Właściciel
- Sam poszedłem z nimi bo ten tutaj Drazok jest mi bardzo potrzebny
Właściciel
- Nie, nie mieliśmy tego u siebie.
Właściciel
- To bez sensu... Poza tym nie wiem jak ty to sobie wyobrażasz... Nie da się nauczyć magii z palca
Właściciel
- Mają dar, używają słów w jakiś dziwny niecodzienny sposób, a potem, potem to się umie...
Właściciel
- Coś tam dawał ale nie wytłumaczył mi jak się tego używa.
Właściciel
- Mówił że coś z robi z moim dyskiem ale nie wiem co właściwie zrobił.
Właściciel
- Tak po prostu... - powtórzył - znasz się na magii w ogóle?
Właściciel
- Bo u nas, nie da się wyjąć sobie z dupy zaklęcia którego nigdy się nie używało tak po prostu...
Właściciel
- To co mówisz nie ma sensu, to jakbym powiedział: Jeśli bliżej nie określona osoba dała ci buty na sznurowadła to będziesz umiał jest wiązać jasne?
Właściciel
Spróbował więc jednak zamiast światła wystrzeliła z dysku kula ognia i uderzyła w w skałę wystającą z piachu
- Mówiłem! To nie działa u mnie jak u was! Nie mogę po prostu ot tak sobie rzucić zaklęcia którego się nie uczyłem.
Konto usunięte
Do karczmy wchodzi wojownik,ciemnie blond włosy.Lekki zarost,fryzura krótka.Metr 80.Zbroja wykonana z skóry czarnego trolla.Ma on ze sobą sztylet z malachitu oraz dwuręczny miecz ze stali,na którym wyryte są twarze gniewnych ludzi.
Wojownik siada przy pierwszym lepszym stole i obserwuje otoczenie.
Konto usunięte
-Cokolwiek byle,żebym nie wychodził stąd na gibiących się nogach.
W tym czasie wojownik zaczął przyglądać się tamtemu typkowi co to gadał z Axem.
Konto usunięte
///No postać gniotka,której imienia jeszcze nie znam ._.///
Konto usunięte
///"Spróbował więc jednak zamiast światła wystrzeliła z dysku kula ognia i uderzyła w w skałę wystającą z piachu
- Mówiłem! To nie działa u mnie jak u was! Nie mogę po prostu ot tak sobie rzucić zaklęcia którego się nie uczyłem."///
Właściciel
- Trzeba było tak odrazu a nie mi pierdzielisz że ja mogę ot tak... - po przekręcał trochę kręgi w swoim dysku i następna wyrzucona kula magii świeciła światłem niczym świetlne światło [czyt. w pi**u mocno]
///FlyDie czy twój nick tłumaczy się dosłownie jako latającemartwe?///
Właściciel
///LatającyTrup? TrupiLot? MartwyLot?///
- A i owszem! Dobra, teraz jestem gotowy.
Konto usunięte
///Wiesz ja kojarzę Latanie i Śmierć z upadkiem,spadaniem itd....tak w ogóle to zauważyłem,że oba słowa po angielsku brzmią tak samo więc dlatego mam taki nick...///
Właściciel
- Tak właściwie darcus to po jasną cholerę polazłeś tam sam? - wtryndzielił się im w rozmowę
///Czyli dla ciebie to takie synonimy Latanie, Umieranie///
Właściciel
- Mówiłeś tylko że musisz bo jakaś jest tam księga, ale do tej pory wszystko inne ukrywasz.
Właściciel
- Ale gdybyś sobie ją odpuścił, albo chociaż wziął kogoś ze sobą to oczu byś nie stracił
Właściciel
- Mogłeś się przecież domyśleć! Głupi nie jesteś, poza tym skoro wiedziałeś gdzie jest to powinieneś się dowiedzieć czegoś o tym miejscu przed wyruszeniem tu. Nie zapominaj też o tym że przezorny zawsze ubezpieczony.
Właściciel
- Jasne dobra, mam to po co tu przyszedłem. A skoro wasz "mistrz" tak bardzo boi się przyznać racji to idę poszukać jakiegoś innego transportu powrotnego - powiedział po czym machając do Drazoka ręką kierował się w stronę przeciwną do świątyni.
Właściciel
Odwrócił się stojąc od niego jakieś 40 metrów.
- A mimo to nie wpadłeś że może przydać ci się pomoc osób trzecich, a przecież masz w Karczmie i pod nią tyle osób którym ufasz i które mogły by ci pomóc, jednak ty wolisz radzić sobie sam. Radzić... Błędne stwierdzenie, ale rób jak uważasz jednak radzę ci na przyszłość; najpierw szukaj sojuszników, potem artefaktów. - po czym się odwrócił i ruszył przed siebie.