Kosmiczny wrak ,,Nikąd"

Avatar Woj2000
Właściciel
Halfgrim
-Ta jest! - odezwał się zawadiacko ten ze strzelbą, wyprzedzając resztę przyszpueszającej ekipy i zrównując się z najemnikiem, jednocześnie dając mu potencjalną, dodatkową siłe ognia ma szpicy. Która mogła mu się przydać, gdyż zbaleźli się już w korytarzu, zaś steory oblegające pole siłowe znajdowały się jakieś 10 metrów od nich, acz były zbyt zajęte, by zauważyć ich nadchodzącą zgubę..
Vaerk
Słysząc to, wszyscy zadziwili się niepomiernie i spojrzeli po sobie, jednak Sharmat mógł wyczuć, że szok jest o wiele mniejszy niż w przypadku wyjawienia pierwszej tajemnicy.
-Zaraz, zaraz, ja czegoś tu nue pojmuję. - odezwał się Dyfteryt, z niedowierzania kręcąc - Niby jak jej mentorujesz? Przecie to ona jest od ciebie starsza, czyli musi być silniejsza!

Avatar Andrzej_Duda
No cóż, przynajmniej nie ma takiej awantury jaka była ostatnio.
Vaerk odpowiedział spokojnie, rozumiejąc błąd swojego towarzysza:
-Aktualnie, wiek nie ma tu nic do rzeczy. Możecie mi wierzyć lub uznać to za puste przechwałki, ale moja psionika jest kilkukrotnie mocniejsza niż ta wszystkich Eterycznych Bogiń jednocześnie.

Avatar PanSzakal
Halfgrim nigdy nie lubił takich niehonorowych zagrań... ale jego osobisty kodeks etyczny nie obejmował Nekromorfów. Bez żadnych skrupułów wycelował w plecy niczego niespodziewających się stworów by po krótkiej chwili zasypać je gradem śmiercionośnych pocisków.

Avatar Woj2000
Właściciel
Vaerk
-Tak szczerze? - oznajmił niespodziewanie Dyfetryt, bawiąc się w rękach swoją bronią - To po wszystkim, co dziś żem widział, to mogę w to uwierzyć.
Na ten komentarz wtórowali mu Isztar i Miecław, niemo kiwając głowami. Zaraz potem jednak odezwała się Eteryczna, rozpoczynając nieco niepewnie:
-W takim razie.. skoro już wszyscy się tak Vaerk przed nami otworzył, to i my nie bądźmy dłużni? Chyba lepiej, jeśli się bardziej znamy, co nie?
-To w takim razie ja może zacznę.. - wtrącił się niespodziewanie Miecław, wciąż grzebiąc w pudełku - Tylko.. zjadę to, czego potrzebuję...
Halfgrim
Do zalewu śmiercionośnych śrucin dołączył się także wtórujący mu w chodzie Strzelbiarz, dzięki czemu już po kilku sekundach wszystkie stwory leżały już nieżywe, przebite masą ołowianych kul. Kiedy tak się stało, bariera na chwilę opadła, odsłaniając drogę do windy.
-No, dalej, dalej! - ryknął psionik, odwracając się i biegnąc w stronę jedynego wyjścia na górę.

Avatar PanSzakal
Halfgrim wiedział że jeśli chce się dostać do windy to musi się pośpieszyć.
- Szybko, bo nam transport ucieknie! - ponaglił swych towarzyszy i udał się czym prędzej w stronę jedynej drogi na górę.

Avatar Andrzej_Duda
Vaerk natomiast czeka, aż Miecław wygrzebie ze swojego pudełka... To, czego w nim aktualnie szuka, aby mieć możliwość usłyszenia historii o przeszłości tego zadziornego inwalidy.

Avatar Woj2000
Właściciel
Halfgrim
Na komendę najemnika cała reszta przyspieszyła i już zmiejszała dystsns do psionika, kuedy ten w połowie drogi odwrócił się, pokazał grymas przerażenia na twarzy i ponownie wytworzył pole siłowe. Kiedy Halfgrim się z nim mijał, mógł zauważyć, że oprócz strachu wymalowanego na twarzy cały drży i w niczym nie przypomina autora poprzedniej, kąśliwej wiadomości. Jedno jest pewne: cokolwiek tam zobaczył, jest doprawdy przerażające..
Lecz póki co Halfgrimowi nie było dane o tym myśleć, gdyż stojący przy windzie strażnicy już ewakuowali się do niej i, najprawdopofobniej w reakcji na to samo, co zauważył psionik, już chcieli zamykać okratowane drzwi windy i pryskać na górę. Halfgrim i ekipa powinni jeszcze bardziej zagęścić ruchy...
Vaerk
Już po kilku chwilach ów zadziorny niepełnosprawny wyjął dość.. niespodziewane przedmioty, w których pierwsze, co rzucało się w oczy, była wypłowiała, acz wciąż ciesząca oko barwa karmazynu obecna na ich całej długości. Wśród owych przedmiotów znalazły się długi, wojskowy płaszcz i spodnie w niespotykanej w zwyczajnej armii kolorach karmazynu, mosiężne, zdobione elementy reprezentacyjnego opancerzenia, takiego jak napierśnik czy najbardziej interesujące z tego wszystkiego nakrycie głowy, będące dość specyficznym połączeniem maski Nieśmiertelnych, maski przeciwgazowej i futrzanej, grubej bermycy.
Wszystko to Miecław spokojnie rozłożył w karnym rządku przed wszystkimi zebranymi, czyniąc to z nabożeństwem i szacunkiem. Kiedy już to zrobił, odezwał się spokojnie do Isztar oraz Vaerka.
-Janek o tym wie, to zapytam się was. Domyślacie się może, czym dokładnie są te przedmioty?

Avatar Andrzej_Duda
Rzeczywiście, to był dość niespodziewany zwrot akcji. Wyjątkowo nietypowe przedmioty... Ale zgadywać czym są nie szkodzi
-To mundur jakiegoś mało znanego oddziału armii Tetriarchatu? Albo jakichś powstańców ludowych? - zaczął zgadywać.

Avatar PanSzakal
Halfgrim przyśpieszył na tyle, na ile pancerz mu na to pozwalał. Nie miał zamiaru ponieść porażki przy samym końcu. Co to, to nie!
- Ruszać się! - zawołał do swych kompanów

Avatar Woj2000
Właściciel
Vaerk
-No co ty, Vaerk! - odezwała się wesoło Isztar - Których biednych powstańców stać byłoby na mosiężne elementy pancerza? To na pewno coś innego. Może jakiś... oddział reprezentacyjny?
-Zgadłaś. - odpowiedział niemalże tuż po niej Miecław, jednocześnie wyraźnie się uśmiechając - Tak.. kiedy było się młodszym, to służyło się w gwardii. I to nie byle jakiej....
Przez chwilę było widać, że Miecław mimowolnie zanurza się w swoich dawnych wspomnieniach, lecz po krókim czasie zdołał się opanować i dodał:
-Chcielibyście o tym usłyszeć więcej? I tak nie mamy niczego ciekawszego do zrobienia...
Halfgrim
Dzięki takiemu nagłemu i desperackiemu przyszpieszeniu nie tylko udało mu się jeszcze bardziej zbliżyć do upragnionego wyjścia na górę, ale również zwrócić uwagę ludzi w windzie, którzy przestali zamykać do niej dostęp, lecz odsunęli się, by zrobić miejsce dla Halfgrima i jego towarzyszy. Jest to o tyle fortunny zbieg wydarzeń, gdyż tuż za sobą usłyszał donośne, głuche uderzenie o pola siłowe połączone z jednym z najbardziej przerażających, dzikich ryków, jakie kiedykolwiek słyszał.

Avatar Andrzej_Duda
-No cóż, jeśli chcesz, to możesz opowiedzieć jakąś ciekawą historię. Przynajmniej będzie co robić, a nie tylko czekać aż się uspokoi. No więc, proszę, zmieniam się w słuch. - odpowiedział Vaerk spokojnie, spoglądając raz na swoich wiernych kompanów, a raz na pancerz reprezentacyjny swojego niepełnosprawnego i jak wiadomo już od dłuższego czasu, impulsywnego, a chwilami nawet lekkomyślnego można powiedzieć, kolegi.

Avatar PanSzakal
Choć korciło go by obejrzeć się za siebie jednak wiedział że straciłby przez to cenny czas. Więc dalej parł na przód. Odwrócił się dopiero w windzie.

Avatar Woj2000
Właściciel
Vaerk
-No, miło z waszej strony. - odpowiedział, siląc się na wesołość - W końcu taki staruszek jak ja ma słuchaczy dla swoich bajań..
Po wypowiedzeniu tych słów zamikł na dłuższą chwilę, jakby chcąc ułożyć sobie plan gawędy w głowie, po czym rozpoczął swoją plastycznie opowiadaną historię.
-Tak, jak to nasza droga Isztar zgadła, a ja potem to potwierdziłem, należałem go gwardii. Lecz nie była to byle zwyczajna kompania reprezentacyjna, co jedyne, co umie robić, to se pochodzić z wyprężoną piersią na paradach i wiecach. Co to, to nie. Moja jednostka była prawdziwą gwardią. Wykwalifikowanymi, przeszkolonymi żołnierzami, których najważniejszym zadaniem jest ochrona władcy, jego rodziny i pałacu, w którym mieszka za wszelką cenę, nawet własnego życia. I ja taką funkcję zacząłem pełnić trzydzieści lat temu na dworze Wielkiej Księżnej Ketriny Bogut, władczyni jednego z ważniejszych państw-członków Wiecu Sklavenów - Litwy. I, mimo wszystko, powracam do tego okresu z radością, gdyż były to najlepsze lata mojego życia. Nie tylko udowodniłem swoją wartość przed samym sobą, ale również zyskałem szacunek i uznanie jako jeden z tych, co bronią darzoną estymą przez lud księżną. Do tego w trakcie służby poznałem gros wspaniałych ludzi, z których wielu przez okres piętnastu lat służby stali się moimi serdecznymi przyjaciółmi. Nie wspominając już o tym, że, wtedy jeszcze, jako patriota mogłem wypełnić swój obowiązek względem kraju, w którym się urodził.
Na chwilę przerwał, by się znowu zastanowić, po czym niespodziewanie kontynuował.
-A, i wspominałem, że dzięki temu ja i moja rodzina staka się kimś o wiele ważniejsza. Ba, w wyniku awansu na oficera miałem nawet zostać nobilitowany! Uwierzycie? Ja! Prosty Miecław szlachcicem!
Znowu przerwał i kontynuował po chwili, lecz tym razem jego opowieść była już opowiada bardziej ponuro, wręcz przygnębiającym tonem.
-Ech.. i wszystko to by się ziściło, gdyby nie ten pie**olony Kiejstut, premier. Okazało się, że on i kilku innych postanowili wykonać przewrót i zgarnąć władzę dla suebie. Niech będą przeklęci za to, że wcieli swe plany w życie. Zabili Księżną, a wrobili w to mnie! Mnie! Próbowali nawet skazać mnie na szafot, ale udało mi się uciec i gdzieś zaszyć. Próbowałem nawet zaplanować krwawy odwet na każdym z tych padalców, ale ich sępie ciągoty się powyrzynali w walce o schedę po prawowitej władczyni. I dobrze im tak. Sku*wysyny.
By podkreślić swój stosunek do owych osób, siarczyście splunął na ziemię.
-A dalej.. to już nic ciekawego. Z braku pretendenta władzę przejęli ministrowie, ja nadal musiałem się ukrywać, bo mnie nie zrehabilitowano, aż w końcu poznałem Janka, zaprzyjaźniliśmy się i pomyśleliśmy: każdy z nas chce ucieć od własnych problemów, a kosmos to duże miejsce, to dlaczego by nie szukać tam szczęścia? I tak zostaliśmy tym, czym jesteśmy teraz. Dwoma ludźmi, korzystającymi z wpojonych fachów najlepiej, jak potrafią.
Kiedy przestał mówić, rozluźnił się i oparł bardziej o ścianę, co najpewniej miało sygnalizować, że skończył.
Halfgrim
Halfgrimowi i jego drużynie bez problemu dotrzeć do windy. W końcu, będą mogli wyrwać się z tego Hel!
Kiedy się odwrócił, prze zamknięte, okratowane drzwi pnącej się do góry windy zauważył jedną z.. niedających się zbytnio opisać bestii, czy może raczej demonów:Zdjęcie użytkownika Woj2000 w temacie Kosmiczny wrak ,,Nikąd"
Stwór ten okrążał i uderzał od czasu do czasu w barierę ochronną psionika, który próbował się w ten sposób bronić. Lecz nie trwało to zbyt dlugo, gdyż wycienczony opuścił swoje źródło bezpieczeństwa, bestia mogła zaatakować.
Ostatnie, co Halfgrim mógł zobaczyć, to abominacja wgryzająca się w nueszczęśnika i.. zaraz po tym znikająca w niewielkim błysku żółtawo-pomarańczowego światła. Trochę tak jakby ten stwór był wytworem iluzji. Albo.. umiał posługiwać się zdolnościami psionicznymi.

Avatar Andrzej_Duda
Vaerk cierpliwie wysłuchał całej historii swojego Sklaveńskiego kompana, nie odkrywając wzroku z Miecława, ani nawet na sekundę. Pobożnego bardzo wciągnęło to opowiadanie. Pomyśleć, do czego wciąż zdolni są pozornie "cywilizowani" ludzi, aby zdobyć potęgę, władzę i pieniądze... Coś okropnego po prostu. Nie zmienia to faktu, że Sharmata wciąż interesuje jak Miecław stał się inwalidą. Spytał się grzecznie pod konjec:
-A jak dokładnie straciłeś nogi, Miecławie?

Avatar PanSzakal
Widok czegoś takiego lekko zszokował Halfgrima. Jakież to mroczne siły mogły zrodzić coś tak okropnego?! Choć może jednak lepiej nie znać odpowiedzi na to pytanie...
Mimo takieo wydarzenia, Halfgrim stał spokojnie oczekując aż winda dotrze do celu.

Avatar Woj2000
Właściciel
Vaerk
Słysząc to pytanie, Miecław lekko się znieszał, jednak zaraz się odezwał z wyjaśnieniem.
-Nic w tym interesującego. Podołoga się pode mną zawaliła, gdy z Jankiem przed Nekromorfami uciekaliśmy. Spadłem wtedy na kręgosłup i mnie sparaliżowało...
Zaraz potem wtrącił się Dyfteryt.
-Żem chciał po niego zejść, ale.. nie było jak. Musiałem go.. zostawić i ratować siebie. Potem przez pół roku go szukałem, ale nic. Dopiero dzisiaj żem go odnalazł.
Zaraz po tym odezwał się całkowicie do Miecława we własnym języku, na co on odpowiedział i wywiązała się rozmowa trwająca jakiś czas. Najpewniej chcą to sobie wszystko wyjaśnić, więc nie pozostaje nic innego, jak zaczekać...
Halfgrim
Kiedy winda jechała, wszyscy obecni postanowili w jakiś sposób odetchnąć, siadając lub też przykucając na podłodze windy.
-To ten.. propozycja przewózki statkiem jest nadal aktualna? - odezwał się nagle strażnik z karabinem maszynowym (swoją drogą, Hlagdrimowi przyszło na myśl, by w końcu dopytać się swoich towarzyszy o imiona).
-No właśnie. - wtórowała mu Kasandra, wyjmując chusteczkę i czyszcząc kolbę karabinu z krwi i innych pozostałości po Nekromorfach - I pytanie drugie: dla Kasathianki też znajdzie się tam miejsce?

Avatar Andrzej_Duda
Rzeczywiście nic interesującego w tym w jaki sposób Miecław utracił swoje nogi. Vaerk już miał to powiedzieć na glos, ale kiedy zobaczył, że Miecław i Dyfteryt ze sobą rozmawiają, utrzymał język za zębami. Odwrócił się za to w w kierunku Isztar żeby sprawdzić co tam porabia i czy jej mimika wskazuje na jakiś określony stan emocjonalny.

Avatar PanSzakal
- Oczywiście że aktualna - odpowiedział przyjacielsko po czym spojżał na Kasandrę
-Tak znajdzie się miejsce - W końcu nie mógł zostawić towarzyszy broni na pewną śmierć.
- Chyba się jeszcze nie przedstawiłem więc zrobię to teraz. Jestem Halfgrim Bjorgulfson.

Avatar Woj2000
Właściciel
Vaerk
KIedy się odwrócił, zobaczył spokojnie siedzącą ze skrzyżowanymi nogami Isztar, obserwującą z obojętnością rozmawiając Sklavenów. Nie wygląda już na specjalnie spiętą ani wystraszoną, co Vaerk może uznać za powód do radości. Jednak po chwili miał Sharmat miał kolejną okazję do radowania się, gdyż, jakby wyczuwając, że Pobożny ją obserwuje, zwróciła głowę w jego stronę i się szczerze uśmiechnęła. A jedno Sharmat mógł przyznać: to był naprawdę szczery, piękny uśmiech, który sprawiał, że ta już i tak piękna istota staje się jeszcze bardziej urodziwa.
Halfgrim
-Ymir. Miło poznać. - odpowiedział spokojnie strażnik z karabinem maszynowym, przeładowując swoją broń.
-A ja jestem Nabuchodonozor. Ale wszyscy mówią mi Nabi, bo tak jest wygodniej. - wtórował mu ten ze strzelbą
-Montezuma, a to jest Quotle. - wtrącił się niespodziewanie jeden z wachmanów, którzy przed wejściem Halfgrima i jego drużyny byli w windzie - Ale.. to chyba nie do nas było pytanie, co nie?

Avatar Andrzej_Duda
Jest to zdecydowanie OGROMNY powód do radości! Bez większej pomocy udało jej się wyjść z traumy po próbie gw*****! Nawet bez żadnej profesjonalnej pomocy od psychologa lub psychiatry. A uśmiech zdecydowanie jeszcze bardziej polepszył sytuację. Konieczne było w takiej sytuacji odwzajemnienie szczerego, wesołego, a do tego szerokiego uśmiechu. Próbował zrobić to najlepiej jak tylko był w stanie zrobić coś takiego.

Avatar PanSzakal
- Raczej nie, ale i tak miło was poznać - odpowiedział spokojnie. W końcu zawsze miło jest poznać jakieś nowe twarze. Prawda?
- Od dawna jesteście na Nikądzie?

Avatar Woj2000
Właściciel
Vaerk
Ewentualnie duży wpływ na zmianę jej samopoczucia znaczny wpływ mogły mieć te wszystkie wydarzenia związane z nagłym atakiem Nekromorfów potencjalnie kontrolowanych przez istotę stanowiącą zagrożenie dla galaktyki, jeśli nie całego Wszechświata. Sharmat jest przecież świadomy faktu, że częstą tendencją zwalczania traumatycznych wydarzeń jest wystawienie na inne, silne bodźce. A do takich bodźców na pewno zaliczał się widok zdemorfowanych, okrutnie przemienionych w dzikie bestie ludzi.
Niezależnie od tego wszystkiego, odwzajemnienie uśmiechu staje się dla Pobożnego swoistą koniecznością. Choćby dla dodania otuchy tej tak pokrzywdzonej przez los istocie, która najpewniej doceniła empatyczny gest swojego Eterycznego wybawcy oraz przyjaciela, uśmiachając się szerzej i powracając do oglądania rozmawiających Sklavenów z o wiele mniej zobojętniałym nastrojem niż poprzednio.
Halfgrim
Na pytanie o czas przebywania natychmiast posypała się garść liczb, udowiadniająca to, że niektórzy z obecnych w tej windzie żyją już w tym opuszczonym przez Bogów miejscu. Słyszał o roku, dwóch, pięciu, siedmiu, a w przypadku Kasandry - nawet piętnastu latach.
-Jak widzisz... - zaczął refleksyjnie Ymir - Dla niektórych z nas ta dryfująca w kosmosie kupa złomu stała sie jakby drugim domem...
-No chyba dla ciebie! - odciął się Quotle, najmłodszy z obecnych tu strażników Sardanapala - Ja tu tylko hajs zarabiam, by..
Młody dorobkiewicz jednak zbytnio swojej myśli, gdyż natychmiast przerwała mu Kasathianka, odcinając się twardo:
-Dobra, dobra, Czerwony, wszyscy wiemy, że chcesz się tylko tu dorobić, więc się zamknij, bo gówno to kogo obchodzi!

Avatar Andrzej_Duda
Vaerk nie mając naprawdę nic do robienia, po prostu siedzi i się trochę głupkowato uśmiecha w kierunku Isztar, obserwując ją.

Avatar PanSzakal
Halfgrim w pęłni zgadzał się z Kasandrą, jednak wolał nie komentować słów Quotle.

Avatar Woj2000
Właściciel
Vaerk
Po krótkim czasie Dyfteryt i Miecław zaprzestali już rozmowy, po czym poważnie odezwał się młodszy z nich.
-Cóż.. to tak to nie zostało nam nic, jak ino sił nabrać. To.. kto pierwszy chce spać? Poza Vaerkiem, oczywiście, bo temu to się należy za to całe psionikowanie.
Zaraz potem odwrócił głowę w stronę Sharmata i kontyuował bardziej wesoło:
-Zgadasz się ze mną czy mam cię zmusić do spania, naprawiaczu świata ty nasz?
Halfgrim
Przez chwilę nastąpiła głucha cisza, przerywana tylko miarowym stukotem windy i.. ,,odgłosami inkarnacji Hel w Migdardzie", jak to Nordling zaczął określać sytuację z Nekromorfami na Nikądzie, dochodzącymi z góry. Czyli jednak na Właściwym też cienko przędą..
Pozostaje tylko mieć nadzieję, że Achmose dotarł w jednym kawałku do kosmoportu i zabarykadował się na ich statku.
-A.. - odezwał się ponownie dorobkiewiczowski, czerwonoskóry chłystek - Nie chcę siać paniki, ale... CZY KTOŚ NA WIRAKOCZĘ WIE, CO TO BYŁ ZA DEMON NA DOLE?! TO COŚ ZEŻARŁO ARGOSA I ZNIKNĘŁO!
-Nie musisz tak drzeć ryja. - skarcił go ostro Nabi, ,,relaksując" się poprzez siedzienie na podłodze windy - I nie, nikt nie wie. Wyglądało na tego bardziej ,,dzikiego" sku*wysyna, ale takiego Nekromorfa to, jak Eteryczne Boginie kocham, nie widziałem. Na Nikądzie to tylko się spotyka takie z kolcami i czułkami, a nie wyku*wiste, znikające czworonogi rozmiarów stodoły..

Avatar Andrzej_Duda
Vaerk w odpowiedzi na słowa Miecława wypowie dziane tym jego typowym stylem, zaśmiał się, a następnie odpowiedział dość wesolo:
-Do niczego nie trzeba mnie zmuszać. I tak się czuję jakby na mnie położono krzesło, a na krześle usiadła Enkia. Innymi słowy... Po prostu idę spać. - a następnie przymknął oczy i nie zmieniając miejsca położenia postarał się zasnąć.

Avatar PanSzakal
Co prawda to prawda. Ten stwór był doprawdy dziwny i przerażający. Jednak to fascynowało Nordlinga... ten gargantuiczny potwór to godny przeciwnik. Gdyby Halfgrim zdołał go pokonać przeszedłby do legęd jako wielki wojownik.
- Cokolwiek to było, lepiej tego znowu nie spotkać... na razie.

Avatar Woj2000
Właściciel
Vaerk
Sharmat nie musiał nawet specjalnie się o to starać, gdyż zasnął niemalże natychmiastowo, tuż po zamknięciu oczu i rozluźnieniu się. To tylko uświadomiło mu, jak bardzo wyczerpany jest. Nie pzozstaje mu w tej sytuacji nic innego, jak po prostu śnić. A sen, który mu się teraz wykształca, wygląda nawet na dość przyjemny.
Otóż Vaerk nagle pojawił się w pomieszczeniu wyglądającą na obszerną, bogatę jadalnię ozdobioną dekoracjami charakterystycznymi dla kultury Eterycznych. Sharmat siedział przy suto zastawionym stole w reprezentacyjnym miejscu i mógł obserwować, jak również siedzący przy stole Isztar, Miecław i Dyfteryt spokojnie i w atmosferze zgody zajadali wyglądające na smakowite wiktuały, jak również przerzucali się żarcikami. Po prostu... idylla.
Halfgrim
-Na razie?! - odezwał się zszokowany Nabi - Ty chyba nie myślisz, by się z nim napi**dalać, co?

Avatar PanSzakal
Halfgrim uniósł brew, jednak spodziewał się tego pytania. Ton głosu Nabiego uświadomił mu jak bardzo to szalony pomysł, czym tylko umocnił jego chęć zmierzenia się z bestią.
- Zaskoczyć cię? Myślę.

Avatar Andrzej_Duda
Naprawdę nic specjalnego. Zwłaszcza, że jest to tylko i wyłącznie krótkotrwały sen, a nie rzeczywistość w jakiejkolwiek formie. Nie wspominając o tym, jak nudny ten sen jest. Owszem, dobrze by było gdyby tak było na jawie, ale tak nie jest, a Vaerk musi się zająć kryzysem z psionicznym bóstwem oraz nekromorfami jakie od niego pochodzą. Znudzony Sharmat po prostu przygląda się tej onirycznej uczccie, ziewając.

Avatar Woj2000
Właściciel
Halfgrim
Deklaracja Nordlinga została przyjęta z niemałym, acz milczącym zaskoczeniem obecnych w windzie, którzy zaczęli się spoglądać na siebie w reakcji na szalone słowa prawdopodobnie szalonego najemnika zakutego w potężny pancerz.
-Halfgrim, słuchaj... - odezwał się nieco niepewnie Ymir - Ze wszystkich tu wiem najlepiej, co znaczy dla Nordlinga możliwość gonitwy za chwałą, ale... w tym wypadku to proszenie się o śmierć, którą nawet Walkirie nie uznają za bohaterską.. Nie zdążysz nawet zadać mu żadnej rany, a już staniesz się zawartością jego bebechów. Widziałeś, jak rozprawił się z Argosem. A to był najpotężniejszy psionik od Sardanapala. A do tego potrafi znikać...
-To pewnie jakiś Ardat-Akshi. - skwitowała, nie bez niepokoju w głosie - A z Ardat-Akshi i innymi demonami się nie walczy, bo wtedy to nawet Eteryczne Boginie ci nie pomogą.
Vaerk
To uczucie nudy najprawdopodobniej mógł przerwać pochodzący z nikąd donośny, acz spokojny i pełen wewnętrznej harmonii głos roznoszący się po całej sali. Jednocześnie wszystko, co się działo, zatrzymało się w bezruchu, jakby czas został zatrzymany.
-Och, nasz drogi Eteryczny.. - oznajmił z pewną... pobłażliwością, jak łagodny nauczyciel do ucznia szkoły podstawowej, który coś nabroił - Chyba nie chcesz nam powiedzieć, że ta wizja pozytywnej przyszłości cię nie satysfakcjonuje? A może.. ty pragniesz czegoś innego? I chyba się domyślamy, co takiego może być, o wzorze cnót.
Kiedy głoś wypowiedział to, co miał do powiedzenia, krahobraz zmienił się nieodwracalnie, ukazując miejsce znajdujące się na Ziemi, w którym dokonał Apoteozy, lecz teraz... było jakby ładniejsze i bardziej obfitujące w piękną roślinność niż to prawdziwe.

Avatar PanSzakal
Halfgrim spoglądał przez chwilę niemo na swych rozmówców.
- I tak nie zniechęcicie mnie do tego a tym bardziej nie powstrzymacie - odparł spokojnie lecz pewnie - I nie jestem narwanym idiotą z karabinem. Najpierw dowiem się jak to zabić, a później tu wrócę i przejdę do czynów.

Avatar Andrzej_Duda
Świetnie. Nie dosyć, że Vaerk miał problemy, to jeszcze mu teraz jakieś nie wiadomo co wlazło do głowy i próbuje opętać. Znakomicie. Obojętnym tonem powiedział:
-Aktor z ciebie naprawdę do kitu. Mógłbyś się chociaż starać udawać, że cię w jakimkolwiek stopniu obchodzę. Przejdź lepiej do czego chcesz bo dobrych zamiarów i tak na tysiąc procent wiem, że nie masz nawet ułamkowo. Ujawnienie się , dołącz do Starego Boga, tortury bo się nie zgodzę, bla bla bla i takie duperele które mają na celu mnie osłabić oraz zirytować.

Avatar Woj2000
Właściciel
Halfgrim
-To już jest twoją wolą, Halfgrimie. - odezwała się obojętnie Kasandra - Ale polowanie na demony zostawisz na później, gdy odwieziesz nas tam, gdzie nikt łazi z nożami zamiast rąk, co nie?
Vaerk
Słysząc ten znudzony ton Sharmata, tajemniczy intruz jego jaźni milczał przez dłuższy czas, po czyn wybuchł stonowanym, acz perlistym chcichotem, jakby cała ta sytuacja nie miała w sobie ani krzty powagi.
-Och, nasz Vaerku, niby twoja filozofia wywołała w nas dobre wrażenie, ale jednak myśleliśmy, że okażesz się bystrzejszy...
Na chwilę przestał mówić, by potem jego, już całkowicie poważny i zdradzający nutę pobłażliwości, głos ponownie odezwał się, lecz tym razem całkowicie za plecami Pobożnego. Towarzyszyło mu miarowe postukiwanie o podłogę, jakby... ktoś za Vaerkiem chodził o lasce.
-Powiedz nam: naprawdę myślałeś, że Pierworodny będzie na tyle bystry i sprytny, by zabawiać się w takie półśrodki? Phi, wystarczająco go przeceniasz! Przecież ten brutal nigdy nie potrafił złożyć zdania bez wymawiania słów po sylabach, a ty od niego oczekujesz intryg! Jakby chciał, abyś do niego dołączył, to by po prostu cię przemienił w jednego ze swoich Nekromorfów. W najlepszym razie rozerwał ci jaźń swoimi mackami.
Zaraz potem dodał jednak bardziej.. przyjaźnie:
-Ach, mógłbyś się odwrócić? To niegrzeczne, gdy my mówimy, a ktoś jest do nas zwrócony tyłem..

Avatar PanSzakal
- Ależ oczywiście. Obiecałem was z tąd zabrać i słowa dotrzymam - odparł pewnie

Avatar Andrzej_Duda
Vaerk to przemilczał... No po prostu to przemilczał. Wszystko co związane z tym zdegenerowanym kurestwem jest... Złe. Po prostu złe. Sharmat nie ma zamiaru mieć niczego wspólnego ani z "pierworodnym", ani jego wspólnikami. Ich trzeba usunąć z powierzchni Galaktyki, ewentualnie w jakiś sposób wyleczyć z "nekromorfii". Biorąc pod uwagę jak mniej więcej wyglądały te szkaradztwa, można się domyśleć, że ten ktoś kto teraz rozmawia z Vaerkiem w jego śnie, najprawdopodobniej ma jakieś cienkie, twarde nóżki. Niemniej, w umiarkowanym tempie odwrócił się w kierunku tego czegoś ze świadomością, że najpewniej będzie po prostu obrzydliwe.

Avatar Woj2000
Właściciel
Halfgrim
Kasandra już miała zabierać się do zabrania głosu, lecz przerwało ją lekkie szarpnięcie windy, które jednak nie oznaczało niebezpieczeństwa, lecz fakt, że dotarli do celu, jakim był Nikąd Właściwy. Przez szpary w kratowanych drzwiach do windy jej pasażrowie mogli zobaczyć zdecydowanie mniejszy obraz zniszczenia niż na dole. Co prawda wszędzie walały się trupy Nekromorfów i niezmienionych istot, jednak żadnego żywego nie można było tam uświadczyć. Jedyne, co najemnik mógł tam zobaczyć żywego, to sześciu strażników w mundurach i lekkich pancerzach podobnych do tych Ymira, Nabiego, Montezumy czy Quotle, stojących lub kucających w odległości kilku metrów od szybu i mierzących do nich z broni. Obok nich, na drabinie i przy otwartej skrzynce niewiadomego przeznaczenia stał jeszcze Kasathianin w stroju technika, który w jednej parze rąk trzymał dwa pistolety laserowe, a drugiej - masywne szczypce do cięcia metalu. W tle zaś dwójka ludzi uwijała się jak w ukropie, składając jakieś tajemnicze pakunki do czegoś, co przypominało... szynową drezynę.
-KU*WA MAĆ, NIE STRZELAJCIE! - wydarł się przerażony Quotle, niezwykle szybko wstając i machając w ich stronę rękami - NA YAOTLA, MAMY ZWYCZAJNE ŁAPY!
Halfgrim
Kiedy Vaerk w końcu się odwrócił, jego oczom ukazał się nie tyle obrzydliwy, co dość.. specyficzny widok:
Zdjęcie użytkownika Woj2000 w temacie Kosmiczny wrak ,,Nikąd"
Ta dorównująca mu wzrostem istota nie przypominała mu żadnej rasy, jaką kiedykolwiek widział albo o jakiej by słyszał. Do tego emanowała od niej jakaś tajemnicza, nie dająca się określić słowami, aura elegancji i... spokoju.
-A więc? - zaczął spokojnie, starając spojrzeć się na swojego rozmówcę ,,z góry" - Nasza forma zdementowała twoje krzywdzące oszczerstwa? Czy jednak mamy ci jeszcze wytłumaczyć, że Pierworodny nie gustuje w złoceniach i przepychu?

Avatar Andrzej_Duda
No cóż... To rzeczywiście nie jest nic związanego z tym całym "Starym Bogiem". To zdecydowanie nie ta sama aura co w przypadku nekromorfów. Vaerk westchnął z ulgą. Odpowiedział spokojnie:
-No cóż, skąd miałem wiedzieć, że to nie kolejna sztuczka tego... Sku*wola, za przeproszeniem. Muszę przyznać, jestem zaskoczony. Przepraszam więc Panią... Pana... Jeśli Panią... Pana... Uraziłem. Najpierw jednak chciałbym się czegoś o panu... Pani... Dowiedzieć. Jeśli można, oczywiście.

Avatar Woj2000
Właściciel
Vaerk
Tajemniczy byt wysłuchiwał tego wszystkiego z należytą uwagą, wciąż się przybliżając, zaś kiedy Vaerk skończył swój niepewny monolog, istota stała już naprzeciwko niego i spokojnie wyciągnęła wolną dłoń, by po chwili.. zacząć delikatnie gładzić Eterycznego po policzku.
-Już.. nic się nie stało, nasz drogi Vaerku. - odpowiedział byt z takim samym filuternym stoicyzmem, co wcześniej, wciąż głaskając policzek Pobożnego - Każdy byłby w takiej sytuacji zaniepokojony o swój los. A do nas wystarczy, jak będziesz mówił do nas w liczbie mnogiej, gdyż my, zwani przez śmiertelnych Marszandem, jesteśmy czymś więcej niż tą formą..

Avatar Andrzej_Duda
Hm, no cóż, Vaerkowi to nie sprawia dużej przyjemności, ale też mu nie przeszkadza, więc czemu miałby tej osobie przerywać to gładzenie po policzku?
-A więc... Marszandzie, skoro tak życzycie sobie abym się do was zwracał... W jakim celu się ze mną kontaktujecie? Jak zauważyłem, jesteście przeciwko naszemu wspólnemu wrogowi. Pytanie jednakże brzmi - jaki jest wasz interes, jeśli taki w ogóle jest? Czy tak jak ja chcecie uratować życie we wszechświecie przed zepsuciem? Bardzo mnie interesuje ta kwestia mogę zapewnić.

Avatar Woj2000
Właściciel
Słysząc to, Marszand minimalnie przechylił głowę, trochę niczym zwierzę zaciekawione konkretnym, przykuwającym uwagę obiektem. Jednak zaraz potem powrócił do dawnego stanu, jedbak kontynuował dotykanie Vaerka.
-Mój drogi... - zaczął poważnie, acz z minimalnie wyczuwalną pobłażliwością w tonie głosu- Jeśli chęć zachowania odłamku dawnej świetności galaktyki nazywasz ,,interesem", to tak - mam w tym naprawdę znaczny interes, gdyż..
Tu na chwilę przerwał i, wyraźnie zamyślony, oddalił się na chwilę od Pobożnego, po czym z niezmiennym zaintrygowaniem na twarzy zaczął okrązać Eterycznego, by po dłuższym odstępie w końcu dodać:
-Gdyż ta piędź materialnego wymiaru jest, mimo wszystko, naszym domem, Vaerku. I nie zamierzamy pozwolić, by Pierworodny powtórzył to, czego ,,dokonał" wcześniej. Rozumiesz, co mamy na myśli, czy wyjaśnić ci to z innymi rzeczami? Ach, i nie martw się o czas, przestrzeń onirycznych marzeń ma dość płynne postrzeganie czasu i wszystko zdążymy sobie wytłumaczyć..

Avatar Andrzej_Duda
Vaerk już trochę bardziej wyluzowany i uspokojony w duchu odpowiedział:
-Widzę, że się z wami rozumiem, Marszand. Nawet nie wiesz jak się bardzo cieszę z tego, że mogę porozmawiać z kimś kto choć częściowo mnie rozumie tak jak rozumiem sam siebie. A więc, można powiedzieć, że nasz "interes" w ratowaniu wszechświata przed Sku*wolem jest taki sam. Zanim wrócimy do tej jakże przyjemnej rozmowy, mam małą prośbę... Mogłybyście proszę wrócić do tego głaskania? To bardzo uspokajające, a ja naprawdę potrzebuję spokoju po tym wszystkim co dzisiaj przeżyłem... I czy znasz sposób na to by pokonać naszego wspólnego wroga przy możliwie jak najmniejszych stratach w ludności?

Avatar PanSzakal
Halfgrim spokojnie wyszedł z windy i stanąła pomiędzy swymi towarzyszami a celującymi doń strażnikami.
- Nie strzelajcie. Nie ma potrzeby ani sensu.

Avatar Woj2000
Właściciel
Vaerk
Marszand popatrzył się na Vaerka przez chwilę, po czym niespodziewanie stuknął laską o oniryczną podłogę, w wyniku czego wydany został donośny, roznoszący się echem dźwięk, zaś po krótkiem chwili zmaterializowała się szeroka, przestronna i bogato zdobiona sofa, na której byt wygodnie się rozsiadł.
-Proszę bardzo, zaraz ci wszystko opowiemy, Nasz Drogi. - odezwał się spokojnie, siadając na sofie i poklepując jej obicie, zachęcając w ten sposób Pobożnego, by się dosiadł.
Halfgrim
Widząc ruchy Halfgrima, strażnicy spojrzeli się po sobie, po czym szybko opuścili broń oraz wstali ze swoich pozycji bojowych. Zaraz po tym reszta pasażerów windy także ją opuściła, z czego ze wszystkich przodował w tym Quotle, który krzycząc słowa w języku Czerwonoskórych szybko pobiegł w stronę drezyny.
-Młody wam dziękuje. - oznajmił w stronę strażników pół żartem, pół serio Montezuma, stając koło Halfgrima - Podobnie jak my dziękujemy temu tu zakutemu łbowi. Bez niego bylibyśmy pożywką dla tych Ostrzańców.
-Jak my na górze. - odpowiedział gorzko Kasthianin na drabinie, chowając pistolety laserowe i mocniej ujmując szypce - Na Boginie, nie wiem, o co w tym chodzi, ale jedno to ogarniam na pewno: trzeba stąd spieprzać.
-Macie szczęście. - odezwał się jeden z wcześniej celujących strażników - Sardanapal kazał nam zabrać wszystko, co potrzebne i cenne, ale tego zbyt dużo nie było, więc w drezynie znajdzie się dla was wszystkich miejsce.
-No właśnie! - wtórował Kasathianin - A teraz, z łaski swojej, odsuniecie się wszyscy od szybu, co?

Avatar Andrzej_Duda
-Ależ oczywiście. Bardzo miło z Waszej strony, że mogę sobie usiąść. - odpowiedział Vaerk zadowolony, a następnie spokojnie usiadł sobie na przed chwilą utworzonej kanapie.

Avatar PanSzakal
Halfgrim natychmiast odsunął się od owego szybu
- Domyślam się że chcecie wysadzić windę - Bardziej stwierdził niż zapytał

Avatar Woj2000
Właściciel
Vaerk
Kiedy Sharmat usadowił się już na niematerialnej kanapie, Marszand ponownie popatrzyli na niego w ten charakterystyczny, niby zwierzęcy sposób, po czym jeszcze wyciągnęli w stronę Pobożnego, lecz tym razem nie po to, by głaskać go po policzku, tylko.. przyciągnąć Vaerka bliżej i położyć jego głowę na ich ubrane w udrapowaną, szykowną szatę kolana, by po chwili móc gładzić go po całej głowie i twarzy Vaerka.
-Czy tak będziesz czuć się lepiej, Nasz Drogi?
Halfgrim
Słysząc to, Kasthianin pokręcił głową z wyraźnym politowaniem.
-Ta, i zrobię wielkie je*** przerośniętym sekatorem do drutu. Człowieku, pomyśl przez chwilę! - oznajmił z szyderczym zażenowaniem, po czym pewniej uchwycił swoje narzędzie i przeciął nim kilka kabli znajdujących się w otwartej skrzynce. Po kilku sekundach rozległ się niemalże ogłus,ający harmider pękanych lin i zrzucanych przeciwwag, wtórowany przez piszczący odgłos swobodnie spadającej w dół długiego szybu, nienaoliwionej windy.
-Sprytne.. - skwitował Montezuma, jednak w tymhałasie mogło to być dla Halfgrima niezbyt słyszalne.

Avatar Andrzej_Duda
Trzeba przyznać, że nawet biorąc pod uwagę niezwykły charakter tej sytuacji, to ta elegancka persona jest całkiem... Słodka. Słodka i w dodatku z nieznanych powodów troszczy się o Vaerka co najmniej jak o swoje własne dziecko. Sharmat się lekko uśmiechnął, a następnie zrelaksowany powiedział:
-Czuje się bardzo dobrze, mimo, że znamy się mniej niż 5 tutejszych minut. - a następnie lekko położył rękę na ich nodze.

Avatar PanSzakal
Halfgrim przeczekrał chwilę aż chałas ustanie
- No tak. Nie zwróciłem uwagi na te nożyczki - stwierdził z nutą wstydu w głosie
- Co było to było. A teraz trza stąd spi***alalać.

Avatar Woj2000
Właściciel
Vaerk
Kładąc rękę Pobożny mógł tylko bardziej wyczuć, że ich szata jest nie tylko udrapowana, ale również nieprawdopodobnie delikatna, jakby nie była stworzona z żadnego rzeczywistego materiału. Co jest w ich przypadku naprawdę prawdopodobne.
-Jak będziemy znać się dłużej, to na pewno w naszym towarzystwie będziesz się czuł znacznie lepiej, Nasz Drogi. - odpowiedzieli filuternie, po czym dodali już poważniej, nie przestając czułości kierowanych w stronę Pobożnego - Ale teraz zajmijmy się ważniejszymi sprawami, dobrze? Więc... najpierw jesteśmy tobie winni wyjaśnienia. Więc... kiedy nasz Wszechświat dopiero co się wykształcił, oprócz zwyczajnych sił i praw rządzących naszą rzeczywistością pojawiła się jeszcze jedna siła, która steruje egzystencją wszystkich tu obecnych, czyli tak bardzo przez nas znana psionika. Ale pojawiło się wtedy coś jeszcze. Niezwykle potężne byty, silniejsze od Eterycznych Bogiń czy też nawet od Ciebie. Istoty złożone z czystej energii, acz posiadające materialne ciała. Istoty mogące swoją mocą tworzyć życie, a którym służyły całe cywilizacje świadomych bytów. Były to naprawdę piękne czasy, to możemy powiedzieć...
Tu na chwilę jednak przerwali, wyraźnie zamyśleni, by zaraz kontynuować.
-Jednak nic nie jest idealne, gdyż istoty te, zwane Przedwiecznymi Tytanami, były kłótliwe i często ze sobą walczyły, zaś największym podżegaczem i niszczycielem był Nekron, zwany przez swoje obrzydliwe, przemienione sługi Przedwiecznym, nawet mimo faktu, że nie powstał jako pierwszy. Swoją głupotę i dzikość nadrabiał okrucieństwem i wielką, nawet jak na Tytany, mocą psioniczną, w wyniku czego stał się główną przyczyną Wiecznego Starcia - wojny trwającej miliony i która doprowadziła do zniszczenia całego Wszechświata. Na szczęście dla nas wszystkich udało się go wygnać poza materialny wymiar, do specjalnie wytworzonej przestrzeni w Strunach, by mógł tam gnić aż po kres czasu. Jednak, nawet mimo tego zwycięstwa, Tytanom nie udało się podnieść z dawnego upadku, który Nekron i kilku innych zaprowadziło na nasz rodzaj. Wielu zginęło, jeszcze więcej połączyło się ze Strunami, niektórzy zapadli w długi sen, by móc obudzić się w lepszych czasach, a naprawdę nieliczni postanowili zostać i pod zmienioną postacią koegzystować wśród innych istot, obserwując z pożałowaniem, że wciąż pojawiają się aspirujący do miana ,,bogów", nawet, jeśli ich egzystencja jest tylko marnym prochem w materii Uniwersum. Jak się pewnie domyślasz, my należymy do tego ostatniego rodzaju...
Halfgrim
-I dobrze gadasz! - krzyknął raźno Kasathianin, odrzucając bezładnie szczypce i zeskakując z drabiny - To w takim razie zapi***alać w te pędy do drezyny. Zakuty łeb do ostatniego wagonika, bo z tymi twoimi pukawkami to możesz przydać się jako żywa czujka!

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku

Dodaj nowy temat Dołącz do grupy +
Avatar Woj2000
Właściciel: Woj2000
Grupa posiada 820 postów, 10 tematów i 8 członków

Opcje grupy Rok 2018 [PBF]

Sortowanie grup

Grupy

Popularne

Wyszukiwarka tematów w grupie Rok 2018 [PBF]