Wzruszył ramionami.
-Nie wiem. Dwa, może trzy polowania na akule (potrafiły być długie, ale zwykle trwały 3-4 dni)...
Właściciel
- A jeśli nas stąd wyrzucą to gdzie pójdziemy?
Spojrzał sięna nią.
-Ćwiczył mnie żołnierz ARC, najlepszy, jakiego poznałem. Damy sobie radę. Nazywał się chyba... Jeronimo tak, Jeronimo.
Właściciel
//Taa.... Jasne. A Jamert to Twój zią po fachu, nie?//
- A jeśli jesteśmy już pod skrzydłami Sojuszu to co będziemy dla niego robić?
//Nie. Za to szczerze się nienawidzą. Ale raczej będzie dochodziło tylko do sprzeczek, nie do rękoczynów. Raz były- była sprawa o pogryzienie przeez zwierzę.
-Ja będę chwilowo skarbnicą informacji, potem będę prawdopodobnie szkoleniowcem... Chyba nie przeszłaś szkolenia bojwego, prawda?-zapytał z nadzieją w głosie.
Właściciel
//I wszystkie Twoje postaci muszą się koniecznie znać, tak?//
Pokręciła przecząco głową.
//Nie muszą. I w senaie tak, nie przeszłam czy przeszłam?
//Zaprzeczyła na to, że przeszła czy na to, że nie przeszła...
Właściciel
//Chodzi o to, że nie przeszła żadnego treningu.//
-Ta, pewnie będziesz kucharką... Nie żebym był seksistą, ale gdy gotujesz... To niech si3 schowają Imleratorakie kuchnie...
Właściciel
Na ten komentarz nic nie odpowiedziała.
-A wi3c, do zobaczenia...
Właściciel
- A Ty gdzie się wybierasz?
Właściciel
Opliko:
Bez zbędnych wstępów wywołał Ciebie i dwójkę Twoich towarzyszy z dawnej Eskadry Delta.
Korobov:
- No to może się dowiedz?
Wychodzę więc z myśliwca i idę do niego.
Właściciel
- Za pół godziny macie stawić się na promie Sentinel, który odwiezie Was na Azis Prime. Tam powinniście otrzymać nowe rozkazy.
- To lecę coś zwinąć - powiedział, po czym skierował się do wskazanego pomieszczenia
:L
Właściciel
//To uczucie, gdy szykujesz się na odpis Korobova lub Opliko, a Omeg pojawia się niczym hiszpańska inkwizycja :V//
Kuchnia nie była zbyt duża, czy dobrze wyposażona, ale mogłeś odgrzać sobie żarcie, zaparzyć kaf, umyć naczynia i zwinąć coś z lodówki.
Otworzył lodówkę i poszukał czegoś, co nie wymagało zbyt długiego przygotowania. Był wprawdzie człowiekiem wielu talentów, lecz akurat gotowanie nie było jednym z nich.
//Dzięki Omeg, przez przypadek oznaczyłem temat jako przeczytany :P//
-Tak jest!
Właściciel
Korobov:
Powiedziałeś to.
Opliko:
Kazano Wam się rozejść, więc masz czas na dyskusje czy spakowanie się.
-Niech Manda będzie z tobą... PO prostu miałem kilku Mandalorian..-odszedł i zapytał się tego twi'leka.
-Co z nami będzie?
//Kapitan zapominalski do usług//
//W podziękowaniu nie dostałeś odpisu od Kuby :P//
Idę więc do swojej kajuty zebrać swoje rzeczy (choć chyba nic nie zostawiłem :P)
Właściciel
Omeg:
Znalazł racje żywnościowe w foliowym opakowaniu, które wystarczy tylko odgrzać. Do wyboru miał jakąś rybę, makaron z sosem, nerfinę i smażone warzywa. Przynajmniej tak było napisane na poszczególnych opakowaniach.
Opliko:
//Oj, teraz to ja mogę często zapominać.//
Twój bagaż był tak mały jak tylko się dało, więc po pięciu minutach byłeś gotów do drogi.
Korobov:
- To chwilowa baza postojowa. - wyjaśnił. - Niedługo Cię przeniesiemy.
Podgrzał ową rybę z dodatkiem warzyw.
Właściciel
Omeg:
Dość szybko mikrofala zawiadomiła Cię, że posiłek już gotowy.
Korobov:
//Zwróć jeszcze uwagę jakiej osoby użyłem.//
//Cię...
-A co z moją rodziną?
Właściciel
- Zostanie tutaj. - wyjaśnił krótko.
Wyjął więc ów posiłek i o ile miał pod ręką sztućce przystąpił do jego konsumpcji.
Właściciel
Omeg:
Nie było to arcytrudne, więc szybko go spożył.
Korobov:
Powiedziałeś to.
Odstawił talerz do zlewu, po czym zaczął szukać Silika
Właściciel
Nie było to trudne, gdyż kiedy Ty spożywałeś posiłek, on zdążył już wrócić do pokoju, w którym siedziała reszta najemników.
Podszedł tam
- Skorzystałem z waszych zapasów żywności. Całkiem porządne macie żarcie. Coś mnie ominęło?
Właściciel
- Nie. - zaprzeczył. - Dopiero za jakieś dwie godziny zaczniemy omawiać plan.
- A do tego czasu co robimy?
Właściciel
- Masz czas wolny, możesz wyjść na miasto, odpocząć czy znaleźć sobie jakieś kreatywne zajęcie.
Poszedł do swojej kwatery i poszedł spać.
Właściciel
Zasnąłeś więc, choć były bardziej kreatywne sposoby spędzenia czasu.
- Śpię dość mocnym snem a kreatywności mam w nadmiarze, więc pójdę na miasto. Postaram się wrócić punktualnie - powiedział, po czym udał się do wyjścia
//Swoją drogą, jak stoi świat Gwiezdnych Wojen pod względem technologii, że tak powiem, użytkowej? Czym się ludzie zajmują, gdy nie są w środku wojny?//
//jeśli masz na myśli technologię którą można wykorzystać jako rozrywkę to znajdziesz tu różne holograficzne gry, różne automaty hazardowe itp. Można też tracić czas przeglądając HoloNet, oglądając różne transmisje z np. wyścigów ścigaczy (też przez HoloNet) i tym podobne.//
Powoli kieruję się więc do hangaru.
Zawsze lepiej jest być wcześniej niż się spóźnić
Właściciel
Omeg:
Opuściłeś, więc pomieszczenie, a po chwili usłyszałeś kroki za sobą.
Opliko:
Czekałeś nieco, aż w hangarze pojawił się prom Sentinel i osiadł na płycie lądowiska. Opuściło go czterech żołnierzy, każdy z czarnym naramiennikiem i wymalowanym na nim jakimś zielonym klejnocie.
Może i istnieje, ale nie ma na to specjalnie ochoty. Za to śniąc przypomina obie strategi wielu mistrzów Jedi oraz Sithów na przestrzeni ostatnich 5000 lat...
Obejrzał się
- O co chodzi?