[Prawdziwa Posiadłość]

Avatar Historyjka
Właścicielka
Niewielu było dane
Oglądać miejsce to
Przestronne, przewspaniałe
Choć mroczne ponadto!


Avatar Historyjka
Właścicielka
Dante wprowadził Iris do wnętrza posiadłości, po czym cicho zamknął za nią drzwi. Było tu troszkę ciemno... Ale gdy pstryknął, jasne płomyczki pojawiły się w kinkietach, rozświetlając otoczenie. Na ścianach było pełno obrazów... Samych nastolatków i dzieci! Uśmiechały się, śmiały, a niektóre... Płakały, w rozpaczliwym geście błagania o pomoc. Wszystkie patrzyły na malarza jakby sennymi spojrzeniami. Naprzeciw drzwi zaś wisiał portret w złotej ramie. Różnił się jednak tym, iż przedstawiał dwie osoby, nie jedną. Na obrazie Amanda, dziewczyna znana Iris ze szkoły, która niedawno zmarła, uśmiechała się beztrosko, a ręce na jej ramionach trzymał... Dante. Uwieczniony na obrazie, mężczyzna uśmiechał się szczerze, jednak... Było w tym uśmiechu coś niepokojącego. Tajemniczego - Masz na coś ochotę, drogie dziecko? - zapytał gospodarz rezydencji, spoglądając na Iris z lekkim uśmiechem, podobnym do tego z obrazu.

Avatar Radiotelegrafista
Pokręciła głową w geście zaprzeczenia. Dziwne obrazy na ścianach, a także obraz z Amandą, mocno ją skonsternowały. Czy Dante ma ciągoty do niepełnoletnich? Albo co gorsza, bardzo kiepski gust w kwestii wystroju wnętrz? Targana pytaniami, zapisała w zeszycie: "To twoja rodzina?", po czym pokazała mężczyźnie kartkę, wskazując na obrazy.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Dante uśmiechnął się lekko.
- Prawie. Nie mam rodziny ani ogólnie nikogo bliskiego. To są portrety dzieci, które najlepiej wspominam z odwiedzin u mnie... Jednak, z najróżniejszych powodów nie ma ich już tu ze mną. Poza Amandą. Ona mieszka tu już jakiś czas i sądzę, że dobrze się miewa - stwierdził lekkim tonem głosu. Ogólnie... Nie sprawiał wrażenia kogoś, kto (jak stwierdziła Iris) ma ciągoty do nieletnich. Raczej samotnej, całkiem miłej osoby, której brakuje towarzystwa i która nie do końca ma co robić ze swoim czasem. A czy pozory kiedykolwiek myliły?

Avatar Radiotelegrafista
Czy pozory kiedykolwiek myliły? Jeżeli Dante naprawdę był miły, to czemu dzieci na niektórych obrazach płakały? Taki płacz... Czy Dante mógłby zrobić coś takiego? Nie... Czy on częstował dzieci ciastem z rodzynkami?!

Niemniej, bardziej od rodzynek w serniku, interesowały go słowa Dantego o Amandzie. Przecież ona zmarła. Wobec tego, Iris chwyciła zeszyt i szybko napisała: "Niemożliwe. Amanda niedawno zmarła." i pokazała Dantemu, przybierając dosyć poważny wyraz twarzy.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Dante zaśmiał się serdecznie.
- Owszem. I to właśnie jej raj. Amanda wbrew pozorom nigdy nie była... Dobrą dziewczynką. Zrobiła wiele złego, więc gdy wiedziała, że niebawem umrze i bez wątpienia pójdzie do Piekła, zdecydowała się zostać tu ze mną na zawsze i oszukać śmierć. Oszukać przeznaczenie.

Avatar Radiotelegrafista
Zmarszczyła brwi. Nosz do cholery, Iris znała wielu złych gości, i Amanda na pewno nie była jednym z nich! Swoją drogą, Iris chyba też jest teraz martwa, skoro jest w tym miejscu. Bardzo dobrze, zdarzy się okazja do pogadania z Bogiem i załatwienia Amandzie choćby przyjemnego miejsca w Czyścu. Z drugiej strony, ciekawe, że w końcu to wszystko okazało się nawet prawdą.

Wobec tego wszystkiego, wypisała w zeszycie:
"Umiałbyś mi załatwić rozmowę z Bogiem?" i pokazała kartkę Dantemu, zachowując dosyć poważny wyraz twarzy.

Avatar Historyjka
Właścicielka
- Niestety nie jest to możliwe. To nie są zaświaty tylko kraina snu, drogie dziecko. Amanda nigdy się nie obudziła. Zamiast w wyniku choroby zejść z waszego świata postanowiła pozostać tutaj. Na zawsze - powiedział z pewną dozą melancholii patrząc na obraz przedstawiający jego i Amandę, po czym wrócił wzrokiem do Iris - Napijesz się czegoś, drogie dziecko?

Avatar Radiotelegrafista
A to ciekawe... Musi poważnie o tym porozmawiać z Amandą, jeżeli spotka ją tu, w rezydencji. Niemniej, propozycja Dantego odnośnie napojów zainteresowała ją. "A masz coś gazowanego?" Napisała i pokazała mężczyźnie. Lubiła gazowane, słodkie napoje, nawet bardzo.

Avatar Historyjka
Właścicielka
- Co tylko zechcesz, drogie dziecko. To mój świat - miejsce, w którym mogę wszystko - to powiedziawszy pstryknął, a... Obrazy ożyły. To znaczy, nie wyszły poza ramy. Po prostu... Zaczęły się ruszać. Śmiejące się dzieci grały w berka, znikając z pola widzenia tylko po to, by zaraz pojawić się w innym obrazie, krzycząc coś pogodnie do pozostałych dzieci. Te płaczące zaś po chwili, widząc dobrze bawiące się inne dzieciaki, powoli przestawały płakać i się uspokajały... Tymczasem Amanda z obrazu pomachała do Iris z uśmiechem.
- Hej, łap! - sięgnęła po coś poza ramą obrazu i po chwili rzuciła dziewczynie puszkę Fanty truskawkowej, która opuściła ramy obrazu i naprawdę poleciała w ich stronę. Dante złapał puszkę bez problemu i podał ją Iris, z lekkim uśmiechem.
- O tego typu napój ci chodziło?

Avatar Radiotelegrafista
Zdumiona tym wszystkim Iris złapała butelkę w obie dłonie. Zanim jednak otworzyła ją, napisała w zeszczycie krótkie, trzyliterowe zdanie. "Wow". Pokazało je Dantemu, cały czas wodząc wzrokiem po obrazach.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Dziecko z najbliższego obrazu uśmiechnęło się nieśmiało do Iris i ocierając łzy rękawem sweterka pomachało jej lekko.

Avatar Radiotelegrafista
Iris odwzajemniła uśmiech, ochłonąwszy nieco z zdumienia, a mieszając je z kapką niepokoju, który znów powrócił. Również odmachała dziecku.

Avatar Historyjka
Właścicielka
- Życzysz sobie czegoś jeszcze, drogie dziecko? - zapytał Dante w pewnym momencie, uśmiechając się lekko. W tym uśmiechu jednak było coś takiego... Niespodziewanego. Był szczery. Ciepły. Nie-upiorny! - To kraina snu, pamiętaj. Tutaj wszystko jest możliwe.

Avatar Radiotelegrafista
Jej oczy rozszerzyły się. No tak...Sen, można wszystko, cokolwiek się zapragnie! Tyle, że kiedyś trzeba będzie się obudzić, ale to kiedyś! Błyskawicznie przewróciła kartkę kajetu w dłoniach i zapisała: "Tak, mam dwa pytania. Jaką muzykę lubisz? Czy mogę prosić o eklerki z kremem śmietanowym?" po czym podsunęła zeszyt mężczyźnie.

Avatar Historyjka
Właścicielka
- Oczywiście, drogie dziecko - kiedy tylko to powiedział, chłopiec z obrazu, który wcześniej pomachał do Iris, wyciągnął obie rączki poza ramy obrazu, a w nich trzymał... Talerz pełen wspomnianych eklerów z kremem śmietanowym. Obraz zaś wisiał na tyle nisko, że dziewczyna była w stanie po nie sięgnąć. Dante tymczasem odpowiedział na drugie (a zasadniczo pierwsze pytanie Iris) - Głównie klasyczną, choć niektóre współczesne utwory z motywem skrzypcowym również wpadają w ucho. Oczywiście, doceniam zdolności muzyczne wykonawców innych rodzajów muzyki, ale klasyczna to zdecydowanie moja ulubiona. Choć z drugiej strony co taki stary piernik jak ja może wiedzieć o muzyce - zaśmiał się lekko. W sumie na takiego dlatego nie wyglądał. Późna dwudziestka lub wczesna trzydziestka, tak na oko. Ale kto wie, ile lat miał naprawdę?

Avatar Radiotelegrafista
Iris skinęła chłopcu głową, odbierając eklerki, po czym odwróciła się do Dantego i wysłuchała jego zdania na temat muzyki, pogryzając w międzyczasie już drugą eklerkę. Hm, może spodobałby się mu jeden z nielicznych utworów "prawie klasycznych", który skomponowała Iris na swoim keyboardzie? Przytrzymała słodką bułeczkę ustami, a talerz odłożyła na ziemię. W zeszycie szybko napisała:
"Wiesz, czasem komponuję muzykę. Może nie klasyczną, ale taką z klasycznymi brzmieniami! Na imprezach ludzie raczej tego nie słuchają, ale może ty byś chciał ocenić jeden czy dwa utwory?" I podsunęła kartkę Dantemu.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Uśmiechnął się.
- Z przyjemnością - po chwili namysłu dodał jednak - Swoją drogą, Iris... Chciałabyś może znowu potrafić mówić?

Avatar Radiotelegrafista
I to było dziwne pytanie, które zajęło Iris chwilę niepoważnych rozmyślań. Pogryzając eklerki, zastanawiała się. Z jednej strony fajnie, bo można byłoby oszczędzić na ołówkach i zeszytach, ale z drugiej strony musiałaby się kłócić z upierdliwymi klientami na stacji, odpowiadać na pretensje podpitych gości wobec DJ-a, odpowiadać ustnie, przejęzyczać się, a do tego od nowa przyzwyczajać do gadania! Nie warte Iris, nie warte.
Zdecydowanie potrząsnęła głową na nie.

Avatar Historyjka
Właścicielka
- Nawet tylko na czas przebywania w świecie snu? - pytanie zadał takim tonem, iż wiadome było, że jeśli i tym razem dziewczyna odmówi raczej przestanie drążyć temat. A zatem najbliższa odpowiedź Iris będzie ostateczną.

Avatar Radiotelegrafista
Hmm...Jak na czas snu, to chyba może być. W końcu obudzi się i po prostu będzie tak jak zwykle, więc w śnie, gdzie raczej nie pojawią się irytujący ludzie i stacje benzynowe może sobie pozwolić na nieco słów.
Potrząsnęła głową na tak.

Avatar Historyjka
Właścicielka
- A więc mów - powiedział tak lekko, jakby to było dziecinnie proste, nawet dla dziewczyny, która utraciła głos. Podszedł do dwuskrzydłowych drzwi naprzeciwko i położywszy dłoń na klamce raz jeszcze zwrócił się do Iris - Zapraszam do salonu. Masz może na coś ochotę? - nie patrzył na nią, jedynie do niej mówił. Jakby oczekiwał słownej, nie pisemnej odpowiedzi. I może w rzeczy samej była ona nagle możliwa?

//Funkcja mówienia odblokowana.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Creepy-chan:

Znaleźli się na zaciemnionym korytarzu.
- Czekaj, głupku! - szturchnęła go nieco zdenerwowana w ramię - NA SERIO masz uważać! Ja miałam szczęście, bo mnie Dante lubił, łapiesz? Możesz skończyć o wiele gorzej niż ja! Zresztą - przełknęła cichutko ślinę - Skoro wyszłam z gabinetu, mam tylko kilkanaście minut maksymalnie, zanim coś mi się stanie. Zobaczysz. Zaprowadzę cię do tej kuchni, ale do drugiego punktu z listy na stówę nie dożyję. Nie dożyłabym nawet dojścia tam i z powrotem, dlatego sama se żadnej z tych rzeczy nie przyniosę. Od tego mam ciebie.

Avatar Creepy_Family
- Dobrze, dobrze. Będę na siebie uważał. - na jego twarzy pojawił się chytry uśmiech. - Zależy ci na mnie, co nie~? - parsknął rozbawiony, ale chwilę później przybrał poważniejszy wyraz twarzy. - Skoro chcesz tych rzeczy, prowadź. Nie możemy marnować twojego czasu.

Avatar Historyjka
Właścicielka
- ...masz szczęście, że jesteś mi potrzebny, bo inaczej byś oberwał za stwierdzenie, że mi na tobie zależy. Chodzi o te rzeczy. Chcę je mieć, a naprawdę bardzo rzadko ktoś mnie odwiedza. Dlatego nie chcę, żebyś wykorkował po drodze, idioto jeden.

Avatar Creepy_Family
Cmoknął na nią, by ją pospieszyć.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Kopnęła go wściekle w piszczel, po czym ruszyła szybciutko korytarzem.

Avatar Radiotelegrafista
Iris złożył wargi do czynności, której dawno już nie wykonywała. Spróbowała wypowiedzieć: - Miałam zagrać, prawda? -

Avatar Creepy_Family
Rozbawiony poszedł za nią, nieco kuśtykając.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Radiotelegrafista:

Uśmiechnął się.
- Na wszystko przyjdzie czas. Mamy jeszcze trochę czasu do rana.

Creepy-chan:

W pewnym momencie zniknęła za rogiem... Jednak kiedy onie skręcił, jej tam już nie było. Czyżby znowu była niewidzialna? To... Nie wróży zbyt dobrze u poltergeista.

Avatar Creepy_Family
- Szlag... - mruknął i rozejrzał się, na oko starając się zorientować, w którą stronę dokladnie mogła pójść. - Skrzacie?! - zawołał ni to cicho, ni to głośno, żeby czasem jakieś potwory go nie usłyszały. Tak na wszelki wypadek.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Oberwał otwartą dłonią w tył głowy.
- Jeszcze raz nazwiesz mnie skrzatem to ci serio coś zrobię, głupku! - głos dobiegał jakby... z góry? Poczuł jej dłoń na ramieniu i przez chwilę dojrzał jakby zarys jej dłoni, pokazującej na odległy koniec korytarza.
- Patrz, tylko nie krzycz, jasne?
Tam gdzie pokazywała było... coś.
Nie człowiek. Nie zwierzę. Raczej...
Czarna, wijąca się maź, z której wystawały ramiona, poskręcane i koślawe karki, pokryte szlamem, nadgniłe torsy, z których zwieszały się wykrzywione w agonii, białookie głowy... To zdecydowanie nie był człowiek. Raczej coś, co człowiekiem kiedyś było... A może nawet kilkoma ludźmi, którzy swe życia potracili w najboleśniejszy możliwy sposób.

Avatar Radiotelegrafista
Podekscytowana odzyskanym na chwilę głosem, zapytała: - A może ty byś miał na coś ochotę? -

Avatar Creepy_Family
Z trudem powstrzymał cisnące się na usta, głośne przekleństwo. - Co to do jasnej... Nie mów mi, że za tym czymś jest kuchnia! Nie idę!

Avatar Historyjka
Właścicielka
Radiotelegrafista:

- Ja? - przez jego twarz przeszło momentalnie autentyczne zdziwienie. Jakby mało kogo do tej pory interesowało, na co on ma ochotę. W końcu to kraina snów... nie tak trudno więc sobie wyobrazić, że większość ludzi skupia się tu raczej na swoich marzeniach sennych, bynajmniej nie na gospodarzu tejże posiadłości.
- Cóż - uśmiechnął się w ten sam sposób co poprzednio, jakby chcąc zamaskować fakt, że przed chwilą autentycznie widać było po nim jakieś... ludzkie uczucia.
- Nie pogardziłbym zatrzymaniem się na chwilę na filiżankę herbaty w pokoju dziennym. Co ty na to, drogie dziecko?

Creepy-chan:

- Ostatnim razem nie było ich tu. Może zaraz sobie pójdą? - Lucy uwidzialniła się tuż obok niego, unosząc się jakieś pół metra nad ziemią - Poznaję Erica, Lily, Annie, Teda, Andrew... Ale za Chiny Ludowe nie mam pojęcia, kim są te dwie pozostałe głowy. Trochę mnie widać ominęło przez ten czas - mruknęła w zamyśleniu.

Avatar Creepy_Family
- Może ładnie ich poprosisz o przesunięcie się? Nie mam zbyt wiele... To znaczy, w sumie na serio oboje nie mamy zbyt wiele czasu. Ciągle pamiętam o tej truciźnie. - założył ręce na piersi, ani na chwilę nie spuszczając wzroku z potwora.

Avatar Historyjka
Właścicielka
- Zwariowałeś?! - skrzywiła się - Nie podejdę do nich! To, że ja ich poznaję, nie znaczy, że oni poznają mnie! Oni już nie są tym kim byli, Tori. Teraz to... - Arthur mógłby przysiąc, że białko oka pękniętej na pół, najwyżej zlokalizowanej głowy, zwróciło się dziko w jego stronę. Ona... Nie, nie ona. To coś go widziało. Zdecydowanie go widziało.

Avatar Creepy_Family
- Em... Lucy... To coś chyba się na nas gapi. - zrobił kilka kroków w tył.

Avatar Historyjka
Właścicielka
- Co? - cofnęła się - Którą głową?!

Avatar Creepy_Family
- T-ta... Najwyżej usadowiona. - szepnął. Po jej reakcji już czuł, że nic dobrego za chwilę się nie stanie.

Avatar Historyjka
Właścicielka
- ...chwyć moją dłoń. Szybko!

Avatar Creepy_Family
Bez słowa i przemyślenia zrobił jak mu kazała.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Nagle poczuł jak wiruje mu przed oczami.
Obraz rozmazał się po czym zlał ponownie.
To... Z pewnością nie było to samo miejsce.

Siedział pośrodku ogrodu pełnego różnokolorowych róż. Była cudowna pogoda, ciepło na dworze... w ogrodzie grała beztrosko w berka trójka dzieci. W tym Lucy, ale... młodsza i wyglądała teraz zupełnie jak człowiek. Dzieci śmiały się, bawiły i spędzały radośnie czas... a z położonej niedaleko śnieżnobiałej altanki oglądał je uśmiechnięty młodzieniec. Czy raczej... Dante. Nie młodszy i nie starszy nawet o dzień. Ale... tutaj uśmiechał się tak szczerze, tak naturalnie! Nie był tą samą przerażającą osobą co ta, z którą rozmawiał Arthur. Ale jak to możliwe?

- Dante! Dante! - zawołała nagle jedna z dziewczynek, pokazując z przerażeniem na coś za plecami Arthura. To... Ta istota, którą widzieli na korytarzu, ale składała się z dwóch osób nie kilkunastu. Kobiety i mężczyzny. Dante przywołał gwałtownym gestem przestraszone dzieci do siebie.

- Eric! Lucy! Annie! Chodźcie tu, szybko!

Dzieci pobiegły do Dantego i przytuliły się z piskiem do niego, spłoszone.

- Co to jest?! - płakał Eric.

- To... To... - głos Annie się wieszał.

- Nic dobrego - stwierdził poważnie Dante.

Najbardziej przerażona była jednak Lucy.

- To... To moja mama! I tata!

- Nie, Lucy - odpowiedział opanowanie Dante - To nie są już twoi rodzice. Niech żadne z was się do tego czegoś nie zbliża. Oni weszli do rezydencji bez pozwolenia i to jest ich kara - był aż... upiornie spokojny.

Mała Lucy rozpłakała się.

- Mamo... T-Tato!

Nadgniłe zwłoki w czarnej mazi wiły się agonialnie, a kobieta wyciągnęła poniszczone i poskręcane dłonie w stronę swojego dziecka, jakby jeszcze ją rozpoznawała... Wizualizacja się rozmyła.

Znowu stali w korytarzu.

Obecna Lucy puściła jego rękę.

- Dante ostrzegał. Dotkniesz tego to do tego dołączysz. Widocznie kilka osób nie posłuchało przestrogi - stwierdziła nieco pochmurno, ostrożnie się wycofując.

Avatar Creepy_Family
Przez dłuższą chwilę milczał. - Przykro mi. - wykrztusił w końcu z siebie, również powoli stawiając kroki w tył. Nie uśmiechało mu się dołączać do nieszczęśników.

Avatar Historyjka
Właścicielka
- Czemu, głupku? Przykro to ci będzie jak cię złapią - wywróciła oczami.

Avatar Creepy_Family
Pokiwał głową i schował się za zakrętem, by przeczekać potwora.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Chowając się wpadł plecami na coś...
A raczej na... kogoś? To chyba osoba...

Avatar Creepy_Family
//nie podobają mi się te szpikulce, proszę wyjść

Odskoczył jak oparzony. Wydobył z siebie cichy odgłos, ledwo układający się w słowa "kim ty jesteś". Jakby właśnie dostał zawału. Czy coś w tym stylu. Chwycił się za klatkę piersiową i wziął głęboki oddech, patrząc na "chyba osobę" z nieukrywanym niepokojem.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Istota przekrzywiła nienaturalnie głowę z zainteresowaniem mu się przyglądając. Normalnej osobie pod takim kątem dawno skręciłby się kark. Paszcza na jej kapeluszu oblizała się wygłodniale, a jej ogon zaszurał niespokojnie po dywanie tuż u jej stóp.

Avatar Radiotelegrafista
- Może być, chętnie. - Powiedziała o nieco zbyt głośno, i powędrowała za Dantem, nie zapominając o swoich bambetlach i eklerkach.

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku

Dodaj nowy temat Dołącz do grupy +
Avatar Historyjka
Właściciel: Historyjka
Grupa posiada 1748 postów, 13 tematów i 24 członków

Opcje grupy The World of...

Sortowanie grup

Grupy

Popularne

Wyszukiwarka tematów w grupie The World of Dante [PBF]