[Czat]

Avatar Rafael_Rexwent
To ten... To ja lepiej wrócę do Nelly...

Avatar Erotta
Właścicielka
Rafael_Rexwent pisze:
Zrozumiałem już za pierwszym razem, ale nie mogę pojąć "ekscentryki" takowej zabawy fikcyjnymi postaciami... Aż mię zimny dreszcz przele... przeszedł...
Wiesz, piszemy to rp już ponad rok, więc znamy te postacie na tyle dobrze, że możemy nimi pisać wszystko i jest bardzo ciekawie. Pisząc z Kazute nie nudzę się absolutnie przenigdy! ^^

Avatar Erotta
Właścicielka
Kuba1001 pisze:
Coooooo....
Toooooo. No co? To dobra zabawa.

Avatar someone_
jakkolwiek to zabrzmi...
też chcę.

Avatar Erotta
Właścicielka
A masz konto na GG?

Avatar
Konto usunięte
Erotta pisze:
Wiesz, piszemy to rp już ponad rok

Scooo
Dlaczego każdy mój rp trwał max. dwa miesiące?
A tak, już wiem.
Szybko się nudzę :v
Nie wyobrażam sobie tak długiego męczenia jednego role play.
Ale szanuje, szanuje.

Avatar maxmaxi123
Podałaś za dużo szczegółów. Mój mózg zaczął pracować w złą stronę ;-;

Avatar maxmaxi123
someone_ pisze:
jakkolwiek to zabrzmi...
też chcę.

;-;

Avatar someone_
Erotta pisze:
A masz konto na GG?

nie, ale już zrobię skoro można dołączyć...

Avatar Erotta
Właścicielka
Vapen pisze:
Scooo
Dlaczego każdy mój rp trwał max. dwa miesiące?
A tak, już wiem.
Szybko się nudzę :v
Nie wyobrażam sobie tak długiego męczenia jednego role play.
Ale szanuje, szanuje.
Mamy wiele różnych wątków i Book of'ów. Nigdy nam się to nie znudzi! XD

Avatar Erotta
Właścicielka
maxmaxi123 pisze:
Podałaś za dużo szczegółów. Mój mózg zaczął pracować w złą stronę ;-;
Nie. Nie zgw*łcił jej tam, uspokój umysł. Jedynie zajrzał jej do umysłu, celem zdobycia informacji z jej wspomnień, powodując tym samym potworne cierpienie, porównywalne do zgniatania wszystkich kości, wypruwania wnętrzności i roztrzaskiwania czaszki naraz. Tylko tyle! ^^

Avatar Erotta
Właścicielka
someone_ pisze:
nie, ale już zrobię skoro można dołączyć...
Można tam zrobić dyskusję grupową, więc czemu nie. Podaj na PW swój numer.

Avatar maxmaxi123
Erotta pisze:
Nie. Nie zgw*łcił jej tam, uspokój umysł. Jedynie zajrzał jej do umysłu, celem zdobycia informacji z jej wspomnień, powodując tym samym potworne cierpienie, porównywalne do zgniatania wszystkich kości, wypruwania wnętrzności i roztrzaskiwania czaszki naraz. Tylko tyle! ^^

Uspokoiłaś mnie tym już samą płcią. I wolę nie wiedzieć co to te jakieś tam booki. i ten. Skoro to ona, to nie mam nic przeciwko.

Avatar Erotta
Właścicielka
Ale to nic takiego. Book of to taki... Odcinek specjalny. Jeden wątek. OVA. Or something.

Avatar Kazute
To po prostu podział na większe wątki fabularne, tak jak w anime Kuroshitsuji. ;^;
Ej Eruś, może pokażemy im ten fragment z Vic i Abaddonem w trumnie?

Avatar Erotta
Właścicielka
Good idea. Posklejaj to jakoś w całość (i usuń to moje "teraz trochę poGMuję" w nawiasie) i pokaż im tutaj. Jestem na laptopie matki gdzie nie mam GG, więc ja tego nie zrobię.

Avatar Kazute
Oke. Tylko sama wejdę na swojego laptopa, by było mi łatwiej to wszystko ładnie posklejać.

Avatar Erotta
Właścicielka
To czekamy z niecierpliwością (czej... Ja to już przecież czytałam. I pisałam. Iks de)! ^^

Avatar Kazute
Cholerstwo się wyłączyło podczas edycji. Mam nadzieję, że kopia chociaż się w Wordzie zapisała. :V
I przy okazji znalazłam twoje wiadomości, gdy ci się klawiatura popsuła. Dzienna dawka śmiechu uzupełniona.

Avatar Erotta
Właścicielka
EJ! Nie śmiej się z mojej tragedii, teraz praktycznie nie używam swojego komputera przez to! XD

Avatar Kazute
le to było nprwdę śmiesne!

Avatar Kazute
A więc udało mi się ten fragment RP posklejać w całość. Tylko cząsteczkę muszę przesłać screenem, bo inaczej nie mogę. ;^; A, no i Ezamis to nasza Eruś.


-Od dzisiaj nie lubię ani bogów miłości, ani ciasnych przestrzeni...- dopowiedział Charles, podnosząc się z podłogi i raz jeszcze przecierając usta wierzchem dłoni, jakby obawiał się, że coś jeszcze na nich zostało.
-Nudzi mi się. Możemy już sobie stąd iść?- poskarżył się ze znużeniem Saetan, opierając głowę na dłoni, a łokieć na podłokietniku zajmowanego przez siebie fotela.
-Nie, ojcze. Rozegrała się dopiero jedna runda. Sprawmy Ezamis i Kazute tę przyjemność i zostańmy jeszcze trochę - odpowiedział Andreas na pytanie diabła, na co brązowowłosa posłała mu przyjazny uśmiech.
-Dziękuję za wsparcie, panie Corelli!- zwróciła się ku Kazute. -Teraz ty kręcisz!- oznajmiła, podczas gdy obrażony za wcześniejszą sytuację Charles zajął z powrotem swoje miejsce i z nadąsaną miną zabrał się w milczeniu z powrotem do jedzenia swojego ciasta.
- Już idę~! Ezamis, popilnujesz kos śmierci, by nikt ich nie zabrał? - zawołała Kazute, a gdy przyjaciółka spełniła jej prośbę, wyszła na środek i zakręciła butelką po drogim winie, z uśmiechem obserwując, jak ta się kręci dość długo, aż w końcu zatrzymała się na Victorii, wciąż obdarzającą Anele nieprzychylnym spojrzeniem.
- No, Vic! Twoja kolej, ciekawe tylko, z kim będziesz miała przyjemność być przez siedem minut w niebie! - stwierdziła niebieskooka okularnica, na co demonica westchnęła, widząc również czubek butelki wskazujący na nią.
- Czy w niebie to nie jestem taka pewna... - odpowiedziała cicho. Lucas położył jej pokrzepiająco dłoń na ramieniu, posyłając równie pocieszający uśmiech.
- Zawsze są jakieś szanse, że wylosujesz dobrze... - rzekł czarnowłosy, na co jego kuzynka starała się uśmiechnąć. Kazute tymczasem ponownie zakręciła butelką celem wylosowania kolejnej osoby, a ta... wypadła na Abaddona. Vein był mocno zaskoczony wynikiem, widać było, że chciał coś powiedzieć, jednak nie wiedział, co. Wędrował więc tylko wzrokiem to z twarzy swojej matki, to na swojego dziadka, którego obecność w pomieszczeniu wywoływała w nim lekki niepokój. Undertaker zachichotał, podtrzymując wieko trumny otworem.
- Widzę, że teraz nie z Księciem Piekieł, a z samym jego ojcem? Na bogato, Vic! - Adrian otrzymał mordercze spojrzenie za te słowa od wylosowanej. Diabeł o krwisto-czerwonych włosach i oczach w barwie zimnej stali uśmiechnął się ironicznie pod nosem, opierając podbródek na splecionych palcach obu rąk, łokcie zaś opierając na podłokietnikach zajmowanego przez siebie fotela, dokładnie pomiędzy Saetanem a Lucipherem.
-Miałem coś przeczucie, że padnie na mnie w jednej z wcześniejszych rund...- powiedział tylko, po czym z westchnieniem wstał i udał się spokojnym krokiem w stronę przeznaczonej do owej gry trumny, z takim stoickim opanowaniem, jakby zupełnie nic złego się nie stało, czy raczej nie miało się stać. Dopiero w wejściu do trumny obejrzał się na drugą, z promiennym uśmiechem, który jednak z bliżej nieokreślonej przyczyny wzbudzał niepokój w każdejżywej istocie, która została nim obdarowana. Nawet nie przez sposób, w jaki ów uśmiech został wykony. Bardziej... Przez osobę do której należał.
-Idziesz? Im szybciej będziemy mieć to z głowy tym lepiej...- powiedział tonem w stylu "Spokojnie, nic ci nie zrobię. Tym razem".
Złość Victorii na docinki Undertakera minęła, gdy sam jeden z trzech władców Piekieł przemówił do niej, posyłając również uśmiech. Niepokój opanował ją całą, zamarła nawet na ułamki sekund, jednak nagle się opamiętała i powoli kiwnęła głową.
- Masz rację, Abaddonie. Im szybciej, tym lepiej... - odpowiedziała, starając się ukryć w swoim głosie swego rodzaju strach, powoli podchodząc do trumny oraz wchodząc do niej, usadawiając się tak, by zajmować jak najmniej miejsca. Kazute spojrzała, dla upewnienia się, czy może już zamknąć skrzynię, po czym zamykając ją, rzekła:
- Liczę siedem minut od teraz. Nie mniej, nie więcej...
Osamu za to pokręcił głową, nawet się nie uśmiechając, spoglądając na wieko trumny.
- Coś czuję, że to się dobrze nie skończy... - stwierdził.

-Więc...- mężczyzna, kiedy tylko trumna została zamknięta, nie tracąc ani chwili z darowanych im siedmiu minut tylko we dwoje, oparł się przedramieniem o ścianę trumny, tuż nad głową Victorii, pochylając się do niej tak blisko, że ich twarze dzieliły ledwie milimetry. Nadal uśmiechał się w ów drapieżny, przyprawiający o dreszcze sposób, przywodzący na myśl wilka, osadzającego swą ofiarę, a jego oczy zaświeciły w mroku krwistym szkarłatem, podczas gdy źrenice zwężyły się do cienkich, niemal wężowych szparek.
-Pozwolisz, że zadam ci teraz kilka drobnych pytań, Victorio?- zapytał cicho z diabelskim uśmiechem, tak cicho, że nikt spoza trumny nie był w stanie tego usłyszeć, a jego przerażająca, obezwładniająca ofiarę aura stała się jeszcze silniejsza niż poprzednio. Victoria mogła dostrzec w jego oczach swoje odbicie. Blada, nic nie znacząca kukła, tonąca we wszechogarniającej czerwieni... Czuła strach. Czuła po prostu strach, w który błyskawicznie zamienił się niepokój, nic nie mogąc na niego zaradzić, choćby bardzo chciała. Milczała, wciąż obserwując swoje całkiem wyraźne odbicie w tęczówkach Abaddona, doskonale widząc w nich własne przerażenie, niczym zlęknione, małe dziecko, które musiało patrzeć na napawający grozą widok, nieodpowiedni dla kogoś tak młodego oraz delikatnego. Takim właśnie widokiem był sam jeden z trzech władców Piekieł, samym tylko spojrzeniem i uśmiechem potrafiący w ułamki sekund zniewolić blondynkę, nie to co u pozostałych istot piekielnych. Kobieta nie miała nawet odwagi zwyczajnie przemienić koloru swoich pięknych, obecnie przepełnionych lękiem błękitnych oczu na bardziej przerażającą, demoniczną fuksję, którą niegdyś to ona mogła wzbudzić co najmniej niepokój u śmiertelników. Teraz jednak to ona, w obliczu rudowłosego była właśnie takim śmiertelnikiem...
- J-jakie pytania...? - odpowiedziała cicho, niemal niesłyszalnie, gdy przypomniała sobie, że nie odpowiedziała na zadane pytanie, nie mogąc oderwać wzroku od oczu Abaddona, z każdą sekundą coraz bardziej zatracając się we własnym strachu, spowodowanym bliskością diabła, jego przerażającą aurą, jego słowami, nim samym...



Victoria, o ile to możliwe, przeraziła się jeszcze bardziej diabła, gdy usłyszała, czego ten od niej chce, nie przestając ją atakować spojrzeniem. Strach obejmował ją swoimi ramionami mocniej niż niejeden mężczyzna, z którym łączyła ją bliższa relacja, dzięki czemu pierwszy raz w życiu doświadczyła tego uczucia tak mocno. Wciąż mimowolnie tonęła w obezwładniającym spojrzeniu rudowłosego, nie mogła nawet odwrócić wzroku, gdyż jego twarz była bardzo blisko jej własnej. Zdecydowanie za blisko. Demonica milczała, rozważając jego słowa. Jeśli udzieliłaby mu dostępu do jej wspomnień, prawdopodobnie informacje w nich zawarte zostałyby wykorzystane przeciwko jej najbliższym. Nie chciała mu ich ujawnić, dopuściłaby się tym samym swego rodzaju zdrady na przyjaciołach, jednak... Ton głosu Abaddona, jego groźne spojrzenie, bliskość sprawiły, że nie potrafiła mu odmówić. Jej sprzeciw, delikatnej w jego oczach, słabej istoty był nie do przyjęcia. Gdyby odmówiła, na pewno by go tym niezadowoliła, a wtedy ciężko jej było sobie go wyobrazić, jakie konsekwencje by tego odniosła. Dlatego też odpowiedziała cichutko, kiwając powoli głową, na znak pozwolenia.
- Moja odmowa nie ma sensu, Abaddonie. Weź to, czego ode mnie chcesz... - niebieskooka zamknęła swoje powieki na kilka sekund, chcąc chociaż na chwilę odpocząć od spojrzenia diabła, przenikającego ją niemal na wylot. W myślach już zaczęła przepraszać wszystkich za swoją decyzję, słysząc wyraźnie bicie własnego serca.
Tymczasem, poza trumną, Osamu, niemal bez przerwy obserwował jej wieko, stojąc kilka metrów od niej, opierając jedną dłoń na podbródku, drugą zaś na biodrze.
- W środku na pewno coś się dzieje. Trochę ciężko mi stwierdzić co, ale jestem tego pewien... - stwierdził cicho. Vein rzucał urywkowe spojrzenia na skrzynię, mając w duchu nadzieję, że jej matce na pewno nie stanie się nic poważnego, za co mógłby całkowicie znienawidzić dziadka...
Abaddon przywrócił na twarz swój życzliwy, a jednak z jakiegoś powodu niepokojący uśmiech, słysząc ze strony demonicy słowa zgody i - jakby w nagrodę za posłuszeństwo - odsunął nieco twarz od jej twarzy, na tyle, na ile pozwalała na to trumna.
-Mądra decyzja!- pochwalił cicho, po czym dotknął lekko policzka niebieskookiej dłonią odzianą w czarną rękawiczkę. -Trochę zaboli...- ostrzegł tylko raz jeszcze, po czym... Nagle jego dotyk, pomimo warstwy materiału, zaczął palić gorzej niż wrzątek, gorzej niż rozgrzane do czerwoności żelazo, gorzej nawet niż ogień. Jego oczy zaświeciły jeszcze mocniej w półmroku trumny, a w jego uśmiechu pojawiło się kilka ostrzejszych kłów.
-To potrwa tylko chwilkę...- zapewnił cicho, po czym... Od miejsca, gdzie władca Piekieł trzymał dłoń na jej policzku, zaczął rozchodzić się po całym ciele ból tak ogromny, że aż nie sposób go opisać. Czuła, jak krew dosłownie wrze w jej żyłach, płuca przestają wpuszczać do siebie powietrze, a kości łamią jej się jedna po drugiej, wykręcając się na różne strony i przyprawiając o coraz to nowsze, gorsze fale cierpienia. Głowę rozsadzał jej ból tak ogromny, że nie była w stanie normalnie myśleć, a obrazy, uczucia, myśli i wspomnienia, zalewają jej umysł tylko po to, by mógł je zobaczyć diabeł, uśmiechający się doń okrutnie. Chwila, która zdawała się wręcz wiecznością, z cierpienia przerodziła się w mękę, a z męki w agonię. Usłyszała krzyk tak przeraźliwy, że aż rozdzierający uszy, a kolana się pod nią ugięły, tak, że czerwonowłosy musiał ją przytrzymać, ażeby nie upadła. Dopiero po chwili, jak przez mgłę... Dotarło do niej, że był to jej własny krzyk.
-Co się tam dzieje?!- Vivienne zbladła, słysząc dobiegające ze środka trumny, nieziemskie wrzaski. Nawet Anele z wrażenia odsunęła się od miejsca zamknięcia diabła z demonicą.
-Powinniśmy interweniować?- zapytała blada jak ściana Peppi, zerkając to na Vivienne, to na Kazute, to na Ezamis. Pierwsza odezwała się ta ostatnia.
-Nie!- powiedziała Ezamis stanowczo, z kamienną wręcz powagą wymalowaną na twarzy. -To byłoby wbrew zasadom! Show must go on, jak to się mówi!- dodała na koniec i uśmiechnęła się lekko.
-Jesteś okrutna...- stwierdził Damak, choć przez jego głos nie tyle przemawiał wyrzut co... Uznanie? Ezamis ukłoniła się teatralnie, łapiąc za brzegi swojej spódniczki.
-Dziękuję, bardzo się staram! A im zostały jeszcze...- spojrzała na zegarek. -Dwie minuty!- zakończyła swoją wypowiedź.
Charles, który wyglądał, jakby miał zaraz dostać zawału, spojrzał na nią jak na najgorszego ze wszystkich diabłów.
-Ale co on jej tam robi?!- zapytał. Kilka spojrzeń automatycznie powędrowało w stronę Chuuyi, opierającego się plecami o ścianę dokładnie naprzeciw trumny. Rudowłosy jednak tylko wzruszył ramionami.
-To po prostu mój ojciec, jego motywów nie sposób zrozumieć, jeśli ma się dobrze ułożone w głowie. Ale raczej nie zrobi jej niczego poważnego, tak sądzę...- powiedział, co jednak ani trochę nie uspokoiło reszty grających.
Tymczasem Abaddon nagle puścił Victorię, pozwalając jej upaść, a gdy jego dłoń została zabrana z jej policzka, ból ustąpił tak nagle, jak się pojawił. Wszystko wróciło do normalności. Nawet jej kości nie były już połamane... Władca Piekieł uśmiechnął się ciepło.
-Już po wszystkim. Chyba nie było aż tak strasznie?- zapytał takim tonem, jakby rozmawiał z nią o czymś tak małostkowym, jak wczorajsza pogoda.
Niebieskooka oddychała ciężko, próbując pozbierać się po agonii, przez którą właśnie przeszła. Jedną dłonią chwyciła się za bijące niesamowicie szybko serce, drugą za policzek, gdzie jeszcze przed chwilą dotykał ją diabeł. Powoli podnosząc się, spojrzała ponownie na rozmówcę, wciąż z przestrachem, jeszcze większym niż przed całą bolesną powtórką wspomnień oraz myśli, jakby dopiero teraz w pełni sobie zdała sprawę z potęgi, jaką dysponował jeden z trzech władców Piekieł. Potęgi budzącej grozę, bezwzględnej, bezlitosnej... Takiej, jaka była wymagana przez osobę sprawującą władzę w najstraszliwszym istniejącym miejscu we wszechświecie. Na zadane przez niego pytanie, odpowiedziała cichutko, wciąż starając się złapać oddech:
- Jak na standardy Piekieł, to raczej nie było takie bolesne. Nie powinno, ale... ale ja wciąż do nich nie przywykłam... - Victoria odwróciła wzrok, nie chcąc już dłużej patrzeć na Abaddona, swojego oprawcę, nie po tym, przez jaką mękę przez niego przeszła, mimo iż wyraziła na nią zgodę. Wciąż miała wyrzuty, że ujawniła mu ważne informacje dotyczące ważnych dla niej osób, pomimo iż przecież nie miała za bardzo wyboru przed straszliwym obliczem mężczyzny. Również nieco bardziej zasłabła, gdy pomyślała, że za wiele, wiele lat jej syn będzie musiał zachowywać się podobnie, by przeżyć, jako członek diabelskiej rodziny królewskiej. Przerażona była też swoim własnym, agonialnym krzykiem, który tak bardzo trafnie odwzorował cały jej lęk i ból... Tymczasem Kazute sprawdziła, ile jeszcze czasu zostało dwójce osób zamkniętych razem w trumnie, po czym zaczęła odliczać.
- Pięć... Cztery... Trzy... Dwa... Jeden... Zero... - gdy skończyła mówić, Osamu, nie mówiąc ani słowa, łaskawie otworzył wieko trumny, przez które dosłownie wypadła blondynka, pragnąca jak najszybciej oddalić się od diabła. Była blada ze strachu, który można było doskonale wyczytać z jej zazwyczaj pięknych, niebieskich oczu, mimowolnie również lekko drgały jej usta, jakby chciała coś powiedzieć, ale słowa nie chciały jej przejść przez gardło. Choć obecnie nie czuła rozrywającego ją od środka bólu, to jednak wciąż była wyczerpana, z trudnością próbując wstać na równe nogi. Kilka osób było co najmniej poważnie zaniepokojonych jej stanem, nie mogąc oderwać od demonicy wzroku. Osamu, będący najbliżej Victorii, jako pierwszy podszedł do niej i wyciągnął rękę, by pomóc jej wstać, z delikatnym uśmiechem, mówiąc jakieś słowa na uspokojenie, jednak ta nie chwyciła się jej, wciąż będąc jeszcze w szoku. W kącikach jej oczu dostrzec można było łzy, które następnie zaczęły spływać po jej policzkach. Zlękniona, odwróciła się na moment w stronę diabła, by ostatni raz na niego spojrzeć, tylko na kilka sekund.
- Proszę, przez następne kilkaset lat nie zmuszajcie mnie do przebywania sam na sam z nim... - szepnęła cicho, niemal niesłyszalnie, kiedy opuściła wzrok, wlepiając go w podłogę. Vein, wewnętrznie mocno poruszony stanem swojej matki, odwrócił twarz w stronę Abaddona, marszcząc brwi, podczas gdy jego oczy błysnęły przez chwilę demoniczną fuksją.
- Dziadku, chyba nie zrobiłeś jej niczego poważnego, prawda...? - zapytał zdecydowanym tonem głosu, mimo tego, iż w głębi siebie wciąż obawiał się swojego przodka tak bardzo, jak wtedy, gdy po raz pierwszy się spotkali.
- Wiedziałam, że będzie ciekawie... - mruknęła cicho Kazute, bardziej jakby sama do siebie, nie zdając sobie sprawy z tego, że wypowiedziała swoje myśli na głos, obserwując całą sytuację z mieszanymi uczuciami.
-Victoria!- Charles podbiegł do ukochanej, wyraźnie przerażony jej nienajlepszym stanem, po czym pomógł jej wstać i uścisnął ją mocno, na tyle jednak delikatnie, żeby jej przypadkiem czegoś nie zrobić. -Co on ci zrobił?!- białowłosy był wyraźnie zaniepokojony, podczas gdy Abaddon uśmiechnął się delikatnie, jak gdyby nigdy nic.
- Nie zrobiłem jej niczego, na co uprzednio nie wyraziłaby wyraźnej zgody. Nic jej nie jest, po prostu jeszcze przez chwilę będzie w szoku, nim całkowicie dojdzie do siebie... - powiedział spokojnym tonem głosu, po czym jak gdyby nigdy nic wrócił na swoje miejsce, odprowadzany morderczym spojrzeniem byłego kamerdynera królowej. Po drodze, kiedy wymijał ową parę, dodał jeszcze: - Dobrze się z tobą współpracowało, Victorio... - z lekka kąśliwym uśmieszkiem na ustach.
Kiedy już usiadł z powrotem, Saetan posłał mu znużone spojrzenie, opierając głowę na zewnętrznej stronie dłoni, a zgiętą w łokciu rękę na podłokietniku.
-Nie mogłeś się powstrzymać, co? Niby stary dziad, a wciąż jak małe dziecko ciągle musi wszystkim wokoło pokazywać, jak bardzo jest silny!- powiedział z lekką ironią, choć na jego twarzy nie pojawił się cień uśmiechu.
-I kto to mówi? Od przeszło stu lat masz obsesję na punkcie jednej dziewczyny, jakby sam fakt, że ona żyje, był ujmą dla twojego honoru!- stwierdził z wyraźną dezaprobatą Lucipher. Czarnowłosy diabeł posłał mu mrożące krew w żyłach spojrzenie, które gdyby mogło - uśmierciłoby Luciphera na miejscu.
-Bo tak jest. Ona już dawno powinna była zginąć, gdyby nie niekompetencja Abaddona!- syknął niezadowolony, na co Vivienne wzdrygnęła się lekko, w pełni świadoma, że to o niej mowa. Abaddon, wyczuwając między pozostałymi dwoma władcami Piekieł napiętą atmosferę, uniósł uspokajająco dłoń.
-Panowie, spokojnie! Nie przy wszystkich!- powiedział z ciepłym uśmiechem i nutą rozbawienia w głosie. Samael spojrzał na niego, po czym prychnął lekko, przekosząc wzrok gdzieś na sufit.
-Jak raz muszę przyznać mu rację! Nie ma sesnu się teraz sprzeczać...- powiedział, po czym mruknął pod nosem coś o tym, że później dokończą tę rozmowę. (...)
Tymczasem Victoria odwzajemniła uścisk swojego męża tak, jakby ten pomagał jej dojść do siebie, co rzeczywiście było prawdą. W jego ramionach czuła się bezpieczniejsza po tym, co przeszła, a jedna z jej łez spłynęła po jej policzku, na końcu po prostu spadając na ramię białowłosego.
- Abaddon powiedział prawdę, Charles. Wyraziłam zgodę na to… A jemu nie można ot tak odmówić… - wyszeptała wyjaśnienie do jego ucha, co prawda, częściowe. Niebieskooka na razie nie chciała mówić, co dokładnie miało wydarzenie te siedem minut w ciasnej trumnie, sam na sam z jednym z władców Piekieł…

Avatar Erotta
Właścicielka
To była świetna runda w naszej grze! ^^

Avatar Erotta
Właścicielka
Ale nie znając naszych postaci ktoś może nie zrozumieć wszystkiego.
Wytłumaczyć może, kim jest jakaś konkretna postać?

Avatar Kazute
Tłumacz, ja idę robić innym odpisy w RPach.

Avatar Erotta
Właścicielka
Oke.

Avatar Kazute
Swoją drogą, zastanawiam się, czy ktoś w ogóle przeczyta tyle tekstu. :V

Avatar
Konto usunięte
Ja przeczytałam.

Avatar Kazute
I jak wrażenia? Ciekawi mnie to. ;^;

Avatar
Konto usunięte
Fajne opisy, ale ten klimacik mnie nie jara -_-
W sensie, znęcanie się nad kimś - easy, mi pasuje.
Ale ogólnie piekło, dużo postaci i... No klimacik taki nie odpowiadający mi.

Avatar Kazute
Dziękuję za opinię. ^^

Avatar Erotta
Właścicielka
Również dziękuję! ^^

Avatar Kazute
Ktoś jeszcze może to przeczytał i zapomniał się wypowiedzieć? ;^;

Avatar someone_
Cudne <3
Tu wszyscy są demonami ?

Avatar Kazute
Nie. Są jeszcze bogowie śmierci, bogowie miłości (choć ich można bardziej nazwać "bożkami"), ludzie i kilka krzyżówek tych ras (np. kambion czy "Żniwiarz Miłości" (dziecko boga śmierci i bogini miłości), sefiroci (demony z boskimi pieriastkami, tzw. bogowie Piekieł). Oprócz tego jeszcze anioły, serafini i ci więksi bogowie, ale oni dość rzadko się ostatnio pojawiają.

Avatar Erotta
Właścicielka
Virentia jest jednym z ważniejszych bogów. Ale on ostatnio mało się pojawia, a szkoda.
Ne, Kazute-chan, ale na ślubie Vivienne chyba go dodamy, co nie? W końcu to rodzeństwo.
Zastanawiałam się nawet nad tym czy nie mógłby świadkować. Co sądzisz o tym?
Chociaż z drugiej strony Vivienne pewnie zależałoby na Peppi jako jej świadku...
A Sebastian raczej by się nie zgodził, żeby Virentia mu świadkował, nie?

Avatar Kazute
Virentia jest bogiem.
Sebastian demonem.
To dość logiczne, co nie? V:
Ale i tak byłoby fajnie, gdyby się pojawił. Właściwie to się zastanawiałam, czy to właśnie nie jego dać razem do trumny z Vic. Również byłoby wtedy ciekawie.

Avatar Kuba1001
Poje**ne jakieś to wszystko.

Avatar Kazute
No może trochę.

Avatar Kazute
Dla kogoś z zewnątrz tak.
Chociaż nie oszukując, to sama się czasami w tym wszystkim gubię. ;-;

Avatar Kuba1001
Dlatego mnie to chrzani.
Elarid is love, Elarid is live.
Ku*wen, trzeba w listopadzie robić kolejną rocznicę na podsumowania grupki, dwa lata minęły jak z bicza strzelił.
Easy.

Avatar Kazute
Ja wciąż pamiętam początek Elarid.
Twoje dziecko zdrowo się rozwija, Klawiszku.
(:

Avatar Kuba1001
Inne PBF'y mogą się przede mną płaszczyć, jam jest ich pan i władca.
No dobra. Nie wszystkie. Karczmę pod Historią szanuję nadal. Pięć lat. Pięć je**nych lat.

Avatar Kazute
Ja bym nawet nie dała rady jednego PBFa utrzymać. .-.
W sumie to nigdy nie próbowałam, no ale.

Avatar Kuba1001
PBF'y zostawcie mnie.

Avatar Kazute
Właśnie mi się przypomniało, że nie dokończyłam kp w jednym.

Avatar Kuba1001
Jak mogłaś zdradzić Elarid z jakimś gówniakiem?! Moja grupa to dla Ciebie za mało?!

Avatar Kazute
Cóż... Elarid to jednak nie była prawdziwa miłość, sorry.

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku

Dodaj nowy temat Dołącz do grupy +
Avatar Erotta
Właściciel: Erotta
Grupa posiada 2283 postów, 9 tematów i 13 członków

Opcje grupy Imardin [PBF...

Sortowanie grup

Grupy

Popularne

Wyszukiwarka tematów w grupie Imardin [PBF] (Zawieszone)