Sentral

Avatar korobov
No i wiadomo, zjadł je.

Avatar Omeg12
- Ależ proszę, wyłóż pierwszy. Z pewnością posiadasz lepsze karty - powiedział Warden, wpatrując się obcemu w oczy

Avatar Kuba1001
Właściciel
Korobov:
No i wiadomo, zjadłeś.
Omeg:
Znów miał pełnego sabaka. Bardzo podejrzane.

Avatar korobov
I więcej nie je. Tylko obserwuje.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Obserwowałeś jak inni jedzą. Ani to rozwijające, ani pasjonujące.

Avatar korobov
Ale można się sporo dowiedzieć.

Avatar Omeg12
- Zabawne. Jest tu ktoś dobry z matmy? Bo nie wydaje mi się, żeby szansa na zebranie sabaka dwa razy z rzędu była szczególnie duża.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Korobov:
No niezbyt.
Omeg:
Debaronian uśmiechnął się i powiedział:
- Przypadek. Czysty przypadek.
Twoi towarzysze nie byli do tego tak przekonani, Rodianin już sięgał po broń pod stołem.

Avatar korobov
Tak czy siak obserwuje.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Nie na obserwowałeś się, bo śniadanie dość szybko dobiegło końca.

Avatar korobov
Wstał, rozprostował gnaty i poszedł pewnie tam, gdzie większość.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Więc do centrum obozu, w którym żołnierze ponownie zebrali się na zbiórce.

Avatar korobov
Ustawił się znowu na końcu.

Avatar Omeg12
Powoli sięgnął po pistolet dźwiękowy
- Podziwiam twoje zdolności. Jeśli zdradzisz mi swoją metodę kantowania wyjdziesz stąd w jednym kawałku.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Korobov:
Znów odliczyliście i dano Wam godzinę czasu wolnego.
Omeg:
Devaronianie spojrzeli po sobie, i po chwili kiwnęli zgodnie głowami. Ten, który kantował podniósł i przewrócił stolik, a jego towarzyszy wyjął dwa blastery, które wycelował w Ciebie i Rodianina.

Avatar korobov
Jak dano, to dano. No i idzie potrenować. A dokładnie tai-chi (a raczej coś w ten deseń). Technika relaksacyjno-medytacyjna. W skrócie, powolne przekazywanie chi z jednego miejsca w drugie. Głównie dzięki temu nie ześwirował na szkoleniu.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Znalazłeś zaciszny kącik, w sam raz do tych ćwiczeń.

Avatar korobov
Więc je robi. Oczywiście uważa,a co mu tam, nie obchodzi go, co myślą inne osoby, a niech oni nawet go uważają za odciętego od Mocy Jedi, ale jemu to nie wadzi. Teraz koncentruje się na Chi i jego przepływie.

Avatar Omeg12
//Proszę od dokładniejszy opis sytuacji: Czy dosięgnąłem pistoletu, jaki dzieli nas dystans, czy Rodianin ma gotową broń//

Avatar Kuba1001
Właściciel
Korobov:
Więc sobie ćwiczysz.
Omeg:
//Dosięgnąłeś, Rodianin ma broń, dystans nie przekracza nawet metra.//

Avatar Kuba1001
Właściciel
Ćwiczysz, aż nie przerwał Ci wystrzał z blastera. A później następny. I kolejne.

Avatar korobov
-Co do...-instynktownie upadł na ziemię i zaczął się czołgać.

Avatar Omeg12
Nie myśląc wiele wystrzelił z broni, nie bawiąc się nawet w celowanie przy takiej odległości

Avatar Kuba1001
Właściciel
Omeg:
Trafiłeś swego oponenta prosto w pierś. Z osmalonej dziury zaczął wydobywać się dym, a sam Devaronianin upadł bez życia na podłogę kantyny. Drugi miał nieco więcej szczęścia, bo swoimi dobrze mierzonymi strzałami pozbawił Rodianina blasterów. Jednak i tak skończył martwy, z nożem w szyi i sercu.
Korobov:
Wystrzałów jest coraz więcej, a sądząc po krzykach, nie są to ćwiczenia strzeleckie.

Avatar korobov
-Dajcie mi pie**oloną broń-poszukał miejsca, gdzie może być.

Avatar Omeg12
- Nie poszło idealnie... - stwierdził Warren patrząc na zwłoki - Chyba warto się stąd zabierać

Avatar Kuba1001
Właściciel
Korobov:
Pewnie w namiocie, który służył za magazyn uzbrojenia. Problemem było to, że nie wiedziałeś który to namiot.
Omeg:
Besalisk zgodził się kiwnięciem głowy, a Rodianin zaczął przeszukiwać zabitym kieszenie, znajdując na ramionach i przedramionach jednego dwie czaszki, a pod nimi dziwny napis brzmiący: "Crymorath."
- Ooo... - zaczął niepewnie Besalisk. - Nie wróży to nam dobrze.

Avatar korobov
Więc zaczął szukać tego zawszonego namiotu.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Udało Ci się po kilku próbach, znalazłeś tam kilku żołnierzy i kwatermistrza, który dobierali sobie broń.

Avatar korobov
Wstał, podszedł tam i zaczął obserwować bronie. i sprawdzać ich modele.

Avatar Omeg12
Westchnął
- Niech zgadnę: Ci goście należeli do jakiegoś silnego i bezwzględnego gangu, który znajdzie nas i zniszczy mi twarz jeszcze bardziej.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Korobov:
Broń, której głównie na oczy nie widziałeś, ale głównie były to karabiny blasterowe, najróżniejszych modeli, a wiele wyglądało na poskładane z części.
Omeg:
- Mniej-więcej. - mruknął Rodianin. - Nie ma co chować ciał, bo i tak pełno tu świadków. Lepiej się stąd zmywajmy.

Avatar korobov
-Błagam, dajcie mi karabin.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Kwatermistrz najwyraźniej był zajęty ważniejszymi sprawami, więc spojrzał na Ciebie kątem oka i rzucił Ci E-11.

Avatar Omeg12
- Przyjmujemy jakąś specjalną taktykę? Rozproszenie się, maski, zasłony dymne czy coś w tym stylu?

Avatar Kuba1001
Właściciel
- Nie, po prostu wyjdziemy, bo pewnie już ktoś pobiegł im donieść.

Avatar korobov
Sprawdził, czy jest amunicja, a potem ruszył w kierunku bitwy.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Miałeś magazynek na pięćdziesiąt strzałów, a bitwę ciężko było zlokalizować, bo chyba toczyła się wszędzie wokół.

Avatar korobov
Powziął jednkaże to karkołomne zadanie, by zlokalizować tą bitwę. Przy okazji obserwuje innych rebeliantów, czy to nie są jego urojenia.

Avatar Kuba1001
Właściciel
//Jeśli mówię wszędzie wokół, to toczy się wszędzie wokół, więc mógłbyś powiedzieć, w którym kierunku dokładnie się udaje.//

Avatar korobov
//-Generale, okrążyli nas.
-Zajebiście, teraz możemy do nich strzelać w każdym kierunku!!!
W lewo.

Avatar Omeg12
- W takim razie - założył hełm i obrócił się w stronę wyjścia - nie traćmy czasu

Avatar Kuba1001
Właściciel
Korobov:
Kilku żołnierzy siedziało tam w prowizorycznych okopach lub za powalonymi pniami drzew czy pniakami. Kilka drzew i krzaków płonęło, prawdopodobnie w wyniku wymiany ognia.
Omeg:
Rodianin wyszedł pierwszy, Ty za nim, a Besalisk na końcu, ubezpieczając tyły i zostawiając nieco kredytów by zapłacić za bałagan, jaki zrobiliście. Rodiain zaczął prowadzić grupę w kierunku centrum.

Avatar korobov
Usadowił się za jednym z pnaików tak, by nawet montreali nie było mu widać. I to biegiem.
-Ilu ich jest...-szeptem raczej do siebie.

Avatar Omeg12
Podążał więc za nim, stale oglądając się za siebie.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Omeg:
Tam Twoi towarzysze również przystanęli i zaczęli się oglądać. Po chwili wznowili jednak marsz, do bliżej nieznanego Ci lokalu.
Korobov:
- Cały batalion. - sapnął siedzący obok Ciebie żołnierz. - I to z ciężkim sprzętem!
- i co z tego? - odmruknął inny. - Nawet jakby wysłali tu kompanię, to mieliby przewagę.

Avatar korobov
-I co ku*wa z tego! W okresie wojen klonów niewielki oddział klonów powstrzymał marsz całej dywizji blaszaków! Więc nie możemy być gorsi! Ale niczego cięższego od AT-ST i AT-DP rczej się nie spodziewam... Chyba żę ściągnęli Tactical Enforcery-wychylił się nieznacznie, by zobaczyć, co tam jest.

Avatar Omeg12
Niewielki miał wybór, więc dalej szedł wraz z nimi.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Korobov:
Zielony gąszcz, który nagle przecięła szkarłatna smuga blasterowej energii, o centymetry mijając Twoją głowę.
Omeg:
W końcu Rodiain wszedł do budynku, który, według opisu, był zakładem krawieckim. Opuścił go dość szybko, wyraźnie zadowolony.

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku