Matka Boska Tęczochowska

Avatar CzarnyGoniec
Nie zgodzę się, że religia jest wymysłem człowieka.
Twierdzenie, że została stworzona do kontrolowania mas sugeruje że kapłani (a przynajmniej ci najwyżej w hierarchii) tak naprawdę nie wierzą oraz w ogóle zalatuje mi to teoriami spiskowymi i przypisywaniem intencji tam, gdzie intencji i świadomego aktu nie ma.

Człowiek stworzył ją nieświadomie, nie wymyślił jej. Tak samo jak nie można powiedzieć, że człowiek wymyślił emocje albo relacje społeczne.

Avatar maxmaxi123
youtu.be/MC9RyxSN_BE

W zasadzie ten filmik może jakby potwierdzić słowa gońca z tym nieświadomym stworzeniem. Sam kanał też mi się podoba~

Avatar CzarnyGoniec
(edit: komentarz do dziadka, nie do filmu maxa)


Oboziu xD
Ten dziadek to jest przykład tego, że można powiedzieć dowolną głupotę byleby brzmiała "mocno" i była zgodna z poglądami prawicowców i zostanie określone miarem "ZMIAŻDŻENIA" albo "MASAKRACJI".

Nie mogę się doczekać aż pojawi się filmik typu:
- Co pan sądzi o X?
- Chyba TWOJA STARA.
I do tego da się tytuł "ZMIAŻDŻONO INTELEKTUALNIE MŁODEGO LEWAKA".

Avatar Deuslovult
BartekM47 pisze:
Starzec dobrze powiedział, zgadzam się z nim. Ale najbardziej to bawią mnie komentarze gimboateistów pod filmem
"Religia jest wymysłem człowieka stworzonym, żeby kontrolować szare nieświadome masy"


X D

Ależ przyjacielu. Oni mają rację. Czym innym jest wiara niż opium dla ludu?

Avatar CzarnyGoniec
Deuslovult pisze:
Czym innym jest wiara niż opium dla ludu?
Ewolucyjnym mechanizmem, który oszczędza nasze zasoby poznawcze.

Avatar ZnawcaLiteraturyPolskiej
W sumie już napisałem, czemu wiara to opium dla ludu, pomimo, że to też ewolucyjny mechanizm.

Avatar jacek1s
CzarnyGoniec pisze:
Nie zgodzę się, że religia jest wymysłem człowieka.


Człowiek stworzył ją nieświadomie, nie wymyślił jej. Tak samo jak nie można powiedzieć, że człowiek wymyślił emocje albo relacje społeczne.


Nie zgadzasz się z tym, że jest wymysłem człowieka, ale z tym, że jest stworzona przez człowieka nieświadomie to już tak? Przecież to jest równoznaczne z wymyśleniem jej.
Oczywiście, że człowiek wymyślił bogów, a najprostszym na to dowodem jest to, że każdy bóg ma postać człowieka. Cytując klasyka "A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia. Zwłaszcza w wykonaniu ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji.".

Aktualnie zło tego świata, które dotyka Europę to są:
-Islamiści
-Chrześcijanie

A później długo, długo nic i gdzieś tam po drodze są Chińczycy, Amerykanie i Rosjanie

Wybieranie między tymi dwoma religiami to jak wybieranie między uprawianiem seksu z kozą, a z dzieckiem.

Wiara na całym świecie to wymysł ludzki, nie wydaje mi się by jakaś krowa lub małpa wymyśliły sobie boga na swój obraz lub obraz ludzki (co by totalnie sensu nie miało bo nikt tak nie lubi gloryfikować ludzi jak ludzie). Wszystkie zapiski o tym, że tylko ludzie mogą iść na chmurkę lub pod ziemię, a zwierzęta są i sobie znikają... Szkoda w ogóle ten temat wałkować po raz enty.

Człowiek wymyśli boga, nigdy odwrotnie. Arabskich, żydowskich i chińskich Tolkienów była masa, tak jak kiedyś był szał na pisanie książek przez youtuberów (jedne z większym sensem, jedne z mniejszym), tak jeszcze wcześniej był szał na pisanie książek fantasy o bóstwie w chmurach, bóstwie chroniącym ludzi przed demonami, bóstwie naturalnym albo bóstwie żyjącym sobie na górze Olimp.
Koniec kropka.

Avatar
Konto usunięte
CzarnyGoniec pisze:
Ewolucyjnym mechanizmem, który oszczędza nasze zasoby poznawcze.
Albo nie wiesz jak działa ewolucja albo coś ci się pomyliło

Avatar
Konto usunięte
BartekM47 pisze:
Starzec dobrze powiedział, zgadzam się z nim. Ale najbardziej to bawią mnie komentarze gimboateistów pod filmem
"Religia jest wymysłem człowieka stworzonym, żeby kontrolować szare nieświadome masy"


X D
Zgadzasz się, że szczęścia nie można osiągnąć inaczej niż bogiem lub wódką? (Już nie wspominając że samą wódką raczej nikt nie osiągnie szczęścia)

Avatar
Konto usunięte
To_masz___Problem pisze:
Albo nie wiesz jak działa ewolucja albo coś ci się pomyliło

Sam Dawkins napisał, że religia jest swego rodzaju memem ewolucyjnym, który miał na celu utrzymywanie grup w całości, co, w rzeczy samej, pomagało twoim genom przetrwać.

A to co napisał jacek to po prostu fanatyzm i nie chce mi się nawet na to odpisywać. A polecenie cyjanku jest niemiłe, więc nie polecam.

Avatar jacek1s
To_masz___Problem pisze:
Zgadzasz się, że szczęścia nie można osiągnąć inaczej niż bogiem lub wódką? (Już nie wspominając że samą wódką raczej nikt nie osiągnie szczęścia)


Samym bogiem też, dziadkowi na stare lata się we łbie pomieszało. Widać oddziaływanie boga i wódki nie miały na niego pozytywnego wpływu.

Avatar
Konto usunięte
WladcaAwarow pisze:
Sam Dawkins napisał, że religia jest swego rodzaju memem ewolucyjnym, który miał na celu utrzymywanie grup w całości, co, w rzeczy samej, pomagało twoim genom przetrwać.
Ale religii nie ma w DNA

Avatar
Konto usunięte
Nie jestem pewny, ale istnieją jakieś mechanizmy w mózgu, które powodują ogólnie efekt religijności i są typowe dla naszego gatunku. Ale nie wiem, czy to prawda.

Bynajmniej nie wszystko co ma związek z ewolucją musi być w DNA.

Avatar Litops
Moderator
To_masz___Problem pisze:
Ale religii nie ma w DNA

"swego rodzaju MEMEM ewolucyjnym"

Avatar
Konto usunięte
Mem jest zjawiskiem kulturowym

Ale mem ewolucyjny to jak rozumiem albo po prostu gen, albo to samo co mem zwykły

Więc nie za bardzo rozumiem sens tego

Avatar
Konto usunięte
W sensie że memy to też ewolucja? Niby tak ale nie do końca

Avatar Litops
Moderator
Memy ewoluują, mutują itp. Są takim niematerialnym nośnikiem informacji.

Avatar ZnawcaLiteraturyPolskiej
Ewolucja kulturowa.

W sensie sam mem jest jak jeden genom, ale memy potrafią się zmieniać, też w dużym stopniu opierając się na selekcji naturalnej, chociaż nie aż tak bardzo jak w przypadku zwykłej ewolucji.

Avatar
Konto usunięte
Memy mogą być jedną ze strategii przetrwania

Avatar ZnawcaLiteraturyPolskiej
Jak dla mnie to memy pomagające w przetrwaniu mają większe szanse rozniesienia się dalej.

Kuktury promujące zabijanie swoich, czy samobójstwo nie mają raczej zbyt dużej szansy na przetrwanie, chociaż z tym też różnie patrzeć na Japonie w której ten cały kult śmierci to w sumie efekt uboczny ich intensywnego trybu życia.

Avatar
Konto usunięte
No dobra, fajnie, ale ewolucja memowa to nadal wymysł człowieka, bo tu już decyduje wielu ludzi na przestrzeni dziejów, a nie to co obiektywnie przeżywa

Avatar ZnawcaLiteraturyPolskiej
Wydaję mi się, że nawet, gdy kultura zmnienia się z pomocą człowieka, to dalej ewoluuje. W sensie kultura i ludzie ewoluują oddzielnie i to nie działa tak, że ludzie kultywujący daną kulturę muszą umrzeć, by przestała istnieć. Kultura może umrzeć w momencie w którym ludzie ją kultywujący stwierdzą, że oferta innej kultury jest lepsza. Nadal występuje prawo silniejszego, ale dla uproszczenia można powiedzieć, że cały zabieg odbywa się metafizycznie za pośrednictwem ludzkich umysłów

Avatar Litops
Moderator
To_masz___Problem pisze:
No dobra, fajnie, ale ewolucja memowa to nadal wymysł człowieka, bo tu już decyduje wielu ludzi na przestrzeni dziejów, a nie to co obiektywnie przeżywa

Nie tylko u ludzi :V

Avatar
Konto usunięte
No ale mimo wszystko jest to wymysł ludzi

Avatar Mijak
Właściciel
Dla mnie to dość oczywiste, że ewolucja wykracza poza genetykę. I że jest tak nie tylko u ludzi.

Avatar
Konto usunięte
To_masz___Problem pisze:
No ale mimo wszystko jest to wymysł ludzi

I co to zmienia?

Avatar Litops
Moderator
To_masz___Problem pisze:
No ale mimo wszystko jest to wymysł ludzi

Uzasadnij.

Avatar CzarnyGoniec
Mówiąc, że religia jest efektem ewolucji miałem na myśli geny i ewolucje biologiczną.

Memy i ewolucja kulturowa również mają ważny wkład w wygląd religii, ale myślę, że wiara w boga sama w sobie może mieć korelaty genetyczne.
Gdzie przez genetyczne rozumiem "wrodzone".

Jak będę miał chwilę to wyjaśnię szerzej o co mi chodziło.


I - Jacek1s - mówiąc, że religia nie została świadomie wymyślona miałem właśnie na myśli to, że porównywanie tworzenia biblii do władcy pierścieni jest nieadekwatne.
Tolkien tworzył fikcję świadomie, a Żydzi opisywali świat taki w jaki wierzyli, że jest.

Avatar Litops
Moderator
A może tak, jak piszący chcieli, by widziano świat?

Avatar jacek1s
CzarnyGoniec pisze:

I - Jacek1s - mówiąc, że religia nie została świadomie wymyślona miałem właśnie na myśli to, że porównywanie tworzenia biblii do władcy pierścieni jest nieadekwatne.
Tolkien tworzył fikcję świadomie, a Żydzi opisywali świat taki w jaki wierzyli, że jest.


A skąd takie przekonanie? Żydzi opisywali swoje wyobrażenia i Tolkien opisywał swoje wyobrażenia, to jak Żydzi chcieli by wyglądał świat w ich książce nie znaczy, że w niego wierzyli. Nikt dokładnie nie wie i się nie dowie jaki był zamysł stworzenia tej książki. Być może zwykła nuda, być może ciekawość świata, a być może coś innego. Może zamysł autora lub autorów biblii był taki sam jak zamysł Tolkiena przy pisaniu swoich książek. Nikt nie mówi, że oni wierzyli w to co pisali i nikt tego nie udowodni. Dokładnie tak samo jak nikt nie udowodni, że Jezus, Maryja czy chociażby Bóg to postacie realne. Bliżej im do Gandalfa, Nazgula i Hobbita niż Mieszka I, Fryderyka Chopina czy Adama Mickiewicza.

Avatar
Konto usunięte
Litops pisze:
Uzasadnij.
To_masz___Problem pisze:
No dobra, fajnie, ale ewolucja memowa to nadal wymysł człowieka, bo tu już decyduje wielu ludzi na przestrzeni dziejów, a nie to co obiektywnie przeżywa

Avatar Wormy
Jak na to spojrzeć to nawet jeśli dyskutujemy o tym, czy religia została stworzona żeby kontrolować ludzi, to napewno zapewnia możliwości do tego; kapłan towarzyszy nam przez całe życie - idea przyrodzonego grzechu zmusza do chrztu, dalej przez bierzmowanie czy ślub i pogrzeb, przez całe życie strach przed butem zmusza Cię do wyznania swoich mrówczych grzechów. Wydaje się, jakby całe to misterium zostało stworzone właśnie do tego.

Avatar CzarnyGoniec
Litops pisze:
A może tak, jak piszący chcieli, by widziano świat?
Może.
Ale myślę, że jest to mało prawdopodobne.

Czemu mieliby to robić skoro sami by tak nie uważali?

Avatar CzarnyGoniec
jacek1s pisze:
Nikt nie mówi, że oni wierzyli w to co pisali i nikt tego nie udowodni.
Skoro nie wiadomo to czemu z taką pewnością zakładasz, że wiesz jaka była intencja? Że było to do manipulacji, a nie była to realna wiara?

A argumentem za tym, że w to wierzyli byłoby to, że co do zasady ludy bardziej pierwotne są przesądne i wierzą w zabobony. I odprawiają te swoje dziwne rytuały i tak dalej.
Czemu mielibyśmy zakładać, że robią to z wyrachowania?
To nie są ludzie po uniwersytetach, którzy znają teorie ewolucji i wiedzą o lotach w kosmos. To ludzie, którzy nie potrafią nawet racjonalnie wyjaśnić skąd bierze się deszcz. Myślę, że nic dziwnego, że tłumacyzli sobie to zjawisko bogami.

+ wiem, że na przykład taka Illiada i Odyseja Homera były traktowane nie jako legendy, a jako prawdziwe historie.

Avatar ZnawcaLiteraturyPolskiej
Jak dla mnie religia powstała tak samo jak wczesne filozofię.

Tak właściwie to przed Sokratesem religia i filozofia to było praktycznie to samo.

Ludzie używali procesów logicznych, jednocześnie dysponując bardzo małą wiedzą i w ten oto sposób powstają teorię, że cały świat jest zrobiony z wody, a chmurkach żyje miłosierny ludobójca.

Avatar jacek1s
CzarnyGoniec pisze:
Skoro nie wiadomo to czemu z taką pewnością zakładasz, że wiesz jaka była intencja? Że było to do manipulacji, a nie była to realna wiara?

A argumentem za tym, że w to wierzyli byłoby to, że co do zasady ludy bardziej pierwotne są przesądne i wierzą w zabobony. I odprawiają te swoje dziwne rytuały i tak dalej.
Czemu mielibyśmy zakładać, że robią to z wyrachowania?


Nie wiem jaka była intencja, nie piszę nic o tym, że służyło to do manipulacji, być może były to po prostu początki nauki, które poszły w złym kierunku, Nikt nie wie po co to powstało, a ja nie jestem wyjątkiem. Rzucam tylko hipotezy, które być może są prawdopodobne. Możliwe, że osoby piszące biblię też rzucały hipotezami ubierając je w ładne historyjki o mannie z nieba. Jedyne co mogłoby skłonić do myślenia, że była to książka do manipulacji to fakt, że zawierała spis instrukcji i zasad, których powinno się przestrzegać w sytuacjach gdy np. ktoś odstąpi od tej wiary, uprawia seks z inną kobietą lub zwierzęciem, kłamie etc.

Ludzie są przesądni, nie tylko pierwotni. Dzisiaj też ludzie wierzą w duchy, bogów, a nawet w losowe obrazki z internetu, które informują ich, że np. co noc zjadają ileś tam pająków xd

Problemem nie jest tylko niski iloraz inteligencji, a łatwowierność, większość ludzi to są tzw. lemingi.
Nie ma znaczenia wiek, rasa czy płeć, a to, że od dziecka byli ogłupiani rzeczami nadprzyrodzonymi i intelektualnie lewitują gdzieś między rzeczywistością, a bóstwem w chmurach, więc przyjmują podświadomie, że skoro bóstwo w chmurach istnieje to duchy również itd.

Wracając do intencji beduina czy innego żyda, który sobie napisał książkę to ciężko jest określić intencje człowieka żyjącego 2000 lat temu z perspektywy europejczyka żyjącego w świecie technologii i będącego racjonalnie myślącym człowiekiem. Nawet podejrzewam, że ludziom żyjącym na terenach gdzie była pisana książka nie jest to do przewidzenia.

Avatar
Konto usunięte
Niby taki wolnomyśliciel, ale jednak wszystko myśli jak Carrioner

Avatar
Konto usunięte
>Carrioner
>myślenie
Wybierz jedno. Już kiedyś pisałem, że Jacek to typowy gimbogównoateistą pokroju tego dzikusa z brodą.

Avatar CzarnyGoniec
jacek1s pisze:
Nie wiem jaka była intencja, nie piszę nic o tym, że służyło to do manipulacji
Mój pierwszy komentarz i cały ten wątek podjąłem jako odpowiedź na to:
"Religia jest wymysłem człowieka stworzonym, żeby kontrolować szare nieświadome masy"
Acz faktycznie nie był to twój komentarz.

A więc skoro zgadzamy, się, że to nie jest tak, że na pewno religia powstała po to, żeby manipulować masami (bo mogła też powstać w inny, mniej cyniczny sposób) - to chyba wszystko w porządku.
Bo co do reszty Twojego komentarza to też zasadniczo się zgadzam z większością.

Po prostu wydaje mi się, że tłumaczenie rzeczy niewyjaśnialnych Bogiem (albo istotą tego typu) jest dla człowieka równie normalne i naturalne, co dla 4-latka tłumaczenie typu "jeziora zostały wykopane po to, żebym mógł się w nich kąpać".
I nie świadczy to o tym, że to dziecko przejawia jakiś filozoficzny egocentryzm i próbuje wmówić innym, że ono jest dużo ważniejsze, niż w rzeczywistości jest. To dziecko jest po prostu naiwne i nie opanowało jeszcze do końca operowania na mechanizmie atrybucji.
Podobnie wydaje mi się, że początki religii raczej krążyły wokół tej naiwnej próby zrozumienia świata (i trochę przez nadmierną antropomorfizację świata), niż wokół prób rozważania na temat tego "jak wymyślić system taki, żeby zniewolić innych ludzi?"

Ponadto - ewolucja wyposażyła człowieka w dużo mechanizmów zrozumienia świata. Niestety jednym ze skutków ubocznych.
Tak długo jak nasze umiejętności do symulowania w naszych umysłach rzeczywistości były wykorzystywane praktycznie - tak długo wszystko było ok.
Ale jeśli człowiek wykorzystywał swoje zasoby poznawcze do rozwiązywania problemów, które nie miały zastosowania praktycznego - to z punktu widzenia doboru naturalnego tracił. Ergo - jego geny nie utrzymywały się w populacji tak dobrze, jak geny osoby, która zajmowała się tylko praktycznymi rozmyślaniami (np. jak upolować mamuta).
Bardzo zaawansowany aparat poznawczy ludzi generuje u nas dużo więcej aspektów rzeczywistości o których wiemy, że ich nie znamy. Nie jest zaś niczym nowym to, że nieznane wywołuje lęk.
Tylko że nieznane wywołuje lęk właśnie dlatego, że jest to ewolucyjnie praktyczne. Bo nieznane zwykle jest niebezpieczne.
Być może w pewnym momencie rozwoju człowieka wyłoniła się taka klasa obiektów, którą byliśmy zdolni poznać w przeciwieństwie do większości innych zwierząt (np. zjawisko śmierci, zjawisko intencji rzutowane na np. pogodę). Takie obiekty wywoływały lęk jako nieznane, ale to był lęk absolutnie niepraktyczny z punktu widzenia ewolucji (można bać się grzmotów, ale czemu bać się tego "skąd wzięły się nagle chmury?"
A więc ewolucja wytworzyła bufor, który niwelował "lęk przed nieznanymi rzeczami, które nie były praktyczne (w sensie wobec których lęk nie był praktyczny).
I to jest jedna z hipotez na temat tego jak za pomocą ewolucji biologicznej mogła wytworzyć się u człowieka duchowość.

Avatar jacek1s
CzarnyGoniec pisze:
Mój pierwszy komentarz i cały ten wątek podjąłem jako odpowiedź na to:
"Religia jest wymysłem człowieka stworzonym, żeby kontrolować szare nieświadome masy"
Acz faktycznie nie był to twój komentarz.

A więc skoro zgadzamy, się, że to nie jest tak, że na pewno religia powstała po to, żeby manipulować masami (bo mogła też powstać w inny, mniej cyniczny sposób) - to chyba wszystko w porządku.
Bo co do reszty Twojego komentarza to też zasadniczo się zgadzam z większością.

Po prostu wydaje mi się, że tłumaczenie rzeczy niewyjaśnialnych Bogiem (albo istotą tego typu) jest dla człowieka równie normalne i naturalne, co dla 4-latka tłumaczenie typu "jeziora zostały wykopane po to, żebym mógł się w nich kąpać".
I nie świadczy to o tym, że to dziecko przejawia jakiś filozoficzny egocentryzm i próbuje wmówić innym, że ono jest dużo ważniejsze, niż w rzeczywistości jest. To dziecko jest po prostu naiwne i nie opanowało jeszcze do końca operowania na mechanizmie atrybucji.
Podobnie wydaje mi się, że początki religii raczej krążyły wokół tej naiwnej próby zrozumienia świata (i trochę przez nadmierną antropomorfizację świata), niż wokół prób rozważania na temat tego "jak wymyślić system taki, żeby zniewolić innych ludzi?"

Ponadto - ewolucja wyposażyła człowieka w dużo mechanizmów zrozumienia świata. Niestety jednym ze skutków ubocznych.
Tak długo jak nasze umiejętności do symulowania w naszych umysłach rzeczywistości były wykorzystywane praktycznie - tak długo wszystko było ok.
Ale jeśli człowiek wykorzystywał swoje zasoby poznawcze do rozwiązywania problemów, które nie miały zastosowania praktycznego - to z punktu widzenia doboru naturalnego tracił. Ergo - jego geny nie utrzymywały się w populacji tak dobrze, jak geny osoby, która zajmowała się tylko praktycznymi rozmyślaniami (np. jak upolować mamuta).
Bardzo zaawansowany aparat poznawczy ludzi generuje u nas dużo więcej aspektów rzeczywistości o których wiemy, że ich nie znamy. Nie jest zaś niczym nowym to, że nieznane wywołuje lęk.
Tylko że nieznane wywołuje lęk właśnie dlatego, że jest to ewolucyjnie praktyczne. Bo nieznane zwykle jest niebezpieczne.
Być może w pewnym momencie rozwoju człowieka wyłoniła się taka klasa obiektów, którą byliśmy zdolni poznać w przeciwieństwie do większości innych zwierząt (np. zjawisko śmierci, zjawisko intencji rzutowane na np. pogodę). Takie obiekty wywoływały lęk jako nieznane, ale to był lęk absolutnie niepraktyczny z punktu widzenia ewolucji (można bać się grzmotów, ale czemu bać się tego "skąd wzięły się nagle chmury?"
A więc ewolucja wytworzyła bufor, który niwelował "lęk przed nieznanymi rzeczami, które nie były praktyczne (w sensie wobec których lęk nie był praktyczny).
I to jest jedna z hipotez na temat tego jak za pomocą ewolucji biologicznej mogła wytworzyć się u człowieka duchowość.


Nie do końca rozumiem o czym piszesz bo mocno poleciałeś z wyobraźnią, ale duchowość powstała przez wiarę, a nie odwrotnie. Dusza nie istnieje, człowiek jej nie ma tak samo jak pies, krowa czy kurczak.
Duchowość to wymysł ludzki, a nie biologiczny. Dlatego nie powinno się tak mieszać ewolucją z wyobraźnią.
W wyobraźni chrześcijan (czy innych wiarach) istnieje coś takiego jak dusza, ale nie u ludzi myślących racjonalnie. Racjonalnie myślący człowiek używa określenia osobowości.
I to czym wierzący nazywa duchowość, tym normalnie myślący człowiek określa osobowość.

Avatar CzarnyGoniec
jacek1s pisze:
Nie do końca rozumiem o czym piszesz bo mocno poleciałeś z wyobraźnią
Skąd takie przekonanie? Że gdzie poleciałem z wyobraźnią?
jacek1s pisze:
ale duchowość powstała przez wiarę, a nie odwrotnie. Dusza nie istnieje, człowiek jej nie ma tak samo jak pies, krowa czy kurczak.
Nie potrzebna jest dusza żeby mówić o duchowości.
Duchowość to element ludzkiej psychiki.
jacek1s pisze:
Duchowość to wymysł ludzki, a nie biologiczny. Dlatego nie powinno się tak mieszać ewolucją z wyobraźnią.
Ale to ewolucja stworzyła mechanizm, którego używamy do wyobraźni.
I to dzięki ewolucji nasz narząd, którego używamy do wyobraźni działa akurat tak, a nie inaczej.
I w niemal każdym aspekcie działania mózgu widać echa ewolucji.
Stres? - Po to, żeby mobilizować organizm do ucieczki/ walki.
Emocje? - Po to, żeby efektywniej uczyć się unikania i łączyć bodziec z reakcją.
Miłość? - Metoda na łączenie się w pary do reprodukcji.
Agresja łatwo wywoływana wobec obcych, a trudno wobec znajomych? - Obcy ma mniejszą szanse na posiadanie twoich genów, więc nie musisz tak o niego dbać.


Więc czemu akurat w kwestii "wiary" i "duchowości" ma to być od ewolucji oderwane?
Wiara? - Metoda na bardziej optymalne przetwarzanie informacji. Po co marnować energie na zastanawianie się skąd wziął się deszcz albo co będzie po śmierci? To nieprzystosowawcze z punktu widzenia myśliwego na sawannie.
Jedyna różnica jest taka, że te przykłady powyżej są dowiedzione, że mają podstawy ewolucyjne, a w wypadku wiary jest to jak na razie hipoteza.
jacek1s pisze:
I to czym wierzący nazywa duchowość, tym normalnie myślący człowiek określa osobowość.
Ja bym powiedział, że duchowość jest aspektem osobowości, a nie osobowością.
Nie jest kwestią duchową na przykład to, czy jesteś ekstra, czy introwertykiem.

Avatar jacek1s
CzarnyGoniec pisze:
Skąd takie przekonanie? Że gdzie poleciałem z wyobraźnią?
Nie potrzebna jest dusza żeby mówić o duchowości.
Duchowość to element ludzkiej psychiki.
Ale to ewolucja stworzyła mechanizm, którego używamy do wyobraźni.
I to dzięki ewolucji nasz narząd, którego używamy do wyobraźni działa akurat tak, a nie inaczej.
I w niemal każdym aspekcie działania mózgu widać echa ewolucji.
Stres? - Po to, żeby mobilizować organizm do ucieczki/ walki.
Emocje? - Po to, żeby efektywniej uczyć się unikania i łączyć bodziec z reakcją.
Miłość? - Metoda na łączenie się w pary do reprodukcji.
Agresja łatwo wywoływana wobec obcych, a trudno wobec znajomych? - Obcy ma mniejszą szanse na posiadanie twoich genów, więc nie musisz tak o niego dbać.


To jest akurat temat rzeka, ciężko się o nim dyskutuje piśmiennie bo emocje to kwestie chemiczne, których jest mnogo, a włączanie w to ewolucji to jeszcze szerszy temat.
Dlatego pozwolę sobie to pominąć bo nie chce mi się tego tematu rozwijać i nie uważam by był on tutaj jakoś mocno niezbędny, bardziej bym się skupił na duchowości.
Duchowość to element ludzkiej naiwności - czy powstaje w ośrodku psychicznym, nie wiem. Prawdopodobnie tak, ale w innym znaczeniu niż "byciem elementem ludzkiej psychiki". Wydaje mi się, że jest to bardziej element postrzegania zakrzywionej rzeczywistości - tutaj wracamy do tematu duchów, demonów, bogów etc. które już mamy za sobą, więc idę dalej.
Wyobraźnia działa tak, a nie inaczej bo człowiek tak ją "wytrenował", nie mamy alternatywy. Ludzki mózg jest w kwestii wyobraźni bardzo leniwy bo np. jeśli ktoś sobie wyobraża mikołaja to na pewno wyobraża sobie otyłego, ubranego w czerwony strój, starszego faceta z białym zarostem. Rzadko zdarza się, że ktoś ma inne wyobrażenie w kwestii w której każdemu nakłada się przylepka idealnego wytworu wyobraźni, który ktoś kiedyś wymyślił.
Ewolucja to nie jest niematerialny byt, który sprawia, że coś się zmienia. Ewolucja to sposób przystosowania się do otoczenia, a wszystko to co w głowie to kwestia wytrenowania umysłu.
Człowiek boi się np. ognia bo nauczył się go bać, to jest kwestia ewolucji bo to sposób przystosowania się.
Natomiast nie jest kwestią przystosowania wiara w faceta z nieba lub wilkołaka w lesie.
To kwestia wytrenowania wyobraźni, ktoś kiedyś wymyślił sobie wilkołaka i wtedy wszyscy bali się czegoś co nigdy nie istniało.
Miałem pominąć ten temat emocji, ale w sumie powyżej ładnie mi posłużył jako przykład.

CzarnyGoniec pisze:
Więc czemu akurat w kwestii "wiary" i "duchowości" ma to być od ewolucji oderwane?
Wiara? - Metoda na bardziej optymalne przetwarzanie informacji. Po co marnować energie na zastanawianie się skąd wziął się deszcz albo co będzie po śmierci? To nieprzystosowawcze z punktu widzenia myśliwego na sawannie.
Jedyna różnica jest taka, że te przykłady powyżej są dowiedzione, że mają podstawy ewolucyjne, a w wypadku wiary jest to jak na razie hipoteza.
Ja bym powiedział, że duchowość jest aspektem osobowości, a nie osobowością.
Nie jest kwestią duchową na przykład to, czy jesteś ekstra, czy introwertykiem.


Do jednej części z tego cytatu już się odniosłem na końcu poprzedniego, więc sobie oszczędzę powtórzenia, ale odnośnie osobowości to oczywiście, że duchowość jest częścią osobowości, przecież nie każdy jest wierzący i taka już jego cecha osobowości, dokładnie tak samo jest odwrotnie.
A to czy ktoś jest ekstrawertykiem czy introwertykiem to też jest kwestia wiary bo są wiary, które wymagają oczyszczenia i spokoju ducha, a są wiary, które nakazują odcinania głowę niewiernym i różne takie atrakcje.
Więc wiara bezpośrednio wpływa na to jakim psychicznie człowiekiem się stajesz.
Raczej człowiek odcinający głowę co niedziela nie będzie miał problemu porozmawiać z człowiekiem, a dziecko lotosu raczej odmówi gdy ktoś nakaże mu mordować sąsiednią wioskę.

Avatar CzarnyGoniec
jacek1s pisze:
Natomiast nie jest kwestią przystosowania wiara w faceta z nieba lub wilkołaka w lesie.
To kwestia wytrenowania wyobraźni, ktoś kiedyś wymyślił sobie wilkołaka i wtedy wszyscy bali się czegoś co nigdy nie istniało.
Ale kwestią przystosowania może być łatwość w odwoływaniu się do osobowych bytów nadprzyrodzonych, które może być ekstrapolacją zakorzenionej w ludzkim umyśle tendencji do wyszukiwania intencji.
A tendencja do wyszukiwania intencji ewidentnie jest ewolucyjna.

I tak jak na przykład ewolucyjnie dużo łatwiej się jest nam nauczyć strachu przed wężem, niż przed gniazdkiem od kontaktu (mimo, że współcześnie to gniazdka są większym zagrożeniem), tak możliwe jest, że na podobnej zasadzie łatwiej nam jest przyjąć, że cały świat wokół jest intencjonalnie uporządkowany, niż że opiera się na anonimowych, bezobsobowowych regułach.
jacek1s pisze:
A to czy ktoś jest ekstrawertykiem czy introwertykiem to też jest kwestia wiary bo są wiary, które wymagają oczyszczenia i spokoju ducha, a są wiary, które nakazują odcinania głowę niewiernym i różne takie atrakcje.
Słucham? W sensie sugerujesz, że przekonania religijne mają jakikolwiek wpływ na to, czy jest się ekstra, czy introwertykiem? Czy dobrze zrozumiałem?

Niby w jaki sposób? Dlaczego?
Czy to jest sugestia, że na przykład zmieniając religie zmienia się osobowość?
To nie mogłoby tak działać, bo osobowość jest zasadniczo stała przez całe życie, podczas gdy poglądy mogą się nawet radykalnie zmieniać.
Ja sam na przykład jestem esstrawertykiem, a na płasczyźnie światopoglądowej byłem już nacjonalistą, kosmopolitą, korwinistą, socjalistą, katolikiem i ateistą. I cały czas byłem ekstrawertykiem.

Avatar jacek1s
CzarnyGoniec pisze:

Niby w jaki sposób? Dlaczego?
Czy to jest sugestia, że na przykład zmieniając religie zmienia się osobowość?
To nie mogłoby tak działać, bo osobowość jest zasadniczo stała przez całe życie, podczas gdy poglądy mogą się nawet radykalnie zmieniać.
Ja sam na przykład jestem esstrawertykiem, a na płasczyźnie światopoglądowej byłem już nacjonalistą, kosmopolitą, korwinistą, socjalistą, katolikiem i ateistą. I cały czas byłem ekstrawertykiem.


Ależ skąd, osobowość jest zmienna. Nie można mieć stałej osobowości bo to jaką masz osobowość stanowią poglądy, a te są zmienne.

Avatar CzarnyGoniec
Chyba mówimy o dwóch różnych osobowościach.

Ja mówię o osobowości w rozumieniu teorii osobowości - tak, jak rozumieli ją na przykład Jung, Fromm, Allport, Eynseck czy twórcy Wielkiej Piątki*.
I zgodnie z ich rozumieniami osobowością nie będą na przykład:
- poglądy
- emocje
- stres
- gotowe wzorce zachowań (np. umiejętność zakładania ubrań)
Ale będzie to na przykład:
- tendencja do spędzania czasu samotnie bądź w grupie
- ogólna lękliwość bądź brak ogólnej lękliwości
- ogólna otwartość na doświadczenia lub jej brak
- ważne doświadczenia z naszego wczesnego dzieciństwa
- wdrukowane w procesie socjalizacji normy moralne

Ważnym elementem osobowości (w ujęciu takim, w jakim bada się osobowość) jest to, że wpływa ona na nasze zachowanie niezależnie od sytuacji.
Czyli na przykład "lenistwo" nie może być cechą osobowości, bo nie da się być "po prostu leniwym". To, czy jesteśmy leniwi zależy od naszej motywacji do zrobienia konkretnej czynności.

Ty jak mi się wydaje mówiąc "osobowość" masz na myśli coś znacznie szerszego, a mianowicie "ogół naszego życia psychicznego. Wszystko co dzieje się w naszej głowie".
Dobrze mam wrażenie?


*właściwie to każdy z tych badaczy rozumiał osobowość nieco inaczej i osobowość Junga to coś innego, niż osobowość Eynsencka. Ale nie widzę powodu, żeby zagłębiać się w aż takie niuanse psychologiczne.
Zasadniczo zajmowali się +- tym samym.

Avatar jacek1s
CzarnyGoniec pisze:
Chyba mówimy o dwóch różnych osobowościach.

Ja mówię o osobowości w rozumieniu teorii osobowości - tak, jak rozumieli ją na przykład Jung, Fromm, Allport, Eynseck czy twórcy Wielkiej Piątki*.
I zgodnie z ich rozumieniami osobowością nie będą na przykład:
- poglądy
- emocje
- stres
- gotowe wzorce zachowań (np. umiejętność zakładania ubrań)
Ale będzie to na przykład:
- tendencja do spędzania czasu samotnie bądź w grupie
- ogólna lękliwość bądź brak ogólnej lękliwości
- ogólna otwartość na doświadczenia lub jej brak
- ważne doświadczenia z naszego wczesnego dzieciństwa
- wdrukowane w procesie socjalizacji normy moralne

Ważnym elementem osobowości (w ujęciu takim, w jakim bada się osobowość) jest to, że wpływa ona na nasze zachowanie niezależnie od sytuacji.
Czyli na przykład "lenistwo" nie może być cechą osobowości, bo nie da się być "po prostu leniwym". To, czy jesteśmy leniwi zależy od naszej motywacji do zrobienia konkretnej czynności.

Ty jak mi się wydaje mówiąc "osobowość" masz na myśli coś znacznie szerszego, a mianowicie "ogół naszego życia psychicznego. Wszystko co dzieje się w naszej głowie".
Dobrze mam wrażenie?


*właściwie to każdy z tych badaczy rozumiał osobowość nieco inaczej i osobowość Junga to coś innego, niż osobowość Eynsencka. Ale nie widzę powodu, żeby zagłębiać się w aż takie niuanse psychologiczne.
Zasadniczo zajmowali się +- tym samym.


Dobre masz wrażenie. Ja mówię o ogóle jakim jest osobowość, a ogół ten jest zmienny.

Avatar CzarnyGoniec
Myślę, że problemem z tym, co Ty nazywasz osobowością jest to, że jest to pojęcie tak ogóle, że w sumie nie wiem, czy można na jego temat cokolwiek powiedzieć poza tym, że "jest".

Niemniej - faktycznie ogół funkcji psychicznych jakie doznajemy jest zmienny.

Jednak jeśli rozumieć osobowość w takim znaczeniu w jakim ja się do niej odnosiłem.
To na przykład Carl Jung wskazuje na istnienie czegoś takiego, co nazywa "nieświadomością zbiorową".
Człowiek nie rodzi się jako czysta karta - współcześnie jest to raczej oczywiste.
Rodzimy się posiadając wewnętrzne rozumienie pojęć takich jak "czas", "przyczyna", "potęga", "matka".
I w ciągu naszego życia wypełniamy te formy spotkanymi przez nas treściami z rzeczywistości.

I myślę, że zasadne jest sugerować, że być może aspekty odpowiedzialne za wiarę (czyli pojęcia typu "bóg/ bogowie") również znajdują się w zestawie naszego domyślnego aparatu poznawczego.

Avatar jacek1s
Do czego zmierzasz? Nie do końca zrozumiałem co masz na myśli.
Jeśli dobrze rozumiem to chodzi Ci o to, że w naturze człowieka jest wiara?
Jeśli tak to się z tym nie mogę zgodzić bo człowiek z natury jest laikiem.

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku

Dodaj nowy temat Dołącz do grupy +
Avatar Mijak
Właściciel: Mijak
Grupa posiada 52097 postów, 1183 tematów i 312 członków

Opcje grupy Wielki Zderz...

Sortowanie grup

Grupy

Popularne

Wyszukiwarka tematów w grupie Wielki Zderzacz Poglądów