Czy z religijnego punktu widzenia śmierć powinna być czymś smutnym?

Temat edytowany przez opliko95 - 12 lipca 2018, 19:18

Avatar PanSowa12
Śmierć bliskiej osoby jest dosyć poważnym tematem, mimo tego uważam, że nie powinna być czymś smutnym a nawet czymś świętowanym. W sensie, według religii życie na ziemi ma być karą za uczynek Adama i Ewy, a zmartwychwstanie w niebie ma dać nam wieczne szczęście. Więc czemu tak naprawdę ludzie wierzący się smucą? Rozumiem, nie zobaczą zmarłych przez dłuższy czas, ale ich spotkanie z nieboszczykami jest nieuniknione. Są też poszczególne kraje które świętują właśnie na pogrzebach.

I proszę dyskutujących żebyście na czas tej dyskusji uważali niebo za fakt, gdyż mówimy o wierzących.

Avatar opliko95
Moderator
Wierzących tj. katolików, tak? Czy wszystkie religie abrahamowe się liczą?
Bo domyślam się ze sposobu sformułowania postu, że te nie uznające w ogóle Starego Testamentu (lub jakiejś inaczej nazwanej jego wersji :) się tutaj nie liczą.

Avatar WladcaAwarow
youtu.be/8c4qayL-eoY
Nie wiem czemu ale tylko to na myśl mi przychodzi gdy mowa o śmierci z religijnego punktu widzenia

Avatar PanSowa12
Chodziło mi ogólnie o szczęśliwe życie po śmierci

Avatar PanSowa12
Obejrzałem ten filmik i powiem że sie uśmiałem

Avatar pan_hejter
Śmierć osoby bliskiej zawsze jest stratą. Tracimy coś nam bliskiego coś co kochamy. Pewnie że idąc logiką katolicką w końcu go spotkamy. Ale czy wszyscy myślimy logicznie i planuje w obrębie wieloletnim? Utrata ukochanej osoby to masa zmian, tysiące rzeczy się zmienia i nasz przyzwyczajony do tej osoby styl życia rozpada się. Człowiek zaczyna widzieć zmiany w rutynie co przypomina mu o braku znanej osoby i wprawia go w smutek.

Avatar Timix
Z religijnego (tu: chrześcijańskiego) punktu widzenia to tak jakby albo idziemy przed oblicze Boskie (czyli największe szczęście lepiej się nie da). Smucić się z czyjegoś szczęścia to tak trochę nie pasuje :v
w 2 przypadku idzie do piekła. czyli już nie warto się za nich smucić bo nic ich to nie pocieszy, zasłużyli sobie nie ma co po nich płakać :V

Oczywiście jest to najbardziej uproszczony model życia pośmiertnego na jaki wpadłem.

Avatar Timix
pan_hejter pisze:
Śmierć osoby bliskiej zawsze jest stratą. Tracimy coś nam bliskiego coś co kochamy. Pewnie że idąc logiką katolicką w końcu go spotkamy. Ale czy wszyscy myślimy logicznie i planuje w obrębie wieloletnim? Utrata ukochanej osoby to masa zmian, tysiące rzeczy się zmienia i nasz przyzwyczajony do tej osoby styl życia rozpada się. Człowiek zaczyna widzieć zmiany w rutynie co przypomina mu o braku znanej osoby i wprawia go w smutek.
W skrócie zostanie po nim szananagajama. :D

Avatar CzarnyGoniec
Właściciel
Smucenie się jako akt tęsknoty - czemu nie
Smucenie się jako akt współczucia - nie powinno występować jeśli ktoś wierzy i jest świadomy tego w co wierzy

Avatar pan_hejter
Wiesz wydaje mi się, że mimo wiary naturalnym jest że jeżeli ktoś dobrze nam znany znika jest nam smutno.

Avatar Richyard
Smutek to tylko emocja, nie widzę sensu opłakiwania czyjejś śmierci.

Avatar Timix
Nie ma nic złego w smuceniu się że ktoś zginął. W Bibli była rozpacz Maryi po ukrzyżowaniu Jezusa.
Ważnym jest aby się uspokoić i wyrobić sobie nową „rutynę”.

Avatar PanSowa12
Rozumiem smutek od tęsknoty, ale bądźmy szczerzy.
Wiele pogrzebów jest smutnych właśnie ze względu na współczucie.

Avatar PanSowa12
Tu chodzi zresztą o smutek na pogrzebie, a nie parę miesięcy po nim.

Avatar Richyard
Wikipedia:
Smutek – emocjonalny ból powiązany z uczuciem niekorzystnej sytuacji, stratą, rozpaczą, żałobą, żalem, bezradnością oraz rozczarowaniem.

Wszystkie emocje dzieją się tylko w twoim umyśle. Rozpaczanie za kimkolwiek jest tylko bezsensowną, instynktowną reakcją. Bycie inteligentnym oznacza wynoszenie się ponad swoje instynkty. Nie widzę sensu w smuceniu się.

Avatar pan_hejter
Nie to nie jest bycie inteligentnym. Naprawdę poczytaj inteligencje OSHO. A nie walisz głupotami ze swoich przekonań.

Avatar Richyard
Miałem na myśli to, że ludzie Inteligentni są w stanie wynieść się ponad swoje prymitywne instynkty.

Avatar Timix
Richyard pisze:
Miałem na myśli to, że ludzie Inteligentni są w stanie wynieść się ponad swoje prymitywne instynkty.
Powinni w wielu kwestiach. Ale zwyczajnie tak się nie da. Jak silny by jakiś człowiek nie był zawsze znajdzie się granica którą będzie można złamać. Jedynie dostanie się do tej granicy uświadamia cię gdzie się ona znajduje.

Avatar Richyard
Ze słabościami trzeba walczyć. Oznacza to także próby przekraczania swoich granic.

Avatar CzarnyGoniec
Właściciel
Smutek nie jest niezdrowy.
Wręcz pomaga w odczuwaniu pozytywnych uczuć.
Ale taki umiarkowany smutek, raz na jakiś czas. Co do smutku zbyt częstego lub zbyt długiego pełna zgoda z Richyardem

Avatar Richyard
Nie mamy zgody, bo mówiłem o jakimkolwiek przejawia tej irracjonalnej emocji, niezależnie od długości trwania.

Avatar CzarnyGoniec
Właściciel
To nie mogę się zgodzić, że jest irracjonalna sama w sobie :D
Smutek jest spoko.
Dzięki niemu mogę dowiedzieć się rzeczy na temat siebie oraz mogę dowiedzieć się rzeczy o innych. Ma charakter motywujący (staranie się by uniknąć smutku).

Ewentualnie rozważyłbym, czy smutek jako efekt tęsknoty i pustki po czyjejś śmierci jest czymś irracjonalnym, czy nie... trudno mi na to w sumie odpowiedzieć.

Avatar Richyard
Nie musisz starać się unikać czegoś, czego nie czujesz.

A smutek jak każda emocja, jest zbędny i szkodliwy.

Avatar CzarnyGoniec
Właściciel
Richyard pisze:
Nie musisz starać się unikać czegoś, czego nie czujesz..
I ludzie, którzy nie odczuwaliby emocji nie unikaliby takich rzeczy jak na przykład:
- zerwanie kontaktu z bliską osobą z błahego powodu (np. tymczasowo się nie opłaca)
- skok z wysokości bez spadochronu
- bliski kontakt z dzikimi zwierzętami (np. wilki, lwy)
- zgniła kanapka do zjedzenia
- bycie biednym, bezrobotnym i bez perspektyw na przyszłość

Znaczy no ok, można próbować się od tego odciąć. Ale to doprowadzi do stagnacji (albo w naprawdę niewielkiej ilości przypadków - do buddyjskiego oświecenia i odcięcia się od "ja")

Avatar Richyard
My, osoby nie kierujące się emocjami, używamy logiki.
Wszystkie przykłady, które podałeś nie mają sensu.
- zerwanie kontaktu z bliską osobą z błahego powodu
Bez emocji oznacza brak przywiązania emocjonalnego. Jeżeli ktoś jest mi bliski to dlatego, że jest mi do czegoś przydatny.

- skok z wysokości bez spadochron
Brak strachu nie oznacza chęci samobójstwa. Ja lubię swoje życie.

- bliski kontakt z dzikimi zwierzętami (np. wilki, lwy)
To trochę tak, ale tylko z chęci podjęcia ryzyka.


- zgniła kanapka do zjedzenia
To że nie czuję obrzydzenia, nie oznacza, że nie mam swoich standardów i lubię na przykład pić mocz (swoją drogą strasznie słony).

- bycie biednym, bezrobotnym i bez perspektyw na przyszłość
Staram się żyć chwilą, a nie przejmować się przyszłością. Bezrobotny i biedny? Bycie emocjonalnym sprzyja łatwemu wypadaniu w uzależnienia, które prowadzą do tych dwóch. Ja nie jestem w stanie się uzależnić.

Avatar CzarnyGoniec
Właściciel
Richyard pisze:
My, osoby nie kierujące się emocjami, używamy logiki.
Miałeś na myśli "egoizmu i pragmatyzmu"?
bo koło logiki to to nawet nie leżało

Avatar Richyard
Uważasz, że człowiek pozbawiony emocji skoczyłby z samolotu bez spadochronu.
Ja mówię ci, że to nieprawda.
Może odczuwam niektóre emocje jak złość, ale są one wyciszone. W skali od 1-10 jak normalny człowiek odczuwa na poziomie 8, u mnie to jest - 2, 1 lub mniej.

Avatar CzarnyGoniec
Właściciel
Richyard pisze:
Uważasz, że człowiek pozbawiony emocji skoczyłby z samolotu bez spadochronu.
Ja mówię ci, że to nieprawda.
Może odczuwam niektóre emocje jak złość, ale są one wyciszone. W skali od 1-10 jak normalny człowiek odczuwa na poziomie 8, u mnie to jest - 2, 1 lub mniej.
A co broniłoby pozbawionego emocji człowieka przed skokiem ze z samolotu bez spadochronu?

Avatar
epicworms
Richyard pisze:
Uważasz, że człowiek pozbawiony emocji skoczyłby z samolotu bez spadochronu.
Ja mówię ci, że to nieprawda.
Może odczuwam niektóre emocje jak złość, ale są one wyciszone. W skali od 1-10 jak normalny człowiek odczuwa na poziomie 8, u mnie to jest - 2, 1 lub mniej.


Nie możesz odczuwać mniej niż 1 w skali od 1 do 10. Jesli chodzi o emocje to wcale nie są bezużyteczne, bo gdyby tak było już dawno by zniknęły według teorii ewolucji. Często w pewnych przypadkach nie można kierować się rozumem i skupić na skomplikowanych obliczeniach z racji braku czasu. Dajmy na to: biegnie na Ciebie niedźwiedź. Nie możesz zacząć się zastanawiać czy uciekać, a może schować się za drzewo czy coś. Strach na Ciebie wpływa i ratuje ci życie. Przeżywanie wspólnych emocji może też wpływać pozytywnie na relacje międzyludzkie, a tym samym wzmacniać więzi społeczne tak bardzo potrzebne do zbudowania zdrowego społeczeństwa.
Generalnie problem z twoim logicznym podejściem jest taki że nie jest wcale logiczne bo pomija irracjonalność ludzkiej natury.

Avatar opliko95
Moderator
epicworms pisze:
Nie możesz odczuwać mniej niż 1 w skali od 1 do 10.

Może odczuwa je na odwrót? :)
Kiedy przydarza mu się coś dobrego - smuci się. Kiedy przydarza mu się coś złego - cieszy się.

Avatar Richyard
CzarnyGoniec pisze:
A co broniłoby pozbawionego emocji człowieka przed skokiem ze z samolotu bez spadochronu?

Logika.

Avatar opliko95
Moderator
Jak? W zasadzie o ile nie jesteś emocjonalnie przywiązany do życia to nie masz powodu by żyć.
Jaki jest logiczny powód dla którego dbasz o swoje życie? Pamiętaj: bez żadnych przywiązań emocjonalnych.

Avatar Richyard
epicworms pisze:
Nie możesz odczuwać mniej niż 1 w skali od 1 do 10. . Strach na Ciebie wpływa i ratuje ci życie..

Mogę i to robię.
Strach nie ratuje życia. Może cię sparaliżować i przez to niedźwiedź cię zabije.
Jeżeli z kolei zauważy, że się nie boisz może powstrzymać się z atakiem, jeśli nie to staniesz do walki lub logicznie zaczniesz uciekać albo zaczniesz udawać kamień.

Avatar Richyard
opliko95 pisze:
Jak? W zasadzie o ile nie jesteś emocjonalnie przywiązany do życia to nie masz powodu by żyć.
Jaki jest logiczny powód dla którego dbasz o swoje życie? Pamiętaj: bez żadnych przywiązań emocjonalnych.

Ja jakoś żyję i nie widzę powodu, żeby się zabijać. Nie mam powodu, aby żyć.

Avatar opliko95
Moderator
Richyard pisze:
Ja jakoś żyję i nie widzę powodu, żeby się zabijać. Nie mam powodu, aby żyć.
No więc co cię powstrzymuje przed skokiem bez spadochronu?
Chcę logicznego wytłumaczenia, a nie "ja jakoś żyję", bo to wskazuje dla mnie na to, że jednak masz emocjonalne przywiązanie do swojego życia, choć możesz tego nie być świadomy.
Jej nie to jak dla mnie nie żyjesz, a co najwyżej egzystujesz. Jesteś obojętny na swoje życie i w zasadzie to dla ciebie perspektywa jego końca nie powinna wywołać żadnej reakcji.
Bronił byś się, gdyby ktoś próbował cię zabić? Jeśli tak to dlaczego? Przecież nie masz powodu by żyć. A to nie wymaga od ciebie aktywnej akcji zabijania się, a pasywnej - braku obrony.

Avatar Richyard
Ale jakoś żyję. Poza tym nie rozumiesz koncepcji przywiązania emocjonalnego i za bardzo starasz się to wszystko analizować. Nie chcę się zabijać, bo wtedy przestałbym istnieć. Nie myl depresyjnej obojętności z brakiem przywiązania emocjonalnego.

Avatar pan_hejter
Patrząc na to logicznie życie to tylko męka. Statystycznie rzecz biorąc masz nędzne szanse aby cokolwiek osiągnąć. Będziesz jedynie prowadził nudną gównoegzystencje. Praca, dom, żona która ci się znudzi bo rzecz jasna nie kochasz jej bez emocji, a z czasem jedynie zbrzydnie. Przeciętne dzieci które są jedynie wydatkiem który nie zwróci ci się nigdy i tylko wku*wia.

Avatar Richyard
Mówisz chyba o sobie, konformo.

Avatar opliko95
Moderator
"Bo tak" jest głupią odpowiedzią.
To do czego zmierzam, to nie że powinieneś był się zabić, a to że nie da się opierać życia o logikę bez emocji.
A przynajmniej nie da się tak będąc człowiekiem :) Bo gatunki które nie mają mentalnej zdolności odczuwania emocji mają mechanizmy samozachowawcze oparte o inne rzeczy.

Więc to do czego zmierzam to to: czujesz przynajmniej jakąś formę strachu przed śmiercią, bo inaczej nie miałbyś problemu z zabiciem się lub z daniem się zabić (tutaj jest to pasywne, więc nie ma problemu "nie mam po co się zabijać, bo życie jest mi neutralne, a nie wrogie").
Najpewniej jesteś jakoś przywiązany do swojego życia. Chcesz coś osiągnąć, chcesz czegoś doświadczyć, po prostu masz jakąś motywację do życia. To już oznacza, że odczuwasz emocje.

Avatar
epicworms
Richyard pisze:
Mogę i to robię.
Strach nie ratuje życia. Może cię sparaliżować i przez to niedźwiedź cię zabije.
Jeżeli z kolei zauważy, że się nie boisz może powstrzymać się z atakiem, jeśli nie to staniesz do walki lub logicznie zaczniesz uciekać albo zaczniesz udawać kamień.


Niemniej strach wciąż jest obecny w ludzkiej naturze więc daje większe szansę na przeżycie niż jego brak. Zresztą argument z niedźwiedziem nie jest idealny, jest w nim za dużo czynników niezależnych od Ciebie. Ale już stojąc na torach przed jadącym pociągiem strach raczej uratuje ci życie. No i strach zwiększa wydzielanie adrenaliny więc jest prawie zawsze pożyteczny.

Avatar Richyard
epicworms pisze:
Niemniej strach wciąż jest obecny w ludzkiej naturze więc daje większe szansę na przeżycie niż jego brak. Zresztą argument z niedźwiedziem nie jest idealny, jest w nim za dużo czynników niezależnych od Ciebie. Ale już stojąc na torach przed jadącym pociągiem strach raczej uratuje ci życie. No i strach zwiększa wydzielanie adrenaliny więc jest prawie zawsze pożyteczny.

No i? Lubię ryzyko

Avatar pan_hejter
Stary spójrzmy prawdzie w oczy, każdy z nas marzył, żeby coś osiągnąć, lub nadal marzy. Chyba każdy człowiek chciał być zajebistym wygrywem w życiu. Mam 19 lat, właśnie czekają mnie studia... I z każdą chwilą to co mnie czeka jest coraz ciemniejsze. Statystyki są przeciw tobie i myślemie że czymkolwiek się wyróżniasz od całej masy ludzi którym nie udało się osiągnąć to o czym marzysz jest nielogiczne czyli twoim zdaniem złe.

Na pewno wokół siebie widzisz mase ludzi z lepszymi ocenami od ciebie, silniejszych i z lepszym social skillem. Oni też nic nie osiągną nie masz niczego co sprawi że wybijesz się ponad nich.


P.S Jestem większym nonkonformistą od ciebie bo zdaje sobie sorawe z becelowości wyróżniania się w przeciwieństwie do tych wszystkich "wyjątkowych" walczących z konformizmem jak każdy.

Avatar opliko95
Moderator
No, ale dobra. W zasadzie to jeśli zgodziłeś się, że odczuwasz emocje, tyle że mniej niż przeciętny człowiek (jak to zmierzyć? Nie wiesz jak bardzo inni je odczuwają. Może po prostu mniej je ujawniasz niż inni? Ja np. też nie okazuję zbytnio emocji, ale to nie znaczy że ich nie mam lub że mam je przytłumione :), to chyba i tak moje wypowiedzi nie dotyczą bezpośrednio ciebie.
Ale wciąż mnie zastanawia co byś podał jako swój powód by próbować przeżyć.

Avatar Richyard
opliko95 pisze:
"Bo tak" jest głupią odpowiedzią.
To do czego zmierzam, to nie że powinieneś był się zabić, a to że nie da się opierać życia o logikę bez emocji.
A przynajmniej nie da się tak będąc człowiekiem :) Bo gatunki które nie mają mentalnej zdolności odczuwania emocji mają mechanizmy samozachowawcze oparte o inne rzeczy.

Więc to do czego zmierzam to to: czujesz przynajmniej jakąś formę strachu przed śmiercią, bo inaczej nie miałbyś problemu z zabiciem się lub z daniem się zabić (tutaj jest to pasywne, więc nie ma problemu "nie mam po co się zabijać, bo życie jest mi neutralne, a nie wrogie").
Najpewniej jesteś jakoś przywiązany do swojego życia. Chcesz coś osiągnąć, chcesz czegoś doświadczyć, po prostu masz jakąś motywację do życia. To już oznacza, że odczuwasz emocje.

Mówię, że mam emocje, ale wyciszone i potrafię je kontrolować na tyle, żeby w ogóle się nie pojawiały. Nie boję się śmierci, ale nie chcę się zabić. Chyba nie za bardzo rozumiesz co to emocje. Motywacja to nie emocja.

Avatar
epicworms
Richyard pisze:
No i? Lubię ryzyko


Argument mocny jak grafen, jak nie wiesz co powiedzieć to lepiej milcz.

Avatar Richyard
epicworms pisze:
Argument mocny jak grafen, jak nie wiesz co powiedzieć to lepiej milcz.

Nawzajem.

Avatar opliko95
Moderator
Richyard pisze:
Mówię, że mam emocje, ale wyciszone i potrafię je kontrolować na tyle, żeby w ogóle się nie pojawiały. Nie boję się śmierci, ale nie chcę się zabić. Chyba nie za bardzo rozumiesz co to emocje. Motywacja to nie emocja.

Motywacja sama w sobie może nie - ale to co składa się na jakąkolwiek motywację już tak.

Avatar Richyard
pan_hejter pisze:
Stary spójrzmy prawdzie w oczy, każdy z nas marzył, żeby coś osiągnąć, lub nadal marzy. Chyba każdy człowiek chciał być zajebistym wygrywem w życiu. Mam 19 lat, właśnie czekają mnie studia... I z każdą chwilą to co mnie czeka jest coraz ciemniejsze. Statystyki są przeciw tobie i myślemie że czymkolwiek się wyróżniasz od całej masy ludzi którym nie udało się osiągnąć to o czym marzysz jest nielogiczne czyli twoim zdaniem złe.

Na pewno wokół siebie widzisz mase ludzi z lepszymi ocenami od ciebie, silniejszych i z lepszym social skillem. Oni też nic nie osiągną nie masz niczego co sprawi że wybijesz się ponad nich.


P.S Jestem większym nonkonformistą od ciebie bo zdaje sobie sorawe z becelowości wyróżniania się w przeciwieństwie do tych wszystkich "wyjątkowych" walczących z konformizmem jak każdy.

Nie wydaje mi się. Jestem niezwykły i nie porównuj mnie do ciebie.

Avatar Richyard
opliko95 pisze:
Motywacja sama w sobie może nie - ale to co składa się na jakąkolwiek motywację już tak.

Mnie nie motywują emocje, a cel sam w sobie.

Avatar pan_hejter
Każdy jest niezwykły, przez co nikt nie jest.

Podaj jeden dowód na niezwykłość.

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku