Ghadugh

Avatar Kuba1001
Właściciel
//Spokojnie, jak dziś lub jutro dodam tego NPC do Galerii to Ci się rozjaśni, w końcu będziesz tam mieć całą jego historię.//
Wyraźnie uradowany klasnął w dłonie i zatarł je szybko.
- Doskonale, doskonale... Ależ, gdzie moje maniery? Zdaje się, że jeszcze Ci się nie przedstawiłem, prawda? - zadał pytanie retoryczne i zaraz odchrząknął, kłaniając się. - Gideon Apyr.

Avatar Radiotelegrafista
Kuba1001 pisze:
//Apyr.


//
Zdjęcie użytkownika Radiotelegrafista w temacie Ghadugh

Avatar Radiotelegrafista
- Miło poznać...-Dygnęła przed nim, jak to szlachciance wypada, a jej wypowiedź brzmiała bardziej jak próba przekonania samej siebie, niż oznajmienie.
- Densissima Magna. - Powiedziała twardo i pewnie. Jeżeli czegoś miała być pewna, to tylko tego, że właśnie tak się nazywa.

Avatar Kuba1001
Właściciel
//Ja to wziąłem z generatora :V//
- Nie słyszałem. - powiedział po chwili szukania w pamięci Twego nazwiska. - No dobrze, skoro przedstawienie się mamy już z głowy, to powiedz mi jak najwięcej o swych włościach, a więc siedzibie rodu, wsiach, źródłach dochodu i tym podobnych oraz o sąsiadach, zarówno to samo, jak i ich nastawienie do Was.

Avatar Radiotelegrafista
Zamyśliła się na chwilę, niepewna tego, czy powinna zaraz wszystko opowiedzieć, jednak fakt, że to jej jedyna szansa na opuszczenie Ghadugh, przekonał ją.
- Siedzibą rodu jest pałacyk, murowany. Wsi mój ojciec ma pod sobą parę, danina z nich jest raczej całkiem niezła. Co do wrogów...największym i najbardziej zaciekłym z nich był, jest, pewien szlachcic, jednak nie wiem, czy po tym, jak pogodzili się w walce przeciwko orkom, dalej będą sobie skakać do gardeł. -

Avatar Kuba1001
Właściciel
Zanotował sobie wszystko w pamięci, a później przeszedł się tam i z powrotem kilka kroków.
- Jeśli jest coś, o co chcesz spytać lub coś, co masz mi jeszcze do powiedzenia, to jest jedyny moment, kiedy będziesz mieć na to okazję przed opuszczeniem miasta.

Avatar Radiotelegrafista
De facto, Desi cisnęło się wiele pytań na usta, jednak teraz, skupiła się tylko i wyłącznie na jednym celu - jak najszybciej opuścić to miasto. Niemniej, przypomniała sobie o czymś, a raczej o kimś, kto tego pytania potrzebuje bardziej niż szlachcianka.
- Przed wzruszeniem do włości mojego ojca, mogę mieć jedną prośbę? -

Avatar Kuba1001
Właściciel
Szlachcic nie potwierdził, ani nie zaprzeczył, jednakże dał Ci gestem znać, aby mówiła dalej, bowiem nie wiedząc jaka to prośba, nie mógł obiecać, że ją spełni lub tego nie zrobi.

Avatar Radiotelegrafista
- Zabierzmy ze sobą tamte niewolnice, chociaż parę z nich. - Złożyła dłonie w nadziei, że Gideon zgodzi się na jej propozycję. Los uśmiechnął się do niej, ma szczęście, że wyrwie się z tego zapchlonego miasta. Nie chciała jednak trzymać tego szczęścia samolubnie dla siebie, szczególnie po słowach upadłego szlachcica o "prawdziwym życiu niewolnicy".

Avatar Kuba1001
Właściciel
Niezbyt mogłaś wykonać ten gest, w końcu ręce wciąż miałaś solidnie związane za plecami, gdyż szlachcic najwidoczniej nie miał jeszcze zamiaru się ich pozbyć.
- Zobaczę, co da się zrobić. - odparł i pomógł Ci wejść po kamiennych stopniach, gdzie usadził Cię na wygodnych skórach i futrach po swej lewicy.
- Pamiętaj: Ja już wiem, że nie jesteś Magiem, ale oni nie. - powiedział Gideon i ponownie zakneblował Ci usta. - Pomęczysz się z tą szmatą jeszcze kilka godzin, dopóki nie dobiję targu z Hobgoblinem. Wtedy wyjdziemy z Ghadugh wraz z moją świtą.
Po tych słowach zasiadł na swoim tronie i wykrzyczał jakąś komendę w języku zielonoskórych, a po chwili jego zbrojna straż zajęła z powrotem swoje miejsca, podobnie jak uzbrojony w wielki młot bojowy Ork, stając po prawej stronie tronu Apyra. Chwilę po nich, gdy uznali salę tronową za bezpieczną, do pomieszczenia wkroczyła Orczyca, całując Gideona namiętnie w same usta, na co on oczywiście odpowiedział, a później zajmując swe dotychczasowe miejsce na jego kolanach. Na samym końcu wkroczył Hobgoblin ze swoją świtą, a wtedy zaczęły się negocjacje w nieznanym Ci języku, w którym Gideon operował niezgorzej niż wspólnym.

Avatar Radiotelegrafista
Przyglądała się negocjacjom, próbując nie myśleć o kneblu w ustach. Zastanawiała się też, czy Gideon weźmie orczycę ze sobą. Niemniej, cierpliwie czekała.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Tak właściwie to do knebla byłaś już przyzwyczajona, więc nie sprawiał Ci on większych kłopotów, zwłaszcza że w czasie negocjacji szlachcic kilka razy Ci go zdjął, zapewne chcąc nastraszyć Hobgoblina i jego podwładnych Twoją "Magią," ale później szybko z powrotem znów go zakładał. Jeśli chodzi o negocjacje to, poza tymi incydentami i kilkukrotnym podniesieniem głosu przez obie strony, były one dość spokojne i szły sprawnie, choć niewiele mogłaś zrozumieć. W ostatecznym rozrachunku chyba zakończyły się pomyślnie, bo zielone pokurcze uścisnęły dłoń Gideona, a później wyszły. Ten zaś zaczął wydawać wszystkim swym orczym kompanom polecenia w ich języku, za których wypełnianie ochoczo się wzięli.
Jeśli chodzi o Orczycę to ona, jako jedyna z zielonoskórych, nic nie robiła, może poza tym, czym zajmowała się wcześniej... Tak czy inaczej, wszystko wskazuje na to, że szlachcic okazuje jej swoje względy na tyle, że najpewniej ruszy razem z nim do Twoich, a niedługo jego, włości.

Avatar Radiotelegrafista
Czyli orczyca jedzie z nami... Trudno było wyobrazić Desi jak będzie wyglądać pałacyk jej ojca wraz z zielonymi ze świty Gideona. Może kiedyś szlachcianka uzyska na tyle głosu, by Apyr zwolnił tamtych...

Jakie rozkazy wypełniali zieloni?

Avatar Kuba1001
Właściciel
Rozeszli się po pałacu, opuszczając salę tronową i tyle ich widziałaś, najpewniej szykowali złoto i inne bogactwa, a także wozy, broń, Wargi i wszystko inne, co byłoby im potrzebne do urządzenia się na nowych terenach.

Avatar Radiotelegrafista
Uh, ojciec nie będzie zadowolony z tylu zielonych, o ile w ogóle jeszcze żyje. Chociaż, raczej przeżył bitwę pod pałacem Heśnika, prawda?

Spojrzała na Gideona, wskazując proszącym wzrokiem na swoje więzy. Skoro już wszyscy wyszli, mógł by ją rozwiązać.

Avatar Naczelny
//Morrak to moja postać główna, jakby co

Ja, Morrak, syn rzemieślnika, podszedłem do bram miasta i rozejrzałem się po okolicy. Zamierzałem tam wejść. Właśnie wtedy. W tej chwili. Jak prawdziwy Ork, wejść do Ghadugh i narobić bigosu, że całemu światu oczy wyjdą na wierzch! Nigdy nie byłem w tym mieście.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Radio:
Pamiętałaś, że zdołał dostać się do środka, a później go chyba nie opuszczał, a i zielonoskórzy nie byli w stanie zdobyć szlacheckiej siedziby Rejenta, tak więc najpewniej żył i miał się dobrze, oczywiście w przeciwieństwie do swych ziem.
Szlachcic nie zauważył Twojego spojrzenia, był zbyt zajęty wydawaniem poleceń innym Orkom oraz kontynuowaniem przyjemności wynikających z tak bliskiego kontaktu z Orczycą.
Naczelny:
//KKK.//
- Stać ku*waaa. - zarządził strażnik, wyciągając dłoń. - Ktoś Ty? I czego ku*wa?

Avatar Radiotelegrafista
Przewróciła oczami, niejako akceptując swoje obecne położenie. Ważne jest to, że wyrwie sięz tego miejsca, a co będzie potem? Zobaczymy... Niemniej, spróbowała sama nieco poluźnić więzy.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Nie udało Ci się to, w końcu Gobliny postarały się, wiążąc Cię o wiele solidniej, niż wcześniej. Po chwili czekania uzbrojony w wielki młot dowódca straży szlachcica zameldował mu, że wszystko już gotowe do drogi, tak więc Gideon ruszył na zewnątrz, Orczyca za nim, a dopiero później Ty z Orkiem, który przerzucił Cię sobie przez ramię i poszedł za nimi. Zauważyłaś tam wozy zaprzężone w Wargi, na których znajdował się prowiant, woda, trunki, narzędzia, złoto, tych kilka ocalonych niewolnic i wiele więcej. Na każdym z wozów siedziało z dwóch Orków, a łącznie było ich (wozów) półtora tuzina. Uzupełniało to dwudziestu jeżdżących pojedynczo na Wargach jeźdźców oraz elegancki powóz, gdzie udał się Apyr ze swą kochanką. Ork również usadził Cię w środku, na przeciw tamtej dwójki, a sam zajął miejsce na koźle obok woźnicy. Chwilę później cały konwój powoli ruszył, opuszczając wreszcie Ghadugh.
//Zmiana tematu, zacznę w Leśnym Trakcie, gdy będziesz na miejscu.//

Avatar Naczelny
No tak, tego można byłoby się spodziewać. Zatrzymali mnie. W końcu to stolica. W sumie to prawdziwego celu tej podróży im nie mogę wyjawić. Wymyślę coś na poczekaniu… Tak, już wiem. Będę zgrywał jakiegoś robotnika. Może mnie wpuszczą.

- Pracuję jako górnik w niedalekich kopalniach. Potrzebuję lekkiej łopaty. Możecie mnie przeszukać, ale będę mógł wejść, tak? - odezwałem się do strażnika.

Avatar Kuba1001
Właściciel
//Jak już coś zapisujesz tą kursywą, to tylko myśli, resztę pisz już zwykłą czcionką.//
Strażnicy uznali, że takie wyjaśnienie im pasuje, a więc bez większego pie**olenia wpuścili Cię do środka. Cóż, poszło gładko, co pewnie by się nie udało, gdybyś podał się za wojownika, łupieżcę czy kogoś w tym rodzaju.

Avatar Naczelny
Ach Ci Orkowie. Mógłbym wyżyć z robienia ich wszystkich w ch*ja. Oprócz siebie.

Wtedy poprzerzucałem kilka razy oczami po tej cholernej dziurze jaką jest stolica Księstwa Orków. Interesowało mnie, czy w zasięgu mojego wzroku nie rezyduje jakiś szaman, czy ktoś w tym stylu.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Szamanów było tu pewnie bez liku, w końcu każda większa i szanująca się banda łupieżców ma jedną, sama armia Księstwa dysponuje ich sporymi zastępami, wielu rezyduje na dworze tutejszego władcy, a i pewnie niejeden oferuje swoje usługi takie jak zaklinanie, pędzenie bimbru czy leczenie gdzieś w mieście, ale najwidoczniej nie tuż przed główną bramą, gdzie widziałeś jedynie tablicę ogłoszeń, karczmy, burdele i drogę prowadzącą na główny rynek.

Avatar Naczelny
Czas wejść do jakiegoś publicznego budynku i spytać się, czy mógłbym wykonać jakąś pracę w zamian za pieniądze. Muszę kupić jakąś broń białą, a później być może mikstury alchemiczne. Przydadzą się. Dobrym celem do tego wydaje się chociażby karczma.

Wszedłem do pierwszej lepszej karczmy, która mi się nawinęła (jeśli oczywiście nie miała odźwiernego) i zacząłem przerzucać oczami po okolicy.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Orcza karczma, jak to orcza karczma: Spore pomieszczenie pełne zielonoskórych: Orków, Goblinów i Hobgoblinów, którzy siedzieli przy stolikach większymi lub mniejszymi grupkami, tudzież samotnie, czasem nawet z wilkami i Wargami u nóg, grając w karty czy kości, jedząc, pijąc, śmiejąc się, rozmawiając, planując i opowiadając historie. Uzupełniał to rzecz jasna kontuar, karczmarza za nim, a dalej - szafka pełna trunków oraz okienko i wejście do kuchni, w której serwowane są ulubione posiłki zielonej braci, przede wszystkim oparte na mięsie lub złożone tylko i wyłącznie z niego.

Avatar Kazute
Torg Kamienny Topór już od jakiegoś czasu siedział w jednej z lepszych karczm w mieście, w towarzystwie trzech towarzyszy. Reszta rozlazła się po łaźniach, innych karczmach czy burdelach, by zaspokoić swoje rządze z jakąś pierwszą lepszą ludzką bądź elficką dz*****. Zielonoskóry upił spory łyk ze swojego kufla piwa i odezwał się do kompanów.
- Torg pyta swoich przyjaciół, czy oni tak jak on wolą piękne orczyce od darmowych ku*ew ludzkiego lub elfickiego szczepu?

Avatar Kuba1001
Właściciel
- Elfkę albo ludzinę to się r*cha, jak chce się być kimś, a Orczycę - jak już się jest, ku*wa, kimś. - powiedział Bargund, a reszta zaśmiała się. Nic dziwnego, w końcu on nie miał żony i najwięcej szlajał się po burdelach, twierdząc, że tylko śmierć go usidli.

Avatar Kazute
Również się zaśmiał i dość mocno poklepał Bargunda po ramieniu.
- To jest ku*wa prawidłowy tok myślenia - powiedział, gdy już opanował śmiech. - Torg myśli, że to już czas znaleźć sobie kobitkę i przekazać zaje*iste geny dalej, w końcu latka lecą, a szkoda zmarnować ten potencjał.

Avatar Naczelny
Czas spróbować. Zagadałem do grupy Orków, która wydawała mi się najbardziej rozmowna.

- Jestem Magiem Powietrza i szukam pracy. Za dobry pieniądz zrobię co zechcecie, oczywiście w ramach honoru. Zainteresowani?

Avatar Kuba1001
Właściciel
Kazute:
- No to oby te wszystkie mity były mitami, bo jak to prawda, że nie można mieć dzieci po przeleceniu magicznej dziewki, to już szefo po ptakach. - rzekł znów ten sam zielonoskóry, jednocześnie nawiązując do tamtej dość przyjemniej nocy z tamtą Elfką... Albo Driadą... Sam już w sumie nie pamiętasz, zwłaszcza że próbowała w trakcie nasłać na Ciebie niedźwiedzia za pomocą Magii Natury, a później któryś ją utrupił, żeby nie wezwała gorszej ch*jozy.
Naczelny:
- No, tak to się składa, że my, jak to wszyscy Orkowie, żyjem z grabieży, a do tego na morzach, a tam się Magu Powietrza na pewno przyda. - powiedział zagadnięty Ork, zakładając masywne ramiona na szerokiej piersi. - No, ale to pod warunkiem, że nie łżesz, bo wypie**olim Cię do rybek przy pierwszej okazji.

Avatar Naczelny
- To znaczy jakieś korsarstwo? Cenię sobie konkrety. Kapitan, uzbrojenie okrętu, państwo przeciwko któremu prowadzicie działalność, załoga, zasięg wód które kontrolujecie i moja hipotetyczna rola w tym wszystkim.

Avatar Kazute
- Wystarczy, że Torg znajdzie sobie niemagiczną Orczycę. Zawsze nieco większe bezpieczeństwo, że tak łatwo nie ukatrupi - stwierdził i opróżnił swój kufel z piwkiem.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Naczelny:
//Grasz Orkiem? Graj jak Ork, tak nie zapytałby żaden zielonoskóry, to brzmi zbyt mądrze jak na ich standardy.//
Ork podrapał się po głowie i zastanowił.
- Skoro jesteś Magiem Powietrza, to co miałbyś niby, ku*wa, robić? Chyba wiadomo, że napi**dalać w żagle, żebyśmy szybciej płynęli, nie? A reszty to Ci nie będę mówił, niby na ch*j Ci to wiedzieć, może niby nowym kapitanem chcesz zostać albo komuś nas wsypać, co?
Kazute:
Przyznali Ci rację i również pozbyli się nadmiaru trunków z kufli, zaś rozmowa przestała się nieco kleić...

Avatar Kazute
Gestem polecił barmanowi dolać piwka do swojego kufla. Oczywiście za to zapłacił. Potem zamierzał dodać tego kleju do rozmowy.
- Hej, chłopagi, znacie jakąś kobitkę dobrą dla Torga?

//Mogę Torga uchlać?

Avatar Naczelny
- Słuchaj. Po pierwsze - to oprócz wiatru w żagle chcę brać czynny udział w walce z przeciwnikiem. Po drugie - chcę też wiedzieć na czym stoję. Czy to takie trudne? Za samo sugerowanie, że jestem donosicielem mógłbym Cię wyzwać na pojedynek na śmierć i życie ale brak honoru teraz trzeba mi raczej poświęcić na jeszcze więcej honoru później.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Kazute:
//To Ork, więc czemu nie?//
- Szefo, my to jesteśmy jednak te proste Orki, napi**dalmy się, grabimy, rabujemy, gw**cimy i mordujemy, interesuje nas to wszystko, broń i alkohol, a nie panienki, jak Kamienny Topór jakąś chce, to niech pokaże, że ma Kamiennego ku*asa i zacznie szukać na własną rękie.
Naczelny:
Ork prychnął, oceniając Twoją posturę i uzbrojenie, gdy była mowa o pojedynkowaniu się, ale przypomniał sobie, że jesteś też Magiem, więc milczał na dłuższą metę.
- Okręt zobaczysz sam, jak tu wieczorkiem albo z rańca jutro podpłynie, wtedy go sobie obejrzysz i z kapitanem pogadasz, a jak Ci się spodoba, to i się zaciągniesz. Pasuje?

Avatar Naczelny
- Co by to nie znaczyło, musi pasować - odparłem i wyciągnąłem do Orka dłoń.

Avatar Kazute
- Torg ma kamiennego ku*asa, potwierdziłyby to wszystkie kobiety, które ryczały podczas stosunku, jakiego to twardego ma ch*ja - powiedział lekko oburzony, po czym wypił połowę kufla piwa. - Nie mniej, przyjmuje on wyzwanie. Jeśli w ciągu trzech dni nie znajdzie i nie przeleci Orczycy, która nie pracuje w burdelu, stawia każdemu członkowi swojej kompanii piwo.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Naczelny:
Zwlekał ułamek sekundy, a później uścisnął ją, nieco mocniej, niż się spodziewałeś, dobijając z Tobą targu.
Kazute:
Widać, że taka deklaracja ich ucieszyła i zaraz pobiegli przekazać reszcie radosne nowiny, został jedynie Bargund.
- To co, szefo? Te trzy dni na dupach będziem siedzieć?

Avatar Naczelny
Tak się, ku*wa, robi interesy. W oczekiwaniu na okręt wyszedłem z karczmy i spojrzałem w mieście, czy nie ma tam osób o innej rasie niż Orkowie.

Avatar Kazute
- Róbta co chceta, pijcie do upadłego, bawcie się w burdelach, kupujta jakąś lepszą broń czy coś. Potem się zbieramy znowu oskubać kogoś. A Torg nie chce przegrać zakładu - ork pociągnął łyk piwa.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Naczelny:
Było tu wiele ras spokrewnionych z Orkami, a mianowicie Gobliny, Hobgobliny i Orokologi, ale poza nimi na pewno będziesz mógł tu trafić na wielu ludzi, Elfy czy Driady, przede wszystkim na targu niewolników lub w domach publicznych, ale tyczy się to tylko przedstawicielek płci pięknej tych ras.
Kazute:
Nie miał więcej pytań, więc dołączył do Ciebie, również żłopiąc piwsko.
- Jeden taki dzień albo dwa i chłopakom skończy się złoto, wtedy nawet to bez panienki trza się będzie zbierać, więc niech się szefo lepiej pospieszy.

Avatar Kazute
- Spokojnie, Bargund. Kamienny Topór wypije sobie jeszcze coś mocniejszego dla odwagi, większej niż zwykle oczywiście i pójdzie szukać panny- odparł, po czym dokończył piwko, które już mu trochę zbrzydło, by potem zawołać karczmarza. - Ej, barman! Daj kieliszek czegoś mocnego, najlepiej najmocniejszego co macie!

Avatar Naczelny
To wje**łem się na targ niewolników i spojrzałem, kto tam stoi.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Naczelny:
Albo to Twoim pobratymcom się ostatnio nie powodziło w ich wyprawach, albo zwyczajnie większość towaru została wykupiona, nim się tu zjawiłeś, bowiem na całym targu u kilku handlarzy znalazłeś ledwie sześć osób: Dwóch ludzkich mężczyzn i kobietę, Elfkę, Driadę i Krasnoluda.
Kazute:
Barman z radością spełnił Twoją prośbę, w końcu złota nigdy za wiele, stawiając Ci na stoliku znany jak Elarid długie i szerokie specyfik Waszej rodzimej produkcji, coś w czym byliście dobrzy, a nie polegało to na wojowaniu i łupieniu, a więc słynny lokalny bimber, Kosę Śmierci, ale zdecydowanie mocniejszą, niż gdziekolwiek indziej, bowiem tutaj była świeża i przygotowana przez bimbrowników na miejscu, a nie pędzona na lewo, przez kogoś, kto nie ma o tym pojęcia, lub nieświeża.

Avatar Naczelny
Zagadał do nadzorcy (jeśli takowy był) tych dwóch ludzkich mężczyzn.

- Ile za jednego z nich? - wskazał na niewolników.

Avatar Kazute
- No no - zacmokał. Po tym na pewno dostanie kopa odwagi. - Tego Torg oczekiwał! Ile do zapłaty?

Avatar Kuba1001
Właściciel
Naczelny:
Nadzorcy nie było, musiałeś rozmawiać z handlarzem, który to miał zamiar tę ludzką trójkę sprzedać. Spojrzał na Ciebie, podrapał się po głowie i odparł:
- Nooo... To są zajebiści niewolnicy: Młodzi, silni, wytrzymali, posłuszni... Ja to proponuję trzydzieści złota od jednego.
Kazute:
- Skończycie u mnie chlać nie za szybko, to może nawet z ceny zejdem? Będzie z dwajścia sztuk złota, szefuńciu. - odparł karczmarz, wyciągając dłoń po należną mu zapłatę, chociaż mógłby zarządzać równie dobrze dwukrotnie więcej.

Avatar Kazute
Wręczył mu dokładnie dwadzieścia sztuk złota, z szerokim uśmiechem na zielonym ryju.
- Właśnie żeś sobie załatwił stałego bywalca! Już Torg wie, jaką karczmę odwiedzać w Ghadugh! - zawołał i wypił duszkiem Kosę Śmierci.

Avatar Naczelny
- Ku*wa. Nie mam złota. Dasz jednego za moją zbroję?

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku

Dodaj nowy temat Dołącz do grupy +
Avatar Kuba1001
Właściciel: Kuba1001
Grupa posiada 85893 postów, 214 tematów i 109 członków

Opcje grupy Elarid [PBF]

Sortowanie grup

Grupy

Popularne

Wyszukiwarka tematów w grupie Elarid [PBF]