Tymczasem Rages z kobietą na rękach a Drazok z toporem gotowy odciąć jakim problemom łeb przemierzali kolejny długi tunel kiedy natrafili na małą salę tortur, wszędzie było pełno krwi. Po lewo od wejścia były kolejne drzwi nie wiadomo gdzie prowadzące a po prawo była zamknięta szafka.
- I co teraz? - zapytał Drazok
- Nie wiem, trzeba iść dalej
Wtedy szafka otwarła się a na Drazoka ktoś się rzucił i wywracając go przyłożył mu skalpel do gardła. Okazało się że to biało włosa elfka którą zresztą reszta znała. Miała na sobie pełno krwi aczkolwiek ran nie było widać.

Drazok zdezorientowany upuścił topór i teraz leżał. Araniel nie wiedząc dokładnie kogo atakuje z powodu swojego szału zaczęła wrzeszczeć na niego.
- Mów do cholery ilu was tak naprawdę jest! Gadaj!
- Hej Araniel uspokój się! To my! Przestań - próbował ją oderwać od niego. Ta szarpiąc się chwilę zorientowała kogo tak naprawdę widzi i zeszła z Drazoka. - Już? Lepiej?
- Nie do cholery! - krzyknęła wściekła i rzuciła nożem który wbił się aż po rękojeść w betonową ścianę. - Nic nie jest lepiej! Nawet nie wiecie jakie psychiczne piekło tutaj przeżyłam! Zabiłam tego cholernego gnoja tyle razy że mam już dosyć! A to wszystko twoja wina - popchnęła Drazoka na ścianę po tym jak ledwo wstał.
- Już! Ejże ej! Przestań - Rages położył chwilę wcześniej tamtą kobietę na jednym z łoży i teraz złapał Araniel za ramiona i próbował utrzymać mimo jej szarpnąć. - uspokój się już! Jesteśmy już z tobą! Nie musisz szaleć!
- Łatwo ci mówić! - udało się jej wreszcie wyszarpnąć z rąk Ragesa i podeszła do ściany i oparła się o nią głową.
- Słuchaj, pomożemy ci, wyjdziesz stąd z nami. Ok?
- Skąd mam wiedzieć że nie jesteście tylko wytworem mojej wyobraźni? A może jesteście kolejnymi dziwadłami stworzonymi w tym wymiarze... Może powinnam was zabić... Tak byłoby lepiej.
- Nie, pomyśl. Co masz do stracenia? Chodź z nami jeśli dalej nie wierzysz, nic nie tracisz prawda?
- Mmo... Może lepiej jątu zostawmy? Jest trochę niebezpieczna
- Nie, musi iść z nami. Po pierwsze musimy jej pomóc dla jej własnego dobra, po drugie nie zapominaj że potrzebujemy jej pomocy.
- Dobrze... Pójdę z wami... Ale jeden fałszywy ruch... Zabiję was... Ją też...
- Rages to nie jest dobr...
- Niech będzie, a teraz chodź. Musimy znaleźć wyjście. - złapał ją za ramię,ta podniosła się i wyrwała nóż z ściany. Było widać że jest mocno podenerwowana psychicznie. Rages podniósł tamtą kobietę i ruszyli razem w stronę drzwi.