jacek1s pisze:
Nie wiem jaka była intencja, nie piszę nic o tym, że służyło to do manipulacji
Mój pierwszy komentarz i cały ten wątek podjąłem jako odpowiedź na to:
"Religia jest wymysłem człowieka stworzonym, żeby kontrolować szare nieświadome masy"
Acz faktycznie nie był to twój komentarz.
A więc skoro zgadzamy, się, że to nie jest tak, że na pewno religia powstała po to, żeby manipulować masami (bo mogła też powstać w inny, mniej cyniczny sposób) - to chyba wszystko w porządku.
Bo co do reszty Twojego komentarza to też zasadniczo się zgadzam z większością.
Po prostu wydaje mi się, że tłumaczenie rzeczy niewyjaśnialnych Bogiem (albo istotą tego typu) jest dla człowieka równie normalne i naturalne, co dla 4-latka tłumaczenie typu "jeziora zostały wykopane po to, żebym mógł się w nich kąpać".
I nie świadczy to o tym, że to dziecko przejawia jakiś filozoficzny egocentryzm i próbuje wmówić innym, że ono jest dużo ważniejsze, niż w rzeczywistości jest. To dziecko jest po prostu naiwne i nie opanowało jeszcze do końca operowania na mechanizmie atrybucji.
Podobnie wydaje mi się, że początki religii raczej krążyły wokół tej naiwnej próby zrozumienia świata (i trochę przez nadmierną antropomorfizację świata), niż wokół prób rozważania na temat tego "jak wymyślić system taki, żeby zniewolić innych ludzi?"
Ponadto - ewolucja wyposażyła człowieka w dużo mechanizmów zrozumienia świata. Niestety jednym ze skutków ubocznych.
Tak długo jak nasze umiejętności do symulowania w naszych umysłach rzeczywistości były wykorzystywane praktycznie - tak długo wszystko było ok.
Ale jeśli człowiek wykorzystywał swoje zasoby poznawcze do rozwiązywania problemów, które nie miały zastosowania praktycznego - to z punktu widzenia doboru naturalnego tracił. Ergo - jego geny nie utrzymywały się w populacji tak dobrze, jak geny osoby, która zajmowała się tylko praktycznymi rozmyślaniami (np. jak upolować mamuta).
Bardzo zaawansowany aparat poznawczy ludzi generuje u nas dużo więcej aspektów rzeczywistości o których wiemy, że ich nie znamy. Nie jest zaś niczym nowym to, że nieznane wywołuje lęk.
Tylko że nieznane wywołuje lęk właśnie dlatego, że jest to ewolucyjnie praktyczne. Bo nieznane zwykle jest niebezpieczne.
Być może w pewnym momencie rozwoju człowieka wyłoniła się taka klasa obiektów, którą byliśmy zdolni poznać w przeciwieństwie do większości innych zwierząt (np. zjawisko śmierci, zjawisko intencji rzutowane na np. pogodę). Takie obiekty wywoływały lęk jako nieznane, ale to był lęk absolutnie niepraktyczny z punktu widzenia ewolucji (można bać się grzmotów, ale czemu bać się tego "skąd wzięły się nagle chmury?"
A więc ewolucja wytworzyła bufor, który niwelował "lęk przed nieznanymi rzeczami, które nie były praktyczne (w sensie wobec których lęk nie był praktyczny).
I to jest jedna z
hipotez na temat tego jak za pomocą ewolucji biologicznej mogła wytworzyć się u człowieka duchowość.