[Prawdziwa Posiadłość]

Avatar Creepy_Family
- Lu-Lucy... Ratunku? - odsunął się od drugiego stwora na bezpieczną odległość, unosząc ręce na wysokość klatki piersiowej, na znak kapitulacji. Był jednak przygotowany w każdej chwili rzucić się biegiem w stronę jakkolwiek bezpieczniejszą niz to miejsce.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Radiotelegrafista:

Przepuścił Iris w drzwiach, po czym sam wszedł i cicho zamknął je za nimi. Salon wyglądał na... Hm. W gruncie rzeczy przyjemne miejsce, wygodne fotele, stoliki kawowe, kominek... Czterooka czarna pantera drzemiąca obok ogniska.

Creepy-chan:

- ...śetsej mik..? - koszmara zbliżyła się o krok. Tymczasem poczuł coś wilgotnego na kostce. Usłyszał jęk ciał uwięzionych w czarnej mazi. Zdecydowanie za blisko. To coś wokół jego kostki... zimne, zaciskające się palce zwłok. Dostrzegł Lucy za plecami stojącej przed nim potwory. Trzymała wysoko uniesioną nad głową siekierę, a jej spojrzenie było puste. Jak u lalki.

Avatar Creepy_Family
W jego głowie pojawiły się najgorsze, najmroczniejsze scenariusze. Nogą starał się pozbyć paluszków trupich, wpatrując się w Lucy z niepewnością. Skąd do cholery miała siekierę!? Nie to teraz najbardziej zaprzątało jego głowę, a to, jak wydostać się z tej pułapki. Spojrzał na drugi koniec korytarza, szukając jakiejś najbezpieczniejszej opcji ucieczki.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Wszystko stało się błyskawicznie. Ręka pociągnęła Arthura tak, że upadł na ziemię i zaczęła go ciągnąć w stronę kreatury stworzonej z ciał. Lucy zrobiła zamach. Maź zaczęła oplatać nogę mężczyzny... Siekiera opadła brutalnie na głowę człowieko-podobnej potwory, rozbryzgując jej krew dookoła. Poltergeist stęknął, po czym wykonał kolejny zamach. I kolejny. Istota o pajęczych odnóżach wystających z pleców leżała na ziemii bez życia. Tymczasem jedno z ciał złapało za łydkę Arthura... Lucy wyciągnęła do niego splamioną krwią potworki rękę - Ruchy!

Avatar Creepy_Family
Chwycił ją, nie zwracając uwagi na krew, przy okazji mocno kopiąc ciało wolną jeszcze, drugą nogą.

Avatar Radiotelegrafista
Nie zwracała uwagi na zwierzaka, w końcu, jak sam Dante powiedział, to świat snów. A w snach zdarzają się takie rzeczy. Położyła słodkie bułeczki na stoliku kawowym, a sama rozsiadła się w jednym z foteli:
- Ładny zwierzak. Twój? - Zapytała mężczyznę o panterę.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Creepy-chan:

Dziewczyna złapała go za rękę i pociągnęła. Monstrum puściło i już chwilę później biegli oboje korytarzem. Lucy wcisnęła Arthurowi siekierę - Trzymaj, dla mnie za ciężka, ledwo udźwignęłam!

Radiotelegrafista:

- Można tak powiedzieć - usiadł w fotelu naprzeciwko niej - Masz jakiś ulubiony rodzaj herbaty? - zapytał nonszalancko.

Avatar Radiotelegrafista
- Hmm...- Iris zastanowiła się: - Kiedyś piłam taką z skórki pomarańczy. Była bardzo dobra. -

Avatar Creepy_Family
- Gdyby nie ty... - mocno zacisnął dłonie na trzonie siekiery, starając się nie być w tyle.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Radiotelegrafista:

Uśmiechnął się.
- Wedle życzenia - w tym momencie do salonu weszło dwoje meżczyzn w strojach typowych dla starodawnej służby. Nieśli tace z filiżankami i czajniczkami na herbatę. Hm... Dziwne. Filiżanki były cztery nie dwie. Czyżby Dante spodziewał się jeszcze jakichś gości poza Iris?

Creepy-chan:

- Ta, ta, potem podziękujesz! - spojrzała nerwowo za nich i zatrzymała się. Nikt ich nie gonił... Co za ulga! Wreszcie spokój.

Avatar Creepy_Family
Westchnął ciężko i również się zatrzymał. Mimo wszystko, ciągle był przygotowany do ponownego biegu, choć nie był pewien, czy jeszcze daleko zabiegnie.

Avatar Historyjka
Właścicielka
- Same z tobą problemy, wiesz? Zwłaszcza, że teraz trzeba tam wracać, bo innej drogi do kuchni nie ma! - spojrzała nań poważnie - I nawet nie chcę słyszeć wykrętów!

Avatar Creepy_Family
Uniósł wolną rękę w obrończym geście. - Jeszcze nic nie powiedziałem. - fuknął w odpowiedzi i oparł się o ścianę, chcąc odsapnąć i ogarnąć myśli. - Jedno monstrum mamy z głowy. O ile teraz nie zbiera się powolutku z ziemi. Tamte ciała w mazi... Da się je pokonać siekierą? - spojrzał na broń w swoich dłoniach.

Avatar Historyjka
Właścicielka
- Zależy.

Avatar Historyjka
Właścicielka
- Jak bardzo naiwny i głupi jesteś, żeby uwierzyć, że w świecie snu da się cokolwiek zabić siekierą? - zapytała z poważną miną.

Avatar Creepy_Family
- Przynajmniej możnaby było ogłuszyć tego stwora, prześlizgnąć się do kuchni i wziąć to, co trzeba.

Avatar Historyjka
Właścicielka
- A zdążysz ogłuszyć wszystkie głowy zanim którakolwiek ręka cię dosięgnie?

Avatar Creepy_Family
- Noo... Tego akurat nie jestem pewien.

Avatar Historyjka
Właścicielka
- A ja jestem pewna. Że ci się nie uda, jełopie - skrzyżowała ręce na piersiach.

Avatar Creepy_Family
- No to chodźmy. O ile nie powiedziałaś tego ironicznie.

Avatar Radiotelegrafista
- Nie jestem.twoim jedynym gościem dzisiaj? - Zapytała, przy okazji zaciągając się zapachem herbaty.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Creepy-chan:
Historyjka pisze:
- A ja jestem pewna. Że ci się nie uda, jełopie - skrzyżowała ręce na torsie.

//nie powiedziała, że się uda.

Radiotelegrafista:

- Nie. Oprócz ciebie jest tu jeszcze dziewczynka... - wziął jedną z filiżanek i upił z niej łyk - ...i Amanda. Był też chłopiec, Nico, ale on... wrócił już do domu. W każdym razie, cała trójka powinna się tu zjawić lada moment, jak przypuszczam.

Avatar Creepy_Family
//wybacz, gorszy dzień

- To jaki mamy teraz plan?

Avatar Historyjka
Właścicielka
//Rozumiem.

- Hm... - zastanowiła się chwilę - Może... Pójdziemy okrężną drogą? Przez salon?

Avatar Creepy_Family
- Trzeba było tak od razu. Nie ma na co czekać.

Avatar Historyjka
Właścicielka
- Ta... nie ma na co... - jej spojrzenie było nieco upiorne w tej chwili. Takie jak wtedy, kiedy zabijała tamtą potworę siekierą.

Avatar Radiotelegrafista
- Mówisz o trójce, a wymieniłeś jedynie dziewczynę i Amandę. Kto jest trzecią osobą? - Dopytała, również biorąc naczynie w dłonie.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Uśmiechnął się nieco tajemniczo.
- Niezapowiedziany gość.

Avatar Creepy_Family
Wzdrygnął się nieco. - Prowadź. Mam nieodparte wrażenie, że coś złego zaraz ci się stanie.

Avatar Radiotelegrafista
- Lubię niespodzianki. - Mruknęła, po czym napiła się naparu.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Creepy-chan:

- Możliwe. Im dłużej przebywam poza gabinetem... - wyciągnęła ku niemu rękę... i szybko cofnęła ją i potrząsnęła energicznie głową - Uhh, nieważne! Chodź, łosiu, zanim się rozmyślę! - szturchnęła go zaczepnie w ramię, po czym poleciała korytarzem, pokazując mu szybko (z normalnym już spojrzeniem), żeby poszedł za nią.

Radiotelegrafista:

- Ja również - powiedział z lekkim uśmiechem, spoglądając w stronę drzwi.

Co do herbaty - była naprawdę dobra.
Można by wręcz rzec - przepyszna.
Nie ma zresztą co się dziwić.
W końcu to sen, czyż nie?

Avatar Radiotelegrafista
W końcu to sen, prawda...

Avatar Creepy_Family
Tak też zrobił, pobiegł za nią, taszcząc ze sobą siekierę.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Radiotelegrafista:

Nagle do salonu wbiła mała dziewczynka w stroju przywodzącym na myśl elfa i jakiś mężczyzna z siekierą, oboje ochlapani krwią. Zdecydowanie niespodziewani goście... To trzeba przyznać. Co ciekawsze, dziewczynka unosiła się w powietrzu.

Creepy-chan:

Wbiegli do salonu. Eleganckie, oświetlone żyrandolem i kilkoma świecami w kinkietach pomieszczenie, w którym blisko kominka w fotelach siedziały dwie osoby. Ruda dziewczyna, której Arthur nie kojarzył za bardzo, co najwyżej z widzenia i... Dante, we własnej osobie. Mężczyzna spojrzał nań z uśmiechem, który Arthurowi przywodził na myśl wilka, który właśnie dostrzegł bezbronną ofiarę. No... nie do końca bezbronną. Miał w końcu ze sobą siekierę.

Oboje:

- O, właśnie - powiedział Dante - To ci niespodziewani goście, o których przed chwilą wspominałem, moja droga. Choć, co prawda, zakładałem, że zjawi się tylko jeden nieproszony gość - tu spojrzał na unoszącą się w powietrzu dziewczynkę, która chyba najwyraźniej nie powinna tutaj być.

Avatar Radiotelegrafista
- Cześć wam! - Iris, zupełnie nie przejmując się wyglądem dwójki ani słowami Dantego, pomachała parze, uśmiechając się przyjaźnie.

Avatar Creepy_Family
- Em... Hej? - Arthur starał się odwzajemnić uśmiech, ale prawdopodobnie na jego twarzy pojawił się tylko grymas, nawet nie zbliżony do tego, co zamierzał uzyskać.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Radiotelegrafista:

Nieznajomy spojrzał na nią jak sroka w gnat i skrzywił się przy tym boleśnie. Chyba nie cieszył się za bardzo na jej widok.

Creepy-chan:

Lucy nagle złapała go za ramię.
Szepnęła mu do ucha:

- Zegarek. Pamiętasz? Okazja.

Oboje:

Dante nie wtrącał się do jak na razie krótkiej wymiany słów między Arthurem a Iris. Jego wzrok utkwiony był w unoszącej się w powietrzu dziewczynce... I nie był raczej zbyt przychylny, prawdę powiedziawszy.

Avatar Creepy_Family
Grzecznie sie odwrócił od siedzących. - Niby jak mam to zrobic? - odszepnął do Lucy. - Poprosić ładnie czy rzucić się z siekierą?

Avatar Historyjka
Właścicielka
- To zależy.

Avatar Creepy_Family
- No tak... - odwrócił się z powrotem do właściciela posiadłości i dziewczyny, tym razem już ze smętną miną, a nie czymś, co miało być uśmiechem.

Avatar Historyjka
Właścicielka
//Radiotelegrafista, prosz.
//Ja odpiszę następna.

Avatar Radiotelegrafista
- Matko, atmosfera jak na pogrzebie babci. - Prychnęła, mając na myśli wszystkich w salonie: - Coście tacy ponurzy? -

Avatar Historyjka
Właścicielka
- Wiesz czym są poltergeisty, moja droga? - powiedział Dante spokojnie do Iris, nadal jednak nie spuszczając owej lewitującej dziewczynki z oczu. Ta odwzajemniła jego spojrzenie. Z tym, że o ile jego było średnio przychylne, jej było... puste. Całkowicie zniknęły źrenice i... sprawiała wrażenie, jakby chciała kogoś zabić. Mruknęła do Arthura - Wiesz co? Daj mi jednak siekierę z powrotem. Przyda mi się bardziej niż tobie.

Avatar Creepy_Family
- Nie wiem czy to jest dobry pomysł Lucy...

Avatar Historyjka
Właścicielka
- Czemu? Chcę. Dostać. Tę. Siekierę!

Avatar Historyjka
Właścicielka
Spojrzała mu prosto w oczy.
Miała nieobecne, upiorne spojrzenie.
Takie jak wtedy, kiedy zabijała potwora.

- Jestem spokojna. Daj mi siekierę, proszę.

Avatar Creepy_Family
Westchnął ciężko. - Obiecaj, że nie zrobisz niczego głupiego. Wtedy się zastanowię.

Avatar Historyjka
Właścicielka
//Radiotelegrafista.
//Dajmy niemej dojść do słowa xd

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku