słyszę... - wsłuchiwał się dłużej.
- Cierp... Cierpienie...
- Co? Jakie cierpienie?
- To się robi śmieszne...
- Cicho! - uciszył go. - Powtórz, jakie cierpienie?
- Lu... Lud...
- Ludzkie cierpienie?
- A... Ahaa... - przytaknął głos z drzewa.
- Gdzie? Gdzie ktoś cierpi?
- Ko... Korze... Korzenn...
- Na korzeniach?
- Iii... Idd... Idd zzaaa... korzenn...
- Mam iść za korzeniami tak? - dopytywał dalej nie rozumiejąc Rages
- Ahaa... - potwierdziło ponownie drzewo.
- Ale którymi? Ich tu jest masa!
- Meecc... Meee...
- Co? Chodzi ci o owce ta? Nie ma tu żadnej owcy!
- Mecc...
- Nie rozumiem cię! Mów wyraźniej!
- Meeeee... - próbował jakby głośniej ale nie udało mu się
- Szlag by to trafił! - oddalił się od drzewa i zaczął krążyć wokół niego.
- I co teraz?
- Nie mam pojęcia! To na razie jedyny sensowny trop...
- Sensowny? To nie ma żadnego sensu! Koleś! Gadasz z drzewem psia mać!
- Przestań marudzić! Ciągle masz tylko pretensje a sam siedzisz z kijem w dupie!
- Dobra już spokojnie koleś! Ty jesteś ten spokojny nie pamiętasz? Ten mądry od myślenia
- A ty ten wku*wiający tak?! - krążył tak wokół drzewa przyglądając się mu, od jednej strony wyrastały dwie gałęzie przy pniu, z drugiej strony rosło trochę błękitnego mchu. Minęło ze 7 minut zanim wreszcie do niego dotarło - Mech!
- Co? - Spojrzał zdziwiony Drazok
- Chodziło mu o mech! - spojrzał na mech rosnący na drzewie a potem w przeciwną stronę, tamtejsze drzwi jako jedyne były obramowane różowymi i fioletowymi kwiatami. - Idziemy! - i pobiegł w tamtą stronę. A Drazok powoli wlekł się zanim.

Szli tak dłuższy czas tunelem pełnym kwiatów na ścianach suficie a podłoga porośnięta była mchem. Po jakimś bliżej nie określonym czasie dotarli do dużego pokoju, były w nim dwa łóżka, na jednym było pełno krwi, między nimi były zamknięte drzwi. Rages stał chwilę zastawiając się. Kiedy odezwał się Drazok
- Psia krew! Teraz ja znowu coś słyszę!
- Co? - Rages próbował się wsłuchać, racja. Gdzieś z tego pokoju dobiegał płacz, cichy, kobiecy płacz. - Cholera słyszysz skąd to?
- Nie wiem, tak jakby zewsząd.
- Hmm... Struktura tego pokoju powoduje że głos rozchodzi się równomiernie po całej jego objętości, trudno więc dokładnie usłyszeć pochodzenie głosu - Drazok nie rozumiejąc nic kompletnie z tego co powiedział Rages rozglądał się po pokoju.
- A może pod łóżkiem? - Zapytał Drazok
- Nie głupi pomysł - spojrzał pod jedno łóżko - Tu nie... - za to pod drugim ktoś leżał, skulony zasłaniając oczy dłońmi. - Hej, ty tam? W porządku? - osoba nie odpowiedziała, Rages podszedł powoli bliżej łóżka i kucnął przy nim - Hej odezwij się. - Osoba cofnęła się bliżej ściany, i jednocześnie dalej od Ragesa. - nic ci nie zrobię, chcę tylko zadać parę pytań, chcę ci też pomóc.
- Na pewno mamy na to czas? - zapytał Drazok znudzony z powodu braku jakiejkolwiek walki wręcz od dłuższego czasu.
- Cicho siedź, oczywiście że mamy. Moje obowiązki jako Barakę jest pomagać osobą w potrzebnie, a ona z pewnością do takich należy. - po czym zwrócił się znowu do niej - No już, nie płacz, wyjdź stamtąd to ci pomożemy...
- Mów za siebie - odpowiedział Drazok
- Zamknij się już Drazok, nie pomagasz.
- po... po powiedziałeś Drazok? - zapytała cierpiącym głosem kobieta.
- Tak, znasz go? - kobieta wyczołgała się i wtuliła ze strachu w klatkę piersiową Ragesa, mimo iż był z kamienia to emanowało z niego ciepło i uczucie dobra. Ani Rages ani Drazok nie kojarzyli za cholerę kobiety, miała czarne włosy a oczu jeszcze nie widzieli, była dość szczupła a jej ubranie wyglądało na typowe ubranie obywateli żyjących w tych czasach jednak trochę poszarpanym, wzdłuż prawej ręki miała długą ranę od ramienia aż go dłoń, wyglądała na świeżą, dookoła niej wciąż była nie zmyta zaschnięta krew.
- Ona... Ona mi o nim mówiła - powiedziała po chwili kobieta.
- Ona? Czyli kto?
- Nie znam jej imienia... Była elfem... Była tu razem ze mną...
- Araniel - powiedzieli na raz Rages z Drazokiem
- Możliwe... Pomożecie mi?
- Tak, powiedz tylko co ci się stało. Jak się tu znalazłaś?
- Przyszedł do mnie kilka dni temu Masil, jak zwykle z kwiatami... Od dłuższego czasu próbował mnie poderwać... Zgodziłam się w końcu. Jednak kiedy szliśmy tak po mieście w nocy pojawił się nagle jakiś portal... czy coś w tym stylu i wyszedł z niego drugi Masil... Byłam zszokowana... Powiedział że musi przeprowadzić jakiś test, następnie ogłuszył Masila z którym szłam po mieście a następnie założył mi worek na głowę... Potem pojawiłam się tutaj, była ze mną tamta elfka, mówiła że jak dorwie Drazoka to mu włosy z dupy powyrywa...
Rages spojrzał pytająco na Drazoka
- Nie wiem o co jej mogło chodzić
- Czy po pojawieniu się w tym wymiarze trzymałeś się jej tak jak miałeś?
- Emm nie... - Rages złapał się za głowę i wzdychnął
- No dobra... Wiesz gdzie zabrał tamtą elfkę?
- Mocno ją pobił, aż do krwi, nie wiem czemu, wrzeszczał jakieś niezrozumiałe słowa, chciałam jej pomóc kiedy on wyjął nóż i zrobił mi to - podniosła lekko prawą rękę. - ją zabrał za tamte drzwi kilka godzin temu... Od tamtej pory jej nie widziałam.
- Szlag... Dobra Drazok, musimy po nią iść.
- Ale jak? Przecież mamy rannego
- Ty będziesz walczył, ja będę szedł trochę za tobą w razie czego osłonię magią - nagle dysk zza pleców Ragesa wyskoczył i zaczął krążyć dookoła niego, Rages wziął kobietę na ręce i ruchem głowy pokazał Drazokowi żeby ruszał w stronę drzwi.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Tymczasem Rages z kobietą na rękach a Drazok z toporem gotowy odciąć jakim problemom łeb przemierzali kolejny długi tunel kiedy natrafili na małą salę tortur, wszędzie było pełno krwi. Po lewo od wejścia były kolejne drzwi nie wiadomo gdzie prowadzące a po prawo była zamknięta szafka.
- I co teraz? - zapytał Drazok
- Nie wiem, trzeba iść dalej
Wtedy szafka otwarła się a na Drazoka ktoś się rzucił i wywracając go przyłożył mu skalpel do gardła. Okazało się że to biało włosa elfka którą zresztą reszta znała. Miała na sobie pełno krwi aczkolwiek ran nie było widać.
Zdjęcie użytkownika Gniotek7 w temacie Karczma pod Historią
Drazok zdezorientowany upuścił topór i teraz leżał. Araniel nie wiedząc dokładnie kogo atakuje z powodu swojego szału zaczęła wrzeszczeć na niego.
- Mów do cholery ilu was tak naprawdę jest! Gadaj!
- Hej Araniel uspokój się! To my! Przestań - próbował ją oderwać od niego. Ta szarpiąc się chwilę zorientowała kogo tak naprawdę widzi i zeszła z Drazoka. - Już? Lepiej?
- Nie do cholery! - krzyknęła wściekła i rzuciła nożem który wbił się aż po rękojeść w betonową ścianę. - Nic nie jest lepiej! Nawet nie wiecie jakie psychiczne piekło tutaj przeżyłam! Zabiłam tego cholernego gnoja tyle razy że mam już dosyć! A to wszystko twoja wina - popchnęła Drazoka na ścianę po tym jak ledwo wstał.
- Już! Ejże ej! Przestań - Rages położył chwilę wcześniej tamtą kobietę na jednym z łoży i teraz złapał Araniel za ramiona i próbował utrzymać mimo jej szarpnąć. - uspokój się już! Jesteśmy już z tobą! Nie musisz szaleć!
- Łatwo ci mówić! - udało się jej wreszcie wyszarpnąć z rąk Ragesa i podeszła do ściany i oparła się o nią głową.
- Słuchaj, pomożemy ci, wyjdziesz stąd z nami. Ok?
- Skąd mam wiedzieć że nie jesteście tylko wytworem mojej wyobraźni? A może jesteście kolejnymi dziwadłami stworzonymi w tym wymiarze... Może powinnam was zabić... Tak byłoby lepiej.
- Nie, pomyśl. Co masz do stracenia? Chodź z nami jeśli dalej nie wierzysz, nic nie tracisz prawda?
- Mmo... Może lepiej jątu zostawmy? Jest trochę niebezpieczna
- Nie, musi iść z nami. Po pierwsze musimy jej pomóc dla jej własnego dobra, po drugie nie zapominaj że potrzebujemy jej pomocy.
- Dobrze... Pójdę z wami... Ale jeden fałszywy ruch... Zabiję was... Ją też...
- Rages to nie jest dobr...
- Niech będzie, a teraz chodź. Musimy znaleźć wyjście. - złapał ją za ramię,ta podniosła się i wyrwała nóż z ściany. Było widać że jest mocno podenerwowana psychicznie. Rages podniósł tamtą kobietę i ruszyli razem w stronę drzwi.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Akurat weszła Elisif do Karczmy, wyglądała na zadowoloną, zobaczyła od tyłu darcusa i uradowana zawołała
- Darcus! Wreszcie wróciłeś!

Avatar Gniotek7
Właściciel
Stanęła w drzwiach i nieco spoważniała.
- Coś się stało?

Avatar Gniotek7
Właściciel
Patrzyła w jego oczy niedowierzając...
- Jak... Jak to się stało... ?

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Współczuję ci... - Podeszła bliżej i położyła swoją dłoń na jego ramieniu - jak sobie teraz poradzisz bracie?

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Poradzisz sobie na pewno, jesteś silny - objęła go na chwilę rękoma po czym stanęła obok niego - wydawało mi się że z wami lecieli jeszcze Masil i Rages.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Czyli nie wiecie gdzie jest?

Avatar Gniotek7
Właściciel
- No dobra, a co zamierzacie teraz robić?

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Słucham?

Avatar Gniotek7
Właściciel
Elisif otwarła szeroko usta zdziwiona
- Ja? Przecież wiesz że się do tego nie nadaję... Poza tym przecież w radzie wciąż jesteście więc po co wam jeszcze ja?

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Dlatego żałuję że nie ma teraz Gniotka... Lepiej by się do tego nadał. Szczerze nie wiem czy nadaję się do takiej roli.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Może masz rację, dobrze. Spróbuję sobie poradzić najlepiej jak potrafię.

///ja kończę :p///

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Dzięki, a więc co mogę teraz zrobić?
Wtedy do Karczmy wszedł ten tam dziwny "zgniły" koleś co wcześniej rozmawiał z Karczmarzem.
- Ktoś chce się z tobą spotkać Darcusie, ktoś go znałeś bardzo, bardzo dawno.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Nie odpowiem ci ale powinieneś się domyśleć. Pochodzi z tej samej krainy więc wygląda podobnie, szukał kosy więc wie że takowa istnieje, zna cię od bardzo dawna.
Elisif szepnęła do Darcusa
- Wygląda gorzej od zombie... Czuć od niego zarazę.

Temat zamknięty

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku

Dodaj nowy temat Dołącz do grupy +
Avatar Gniotek7
Właściciel: Gniotek7
Grupa posiada 18854 postów, 10 tematów i 15 członków

Opcje grupy Karczma pod ...

Sortowanie grup

Grupy

Popularne

Wyszukiwarka tematów w grupie Karczma pod Historią