Wiem o tym, on raczej też. Tam też więc siedział.
Punkt dla Armii Republiki.
Moderator
Masz rację, warto to odnotować.
To ten, zwrot akcji będzie?
Moderator
Nie, nie dziś. Obudziłeś się na kamieniu, na którym siedziałeś i teraz wypada iść do obozu.
Moderator
W obozie zastałeś Halibuta, rozmawiającego z jakimś Twi'lekiem o niebieskiej skórze.
Podszedł do niego, jednak się jeszcze nie odezwał.
Moderator
Więc trwacie w niezręcznej ciszy.
Moderator
- Jesteś dowódcą? - zapytał, zamiast odpowiedzieć.
Moderator
- Nasz wódz Cię wzywa. - rzekł odchodząc i dając Ci gest ręką, żebyś poszedł za nim.
Moderator
Zaprowadził Cię do małego namiotu, gdzie czekał Twi'lek muszący być Chamem Syndullą, tym bojownikiem o wolność.
Moderator
- Dowodzisz tymi klonami, jak rozumiem?
Moderator
- Co zamierzasz teraz zrobić, gdy jesteście odcięci, bez wsparcia i na wrogim terenie?
-Wykonać rozkazy. Mieliśmy was eskortować, więc to robimy sir.
Moderator
- A co się stanie, gdy misja się skończy?
-Wrócę po resztę żołnierzy. Nie zostawię ich dopóki jest szansa, że którykolwiek z nich żyje.
Moderator
- Wszyscy poszli na śmierć.
-Nie uwierzę w to, dopóki nie zobaczę pobojowiska.
Moderator
- Więc będziesz musiał przedrzeć się przez zastępy bojowych androidów.
-Jestem żołnierzem. I tak i tak zginę na froncie.
Moderator
- Oczywiście, możesz zginąć w bezsensownej walce, razem ze swoimi ludźmi. - zgodził się Twi'lek. - Możesz też pomóc nam i dołączyć do jednostek partyzanckich.
Moderator
- Moim ludziom nie brak odwagi czy wytrwałości, ale nie są wyszkoleni. W przeciwieństwie do Was.
-Jakich umiejętności im potrzeba?
Moderator
- Właściwie to wszystkiego co Wy macie. - wyjaśnił. - Taktyka, uzbrojenie i inne.
Powoli kiwnął głową.
-Rozumiem, że im szybciej zacznę, tym lepiej?
Moderator
- Najlepiej wtedy, gdy dotrzemy do naszej kryjówki.
Moderator
Pokręcił przecząco głową i podał Ci dłoń.
- Cham. Po prostu Cham.
Uścisnął ją.
-CC-2020. Chociaż inni nazywają mnie Lisem.
Moderator
- Twoi bracia wywalczyli nam nowy dzień. Nie pozwólmy by ta ofiara poszła na marne.
Moderator
Odpowiedział kiwnięciem głowy i odszedł.
Moderator
Wróciłeś do swoich, wszyscy czekali na rozkazy.
-Tutejsi twierdzą, że nasi nie mieli szans przeżyć. Wszyscy zginęli, byśmy mogli przedostać się dalej. Co nie znaczy, że im wierzę. Proszą nas o to, byśmy ich szkolili. I wygląda na to, że jest to nasze nowe zadanie. A przynajmniej do czasu, gdy nie dostaniemy wsparcia.
Moderator
- Wsparcie? Jakie niby wsparcie? - zakpił Halibut. - Republika nie przyśle armii, żeby uratować garstkę klonów czy jakąś zapyziałą planetkę na Rubieżach.
-To jest wojna Halibut. A Republika będzie chciała odbić planetę, zobaczysz.
Moderator
- Nie byłbym taki pewien. - mruknął jeszcze, ale nie wyraził dalszych zażaleń.
-Jeszcze jakieś pytania, bądź pesymistyczne myśli?
Moderator
- Będziemy siedzieć w tej dżungli czy może jest tu jakaś baza? - zapytał inny klon, Traper.
-Podobno mają inną kryjówkę. I tam właśnie zmierzamy.
///Ilu nas jest?