CzarnyGoniec pisze:
Nigdy nie byłem, ale biorąc pod uwagę to, że już od 1 roku co drugi prowadzący mówi nam, żeby nie robić tych rzeczy, które właśnie wymieniłeś.
To podejrzewam, że to tak nie wygląda.
Idk. Nie ufam psychologą w kwestii tego, że każdy trzyma się chociażby najbardziej podstawowych zasad
W Polsce to naprawdę potrafi być masakra. Raz słyszałem o przypadku w którym psycholog do dziewczyny po próbie samobójczej i z nawykiem samookaleczania, że wcale nie ma depresji, by ta 2 dni później prawie się zabiła, albo znajoma znajomej którą zgw*łcił własny dziadek, po 7-9 próbach samobójczych. (nie pamiętam dokładnie) Nawet jej nie uwierzyli, że coś takiego miało miejsce i zamknęli w wariatkowie, by się nie mogła skrzywdzić.
Przez takie przypadki mam wrażenie, że masz szanse 50/50, że psycholog albo ci pomoże, albo dobije.Btw ciekawe, czy są potem z tego jakoś rozliczani. Gdyby lekarz podczas operacji wycięcia wyrostka wbił komuś skalpel w serce to prawdopodobnie byłby w jakiś sposób ukarany, ale czy psycholog jest rozliczany z zabitych pacjentów? Zgaduje, że tutaj nie da się udowodnić winy po prostu sprawdzając przyczynę zgonu.