Właściciel
Ray
Od razu zamknął klapę i poszedł do biurka, szukać swoich leków popromiennych.
Rose
Uśmiechnęła się.
- nie takie dawki promieniowania się już przyjmowało. Tak to jest, jak na piąte urodziny dostajesz bryłkę izotopu promieniotwórczego
Właściciel
Ray
Wziął jedną tabletkę. Powinna wystarczyć.
- Rose - spojrzał na nią. - Od razu mówię, że nie zapraszam cię na randkę, ale chciałabyś się przelecieć? - Dopiero po chwili zdał sobie sprawę, jak to zabrzmiało.
Rose
Poczuła się nieswojo.
- Nie? Tak? Może? Ale że tak od razu? Żadnej kolacji ani nic?
niemamnietu
Ray
Efekt tabletki był natychmiastowy. I git.
Właściciel
Ray
No i git. Nie chciał mieć przecież dodatkowych kończyn.
- nie to miałem na myśli! Po prostu chodźmy na dach budynku, dobrze? - nie czekając na odpowiedź wyszedł na dach.
Rose
Poszła za nim niepewnym krokiem.
niemamnietu
Rose
Idąc, zrzuciłaś parę dachówek, ale było dobrze.
Właściciel
Ray
- nie panikuj, nie uciekaj, zapewniam cię, że nie jestem wilkołakiem - no i zmienił się w Wilkołaka smoka.
Rose
Nie wiedziała jak powinna zareagować.
niemamnietu
Ray
Zmieniając się, uszkodziłeś trochę dach, ale kogo to obchodzi?
Właściciel
Ray
- to gdzie lecimy?
Rose
- sama nie wiem. Może zobaczyć miasto z góry? - ostrożnie wsiadła na jego grzbiet.
//A śmierć idiotki nikogo nie obeszła xd
niemamnietu
Ray
Rose trochę ci na początku ciążyła, ale już jest w porządku.
Właściciel
Ray
Rozłożył skrzydła i poleciał w kierunku centrum miasta.
Rose
Poczuła mocną dawkę adrenaliny. Złapała się kapelusza, aby go nie stracić.
//F
niemamnietu
Ray i Rose
No i lecicie.
//To gdzie?//
Właściciel
Ray
Wylądował na dachu.
- jesteśmy na miejscu
Filizaneczkaherbaty
Febrione
- Dobrze. – zeszła na dach. – Więc o co chodzi, Ray?
Właściciel
Ray
- przeszkadza ci widok golizny? - zapytał.
Właściciel
Ray
Zmienił się w człowieka.
- jak widzisz, jestem człowiekiem
Filizaneczkaherbaty
- A ja wampirem. Aczkolwiek, o co chodzi?
Właściciel
Ray
- chciałem się ubrać. Przecież nie będę świecił gołą dupą, co nie?
Filizaneczkaherbaty
Febrione
- Tak. Spoko, ja znikam. - poszukała drabiny ewakuacyjnej.
Właściciel
Ray
- a nie chciałabyś się przejść na lody? Ja stawiam
Filizaneczkaherbaty
Febrione
Zaczęła schodzić w dół po drabinie. Naprawdę szybko, była już w połowie.
- Hm? Jak to nie będzie sprawiało problemu, to jasne. - powiedziała i dalej przesuwała się po drabinie w dół.
Właściciel
Ray
- to ja idę się przebrać! - wszedł do swojego domu. Pobiegł do sypialni i otworzył szafę w której trzymał kilkadziesiąt par dokładnie tego samego ubioru, jaki zwykle nosi. Ubrał się, wziął portfel, zabrał swój soniczny śrubokręt i kluczyki od Deloreana. Wyszedł na ulicę, czekając, aż Febronie do niego zejdzie.
Filizaneczkaherbaty
Febrione
Remore już była na dole. I czekała przeładowując rewolwer.
Właściciel
Ray
Rozwalił jej rewolwer sonicznym śrubokrętem.
//Czekamy na GM-a który da znać czy się udało, czy uznajemy że się udało?
niemamnietu
Febrione
Rewolwer rozpadł ci się w dłoniach.
Filizaneczkaherbaty
Febra
- O co tym razem biega?
Właściciel
Ray
- wybacz, to z przyzwyczajenia. Ludzie nie parają do mnie sympatią - wsiadł do swojego Deloreana, który był nieopodal, po czym zatrąbił dwa razy.
Filizaneczkaherbaty
Febere
Odetchnęła głęboko.
Czyli jej nie podejrzewał
Zajebiście
- ?¿ - No cóż, przynajmniej ma sztylety
Właściciel
Ray
- jedziemy? - zaczął się niecierpliwić.
Filizaneczkaherbaty
Febrione
- Możesz mówić, zamiast tego, by ciągle coś robić? - powiedziała siadając, i przypinając pasy na przednim siedzeniu. Raczej nie jakoś niecierpliwie i chamsko, ale spokojnie, jakby to była prośba. Mimo swojego łatwego wku*wu, była dosyć spokojną osobą. Jej głos brzmiał dosyć kłamliwie i podstępnie. Tak jakby była lisem.
//Mimo łatwego denerwowania się jest osobą spokojną? To się nie łączy.
Filizaneczkaherbaty
//Pomijając te chwile. Miałam na myśli, że nie jest osobą spokojną, ale w tym przypadku musi być.
Właściciel
Ray
Odpalił samochód i powoli wyjechał na ulicę.
- więc kto cię nasłał?
Filizaneczkaherbaty
Febrione
- Słucham? O co tobie chodzi?
Właściciel
Ray
- wychodzisz do mnie z bronią, nawet idiota zacząłby coś podejrzewać. Dlatego pytam, kto cię nasłał? Mafia?
Filizaneczkaherbaty
Febrione
- Nie. – odpowiedziała tylko i dalej wpatrywała się w widok za oknem.
Właściciel
Ray
- sama planowałaś to morderstwo?
Filizaneczkaherbaty
Febra
- Coooo? Nie! Nie zabijam ludzi.
Filizaneczkaherbaty
Febrione
- Wiem, że moja rasa słynie ze sku*wielstwa, głównie, ale nie ja. Ja nie zabijam w ogóle istoty rozumne.
Właściciel
Ray
- a krew? Wampiry potrzebują krwi, więc skąd ją bierzecie?
Filizaneczkaherbaty
Febrione
- Czy wiesz o istnieniu dawców krwi? Właśnie stąd. Są to dobrowolne osoby. A jak już, to ukąszenie wampira nie jest śmiertelne, jak wampirem nie ma takich zamiarów. Ja nie mam takich zamiarów wobec nikogo.
Właściciel
Ray
- no widzisz, ja o tym nie wiedziałem - zaparkował przy lodziarni.
//Zmieniamy temat?
Właściciel
Ray
Po uprzednim zaparkowaniu samochodu, Ray wszedł do pokoju i od razu podszedł do półki na książki.
- kojarzysz ten motyw z sekretnym przejściem?
Filizaneczkaherbaty
Febrione
Wysiadła.
Pokiwała tylko głową.
Właściciel
Ray
Pociągnął za książkę o dziwny tytule "serious Ray: MCS" szafa opadła na dół, ukazując duży pojemnik z granatową substancją, która cały czas wirowała.