[Przedsionek Świata Dantego]

Avatar JurekBzdurek
-Jeśli właśnie polałeś to kwasem siarkowym, matołku, to możesz mieć pewność że tego nie dotknę- fuknęła

Avatar niemamnietu
Lukas bez słowa sięgnął po pęk kluczy, wybrał pierwszy, który mu wpadł w oko i spróbował otworzyć drzwi.

Avatar Historyjka
Właścicielka
JurekBzurek i Niemamnietu:

Klucze nie musiały wyrządzać mu żadnej krzywdy. Sam to sobie zrobił, gdyż kwas pozostały na kluczach zaczął przeżerać mu boleśnie skórę aż do mięsa właściwego. Klucze wypadły mu z dłoni i z brzdękiem opadły na ziemię, pośród robale... Które pomimo zgniecionych butem części ciała, mimo głów i pancerzy przeżartych kwasem, nadal żyły i wiły się tym wścieklej, im bardziej martwe powinny teraz być.

Creepy-chan:

Nagle czyjeś chłodne palce zacisnęły się na jego ramieniu. I nie był to ani centaur z wypaloną czymś żrącym twarzą ani grubawy rudzielec z zaszytymi ustami i guzikami zamiast oczu. To był ów wysoki mężczyzna... Dante, przed którym ostrzegała go zniekształcona dziewczynka.
- Dokądś się wybierasz? - przekrzywił lekko głowę, wpatrując się w niego poważnie. Dopiero teraz Arthur dostrzegł... Że nieznajomy w ogóle nie mrugał.

Avatar niemamnietu
Aaach! Przecież to nie ma sensu! Kwasu było za mało, żeby miało to jakiś większy skutek niż lekkie szczypanie! Wiem, bo sprawdzałem to kiedyś! Dobra, walić to. Lukas wziął jeszcze raz puszkę z kwasem i zaczął spryskiwać nim zamek w drzwiach.

Avatar Creepy_Family
- Yh. - mruknął zdawkowanym tonem, starając się ukryć lekki niepokój, jaki wzbudziło w nim to spostrzeżenie. - W stronę bramy. Jeżeli panu to przeszkadza, nie będę miał nic przeciwko zawróceniu w inną stronę.

Avatar Radiotelegrafista
Już silnie zaniepokojona Iris podniosła się do pozycji stojącej. Szczególnie martwił ją brak jakichkolwiek dźwięków. Nie lubiła, nie cierpiała tego. Łysa kobieta również nie wzbudzała jej sympatii, chociaż trzeba było przyznać, że jej pajęcze ramiona były naprawdę odjazdowe! Szybko napisała na kartce "Miło było was poznać, ale chyba będę się zbierała. Papa! ", po czym pokazała słowa wszystkim dookoła i postarała się opuścić krąg otaczających ją stworzeń.

Avatar JurekBzdurek
-Boże drogi, daj mi cierpliwość albo odbierz siłę, inaczej ten chłopak będzie miał poważne kłopoty- staruszka mruknęła pod nosem -Luciu, dziecko drogie, nie zrób sobie przez chwilę z łaski swoje większych szkód, zaraz wracam- pod pozorną maską humoru, spokoju i opanowania kobieta była poważnie przestraszona i zdenerwowana, jednak nie miała zamiaru dać tego po sobie poznać. Obróciła się i zaczęła rozglądać za najbliższym groteskowym maszkaronem, jakich gęstowie minęła po drodze

Avatar niemamnietu
Lukas skończył spreyować zamek. Wyprostował się i popatrzył czego dokonał.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Niemamnietu:

Z zamka zaczęła wypływać... Jakaś czarna, lepiąca się maź, na dodatek bulgocząca. Powoli spływała w dół drzwi, a zamek, jak był nienaruszony - taki też pozostał.

JurekBzurek:

Najbliżej bramy stał stwór, którego aparycja przywodziła na myśl człowieka, ale... Człowiekiem zdecydowanie owa istota nie była. Powykrzywiane, wątłe kończyny były tak blade, że zdawało się, iż przez prześwitującą skórę widać jej wszystkie kości. Poszarpane ubrania wisiały bezładnie na tymże stworzeniu, a jego twarz - bardziej już zwierzęca niż ludzka - wyrażała głód, jakby kreatura ta nie miała nic w paszczy od lat. Wpatrywała się głodnym wzrokiem w wyższą od niej staruszkę, a jej żółte, dzikie oczy nie zmrużyły się ani na chwilę.

Radiotelegrafista:

Poleski nawet nir drgnęły, kiedy je mijała. Szybko okazało się jednak, że jest ich więcej. Dużo, dużo więcej, a sama Iris tkwiła zagubiona pośród tłumu pokracznych istot, z których część wpatrywała się w nią nieruchomo, w absolutnej ciszy.

Creepy-chan:

- Nie - odpowiedział mężczyzna spokojnie - Nie przeszkadza mi to. Wiedz jednak, że ci ludzie, którzy właśnie próbują się dostać do środka, poszukują Amandy, tej samej, którą bez wątpienia znałeś. To twój sen, mój drogi... Możesz ją tu spotkać - miał opanowany, lekko zachrypnięty głos o beznamiętnym, lodowatym wręcz tonie, który sam w sobie przyprawiał o dreszcze - Życzysz sobie tego? - zapytał, uśmiechając się bez emocji.

Avatar niemamnietu
AAAAAAARGHH!!! No co jest!? Głupie drzwi! Dante! Choć tu natychmiast! Masz mi otworzyć te drzwi, ale JUŻ!

Avatar Historyjka
Właścicielka
Widocznie Dante nie czuł się zobowiązany mu pomagać, bo rozmawiał właśnie z jakimś mężczyzną, kilka metrów za bramą. Tymczasem czarna ciecz wylała się na podłogę i zaczęła oblepiać między innymi buty Lucasa... Niezależnie co czuł wcześniej, teraz poczuł nagły przypływ paniki, gdy maź zaczęła wspinać się po jego nogach w górę, niczym czarne, gęste macki, oplatające z wolna każdy kawałeczek jego ciała. Czerń pokrywała jego brzuch, klatkę piersiową... Za moment ogarnie go całego i już nie będzie ratunku.

Avatar Creepy_Family
W jego głowie jak za mgłą pojawiła się lista za i przeciw. Nie zdążył jednak jej przeanalizować, bo czuł, że im dłużej będzie stał koło mężczyzny tym większy dyskomfort będzie odczuwał. Ten uśmiech, wzrok... Nie napawało go to nawet pesymizmem. - Bardzo chętnie bym się z nią spotkał...

Avatar niemamnietu
Lukas z całych sił postarał się odejść od drzwi i zerwać z siebie czarną maź. POMOCYYYYY!!! krzyczał rozpaczliwie. Czy to koniec? Czy nie uda mu się spotkać z Amandą? W ostatnim odruchu wziął pęk kluczy i nie zważając na ewentualny ból zaczął wkładać klucze do zamka po kolei, sprawdzając, który go otwiera.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Niemamnietu:

O ile maź pochłaniająca go żywcem nie sprawiała mu bólu, tak już przy pierwszym kluczu odczuł bolesne rażenie prądem. Drugi zaś był gorący i niemiłosiernie przypiekał i tak już pożarte kwasem dłonie. Czerń wspinała się po jego plecach, karku, miał ją już nawet na włosach... Jednak gdy włożył do zamka trzeci, zimny klucz, maź ustąpiła i dosłownie rozpłynęła się w powietrzu, jakby jej nigdy tam nie było. Dyszący ciężko, zapewne nadal przerażony chłopak, poczuł przyjemny chłód tego właściwego klucza, rozchodzący się po jego poparzonej dłoni. Udało się. W ostatniej chwili włożył do zamka właściwy klucz.

Creepy-chan:

- A zatem musisz dostać się do środka tego budynku - ruchem głowy wskazał na posiadłość, widoczną za pozłacaną bramą, nieopodal której się znajdowali. Uśmiech Dantego przybrał na drapieżności. Przekrzywił lekko głowę.
- Wejdź do środka, znajdź Amandę i ucieknij stamtąd razem z nią. Uda ci się - wszystko skończy się dobrze, nie uda się... Cóż, możesz już się nie obudzić. Na tym polega ta gra - spojrzał na niego w taki... Niepokojący, zaintrygowany sposób.
- Umowa stoi, mój drogi?

Avatar JurekBzdurek
Co za pasku... Usłyszawszy okrzyk Lucasa natychmiast odwróciła się i pędem, mimo sprzeciwu starego ciała, ruszyła w kierunku chłopaka pełna najgorszych przeczuć

Avatar Historyjka
Właścicielka
A tymczasem okazało się... Że nie działo się nic. Chłopak stał przy drzwiach, z kluczem w ręku, blady jak ściana, ale ewidentnie nic mu nie było.

Avatar Creepy_Family
Z drugiej strony nie znał jej zbyt dobrze... Czy warto było ryzykować dla nieznajomej? - Skoro ci ludzie też jej szukają... Może im się uda. - westchnął ciężko bardziej do siebie niż do mężczyzny i zerknął na budynek. - No dobrze, umowa stoi. Pójdę tam i dam z siebie wszystko. - dodał z lekkim grymasem.

Avatar niemamnietu
Lukas nie wiedział co myśleć. To było straszne. Ledwie mu się udało. Chodźmy. Mówi krótko. I wchodzi przez drzwi.

Avatar JurekBzdurek
Kobieta totalnie nie rozumiała, co się dzieje ani co wyprawia Lukas, dlaczego krzyczał, o co w tym wszystkim chodzi... Zupełnie zagubiona odruchowo szybko podążyła za chłopcem, kręcąc z niedowierzaniem głową

Avatar Radiotelegrafista
Zdenerwowana brakiem jakichkolwiek dźwięków, nałożyła na uszyjej nieodłącznego przyjaciela, słuchawki i szybko włączyła muzykę. Następnie powiodła wzrokiem na stwory, które nie obserwowały jej, by zobaczyć na co one kierują swój wzrok.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Creepy-chan:

- A zatem - pokazał gestem ręki na lekko uchyloną bramę, wiodącą przed ową posiadłość, w której wnętrzu znikały właśnie dwie osoby - Zapraszam do mojego świata - powiedział, a na jego ustach pojawił się jakby upiorny, drapieżny uśmiech. Jedno było pewne - zostawanie teraz przy nim lub dalsza dyskusja były fatalnym pomysłem. Sama obecność dziwacznego, tajemniczego dżentelmena w czarnym garniturze przyprawiała o silny niepokój. Perspektywa zostania z nim na dłużej zaś, powodowała podobny atak paniki co w chwili, gdy lód zarwie się pod tobą na środku jeziora i nagle zaczynasz tonąć w lodowatych odmętach, gdzie nikt nie usłyszy twoich krzyków.

Niemamnietu i JurekBzurek:

W środku było ciemno, a powietrze przesycone było jakby odorem starej krwi i... Groźbą najboleśniejszej możliwej śmierci, spoczywającą teraz nad nimi niczym fatum, przed którym nigdy nie ma ucieczki. Drzwi zatrzasnęły się za nimi, a ciemność wzięła ich we władanie. Podłoże było... Miękkie i lepkie. Jakby zrobione z... Gnijącego mięsa? Lukas poczuł, że coś delikatnie acz stanowczo pociągnęło go za rękę w mrok i nim się spostrzegł, uczuł jakby oblano go lodowatą wodą, kiedy przeniknął przez jakąś... Barierę? Kobieta zaś miała wrażenie, że... Zapada się. Z każdą chwilą ziemia stawała się coraz miększa i wciągała ją, lecz nim zdążyła zareagować... Znalazła się cała pod powierzchnią czegoś lepkiego, miękkiego i ciepłego. Cieknącego. Wylądowała plecami na czymś twardym... I zorientowała się, że wcale nie jest już w tym samym pomieszczeniu, w którym była przed chwilą. W zupełnie innym pomieszczeniu.

//Dostaniecie dalsze posty w osobnych tematach. Możliwe, że dzisiaj.

Radiotelegrafista:

Niefortunnie dla niej - dziewczyna była za niska, żeby ponad głowami licznych pokrak i monstrów dojrzeć miejsce, w które wlepiali swój wzrok. Jedynym co widziała był... Czubek jakiejś kopuły? Dach jakiejś budowli..? Ciężko określić.

Avatar Creepy_Family
Przełknął ślinę i poszedł w stronę rezydencji, nie odwracając się za siebie. Czuł, że teraz będzie tylko gorzej. Nie... On wiedział, że będzie tylko gorzej. Mimo to, lekko zacisnął pięści i przyspieszył kroku, ciągle gdzieś w głowie mając słowa tej dziwnej dziewczynki.

Avatar Radiotelegrafista
Hmm...Dobrze byłoby zobaczyć, co to za budynek. Jest dosyć duży, więc ważny i pełen ważniaków. Iris rozejrzała się za jakąś kreaturą, która byłaby wyższa od większości pozostałych, a także jej ciało pozwalałoby na wspinaczkę na szczyt monstrum.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Creepy-chan:

Brama zamknęła się za nim z wolna, z cichym, przenikliwym skrzypnięciem, rozrywającym ciszę dookoła. Nie było... Odwrotu. Drzwi posiadłości były zamknięte, jednak na ziemi leżał pęk kluczy, z których zapewne któryś pasował... do zamka. Powietrze wokół było ciężkie i duszne, jakby zbierało się na burzę. I może w istocie tak było.

Radiotelegrafista:

Nie musiała długo szukać, gdyż czyjeś smukłe ręce nagle objęły ją w pasie i uniosły do góry, tak, że bez problemu zobaczyła ponad głowami kreatur dostojnie prezentującą się posiadłość o pozłacanej bramie i szerokich, rozłożystych ogrodach.
- Proszę, drogie dziecko - elegancki, czarnowłosy mężczyzna uśmiechnął się z lekka upiornie, lecz o dziwo raczej przychylnie do dziewczynki, po czym postawił ją na ziemi.
- Chcesz się dostać do środka? - czarne, długie do ramion włosy okalały bladą, chudą twarz strasznie wysokiego nieznajomego, a jego równie czarne oczy sprawiały wrażenie martwych spojrzeniem. Pomimo iż w mężczyźnie wiele było rzeczy budzących niepokój, zdawał się być dosyć młody, gdyż nie wyglądał na takiego, co ma więcej niż trzydziechę. Zlustrował Iris spojrzeniem.
- Ile masz lat, drogie dziecko..?

Avatar Creepy_Family
Wziął głęboki wdech i schylił się po klucze, wpierw sprawdzając, czy drzwi ciągle są zamknięte. W końcu ktoś niedawno przez nie przechodził.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Creepy-chan:

O dziwo - były zamknięte. Możliwe, że ten ktoś, kto wchodził do środka, zatrzasnął za sobą drzwi. Klucze były... Wilgotne. Substancja, która się na nich znajdowała, boleśnie piekła, ale było to pieczenie raczej do wytrzymania, o ile dobrze znosił ból.

Gunzi:

Nauczycielkę obudziło... Krakanie kruków? Leżała plecami na wilgotnej ziemii, tuż pod drzewem, na którym zasiadały owe ptaszyska. Ich czarne, paciorkowate oczy utkwione były prosto w nią... Ale dlaczego miała przeczucie, że to tylko zwykły sen?

Avatar Creepy_Family
Skrzywił się, ale zagryzając mocno wargę, uważnie przyjrzał się wszystkim kluczom. Nie miał pojęcia, który mógłby pasować. Nie był specem od tego typu rzeczy. W końcu jednak zdecydował, by włożyć do zamka klucz z czerwoną substancją.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Klucz... Złamał się w zamku. Kruki na pobliskim drzewie zakrakały złowrogo. A zaraz pod drzewem... Siedziała jakaś ciemna postać, na której widok Arthur poczuł dreszcz przebiegający wzdłuż kręgosłupa. Odniósł wrażenie, że... Nie jest tu zbytnio (a wręcz ani trochę) bezpiecznie.

Avatar Radiotelegrafista
Ale miły facet! Pomyślała Iris, uśmiechając się do mężczyzny. Po tym jak dziewczyna wyciągała głowę do góry, mężczyzna musiał zrozumieć, iż chciała spojrzeć ponad tłum kreatur. Lubiła osoby, które rozumiały ją bez zbędnych słów.
Zaraz po tym gdy nieznajomy zapytał o jej wiek, wyjęła notatnik i wypisała:
"Siedemnaście mam, a czemu Pan pyta? Chyba, że mogę być na Ty?" Po postawieniu pytajnika przybliżyła kartkę do twarzy mężczyzny, tak by ten mógł przeczytać tekst. Uśmiechnęła się nieco zadziornie.

Avatar Historyjka
Właścicielka
- Mam na imię Dante - przedstawił się bez zbędnego pośpiechu - Możesz do mnie mówić jak tylko chcesz, drogie dziecko - jego uśmiech odrobinę się poszerzył, podczas gdy oczy wciąż utkwione były w Iris. Nie mrugnął ani razu, nawet teraz.
- A moje pytanie wzięło się stąd, że - spojrzał kątem oka na kreatury, które nie wiadomo dlaczego nagle zaczęły się rozstępować, odsłaniając drogę prosto pod pozłacane bramy ogrodów, wśród których umieszczona była posiadłość - ...Cóż. Rzadko kiedy miewam u siebie czyjąkolwiek wizytę. Samotność mi doskwiera, a przez lata pobytu w krainie snów zaobserwowałem, że tylko dzieci się mnie nie obawiają i dotrzymują mi towarzystwa z przyjemnością. Kiedy dorastają, przestają cieszyć się snami. Przestają uznawać mnie za prawdziwego, opcjonalnie nazywają mnie demonem snów. Bardzo krzywdzące słowa, zważywszy na to, iż te same osoby wiele lat nazywały mnie swoim aniołem stróżem... - wrócił wzrokiem do Iris - Dlatego zapytałem. Od dawien dawna nie trafił się żaden dorosły, nastawiony do mnie przyjaźnie, więc chciałem wiedzieć, czego mogę się spodziewać, drogie dziecko.

Avatar Creepy_Family
- Cholera... - mruknął pod nosem, starając się wyjąć złamaną część ze zamka. Starał się zignorować fakt, że ręce zaczęły mu się lekko trząść.

Avatar Historyjka
Właścicielka
...coś wciągnęło uszkodzoną połowę klucza do środka (był to typowo stary zamek, z dużymi kluczami i dziurką od klucza, przez którą można by bez problemu zajdziesz, toteż o ile było to wciąż niewiarygodne - nie było aż tak niemożliwe jak przy bardziej nowoczesnych zamkach. Poza tym - to przecież tylko sen, czyż nie? Dziwne rzeczy mają prawo się tu dziać).

Avatar Creepy_Family
Wzdrygnął się. Przez chwilę wpatrywał się tępo w zamek ale później włożył do niego kolejny, pierwszy lepszy klucz.

Avatar Creepy_Family
//Lukas niech teraz martwi się, żeby czasem w chatce z bambusa na samotnej wyspie nie była rodzina kanibali, która zaprosiłaby go na obiad, czy też kolację. Nieciekawe przeżycie

Avatar Historyjka
Właścicielka
Z kluczem nic się nie stało. Pomijają fakt, że nie pasował do zamka - był nieco za duży, żeby się wmieścić. Nagle jednak Arthur usłyszał skrobanie, jakby... Pazurami o drzwi. Dobiegało tuż sprzed niego... Kiedy podniósł wzrok na drzwi, dostrzegł wyryty w nich niewidzialnymi szponami napis, którego jeszcze chwilę temu tu nie było: Odsuń się od drzwi.

//Lukas - nie radź innym.
Sam oblałeś się kwasem.
Dwa razy. I to celowo xD

Avatar Radiotelegrafista
Zmarszczyła na moment brwi, zastanawiając się jakiej odpowiedzi może udzielić Dantemu. Cóż, mógł by popracować nieco nad opalenizną, bo jego blada twarz rzeczywiście nie budziła zbyt dobrych skojarzeń, chyba że trafi na fana wampirów, bądź gota. Jednak poza tymi cechami wydawał się być całkiem przyjemnym człowiekiem, no c'mon!
Przewróciła kartkę w notatniku i na kolejnej stronie wypisała:
"Jak dla mnie jesteś w porządku, Dante. Jak chcesz, to mogę Cię odwiedzić za cztery lata. Spotka Cię wtedy przyjazny dorosły. Co ty na to?" Szybko obróciła kajet i podsunęła mężczyźnie, a na jej twarzy widniało zapytanie.

Avatar Creepy_Family
Nie miał zamiaru się kłócić ani nic w ten deseń. Czym prędzej odsunął się od drzwi, rozglądając się dookoła, mimo iż wiedział, że zapewne stwórcy napisu nie zobaczy.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Creepy-chan:

Zgodnie z oczekiwaniami - niezależnie gdzie nie spojrzał - autora napisu nie dostrzegł. Zobaczył za to, że stwory poza bramą rozstępują się, dając przejście dla... Dantego i jakiejś nastolatki z nim. Usłyszał skrzypnięcie, stuknięcie i drzwi posiadłości otworzyły się powoli, tak same z siebie, pozwalając mu na wejście. Może to tylko on, a może rzeczywiście usłyszał w głowie ciche szybko. Jakby to coś chciało go pośpieszyć, żeby się nie zatrzymywał.

Radiotelegrafista:

Zaśmiał się lekko. Miał urywany, nieco zachrypnięty, cichy śmiech.
- Z przyjemnością, drogie dziecko. A tymczasem - spojrzał w stronę posiadłości - Może wejdziesz do mnie na chwilę? Noc jeszcze długa, wypadałoby ją zapełnić kilkoma przyjemnymi snami - w jego oku pojawił się jakiś nietypowy, tajemniczy błysk, gdy wrócił spojrzeniem do Iris.
- Co ty na to, drogie dziecko..?

Avatar Radiotelegrafista
Dziwny facet, ale wciąż przyjemniacha. Poza tym, wizyta w tak wypasionej rezydencji będzie lepsza niż wycieczka do Kapitolu! Pomyślała sobie, po czym bez wahania napisała:
"Brzmi fajnie, chętnie zostanę na moment." I z uśmiechem na ustach pokazała tekst Dantemu.

Avatar Creepy_Family
Niewiele się zastanawiając, wszedł do środka, nawet nie przyglądając się nowej osobie przy upiornym mężczyźnie. Postanowił choćby odrobinę zaufać głosowi w głowie.

Avatar Gunzi
Przez chwilę trwała w bezruchu, ale nie wyczuwając większego zagrożenia ze strony kruków, postanowiła powoli i ostrożnie się podnieść. Przetarła oczy i ukradkiem rozejrzała się po nowym otoczeniu, które wedle jej pierwszych myśli, przygotował jej mózg jako sen. Póki co nie rozglądała się zbytnio dokładnie. Skupiła wzrok na krukach, które nawet ją zafascynowały. Dawno nie miała tak realistycznego snu, czymkolwiek ta sceneria nie była. Uśmiechnęła się znikomo pod nosem i odwróciła się od drzewa, by na nowo przejrzeć wszystko, co przed sobą miała, ignorując fakt, że jej plecy są nieco wilgotne od podłoża, na którym jeszcze niedawno leżała.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Creepy-chan:

Wnętrze było ciemne i chłodne. Drzwi zamknęły się za nim, a na domiar złego tuż za progiem wdepnął w kałużę, która miejmy nadzieję, że była wodą. Oby była tylko wodą... Kiedy jego oczy przyzwyczaiły się do ciemności, dostrzegł kolejne drzwi, po drugiej stronie pokoju. Te jednak nie były na klucz - miały zwykłą, obrotową klamkę i nie powinny stawiać większego oporu.

...coś wilgotnego musnęło jego kostkę.
I to nie była bynajmniej woda.
To NA PEWNO nie była woda!

Radiotelegrafista:

- A zatem - otwartym gestem jn pokazał na przejście między rozstępującymi się na boki istotami, prowadzące wprost do złotych bram posiadłości, stających teraz przed nimi otworem. Dante ponownie spojrzał na Iris i uśmiechnął się lekko, w ten swój stoicki, z lekka upiorny sposób.
- Pozwoli panienka? - wyciągnął do niej ręce, najwidoczniej oczekując, że ta ją chwyci i razem pójdą ku owej rezydencji.

Gunzi:

Znajdowała się na podwórku jakiejś posiadłości, wokół której rozciągały się szerokie, urokliwe ogrody. Poza bramami włości widziała jednak stwory rodem z najgorszych koszmarów, karykaturalne i groteskowo powykrzywiane, do ludzi już prawie niepodobne, wgapione w budynek i w wysokiego mężczyznę, który szedł z jakąś dziewczynką w stronę budynku.

Avatar Radiotelegrafista
Pokręciła lekko głową, grzecznie odrzucając propozycję Dantego by wziąć jego dłoń. Co on sobie myśli, że ja mam 5 lat? Pomyślała i raźnym krokiem ruszyła w kierunku bramy, licząc na to, że mężczyzna pójdzie koło niej.

Avatar Creepy_Family
Starał się powstrzymać cisnące mu się na usta przekleństwo. Nie spojrzał w tamtym kierunku. Wolał się również nie upewniać, że to woda. Pospiesznie ruszył w stronę kolejnych drzwi, wyobrażając sobie najgorsze scenariusze i potwory, które chciałyby jeszcze raz pomiziać go w kostkę.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Radiotelegrafista:

I tak właśnie się stało. Osobliwy uśmiech na twarzy Dantego był nieco niepokojący, ale.. Co z tego? Był dla niej miły i nie wydawał się mieć złych zamiarów co do niej. Przeszli przez bramę, a ta zamknęła się za nimi z cichym skrzypnięciem. Podszedł do drzwi wejściowych, nacisnął klamkę i bez problemu otworzył je, a następnie przytrzymał, żeby dziewczyna mogła wejść. Wnętrze wyglądało zachęcająco. Posadzka wyłożona czerwonym dywanem, pięknie zdobione gobeliny na ścianach, urokliwe świece w kinkietach i po mistrzowsku namalowane portrety w pozłacanych ramach...
- Panienka przodem - powiedział Dante.

Creepy-Family:

Dotarł do drzwi bezpiecznie i na szczęście - jak się okazało - były otwarte. Trafił do jasnego pomieszczenia, które wyglądało jak jakiegoś rodzaju... Gabinet? Drzwi zatrzasnęły się za nim z ostatecznością taką, z jaką opada płyta grobowca.

//Zmiana na nowy temat. Zaraz stworzę.

Avatar Radiotelegrafista
Chętnie przeszła przez drzwi, z zachwytem wymalowanyn na twarzy oglądając wystrój wnętrza. Powiedzmy, że sytuacja z pieniędzmi u Iris nie wyglądała najlepiej, bo żeby zarobić na podstawowe produkty dziewczyna musiała pracować w trzech różnych miejscach w ciągu tygodnia.. Dlatego też zawsze zachwycały ją bogate domy, wykwintne potrawy i słodycze, czy luksusowe sprzęty.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Wszedł za nią, zamykając za sobą drzwi.

//Zmiana tematu.

Avatar Gunzi
Mimowolnie się wzdrygnęła. Nie spodziewała się aż tak drastycznego widoku... Szybko dotknęła swojej twarzy i reszty ciała, by upewnić się, że z nią wszystko jest w porządku. Za nic nie chciałaby tak wyglądać. Karykatury rodem z jej najgorszych koszmarów.

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku

Dodaj nowy temat Dołącz do grupy +
Avatar Historyjka
Właściciel: Historyjka
Grupa posiada 1783 postów, 13 tematów i 23 członków

Opcje grupy The World of...

Sortowanie grup

Grupy

Popularne

Wyszukiwarka tematów w grupie The World of Dante [PBF]