Właściciel
- Nie mów tak do mnie, jestem tylko starszym sierżantem. - odparł z uśmiechem.
-SEnsus stricte ja komandorem, ale jako że ja salutuję doświadzczeniu w tych klockach...
Właściciel
- Walczę po stronie Rebelii od trzech zakichanych lat.
-A ja nawet nie zacząłem walczyć po waszej stronie. Za to dla Imperium walczyłem od ponad 14 lat... Najgorsza prawie połowa pomjego życia... Treningu nie liczę...
Właściciel
- Bądź, co bądź, to zawsze jakieś doświadczenie.
-Ta, ale jak Vader Ci patrzy zza ramienia, co obliczasz na...-tutaj zaczyna udawać, że jest duszony Ciemną stroną Mocy.
Właściciel
Większość żołnierzy parsknęła śmiechem.
- Widziałem taką scenę na propagandowych nagraniach. Jest hitem na Rubieżach.
-Szczerze spodziewałem się innej reakcji.-jego do tej pory nieruchome oblicze przekrzywił frymas śmiechu. Popatrzył się w ogień.
-Mama mi opowiadała, że patrząc w ogień człowiek może zobaczyć przyszłość... Swoją przyszłość...
Właściciel
- Mi matka mówiła, że jak chcę nawalić Imperatorowi to muszę się wyspać. - odarł żołnierz i kazał iść części żołnierzy na spoczynek, a reszcie wystawić warty. - Twój namiot jest tam. - rzekł i wskazał na jeden z identycznych namiotów.
-Tak jest- wstał, zasalutował szczerząc zęby, wziął torbę i poszedł do namiotu.
Właściciel
Namiot pusty, był tam jedynie materac i poduszka. Kołdry nikt nie dawał, bo noce na Sentralu ciepłe w ch*j.
-Eh, Karapast.. Lepsze niż nic...-położył torbę obok, zdjął kurtkę munduru i poszedł w kimę.
Westchnął i posłał towarzyszom znaczące spojrzenie Warto zaczynać tu rozróbę?
Właściciel
Omeg:
Oboje pokręcili głowami co pewnie znaczyło "jeszcze nie," z naciskiem na "jeszcze."
Korobov:
I zasnąłeś dość szybko.
Właściciel
Obudziłeś się o świcie, przez ćwierkanie jakiegoś lokalnego ptaka.
Wyjrzał, po założeniu munduru i czapki, co i jak.
Właściciel
Właściwie to nic, spokój, większość żołnierzy jeszcze śpi.
Postanowił więc potrenować.
Właściciel
//A ździebko dokładniej?//
//Pompki, przysiady, brzuszki, takie typowo wytrzymałościowo i siśowo.
Właściciel
//Trza tak było od razu.//
Ćwiczyłeś, akurat gdy skończyłeś, rozległ się dźwięk trąbki, który obudził pozostałych żołnierzy.
Poprawił mundur i wyszedł na zbiórkę.
Właściciel
Żołnierze ustawili się na środku obozu, w równym szeregu.
Też się ustawił na końcu szeregu i stanął na baczność.
Właściciel
- Odział, baczność! - krzyknął ktoś. - Kolejno odlicz. - dodał jeszcze.
Stanął ciągle na baczność i popatrzył dię, który jest.
Właściciel
- Trzydzieści dziewięć! - rzekł żołnierz obok Ciebie.
Właściciel
- Skoro tak, to czterdzieści pompek, już! - krzyknął oficer.
Bez słowa zaczął je wykonywać. W sumie, dal niego coś takiego to pryszcz.
Uśmiechnął się więc pokazowo
- Zdarza się. To co, gramy rewanż?
Właściciel
Omeg:
Wszyscy byli za, i rozpoczęliście drugą partię. W pierwszym ułożeniu brakuje Ci jednego punktu do pełnego sabaka.
Korobov:
Wykonałeś je, podobnie jak inni. Następnie oficer zarządził brzuszki i kółka wokół obozu, w tej samej liczbie.
Zaczął je robić bez żadneo słowa. Jak musiał latać dookoła bazy, kiedy był zwykłym szeregowym, z tygodniowym przydziałem amunicji, żywności i innych takich rzeczy, to dla niego nie jest żadne wyzwanie.
Właściciel
Minęło sporo czasu, aż skończyliście, ale się udało. Oficer podzielił Was na cztery grupy po dziesięć osób i wysyłał w nieznanym Ci kierunku.
Idzie więc tam, gdzie wskazał.
Właściciel
Zaprowadzono Was pod strumień z małym wodospadem, który, w tych polowych warunkach, musiał służyć za łaźnię, dla obozujących tu żołnierzy.
-Przynajmniej lepiej niż w imperialnym areszcie....
Właściciel
Gdy tak sobie rozmyślałeś, większość zażywała już kąpieli.
-Eh...-sam też zaczął zażywać.
Właściciel
Gdy wszyscy byliście już wymyci, zwołano Was na śniadanie.
Idzie więc. A raczej kieruje się za tłumem.
Właściciel
Śniadanie podano przy ogniskach, a składało się z mięsa, jaj, pieczywa, wody i soków.
Popatrzył się na to, powąchał...
Właściciel
Na pewno nie jest zatrute, a wygląda i pachnie smakowicie.
Pozostawał w grze, jednocześnie zwracając uwagę na zachowanie przeciwników. Był prawie pewien, że w jakiś sposób kantują, ale nie był w stanie nijak tego udowodnić.
Właściciel
Korobov:
Zjadłeś, było nawet smaczne.
Omeg:
Każdy pokazał swoje karty, nikt nie maił więcej niż Ty. Z wyjątkiem jednego Devaronina, który wyraźnie czekał, żebyś to Ty pokazał karty jako pierwszy.
-Lepsze niż imperialne...-wziął jeszcze trochę pieczywa i tyle.
Właściciel
Wziąłeś pieczywo, zgodnie z życzeniem.