Pustynia Śmierci

Avatar Kuba1001
Właściciel
Zbiorcze określenie na lwią część Ameryki Północnej, zwłaszcza dawnych Stanów Zjednoczonych i Meksyku. Podobnie jak w wypadku Pustkowi, swój obecny stan zawdzięczają bombardowaniom wszelkiej maści, lecz tu nie użyto już broni atomowej na tak szeroką skalę, więc teoretycznie da się wytrzymać w niektórych miejscach bez kombinezonu i hełmu, ale zawsze jest dobrze mieć takowe pod ręką. Pustynia Śmierci to przeważnie zwykła pustynia, pełna Zombie i Mutantów. Choć są tutaj też ruiny, zamieszkane przez nich lub ocalałych. W ruinach wielu miast twardo trzyma się Milicja i resztki armii USA, natomiast Armia Światowa i Z-Com mają posterunki w ich pobliżu lub na samej pustyni, gdzie odpierają liczne ataki Zombie. Szacuje się, że oddziały tu obecne zużywają najwięcej amunicji ze wszystkich, gdyż liczba wystrzelonych naboi i pocisków sięga nawet do kilku tysięcy.
Poza tymi organizacjami aktywnie działają tu Bandyci, Kartel, Fanatycy, Legion i Szarańcza, przeważnie polując na innych ocalałych lub niszcząc siebie nawzajem.

Avatar pan_hejter
Aleks rozglądał się wokół ostrożnie, guz na jego czole wciąż pulsował bólem a obite wargi spuchły. Nie czuł się za dobrze ale nie miał wyboru. Wsiadł na motor i odpalil maszyne.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Zapaliła elegancko, co można uznać za jeden z nielicznych plusów Twojej obecnej sytuacji.

Avatar pan_hejter
Dał gazu i ruszył drogą w poszukiwaniu stacji paliw.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Jako taka na pewno nie stoi nigdzie na poboczu, taka samotna i pełna paliwa, jeśli już, to powinieneś rozglądać się za miastami i innymi budowlami, gdzie szanse na znalezienie paliwa rosną.

Avatar pan_hejter
Więc jechał tak w poszukiwaniu czegokolwiek ciekawego.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Minąłeś jedynie samotną grupę zdechlaków, a poza nimi tylko ten sam monotonny krajobraz. Ach, tak: I spore wzniesienie, a na nim kontury jakichś budynków. A przynajmniej tak to wygląda, jesteś dość daleko i nie możesz jeszcze mieć pewności, a wzrok lubi płatać figle.

Avatar pan_hejter
Pojechał tam, jaki miał wybór

Avatar Kuba1001
Właściciel
W sumie to zginąć lub jechać dalej i to olać, ale jak zrobił, tak zrobił, jego wybór. Niemniej, zbliżając się do owego wzniesienia, z całą pewnością mogłeś stwierdzić, że na jego grzbiecie są budynki, acz nie rozpoznawałeś jeszcze ich konturów ani nie mogłeś określić, czy rzeczywiście są to budynki, czy może już tylko ruiny.

Avatar Woj2000
Andrew rozejrzał się po okolicy z pagórka, na którym stał. Jak na Pustynię Śmierci, okolica była dość spokojna. Tylko niewielka liczba zarażonych widoczna była w okolicy oddalonego kompleksu budynków, wyglądających na odgrodzoną farmę.
-Kolejna społeczność przetrwańców, która padła. - pomyślał na głos - Marny los.
W końcu postanowił zejść z pagórka i podążać wzdłuż pobocza dawnej autostrady stanowej. Andrew liczył na to, że spotka kolejną enklawę, gdzie będzie mógł sprzedać swoje umiejętności w zamian za zapasy. Mocniej ujmując swój wierny czekan w dłoni, ruszył swoim kulawym krokiem wzdłuż drogi, licząc na jakiekolwiek ognisko cywilizacji.
,,Choćby i tych przeklętych bandytów" - pomyślał.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Maszerowałeś blisko kilka godzin przed siebie i dopiero po tym czasie dostrzegłeś coś, co z daleka przypominało i wieżę lub jakąś inną strzelistą konstrukcję, jaka stała jakiś kilometr od drogi, pośrodku niczego.

Avatar Woj2000
DeMayo postanowił się zatrzymać i spojrzeć z oddali na konstrukcję. Jednocześnie zaczął przegryzać kawałek suszonego mięsa, gdyż poczuł się głodny. Patrząc i jedząc, zastanawiał się, czy opłaca mu się tam iść. Kiedy zjadł cały kawałek mięsa, postanowił się tam udać, uważając jednocześnie, by nie być zbytnio widocznym.

Avatar Kuba1001
Właściciel
No i tu pojawił się problem: Byłeś widoczny jak na dłoni, rozciągający się gdzie okiem sięgnąć płaski teren nie dawał Ci absolutnie żadnej ochrony czy osłony. Na szczęście, po kilku minutach, zdałeś sobie sprawę, że nie masz się czego obawiać, gdyż po powiewających proporcach i malunku na ścianie, domyśliłeś się tu posterunku Z-Com.

Avatar Woj2000
Andrew był bardzo, ale to bardzo zadowolony z tego obrotu spraw. Nie spodziewał się znaleźć posterunku paramilitarnego w tej części Pustyni Śmierci. Postanowił się do niego udać, lecz najpierw uznał za konieczne wykonanie czynności, które, w jego mniemaniu, miały z całą pewnością upewnić wachmanów, że nie jest żadnym potworem. Dlatego też przytroczył swój czekan do pasa, podniósł ręcę do góry i zaczął powoli podchodzić w stronę bramy, jednocześnie krzycząc:
-PANOWIE! NIE STRZELAJCIE! NIE MAM OCHOTY WAS ZEŻREĆ!

Avatar Kuba1001
Właściciel
- Stój gdzie stoisz! - krzyknął stojący na szczycie wieży wartownik, pełniący wartę przy ciężkim karabinie maszynowym Browninga. - Pole minowe! - dodał, a Tobie mimo wszystko przeszły ciarki po plecach.

Avatar Woj2000
Natychmiastowo stanął jak wryty.
-Nie mogliście dać jakiego znaku czy co?! Bezmózgie przecie nie czytają! - wykrzykuje z wyczuwalną mieszaniną niepokoju i irytacji w głosie, po czym dodaje spokojniej:
-Kierowniku, to może jaką drogę podacie, co? Bezmózgie czy inne nieszczęście może gdzieś się tu kręcić!
Po wypowiedzeniu tych słów rozejrzał się nerwowo w poszukiwaniu ewentualnych ,,nieszczęść".

Avatar Kuba1001
Właściciel
- Czekaj tam, poślę po kilku ludzi... I nie, nie oznaczamy tego, Zombie może i nie umieją czytać, ale Bandyci, Kartel, Fanatycy i Szarańcza już jak najbardziej.
W okolicy na szczęście nic się nie kręci, grunt żeby taka sytuacja utrzymała się, aż znajdziesz się w środku posterunku.

Avatar Woj2000
-Dobra, szefie, będę tu czekał. Ale szybkie pytanko, bo i tak obaj nie mamy nic lepszego do roboty. Macie tam w tej swojej bazie jakieś ustrojstwa wymagające naprawy? Jako wędrowny mechanik mogę im ulżyć w mechaniczym cierpieniu, oczywiście za odpowiednią cenę, hehe.

Avatar Kuba1001
Właściciel
- Nie wydaje mi się. - odparł, a po chwili pojawiło się dwóch żołnierzy, z czego jeden miał Cię nie muszce karabinu, a drugi ruszył przed siebie, często zakosami, przechodząc bezpiecznie przez pole minowe.
- Rzucaj tę zabawkę na ziemię. - powiedział, wskazując na czekan. Najpewniej miał zamiar Cię przeszukać, co jest standardową procedurą w takich sytuacjach.

Avatar Woj2000
-Dobra, dobra, szefuńciu, już to robię. - mówi, po czym rzuca czekan na ziemię, jak również kładzie swój plecak. Podnosi ręce do góry i przygotowuje się na przeszukanie.
-Widzę, że od razu macanko będzie. - dodaje ze śmiechem - Ja tam bym się najpierw na kawę umówił, hehe!

Avatar Kuba1001
Właściciel
- Zamiast kawy dostałbyś kulę w łeb, jakbym znalazł u Ciebie to, co u kilku pozostałych, stąd ta ostrożność. - mruknął i po chwili odkrzyknął do swojego kompana:
- Czysty!

Avatar Woj2000
-Niby co takiego? - zapytał się zdziwiony, po czym zaczął ostrożnie zbierać swój ekwipunek.

Avatar Kuba1001
Właściciel
- bandyci podesłali nam kogoś podobnego do Ciebie, też oferował pomoc w zamian za schronienie, a podczas przeszukiwania odkryli, że ma na sobie od cholery materiałów wybuchowych... Ledwo co odmyliśmy ściany ze szczątek jego i tego, który go przeszukiwał... Później tydzień się tu jakieś cholerne Zombie kręciły, ale to zawsze kilkanaście mniej na świecie, nie? A tamtych Bandytów dorwaliśmy, o to się nie martw... Tym razem się poddali, później długo tego żałowali.

Avatar Woj2000
Był zszokowany i jednocześnie przepełniony mieszaniną odrazy i pogardy dla sprawców.
-Bandyckie ścierwa, tfu!. - powiedział pogardliwie, spluwając na ziemię - W takich to strzelać bez ostrzeżenia!

Avatar Kuba1001
Właściciel
- Też byś dostał, gdybyśmy walili bez ostrzeżenia. Masz zamiar wejść do środka czy co?

Avatar Woj2000
-Oczywiście, że zamierzam! -powiedział - Po to tu przylazłem, nie?

Avatar Radiotelegrafista
Dice właśnie odpoczywał po dość długim marszu. Popił wodę z karnistra, a do korka nalał też nieco, by Jimi miał co pić. Po tym, wspiął się na osmolony szkielet słupa wysokiego napięcia i rozejrzał się po okolicy .

Avatar Kuba1001
Właściciel
Woj:
- Tyle to i ja wiem, ale co będziesz tam robić? Nie mówię, że nie podzielimy się z Tobą prowiantem ani nie damy schronienia na jakiś czas, ale to nie jest miejsce dla cywili.
Radio:
Jak okiem sięgnąć, wszędzie to samo: Nagie, wypalone i pozbawione życia ruiny... Mimo to, podczas kilkuminutowego wypatrywania sobie oczu, dostrzegłeś na horyzoncie coś, co mogło być położonym blisko okolicznej autostrady budynkiem, ale więcej nie możesz zobaczyć. No i problem jest taki, że to zawsze może być jedno z tych przeklętych złudzeń optycznych, a jeśli nie, to na miejscu mogą na Ciebie równie dobrze czekać Bandyci, Szarańcza, Zombie, Mutanty czy inne, niezbyt przyjazne, istoty.

Avatar Woj2000
-Spokojnie, spokojnie, nie zamierzalem tu na was pasożytować! - mówi przejęty, że ktoś chciał go uznać za jakiegoś żebraka - Chciałem tylko znaleźć jakąś spokojną przystań na chwilę i zarobić na swoje przetrwanie tym, co potrafię. Ewentualnie dowiedzieć się czegoś o jakiś innych zamieszkanych miejscach na tym zadupiu, nie?

Avatar Radiotelegrafista
Gdyby takim myśleniem posługiwał się od początku apokalipsy, dawno byłby martwy. Chwila, i wybierze się w stronę tamtego budynku. Wrócił na dół, po czym pogłaskał papugę. Z paredziesąt minut pobrzdąkał na gitarze, bez wzmacniacza, by dawała ciche, metaliczne dźwięki. Po tym, zarzucił manatki na plecy, i wraz z ptakiem na ramieniu, powędrował w stronę budynku przy autostradzie. Trzymał się osłon.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Woj:
- Zamieszkałe miejsca? Ten posterunek, kilka innych, ewentualnie osady Bandytów. To mamy już z głowy, więc jak chcesz niby zarobić na swoje przetrwanie?
Radio:
Osłon nie było, nie było tu nic, co jest kluczowym problemem życia tutaj: Wszyscy widzą Cię tu jak na dłoni. Ale już ruszyłeś, ryzyko zostało podjęte, także nie możesz robić nic innego, jak tylko maszerować dalej, co pewnie zajmie Ci około godziny przy obecnym tempie marszu.

Avatar Woj2000
-Byłem licencjonowanym pilotem, a teraz jestem wędrownym Macgyverem, co naprawia różne zajechane rzęchy za zasoby. - powiedział, krzyżując zawiadacko ręce na piersi - Zgaduję, że nie macie tu żadnego samolotu, helikoptra, szybowca czy innego balona, to od razu polecę dobrym panom swoje mechaniczne usługi. Gdyby żołnierze chcieli atest dla moich umiejętności, to w osadzie oddalonej o pięć dni drogi stąd zreanimowałem wysokoprężny agregat za pomocą elektrodówy i aluminiowego złomu z samochodów!

To akurat było prawdą. Co prawda namęczył się przy tym niemiłosierne i prawie zajechał na śmierć jedyną w promieniu kilkuset mil spawarkę elektrodową zbyt pewnym spawaniem, ,,ale nie jest to rzecz o której ktoś powinien ktoś wiedzieć, bo bedzie źle dla mnie" - myślał sobie, obserwując reakcje trepów na własne wynurzenia i przechwałki

Avatar Radiotelegrafista
Teraz tylko czekać, aż dostanę kulkę w łeb.- Pomyślał o samym sobie, idąc dalej. Trzeba będzie spokojnie się zabrać za ten budynek, nie wiadomo kto, albo co tam siedzi.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Woj:
- Akurat wysłaliśmy tam patrol kilka godzin temu, więc gdy wróci to zweryfikujemy prawdziwość Twoich słów. Poza tym to nie, nie mamy tutaj żadnych pojazdów latających ani pojazdów w ogóle, jedyne, które widzimy to ciężarówki dostarczające nam zaopatrzenie, eskortujące je pojazdy, a czasem też helikoptery lecące sami nie wiemy gdzie lub samoloty, które mają za zadanie oczyścić jakiś rejon z Bandytów, Mutantów, Zombie albo innego ścierwa.
Radio:
Gdy tylko się zbliżyłeś, zauważyłeś, że cały budynek musiał być zamieszkany... Kiedyś była to pewnie stacja benzynowa i motel w jednym, a teraz? Budynki otaczały mury z drewna, złomu, kamienia i betonu, uzupełniały to zasieki z drutu kolczastego i pola minowe, a także uzbrojone po zęby grupki strażników na murach. Taaak, to miejsce z pewnością robiło wrażenie.

Avatar Woj2000
-Rozumiem. - odpowiedział spokojnie, prostując ręce - A jak już jesteśmy przy pytaniach, to wiedzą drodzy panowie może, jak daleko stąd do Dallas? Odkąd większość znaków drogowych rozkradli bardziej potrzebujący, to, za przeproszeniem, ch*ja nie idzie ogarnąć, gdzie człowiek lezie.

Avatar Radiotelegrafista
Oż cholera! Nieźle się zbliżył. Jeżeli są to bandyci, najpewniej już by do niego strzelali... Z resztą, inni też by strzelali. I co ma do stracenia? Wypuścił na chwilę Jimi'ego (papugę) w powietrze, na wypadek jakby coś miało jej się stać. Były w pobliżu jakieś osłony, do których mógłby wskoczyć w razie ognia od strony fortu?

Avatar Kuba1001
Właściciel
Woj:
- Z tego, co wiem, to nie ma tam czego szukać, ale owszem, wiemy. Jakieś sto kilometrów stąd na północ.
Radio:
Nie, bowiem osłony ułatwiałyby sprawę atakującym, więc obrońcy usunęli wszystkie głazy, wraki, gruz i wszystko, co mogłoby dać ochronę komukolwiek, kto chciałby zaatakować to miejsce. Poza tym, kilku strażników najpewniej Cię zauważyło, ale nie strzelają, więc możesz wziąć to za dobrą monetę. Do papugi również nikt nie strzelał.

Avatar Woj2000
-Naprawdę? - zapytał lekko zdumiony odległością - To gdzie ja zaszedłem? Jeszcze dwa tygodnie temu byłem w El Paso. To szybko mi ta wędrówka zleciała, aż straciłem rachubę.
Na krótką chwilę zamilkł, po czym kontyuował:
-El Paso... nie polecam tam iść. Nie dość, że wszystko rozgrabione, to jeszcze na jakiegoś Ogra tam trafiłem! Uwierzycie, że ten dryblas gonił mnie po całych przedmieściach przez pół dnia? Zawzięta bestia, nie powiem..

Avatar Radiotelegrafista
Przywołał więc Jimiego z powrotem na swoje ramię i z rękami uniesionymi w górę, pomaszerował w stronę stacji. Raczej nie było to pospolite, bandyckie bydło.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Woj:
Przez kilka sekund mogłeś zauważyć zdziwienie, konsternację, a nawet strach na twarzach tego i innych członków Z-Com. Mimo to po chwili opanowali się i wrócili do siebie.
- Rzadko kiedy widuje się tu Ogry...
Radio:
Zdecydowanie nie, bo nie strzelali do Ciebie, mimo iż byłeś na widoku. Dopiero po chwili wycelowano w Ciebie dwa archaiczne karabiny czterotaktowe z czasów drugiej wojny, chyba rosyjskie i radzieckie Mosiny, które dzierżyło dwóch krzepkich strażników.
- A Ty kto?
- I czego tu szukasz?

Avatar Woj2000
-Może i tak, ale ,,rzadkie" nie znaczy niemożliwe.- odpowiedział hardo, odruchowo zacierając ręce. Zaraz potem dodał, lekko się uśmiechając - To co, możemy już wejść do środka? Stoimy tu jak kołki od dziesięciu minut; jeszcze coś nas zobaczy i tyle z tego bedzie. A historię o Ogrze mogę zawsze opowiedzieć w środku. Podobnie jak kilka innych...

Avatar Radiotelegrafista
Uniósł dłonie nieco wyżej i spojrzał na strzelców:
- Zluzujcie. Jestem tylko wędrowcem, z papugą i gitrą, szukam tylko przetrwania.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Woj:
- Niech będzie. Chcesz najpierw odpocząć po podróży i coś zjeść czy od razu masz zamiar wziąć się do roboty?
Radio:
Jeden z nich nie przestawał do Ciebie celować, drugi zaś opuścił broń, ale tylko po to, żeby podejść i przeszukać Cię z grubsza.
- Czysty. - wyjaśnił swojemu kompanowi, a i ten opuścił lufę karabinu. - Co Cię sprawdza do Gniazda Tułacza? - dodał nieco raźniejszym tonem.

Avatar Radiotelegrafista
- Gniazda Tułacza? Nawet nie widziałem, że to tak się nazywa. Wędrowałem w pobliżu, a jako, że to był jedyny punkt na horyzoncie, to skierowałem się tu. - Wyjaśnił po krótce.

Avatar Woj2000
-Najpierw obowiązki. To moja dewiza. - odpowiedział, ponownie zacierając ręce - To co panom się zepsuło, hę?

Avatar Kuba1001
Właściciel
Radio:
- Na to masz zajebistego farta, bo zamiast trafić na bazę wypadową jakichś degeneratów to dostałeś się do największej, bo i jedynej w promieniu kilkuset kilometrów, placówki handlowej. Mamy tu broń, amunicję, żarcie, wodę, alkohol i wiele więcej, w tym paliwo, miejsce do spania i odpoczynku i tak dalej. Tym jest, tak pokrótce, Gniazdo Tułacza. Teraz jasne?
Woj:
- Jeden z naszych Humvee, silnik i chłodnica padły mu na amen, ale poza tym jest sprawny. Jeśli go nie naprawisz, to pewnie przyślą po niego śmigłowiec, ale cholera wie kiedy przyleci i kiedy wróci ze sprawną maszyną. To jest priorytet, innymi rzeczami możesz zająć się później.

Avatar Woj2000
Andrew cicho, aż przeciągle gwizdnął, słysząc o swoim zleceniu.
-Przecież w tym wozie nie ma prawa nic się rozkraczyć bądź poważnie zniszczyć.-powiedział z szyderczym napomnieniem, niczym stary nauczyciel strofujący ucznia - Co mu się stało? Z rusznicy ktoś wam w tą terenówkę walił czy co?

Avatar Radiotelegrafista
- Jasne jak atomowy ogień, kolego. Wszystkich tak przeszukujecie, czy tylko tych co podejrzanie wyglądają? - Spytał z czystej ciekawości.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Woj:
- Jakbyś zgadł, choć to raczej jakiś improwizowany granatnik czy coś w tym guście... No, grunt że nam cały się nie zapalił albo eksplodował, wtedy to dopiero byłoby krucho.
Radio:
- Każdego jednego, który się nawinie, nieważne czy nowy, czy stały klient.

Avatar Woj2000
-No, jakby wam ten samochodzik wybuchł, to bym tu już raczej wam nie pomógł. A tak to go jeszcze jakoś zreanimuję. Prowadźcie!

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku

Dodaj nowy temat Dołącz do grupy +
Avatar Kuba1001
Właściciel: Kuba1001
Grupa posiada 5891 postów, 35 tematów i 41 członków

Opcje grupy Pandemia [PBF]

Sortowanie grup

Grupy

Popularne

Wyszukiwarka tematów w grupie Pandemia [PBF]