Moderator
- Droidy przerwały naszą ostatnią linię obrony. - wyjaśnił ponuro. - Teraz idą prosto na nas. Mają dwie drogi: Jedną wysadzimy, drugiej będziemy bronić tak długo, aż Twi'lekowie uciekną z rodzinami.
-Rozumiem. Gdzie mam być z oddziałem?
Moderator
- Ilu żołnierzy liczy Twój oddział? - zapytał zamiast odpowiedzieć.
Moderator
- Ilu z nich to ranni lub niezdolni do walki? I odlicz obsługę maszyny kroczącej. Straciliśmy ją, razem z załogą.
-Więc zostaje 30 żołnierzy. Jak robiłem obchód to żaden z nich nie był poważnie ranny. Jednak dla pewności przejdę się jeszcze raz.
Moderator
- Dobrze. Zamelduj jak wrócisz.
-Tak jest.
Udał się do swoich, sprawdzając ich stan zdrowia.
Moderator
Z tych trzydziestu wszyscy sprawni i gotowi do walki.
Wrócił do tamtejszego kapitana.
-Melduje się, każdy z moich ludzi jest w pełni gotowy do akcji.
Moderator
- Dobrze. Generał powiedział, że masz wziąć ze sobą połowę i iść razem z Twi'lekami. Resztę przekaż pod moje dowództwo.
-Tak jest.
Połowę przekazał pod dowództwo innego klona, a Halibuta i resztę zebrał ze sobą.
Moderator
Tym sposobem połowę skazałeś na śmierć, a reszta ma jeszcze okazję trochę pożyć. Pozostali szykują się do walki, a Twi'lekowie już opuścili obóz.
Nie mógł nic na to zaradzić. (W sumie mógłby, ale jedyna osoba mogąca to zmienić opuściła zdradziecko z grupy).
Wraz ze swoimi ludźmi zajął się powierzonym im zadaniem.
Moderator
Ruszyliście więc z Twi'lekami, oddalając się od walki.
Moderator
Z dala dochodziły do Was odległe odgłosy ciągłej wymiany ognia.
Nie poganiał cywilów. Żeby przynajmniej ich uratować...
-Halibut? Ale później wrócimy po nich, prawda?
Moderator
- Jasne, szefie. - stwierdził, gdy ostatnie wystrzały z wolna cichły. - Wrócimy.
Kiwnął jedynie głową na te słowa.
Moderator
Po chwili marszu zobaczyłeś jak nadleciały trzy fregaty Pelta i wystrzeliły kapsuły ratunkowe w kierunku uchodźców.
-Zajmijcie się zabezpieczeniem cywili.
Moderator
Za późno, cywile sami pognali do kapsuł i zaczęli krzyczeć z radości i szczęścia.
Moderator
- Oto jedzenie i środki medyczne od Republiki! - krzyknął jeden, wznosząc w górę skrzynię z godłem Republiki.
Ciągle starał się obserwować wszystko, wyszukując niepokojących rzeczy.
Moderator
Nic, ale lepiej nie stać tu jeśli droidy maszerują tuż za Wami, nie?
Moderator
Ostatecznie, po zabraniu zaopatrzenia, uchodźcy ruszyli dalej. Wypada iść z nimi.
A więc z oddziałem ruszył.
Moderator
Szliście tak do zapadnięcia zmroku. Wtedy Twi'lekowie zaczęli rozbijać obozy.
Stał z boku i sprawdzał otoczenie.
Moderator
Dżungla. Cholerna dżungla pełna drapieżników. Ale lepiej spotkać dziką bestię, niż armię droidów bojowych, nie?
- Co teraz, szefie? - zapytał Halibut, stając obok Ciebie.
//A w ogóle to czemu akurat Halibut?//
-Ustawimy wartę. Ta dżungla nie wygląda zachęcająco.
////Ten. Nie mam pomysłu///
Moderator
Piętnaście klonów zostało na warcie, reszta zaczęła rozkładać obóz.
A więc stał na swojej pozycji i pilnował otoczenia.
//W tym czasie warto wymyślić, dlaczego akurat Halibut.
Moderator
//halibut – polska nazwa kilku gatunków ryb z rodziny flądrowatych
halibut atlantycki, zwany również halibutem białym (Hippoglossus hippoglossus)
halibut czarny, zwany również halibutem niebieskim (Reinhardtius hippoglossoides)
halibut pacyficzny (Hippoglossus stenolepis)
Tyle mówi mi Wikipedia, resztę sam dopowiedz ;-;//
///Zawsze płynie na prawym boku, można uznać, że zawsze osłania prawą stronę//
Moderator
Stałeś na warcie, gdy było już bardzo ciemno, jeden z żołnierzy zastąpił Cię. Na innych posterunkach też trwała zmiana warty.
Poszedł gdzieś usiąść, odpocząć.
Moderator
Mógł posiedzieć przy ognisku, choć sen w namiocie też kusił.
Jednak wolał być w cieniu.
Moderator
Mógł więc usiąść na skraju obozu.
//Robisz klona. Ale on i tak, w głębi duszy, jest Xavierem ;-;//
///Którym? W swoim istnieniu stworzyłem trzech Xavierów. Każdy z nich jest niebezpiecznym skur*ysynem///
I tak nie zmieni swojego miejsca położenia.
Moderator
//Wszystkie Xaviery to jedna rodzina :V//
Skoro szukał cienia, to tylko skraj obozu się nadawał...
I tam się udał. Dobra?!
///:V