[Przedsionek Świata Dantego]

Avatar Historyjka
Właścicielka
Czuła się całkowicie normalnie. Oczywiście - pomijając fakt, że pieruńsko kręciło jej się w głowie... Uh! Na dodatek te kruki! Ich krakanie rozdzierało ziejącą wokół ciszę, sprawiając, że można było wręcz oszaleć. Na dodatek te ich spojrzenia... Aż ciarki przechodziły!

Avatar Gunzi
Znowu przeszedł ją spory dreszcz. - Kolejny koszmar? - skrzywiła się i pospiesznie odeszła od drzewa z krukami, które teraz już nie były tak bardzo fascynujące jak przedtem.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Zobaczyła na schodach budynku jakąś dziewczynę. Drobna blondyneczka, około 10 lat, siedziała samotnie z wzrokiem wlepionym w złotą bramę. Włosy opadały jej szerokim sierpem na ramiona i białą, nieco przybrudzoną sukieneczkę. Zdawała się nie dostrzegać kobiety. Na jednym z jej ramion siedział kruk, patrzący dokładnie tam gdzie cichutka dziewczynka.

Avatar Gunzi
Długo biła się w myślach, czy aby na pewno powinna do niej podchodzić. Zaraz z jej ust wypełzną robale, lub głowa wygnie się pod nienaturalnym kątem... Kruk też nie polepszał wizerunku dziewczynki i szarych myśli Marnie. Przetarła lekko skronie, starając się pozbyć zawrotów głowy i powoli zaczęła się przemieszczać w stronę nieznajomego dziecka.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Ta siedziała cichutko, bez ruchu.
Przypominała trochę lalkę. Ładną, porcelanową laleczkę. Bezuczuciową.

Avatar Gunzi
- Ej, ty! - mruknęła pod nosem, gdy była już dosyć blisko.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Dziewczynka spojrzała na nią pytająco.
Miała duże, jasno-błękitne oczka.

Avatar Gunzi
Zdobyła się na lekki, troskliwy uśmiech. - Co tutaj robisz, kochanie? Nie jest ci zimno?

Avatar Historyjka
Właścicielka
- ...przepraszam, ale zabronił mi rozmawiać z nieznajomymi - powiedziała cichutkim, delikatnym głosikiem, jakby... ze smutkiem? Kruk siedzący na ramieniu dziecka wbił spojrzenie swoich ciemnych, upiornych i paciorkowatych oczu w kobietę.

Avatar Gunzi
Tym razem powstrzymała wzdrygnięcie. Zaciekawiła ją natomiast wypowiedź dziewczynki. Skoro to, niby, sen, mogła mówić o kruku, który znajdował się na jej ramieniu, ale równie dobrze mógłby to być jej ojciec, właściciel posiadłości. Tak na najprostszy sposób rozumując. Bo co niby tak mała dziewczynka mogłaby robić na obcej posesji?
Zrobiła jeszcze kilka kroków w stronę dziewczynki, wzrok skupiając na jej oczach, próbując zignorować nieznośne stworzenie. - Czemu jesteś smutna? Coś się stało?

Avatar Historyjka
Właścicielka
- On choruje, proszę pani. Boję się, że coś mu się stanie. Mówi, że czuje się dobrze, ale jego stan się pogarsza. Boję się... że stracę wujka. A on się naprawdę stara. To nie jego wina, że tak się dzieje... naprawdę!

Avatar Gunzi
W pierwszej chwili chciała położyć dłoń na głowie dziewczynki, ale w drugiej od razu się powstrzymała. Lekko przy niej przykucnęła. - Rozumiem kochanie, spokojnie. Mogłabyś mnie zaprowadzić do twojego wujka, czy jest teraz zajęty? Chciałabym go poznać, może uda mi się coś zaradzić.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Gunzi:

- ...hum... - zastanowiła się, w głębokim zamyśleniu spoglądając na kruka na jej ramieniu. Pogłaskała ptaka po łebku.
- ...sądzę, że wujek się nie pogniewa, jeśli panią zaprowadzę... - mruknęła cichutko.

Cheeki:

Mężczyzna obudził się... chwila, obudził? Nie... miał wrażenie, że to nadal sen. Wyraźny, ale zdecydowanie sen. Widział lekko zamazane, kolorowe kształty nad swoją głową, czuł mrowienie w koniuszkach palców... czy to... fioletowa żyrafa o dwóch głowach i ośmiu nienaturalnie wytrzeszczonych oczach, stojąca tuż nad nim w rozkroku?

Herbatka (kuzynka):

Śniła - tego jednego była pewna. Czuła zapach miodowych ciasteczek babci i... mokrej, kociej sierści? Leżała na asfalcie, a coś wilgotnego dotknęło jej policzka.

Herbatka (ofiara losu):

Sen nadszedł szybko tej nocy. Zamazane obrazy, dźwięk pozytywki... Skrobanie szponów po białych kafelkach korytarza w szpitalu. Czyiś krzyk... Poczuła coś twardego pod plecami. Jakby... futerkowany grzbiet jakiegoś zwierzęcia?

Avatar CheekiBreekiPL
Wilson

Co to #[email protected]! ma być ? Nie, chyba za dużo wziął dzisiaj tych tabletek przypisanych przez lekarza.... może znowu wziął to paskudztwo z slumsów ? Boże, zlituj się nade mną bo nie wytrzymam ! ...nie, to nie może być na serio.

Decyduje się na ruszenie do przodu... tylko, żeby uciec od tego wszystkiego, może przewrócić się, aby się obudzić z tego... czegoś.

Avatar Filizaneczkaherbaty
Erin
Co? Gdzie jestem? Dotyk... Mokry... Ciepły....Dotyk?!
Otwieram oczy. Zbyt realistyczny sen. Nie no, oglądanie abstrakcji i Harrego Pottera przed snem nie było dobrym pomysłem...
//(Erin to kuzynka, nie? Bo trochę nie kumam. Wyjaśnij)//

Avatar Historyjka
Właścicielka
//miałaś jedną postać kuzynki Amandy i jedną tej takiej co ją życie krzywdzi, co nie?

Avatar Filizaneczkaherbaty
Vincie
Co? Co? Co? Dobra, zbieraj się. Sen jest zarąbisty, bo daje ci się odłączyć od myśli o Kruczyńskim... Ale... Nadal jesteś we śnie. Och zamknij się. Moja ciekawska natura karze mi otworzyć oczy. Otwieram oczy. Gdzie. Ja. Jestem? Plecy trochę bolą od leżenia na twardym podłożu... Ale co to za podłoże. Futerko... Co?! Dobra. Wdech. Wydech. Wdech..... Nie! Lekko się podnoszę, do siadu, czego od razu żałuję. Ciemnieje mi w oczach. Znowu opadam na twardą powierzchnię. Podnoszę się do siadu, ponownie, powoli... Teraz już lepiej. Siedzę na... Co to?

Avatar Historyjka
Właścicielka
Cheeki:

Wpadł plecami na krawężnik jezdni. Widział teraz wyraźnie cały tłum maszkaronów. Wielka horda cudacznych, nieludzkich istot, wpatrzonych nieruchomo w dal... Fioletowa żyrafa śledziła go spojrzeniami wszystkich ośmiu oczu. Jedna z głów nawet pochyliła się ku niemu, jakby oczekiwała, że wyciągnie ku niej rękę...

Herbatka (Vincie):

Grzbiet fioletowego zwierzęcia podobnego nieco do... żyrafy? Dwugłowej żyrafy, nachylającej się ku jakiemuś mężczyźnie.

Herbatka (Erin):

Zobaczyła kociaka obok siebie.
Czarne, błękitnookie kociątko.

I tłum ludzi wokoło.

Nie... chwila. To nie ludzie.
Ani nie zwierzęta.

Coś patrzyło na nią ciekawsko,
Przeszywając ją wzrokiem na wskroś.

Avatar CheekiBreekiPL
Wilson
-Muszę stąd uciec... muszę kutwa stąd uciec !
Powiedział on nagłos.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Źrenice zwierzęcia się nieco zwęziły.
Stworzenie podeszło do niego nieco bliżej, nachylając ku niemu łeb jakby z lekkim zniecierpliwieniem. Druga głowa natomiast zakołysała się mozolnie w lewo i w prawo.

Avatar CheekiBreekiPL
Wilson
Zaczął biec w drugą stronę.

Avatar Historyjka
Właścicielka
I wpadł na jakąś kobietę.
Zgrabna blondynka, która pisnęła przestraszona, gdy Wilson wleciał na nią z impetem, przewracając ich oboje na asfalt.

Avatar CheekiBreekiPL
Wilson
-P...przepraszam

Avatar Historyjka
Właścicielka
Dziewczyna dotknęła swojego czoła, mrużąc oczy z bólu. Może nabiła sobie guza przy zderzeniu z betonem? Mruknęła coś niewyraźne, ale nie zrozumiał co.

Avatar Filizaneczkaherbaty
Vincie
Zeskoczyć? Nie! Ale to sen.... Nie! Siedzę, obserwując.
Erin
Co to za ludzio... Stwory? Pogłaskała ma małe kocię drżącą ręką. Muszę pogratulować mojej abstrakcyjnej wyobraźni...

Avatar CheekiBreekiPL
Wilson
-Żyjesz ? Nic ci się nie stało ?

Avatar Historyjka
Właścicielka
Cheeki:

Dziewczyna nagle złapała go za rękę i pociągnęła delikatnie, jakby w niemej prośbie o pomoc w pozbieraniu się z ziemi.

- ...b-boli... nie widzę... pomóż... a-au...

Herbatka (Vincie):

Mężczyzna zerwał się do biegu i... przewrócił jakąś dziewczynę, wpadając na nią z impetem. Tymczasem stworzenie, na którego grzbiecie Vincie siedziała, zwróciło ku niej jeden z łbów, podczas gdy drugi nadal obserwował tamtego mężczyznę.

Herbatka (Erin):

Kociątko zamiałczało głośno, po czym popędziło w stronę odgrodzonej od nich złotą bramą posiadłości, majaczącej w oddali po drugiej stronie ulicy.

Avatar CheekiBreekiPL
Wilson
-...zaraz...coś mi tu...
Wyciągnął swoje okulary przeciwsłoneczne i kapelusz, a z kabury Colta M1911.


-...czy coś jest z tobą... nie tak... ale wiesz, tak nie tak, że jesteś... nienormalna ? ...czekaj, skądś ciebie znam...

Odkłada swój pistolet.

Avatar Filizaneczkaherbaty
Erin
Huh? Biegiem puszczam się za kociątkiem, omijając niezdary.
Vincie
Odwzajemniam zaciekawione spojrzenie. Co ja brałam?! Chodź nie jestem chrześcijaninką, muszę iść na spowiedź, gdy się obudzę. Wykorzystuję moją zwinność, złaże po ogonie tego stworzenia i zeskakuję na ziemię. Spodenki to zły wybór dla snu. Spadam na ziemię, dłonie do przodu, nogi leżą. Gdy jestem na ziemi, to...

Avatar Historyjka
Właścicielka
Cheeki:

- ...n-nie mów... nie bądź...

Chwyciła się oburącz za głowę.

- ...a-ah... błagam... pomóż... m-mi..!

Herbatka (Erin):

Wkrótce znaleźli się przed złotą bramą.

Herbatka (Vincie):

Dłońmi napotkała coś... mokrego i... okrągłego? Odruch kazał jej spojrzeć w dół.

To... AH! Skąd to się..?!

...

Para wyciętych, nadgniłych gałek ocznych leżała w kałuży krwi u jej dłoni, a błękitne, niegdyś zapewne przepiękne tęczówki wpatrywały się prosto w nią.

Avatar CheekiBreekiPL
Wilson
-Przepraszam, ale nie mam jak ci pomóc...

Odchodzi.

Avatar Filizaneczkaherbaty
Vincie
Odwracam wzrok. Żołądek związany w supeł, pozostawia mi tylko możliwość pozostania przez jakiś czas w tej pozycji. Chwilę potem wstaję, wycierając dłonie w białą koszulę. Wyglądam jak po jakiejś rzezi... Lubię krew, ale nie w tak makabrycznej postaci. Rozglądam się, zaczepiając swój wzrok na elementach. Podchodzę do dziewczyny co trzyma się za głowę.
-Co się stało? - spytałam, klękając. Trzeba pomagać, choć moja sadystyczna natura mówi mi, by patrzeć jak cierpi.
Erin
Stoję przed złotą bramą, z uznaniem kiwam głową, patrząc kociakowi w oczy. Biorę go na ręce i głaszczę, oglądając bramę. No piękna. Ale dlaczego nadal zamknięta...?

Avatar Historyjka
Właścicielka
//EJEJEJEJEJ! Każdy odpisuje po razie i czekacie na mnie, co to za samowolka =_=

//Edit.: Skasowałam nadprogramowe odpisy. Ale żeby mi to się więcej nie powtórzyło, bo nie będę miła, nosz -,-

Avatar Gunzi
- W takim razie prowadź skarbie. Będę tuż za tobą. - podniosła się z czułym uśmiechem.

Avatar Historyjka
Właścicielka
//Jak tu GMować jak wy tak pędzicie -_-

Gunzi:

Dziewczynka wstała, weszła po schodkach prowadzących do posiadłości i wyciągnęła rękę w stronę drzwi. Spojrzała na kruka.
- Proszę - mruknęła cichutko do ptaka, a ten (jakby rozumiejąc) sfrunął jej na dłoń i przeobraził się w czarny, błyszczący klucz. Otworzyła nim drzwi i otworzyła je szeroko.
- Proszę wejść - powiedziała nieśmiało.

Herbatka (Erin):

Kociak zamruczał przymilnie, łasząc się do dziewczyny. Brama jednak nadal pozostawała zamknięta.

Herbatka (Vincie):

- ...b-boli... tak strasznie boli!

Dziewczyna złapała Vincie za ramiona.

...z oczu płynęła jej krew. Nie miała ich.

Robale wyżerały jej powieki i mózg wewnątrz czaszki, wijąc się w okaleczonych oczodołach.

- Ratuj mnie... p-proszę..! Moje oczy! N-nic nie widzę! T-to... to tak strasznie boli!

Miała mocny uścisk, przez co Vincie nie mogła się od niej odsunąć. Z czaszki nieznajomej dobiegał odór. Straszliwa woń gnijących wnętrzności i krwi, zalewająca nozdża Vincie przy każdym wdechu.

Cheeki:

Wdepnął w coś, przy czym przed chwilą klęczała jedna z nieznajomych (przyp. Vincie). To była... gałka oczna. Jedna leżała na ziemii, wyrwana razem z nerwem, druga... Krwawa miazga pod jego butem.

Avatar CheekiBreekiPL
Wilson
No żesz cholera jasna !
Odskakuje od tego zjawiska, przy tym ładując w gałkę kulkę kalibru .45 cala z jego pistoletu.

Avatar Filizaneczkaherbaty
Vincie
-Boże!? Co...?! - próbuje wydostać się z uścisku, chwilę potem, opatruje ranę, starając się oddychać jak najmniej. - Boże, przepraszam! - zdezorientowana wyjmuje strzelbę i zabija dziewczynę. - Przep...prze...przepraszam...- wyjąkała, a broń wypadła z jej ręki, metal zabrzęczał przy zderzeniu z ziemią. Stoi i gapi się, w dal.
Erin
Kotek jest przemiły... Uślyszałam strzał. Padam na ziemię. Nie to nie do mnie, stwierdzam po kilkunastu sekundach. Wstaję ponownie, biorąc kotka. Dalej go głaszczę
-Kocurku, czy wiesz co to za miejsce...? Dasz radę przejść przez pręty? - spytała, podpuszczają go do bramy.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Herbatka (Erin):

Kociątko przeszło na drugą stronę.
Usiadło i spojrzało na nią wyczekująco.

Herbatka (Vincie):

Ciekawie to zaplanowała. Niestety nie udało jej się nawet wyrwać. A co tu dopiero mówić o zabiciu nieszczęsnej dziewczyny!

Blondynka wbiła jej paznokcie w ramiona.

- ...n-nie uciekaj... d-dlaczego...

Dłonie dziewczyny zaczęły gnić.

- DLACZEGO CHCESZ UCIEC ODE MNIE?! -

Z oczu popłynęło jej kilka krwawych łez.
Zgnilizna zaczęła obejmować całe jej ciało.

Nagle Vincie poczuła ból.

Robaki przeżerające skórę nieznajomej zaatakowały także ją. Czuła przerażająco dokładnie jak wżerały się w jej skórę i mięso, przegryzając się aż do kości i wędrując po jej ciele. Czuła je niemalże pod skórą twarzy, wewnątrz czaszki, w trzewiach i lędźwiach... z jej gardła mimo woli dobył się agonialny, pełen bólu krzyk.

Ręce puściły ją.
Upadła na asfalt.

Czuła coś mokrego pod sobą...
Czy to jej własna krew?

Słyszała jakiś jazgot.
Przerażający skowyt zwierzęcia...

...nie...

...to był jej własny krzyk.

Oczy zaszły jej mgłą. Traciła świadomość.

A ostatnie co zobaczyła to...
Uśmiech tej blondwłosej dziewczyny.

W uszach zabrzmiał jej głos.
Głos jakiegoś mężczyzny.
Powiedział cicho:

"Przegrałaś tę grę.
Dobranoc, moja droga".

I wtedy nadeszła ciemność.

○ Dead End ○

//Koniec rozgrywki dla tej postaci.
//To kara za auto-GMowanie ♡

Cheeki:

Nagle jego uszu dobiegł krzyk.
Dziewczyna krzyczała agonialnie.
Jednak tylko przez chwilę. Potem...

...wszystko ucichło.

Avatar Filizaneczkaherbaty
//Dzięki, i tak by umarła ;)
Erin
Z oczami pełnymi strachu spojrzała na dziewczynę. Czym prędzej spróbowała przejść przez złote pręty, wykorzystując lata gimnastyki, hokeju, i swojej szczupłej sylwetki.
//Napisz, czy znalazła się na drugiej stronie czy nie.

Avatar CheekiBreekiPL
Wilson
Pie**ole... dobra, trzeba się ogarnąć i nie panikować.
Trzeba stąd uciec... nie, trzeba przeżyć i znaleźć przyczynę dlaczego on tutaj jest... zaraz, czy może jeszcze żyje tutaj dlatego, że nie jestem zbyt pewny siebie i nie chce być jakimś bogiem... czyli w skrócie... nie bawić się w GM-a tego czegoś... ej, to ma sens, pamiętam sesję RPG i wiem, że wkurzanie mistrza gry może doprowadzić do wszystkiego, co można sobie wyobrazić...
No cóż, czas ruszać na przód, próbować przeżyć... Boże, to nawet nie jest sen ! Może tak jakby sen... jak w Cry of Fear albo Silent Hill... tylko, żeby nie były jakieś potwory które są odzwierciedleniem mojego życia...

Avatar Historyjka
Właścicielka
Herbatka:

Udało się. Znalazła się na terenie posiadłości. Kociak wbiegł schodkami pod drzwi... gdzie stała już jakaś pani i dziewczynka otwierająca jej drzwi. Kociak zadowolony z okazji wbiegł do środka.

Cheeki:

Zaskakująco trafne wnioski.
Hm...

Widział dziewczynę przeciskającą się przez kraty posiadłości. Mógł udać się w tym samym kierunku albo poszukać czegoś interesującego wśród stworzeń dookoła.

Avatar Filizaneczkaherbaty
Erin
Nie pomagam. Kot mnie kieruje. Idę spokojnie, lekko zdenerwowana. A co... Jeśli skończę jak tamta?! Poprawiam moją czarną suknię, kołnierzyk, sprawdzam włosy... Ubieram jakieś rękawiczki, po czym idę, już spokojnie.

Avatar Gunzi
Pokiwała głową z uznaniem na to, co przed chwilą się stało. Nie miała zamiaru tego kwestionować. To po prostu się stało i tyle. Jednak nieco zdumił ją widok kotka... Potrząsnęła głową i weszła do środka.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Herbatka i Gunzi:

Kociątko, nauczycielka, kuzynka i nieznajoma dziewczyna weszli do środka.

//Zmiana tematu.
Niedługo pojawi się nowy temat.

Avatar CheekiBreekiPL
Wilson
Idzie w kierunku krat.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Cheeki:

Brama wykonana była w całości ze złota. Na jego nieszczęście jednak - zamknięta.

Degant:

Sarah ocknęła się plecami na asfalcie.
Choć... ocknęła się to chyba nienajlepsze określenie. Czuła bowiem, sama nie wiedziała do końca jak i dlaczego, że to... nadal sen. Słyszała nad sobą jakieś szepty. Kilka głosów nakładających się na siebie. Mówiły... coś o otworzeniu oczu?

Psychopata:

Christophera obudziło krakanie. Leżał na czymś twardym... czy to nadal sen? To zdecydowanie nie był jego pokój. A to coś pod nim... człowiek? Leżał chyba na kimś... pytanie tylko na kim? I... dlaczego?!

Avatar Degant321
Sarah prawie że natychmiastowo otworzyła oczy i spróbowała wstać, kiedy to się tylko zorientowała że nie jest już w swoim łóżku a leżała na asfalcie. To już samo w sobie by sprawiło że wpadła by w stan paniki.... jednak doszły do tego jeszcze szepty które to sprawiły że dziewczyna wpadła natychmiastowo w stan paniczne strachu i rozglądania się po okolicy jak człowiek szukający drogi ucieczki podczas kiedy jest on ścigany.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Wokół niej było mnóstwo zakazanych postaci, różnych kolorów i kształtów... w większości nie ludzi. Nie mogła jednak zlokalizować źródła szeptów, wciąż rozlegających się cicho w jej głowie.

Otwórz oczy!
Błagam... nie umieraj..!
Zostań z nami, Sarah, proszę!
OTWÓRZ OCZY, BŁAGAM!
...dlaczego jeszcze śpi?
Mamo... powiedz, że będzie dobrze!
Wstawaj, pora do szkoły.
Sarah... co ci jest?
Otwórz oczy! Proszę, teraz!
...mamo, boję się o nią...
...mamusiu...
Doktorze, czy ona przeżyje?!
...otwórz oczy... otwórz...
Otwórz oczy, Sarah!

Avatar Psychopata_
Krakanie? Czyżby umarł? A nie chwila, nie żył w świecie fantasy, ani nie wyszedł ostatnio z pokoju tak więc kruków nad padliną nie powinno być. Chyba? Tak w ogóle to chyba kruki nie żyją w miastach, tak?
To chyba powinien zorientować się w sytuacji. Podniósł się do siedzącej pozycji. Ile tak leżał? I dlaczego leży na innym czło... No tą myśl szybko sturlał się z tej osoby. Co tu się wydarzyło? I czy to nie był najbliższy kontakt z innym człowiekiem od długiego czasu? Przyjrzał się osobie, na której leżał.

Avatar Degant321
Sarah zasłoniła uszy próbując wyciszyć szepty i skupić się nad tym gdzie jest, co się dzieje oraz jak uciec od tych.... postaci. Rozglądała się gorączkowo za jakąś luką między otaczajączymi ją kształtami, która by pozwoliła jej uciec od nich.

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku

Dodaj nowy temat Dołącz do grupy +
Avatar Historyjka
Właściciel: Historyjka
Grupa posiada 1783 postów, 13 tematów i 23 członków

Opcje grupy The World of...

Sortowanie grup

Grupy

Popularne

Wyszukiwarka tematów w grupie The World of Dante [PBF]