Thule

Avatar Burger2004_09
Właściciel


Znajdująca sie w systemie Thurra planeta Thule, to glob o średnicy 27.539 km. Jako swoje miejsce w Galaktyce wybrała Zewnętrzne Rubieże. Dzeiń trwa 38 standardowych godzi, a rok 459 standardowych dni. To semi-sucha planeta, kojarzona głównie z jej niepojętymi sawannami, o które cały czas uderzają pioruny. Przed tysiącami lat Thule znalazła się w rękach Sithów. Po Wielkiej Wojnie Nadprzestrzennej na planetę przybyli użytkownicy Ciemnej Strony i utworzyli na niej swą własną dyktaturę, wyczekując momentu, w którym będa mogli się zemścić na Jedi i Republice. Również i Revan tworząc swoje imperium nie pozostawił Thule jako neutralną planetę. W 22 BBY na planetę przybył hrabia Dooku, aby pozyskać Dark Reapera. Na planecie znajdowała się również fabryka droidów (podukowano tam między innymi ciężkie droidy, artylerię, czy ATT), świątynia Sithów a na księżycu planety - Sivvi - znajduje się generator osłon planetarnych. Populacja planety liczy sobie 790 milionów obywateli.
To tu właśnie znajduje się również baza rebelii Benedictusa.

Avatar Gekonnen
Niwwik Sat

-Bandyckie?! Odbiór...

Avatar
GrandAutismo
//Bandyckie co?

Avatar Burger2004_09
Właściciel
Po krótkiej przerwie połączonej z odgłosem wstawania Benedykt odpowiedział.
- Ah, więc chcesz dołączyć do mej organizacji? Wybornie. Cóż, niestety w najbliższym czasie nie będę mógł do ciebie przybyć. Jesteś na Tatooine?

Avatar Gekonnen
-Tak aczkolwiek dosyć szybko się poruszam owadzie dźwięki- mam stary prom klonów, szybki jak smok krayt

Avatar Gekonnen
GrandAutismo pisze:
//Bandyckie co?

//Autokorekta nawaliła

Avatar Burger2004_09
Właściciel
- Ah, to fantastycznie. Skoro chce się Pan że mną spotkać, proszę przylecieć na Thule. Porozmawiamy przy alkoholu o Pana członkostwie w spółce. Bez odbioru

Benedictus
- No, mój drogi - zwrócił się do klona - Jesteśmy na miejscu. Pora wysiadać - kieruje się do wyjścia z Ćmy. Czas powitać swoich żołnierzy.

Avatar Gekonnen
Kapitan komando-droidów

- Sir, jesteśmy nad Thule

Niwwik Sat

-Ląduj w wyznaczonym miejscu. Zaraz spotkamy się z przywódcami tej ich grupy. Uwierz mi, przyjmą nas z otwartymi ramionami!

//czy powinniśmy poczekać na Brodacza?

Avatar samex
Tor
Klon zmęczony całym lotem powstał z wielką radością w oczach. Nareszcie mógł stąpać po ziemi!
-Tak jest Panie Benedictus! Mam do pana teraz zwracać się per Panie czy z jakąś rangą?-powiedział klon przecierając sobie oczy.

Avatar Burger2004_09
Właściciel
Benedictus ziewnął.
- Mówcie mi per towarzyszu - otworzył platformę i zszedł na ziemię. Cóż za wspaniałe uczucie poczuć trawę uderzającą o spodnie. Wziął głęboki wdech.

Avatar Gekonnen
Niwwik Sat

Zobaczył Benedictusa z klonem. Zaniepokoił się, nie wiedział czego się spodziewać po klonach
-Numery od 39 do 43 za mną - mruknął, widział że w forcie na pustyni było sześcioro ludzi. W tym dwóch innych z mieczami świetlnymi. Tamci odlecieli z jakąś dziewczyną. Benedykt był z jednym wojownikiem (który okazał się być klonem) i jakimś poborcą podatkowym
Podszedł do nich z czterema droidami w formie straży
-Witam szanownego Pana Benedictusa! Jestem Niwwik Sat, Sakkadaranin, wojownik rady wojennej Nar Sakkadar. Razem z moim oddziałem jesteśmy zainteresowani dołączeniem do Ciebie. Jak rozumiem pański drugi towarzysz, ten poborcą podatkowy został na statku? I żaden inny użytkownik mocy się tu już nie znajduje?

Avatar Burger2004_09
Właściciel
Usłyszał swoje imię i natychmiast odwrócił się w stronę, z której głos dochodził. Zdziwił się nieco widząc mały orszak idący ku niemu. Na wszelki wypadek przygotował miecz świetlny.
- Nie, nie ma tu żadnego innego użytkownika Mocy - powiedział nieco oschłym tonem - I nie, poborca podatkowy nie żyje. Nagle zmarł i nie byliśmy w stanie mu pomóc.

Avatar Gekonnen
-Nagle stracił głowę? -zapytał metaliczne jeden z droidów

-Zamknij się blaszaku -syknął Sakkadaranin- mieliście zostawić ten budynek. Przepraszam za niego, dysk główny mu szwankuje. Szkoda poborcy, no cóż fauna Tatooine musiała mu to zrobić. Padlina to dla nich cenna rzecz. Widziałem że wasza grupa się rozdzieliła, kim są cu pozostali? Jedi, Sithowie, czy inny nikomu nie znany odłam? Prosiłbym o konkretne odpowiedzi

Avatar Burger2004_09
Właściciel
- Oh, doprawdy? - zastanowił się - Tamci? Są moimi zwykłymi współpracownikami. Skąd w ogóle takie pytanie?

Avatar Gekonnen
-Obserwowałem was od morza wydm, Panie Bendykcie nie zależy mi na robieniu sobie w panu wroga -Niwwik patrzył przed siebie pustymi czarnymi oczkami- Ewidentnie nie spotkał Pan wcześniej Sakkadaran. Czujemy ludzkie emocje, a na Jedi znam się dosyć dobrze. Jednego uratowałem, innego prawie zabiłem. To nie byli zwykli ludzie - zaczął oglądać Benedykta szukając blastera albo miecza, Na ewentualne starcie trzeba się było przygotować. Tak jak u innych Jedi, spokój, opanowanie, żadnych oznak strachu- Wolałbym aby mi Pan to powiedział dobrowolnie. Nie chcę z tobą walczyć, możemy sobie pomóc, ale wcześniej powinniśmy sobie wzajemnie zaufać. Chociaż minimalnie

Avatar Burger2004_09
Właściciel
Westchnął.
- Widzę, że niełatwo ci powiedzieć to, co sam chciałbym usłyszeć. Tak, to byli również użytkownicy Mocy, poza świętej pamięci poborcą podatkowym i stojącym obok klonem - wskazał na Tora - Nie jestem pewien tylko dziewczyny...

Avatar Gekonnen
-Czekaj...trzech innych?! -Niwwik byl zaszokowany- Ty jesteś...byłeś Jedi, a oni? Chyba nie zamierzacie przywrócić zakonu? A jeżeli nie to co, wzmocnić Sithów i Imperium? Obie te wizje są dosyć absurdalne

Avatar Burger2004_09
Właściciel
Nie odpowiedział nic na pytania zadane przez owada. Poszedł w stronę bazy swojej mini-rebelii.
- Idziesz pan, czy nie?

Avatar Gekonnen
-Idę, idę
Dziwny człowiek, naprawdę dziwny, ale może być jedyną szansą na uratowanie Nar Sakkadar, a reszty galaktyki przy okazji. Droidy poszły za nimi. No dobra, przecieź nie dam mu się oszukać - pomyślał Niwwik. Już wkrótce poznasz ich plan, a wtedy dostosujesz go do swoich potrzeb...
Niwwik poszedł za Benedyktem do jego bazy. Miał nadzieję dowiedzieć się czegoś więcej o swoim nowym dowódcy i jego "przyjaciołach"

Avatar Burger2004_09
Właściciel
Wyczuł nowego podwładnego do swojej osoby. No cóż, co zrobisz. Ah, nie. Klon. Zatrzymał się i czeka na niego.

Avatar Gekonnen
Niwwik doszedł w tym czasie i obejrzał się na klona
-Czy ten klon to fanatyk Republiki? Skoro tutaj jest to raczej nie, ale wolę się upewnić

Avatar Gekonnen
Nie czekał na odpowiedź i sam pomaszerował w kierunku bazy widocznej na horyzoncie. Komando-Droidy poszły za nim

Avatar samex
Klon nie mógł zrozumieć czego był świadkiem. Współpracować z Sepkami? To będzie bardzo ciężka współpraca dla kogoś kto wiernie służył Republice.. ale co poradzisz?
Poszedł za swoim nowym dowódcą oraz robalem bez wypowiadania słowa. Jego opinie zostawi sobie na czas wolny gdyż zaczepki z Separatystą zostawi sobie na czas wolny.

Avatar Burger2004_09
Właściciel
Benedictus
Idzie obok swojego nowego towarzysza. Ścisza swój głos.
- Nie podoba mi się on, pierwszy raz go zobaczyłem, a on już był w stanie powiedzieć mi o tej czwórce, która przyleciała na Tatooine. Musimy uważać.

Wszyscy
Spokojnym krokiem przemierzają sawannę Thule. Na horyzoncie maluje im się już sporych rozmiarów budynek. Szybko staje się coraz większy i większy. W końcu stanęli przed drzwiami.

Benedictus
- To tu - otworzył drzwi i przeszedł przez nie, pozostawiając resztę na zewnątrz.

Avatar Gekonnen
-Chyba musimy tu chwilę poczekać klonie -Sakkadaranin zwrócił swoje oczka na zolnierza- Za pewne chcesz mi nawyrzucać o tym, jaki to zę mnie zły separatysta i zbrodniarz wojenny? Otóż nie tym razem, bo z Konfederacją łączył mnie chwilowy biznes jakim było ocalenie mojej planety przed najazdem Republiki. A Ty co masz na swoją obronę, bezmózgi morderco niewiniątek?

Avatar samex
-Szybciej odpaliłeś niż miotacz płomieni w gnieździe Geonosjan-odparł klon. Nie spodziewał się takiego nie profesjonalnego zachowaniu od razu.
-Cóż nic nie mam na swoją obronę po za tym że równie dobrze mógłbym wytknąć Tobie ohydną twarz oraz przypomnieć o waszych zbrodniach w imię "wolności" które mogły doprowadzić galaktykę do destabilizacji, to że sprzymierzaliście się z tymi samymi ludźmi, którzy mieli gdzieś suwerenność Naboo wiele lat temu a tym bardziej nie mieli problemu z podbiciem neutralnego Ryloth, Atakiem na Kashyyk wspierając, kto by pomyślał niewolnictwo Wookiech przez Trandoshan. Jedyne co mogę rzec w mojej obronie to nic gdyż byłem po stronie która miała etycznie rację i wygrała wojnę pomimo słabych generałów a ty nie. Tyle w temacie robalu.

Avatar Gekonnen
-Nie spodziewałem się że jesteś paskudnym rasistą, natomiast co do tych zbrodni Konfederacji, no cóż jak już powiedziałem nie zamierzam bronić skorumpowanej Konfederacji-zasyczał Niwwik- Odwołuję się tu do dokonanego przez klony ludobójstwa na Nar Sakkadar. Zrównaliście z ziemią schronisko cywili. Nawet małe dzieci, zabiliście połowę naszej rady pograzajac planetę w chaosie -ostrzegawczo poruszył czułkami- nie obchodzi mnie ta galaktyka, Wy mnie nie obchodzicie. Dbam tylko o dobro mojego ludu. A aktualnie zagraża nam Imperium, gdy się go pozbędziemy odejdę raz na zawsze z tej paskudnej galaktyki i wykopie sobie piękne gniazdo. Co do mojego wystrzelenia z tym tematem, chcę mieć to z głowy, a Ty jak to sam określiłeś "zaczepki z separatystą" chciałeś miec na czas wolny. Wygląda na to, że będziemy służyć razem więc lepiej wybij sobie z głowy że w jakikolwiek sposób kocham konfederację

Avatar samex
-Ty więc wybij sobie z głowy że uwielbiam mordować dzieci, bez względu na gatunek-Powiedział zirytowany zastanawiając się skąd u diabła robal czytał w jego myślach, bo nie pamiętał by powiedział "Zaczepki z separatystą", na głos.
- Nie byłem na twojej planecie, nie strzelałem nigdy do dzieci i nie mam ochoty słuchać twoich żali jak to republika nie zabiła ci żony, stryja, matki.-Jak na jaśnie oświeconego Insekta masz dziwną tendencję oskarżania każdego napotkanego klona o bycie bezmózgim mordercą niewiniątek, naprawdę przykład myślenia w sposób jaki myśli wyłącznie bezmózg pomyślał.
- Imperium zagraża każdemu mój niedrogi trybalisto i póki zagraża naszej galaktyce to nikt nie zazna spokoju, dlatego tutaj jestem a nie by słuchać żalów na temat grzechów, które nie ja popełniłem. Czy dobrze się rozumiemy?-zaakcentował ostatnie zdanie dobitnie.

Avatar Gekonnen
-Jesteś zaskakująco inteligentny jak na klona -owad uniósł czułki do góry- I nie oskarżałbym Cię bez powodu- Niwwik wrócił do agresesywnej pozy- Kortas-3 ilu niewinnych Zabił tam twój oddział? Cały czas przewija ci się to w myślach -syknął- Ani Ty, a ni ja nie jesteśmy bez winy. Zabijaliśmy i różnica między nami jest taka, że ja byłem zawsze w stanie odróżnić dobro od złego. Wy klony byłyście jak Droidy, bez własnej woli, tylko rozkazy -podniósł do góry palec- I wypraszam sobie nazywanie mnie bezmózgiem -wredny uśmiech- Ale obawiam się, że lepiej niż ktokolwiek inny rozumiesz jak to jest: mieć jedną planetę o którą sie walczy, gdzie są wszyscy na których ci zależy. Kamino, tak się nazywa?

Avatar Burger2004_09
Właściciel
Benedictus
Wychodzi zza drzwi trzymając w ręku Doughnuta. Zajadał się nim i miał lekko ubrudzoną twarz pudrem.
- Mam nadzieję, że wam nie przeszkadzam - powiedział spokojnie.

Avatar Gekonnen
- W żadnym wypadku - odparł Niwwik- Gratuluję klona. Mądrzejszy niż przypuszczałem

Avatar samex
-Smakuje Doughnut Towarzyszu Dowódco? Bo nie możemy się doczekać aż dotrzemy do miejsca docelowego.-odparł.

W głowie klona rodzi się wiele myśli na temat jego niefortunnego towarzysza. Skąd on do diabła wiedział o Kortas-3? takie operacje nie są zapisywane w holo gazetkach oraz każdym meldunku. Większość sił republiki nie wiedziało nawet o tej operacji poza głównym dowództwem... I tym bardziej rezi go to że ten insekt czyta mu w myślach. Kimkolwiek on jest to definitywnie nie budzi jego zaufania. Tego jest pewien. Wiedział co robi Benedictus, wiedział gdzie lecimy oraz miał pojęcie o moim oddziale. Ten wścibski drań coś może kombinować.

Avatar
GrandAutismo
//Gekonnen. Nie chcę cię urazić czy nie bo podobają mi się twoje odpisy, lecz nie uważasz, że troszkę zbyt dużo wiesz o postaciach? Na przykład postać Samexa wyzywała twoją postać w myślach, więc twoja postać nie mogła wiedzieć o zniewadze wymierzonej w myślach. Podoba mi się twoja rasa i koncept oraz gdyby rozwinąć ją jeszcze troszkę to świetnie by pasowałaby do jakiejś legendy może i kanonu, ale nigdzie nie ma napisane, że czytają w myślach. Co najwyżej mogą wyczytać emocje. To tylko jeden szkopuł, który mam do ciebie. W skrócie po prostu czasem używasz metagamingu

Avatar Gekonnen
//chodzi głównie o zgadywanie. O emocje i najnowsze przemyślenia. Przez umysł postaci Samexa przeszedł wstyd i wspomnienia z tamtej operacji, to samo względem tego wyzwiska. Mogę tylko uspokoić że ta moc nie jest taka OP że mogę sobie obejrzeć cały twój umysł i wspomnienia w momencie kiedy Cię poznaję. Do tego większość użytkowników mocy może całkowicie to blokować kiedy się dowie o tej umiejętności. Mam nadzieję że uspokoiłem

Avatar Burger2004_09
Właściciel
Benedictus
Zjadł Doughnuta do końca i otrzepał ręce.
- No, mam nadzieję że to ostatnia taka dyskusja. Tak, byłem cały czas w pobliżu drzwi i wszystko słyszałem. Nie mam zamiaru tolerować takich wyczynów. Dobrze, wchodzicie do środka, czy nie? - sam wszedł ponownie i czekał na nowych towarzyszy.

Avatar
GrandAutismo
//No właśnie nigdzie nie mogę zobaczyć, że postać Samexa ciągle rozmyśla o tej sytuacji czy też, że wstydzi się. W historii jest napisane, że był na tej planecie i robił mordowanie cywili aczkolwiek jako żołnierz mógł przeżywać też inne wstydliwe chwile. Jeśli gdzieś tak napisał to proszę wyprowadź mnie z błędu

Avatar Gekonnen
-Przepraszam sir -Sakkadaranin ruszył do wejścia, może i był wściekły na klona, ale nie mógł stracić zdobytych sprzymierzeńców. Nar Sakkadar go potrzebuje. Jego umiejętności mogą dac tym ludziom niewiarygodna przewagę. Nie mówiąc nawet o droidach. Ten Benedictus był cwany, Niwwik nie wyczuł jego emocji, ani nawet jego zapachu. Widać że już nauczył się blokować swoje emocje. Chcąc czy nie chcąc, Niwwik darzył tego człowieka coraz większym szacunkiem

Avatar Gekonnen
//napisałem Tak, bo zakładam że w takim momencie rozmyślał na temat wojny i zbrodni

Avatar
GrandAutismo
//Spoko. To zrozumiałe aczkolwiek nie możesz dodawać sobie informacji o tym co mogła zrobić postać innego gracza i traktować to za pewnik. Samex musiałby napisać o tym, że rozmyśla w tej chwili o tym. Nic się jednak nie stało wielkiego.

Avatar Gekonnen
//rozumiem błąd, postaram się ich unikać w przyszłości

Avatar samex
-Tak jest Sir!-klon posłusznie poszedł do środka, zapominając na chwilę o dziwnym partnerze gdyż nie mógł się doczekać zapoznania z aktualnym stanem sił naszej kliki.

Avatar Burger2004_09
Właściciel
Wszyscy
Weszliście do budynku. Jak się okazało była to fabryka droidów. Była jednak od środka zmieniona. Oprócz linii produkcyjnej fabryka zaczęła również robić za hangar. Na samym dole oraz na różnorakich platformach stały myśliwce, głównie Z-95 i ARC-170. Łącznie było ich tu około 100. Masa ludzi krzątała się po fabryce, to naprawiając myśliwce, to naprawiając linie produkcyjne droidów. Nie było widać jednak transportowców lub cięższych okrętów. Trzeba liczyć na to, że Benedictus jest skądś wytrzaśnie.

Benedictus
- No, witajcie w naszej małej bazie - powiedział do klona i księdza robaka.

Avatar Gekonnen
-Jakie to....piękne.....-wykrztusił Niwwik- Widzę, że Imperium dostanie nieźle w tyłek. Gdzie zostawić Droidy?

Avatar samex
-Fiuuuuu!-Tor sapnął.-Ma pan Towarzysz ogromną liczbę starych, dobrych myśliwców republiki! Niby ma to już swoje lata ale to nadal lepsze od Tie Fighterów!

Avatar Burger2004_09
Właściciel
- Długo trwało uzbieranie takiej małej floty. Przygotowanie jej do jakiegokolwiek ataku będzie na razie zbyt trudne. Straty najprawdopodobniej przerosłyby zyski - zastanowił się - No, na razie trzeba tylko zebrać myśli i coś wymyślić. Zobaczymy, jak to będzie.

Avatar samex
-A na razie to powinniśmy zapoznać się z miejscem oraz załogą. Najchętniej zobaczyłbym swoją kabinę-powiedział energicznie klon.

Avatar samex
Nagle klon usłyszał dźwięk holokomunikatora.
-Przepraszam, na chwilę wyjdę.
Po czym wyszedł i odebrał połączenie.
Okazał mu się pan inkwizytor lubujący się w robieniu piramidki z łapek oraz zbierania głów ludzi, którzy weszli mu w drogę.
-Lordzie Xezus.-odpowiedział z należytym szacunkiem.
-nie spodziewałem się tak szybkiego kontaktu.. czy coś się stało?

Avatar
GrandAutismo
Xezus
Przez holokomunikator
-Witaj Torze. Mów mi po prostu Xezus bo nie przepadam za tymi wszystkimi ceregielami. Co się stało? Ja i Alice po prostu się wyrwaliśmy z Venatora by was wspomóc. Powiedz mi tylko w jakim układzie jesteście i na jakiej planecie?

Avatar samex
-Jesteśmy na Thule w systemu Thurra w zewnętrznych rubieżach. Podaję koordynaty. A i spodziewajcie się że poznacie nowego "sojusznika". Porozmawiamy dalej jak przylecicie lecz nim skończę rozmowę pozdrów Alice oraz Bellatora ode mnie.

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku

Dodaj nowy temat Dołącz do grupy +
Avatar Burger2004_09
Właściciel: Burger2004_09
Grupa posiada 2836 postów, 26 tematów i 21 członków

Opcje grupy Star Wars - ...

Sortowanie grup

Grupy

Popularne

Wyszukiwarka tematów w grupie Star Wars - Between History [PBF]