Homosеksualizm - dyskusja

Temat edytowany przez Litops - 12 sierpnia 2019, 12:34

Avatar Koteczek_21
Widziałem o tym info po tym jak nie mogłem przez pewien czas zmienić info na profilowym i pisałem do Bożydara w tej sprawie. Teraz znowu mogę zmieniać info.

Avatar CzarnyGoniec
___________________________________________________________________________
^ to jest granica miejsca od którego wracamy do dyskusji o homoseksualizmie, a personalne wycieczki w czyjąś stronę i offtop będą karane

Avatar opliko95
Jastrzab03 pisze:
Wy się uwielbiacie pruć o słowa, co nie?
Słowa są bardzo ważne :)
Uchodźca vs imigrant zarobkowy.
Socjaldemokrata vs komunista.
Nacjonalista vs nazista.
Czy nawet w tej dyskusji personalnej w tym temacie: edgy poglądy vs trolling i b8.
Słowa których używamy i to jak je definiujemy ma kluczowe znaczenie w dyskusji.

Każda osoba wspierająca komunizm ma o tym choć trochę pojęcia, bo zaznaczanie, że ZSRR nie było komunistyczne jest wręcz memem. Bo to pozwala bardzo zmieniać dyskusję: jeśli ZSRR było państwem komunistycznym, to łączy to od razu komunizm z systemem totalitarnym, a do tego wskazuje na to, że ekonomicznie się nie udał przynajmniej raz.

Dlatego dla każdego tutaj powinno być ważne to jakich słów się używa i jak się je definiuje na potrzeby dyskusji. Bo od nich może zupełnie zależeć postawa (szczególnie obserwatorów) w stosunku do przedstawianych stanowisk.

A kulujulu już wyjaśnił dlaczego w tym kontekście LGBT to nie jest dobre słowo - bo to jest określenie zupełnie nie związane z poglądami politycznymi określanych osób. Gej może być największym konserwatystą, a nawet nie chcieć dawać LGBT żadnych praw itp. - ale dalej będzie osobą LGBT.

Avatar Kobza
Moderator
Zaznaczanie, że ZSRR nie było komunistyczne jest akurat zdradą komunizmu

Avatar jacek1s
Lutherek pisze:
Jeja jest od 16 lat, btw.


Nie wiem skąd taką głupotę wytrzasnąłeś. Jeja jest dla każdego niezależnie od wieku.

Avatar
Lutherek
jacek1s pisze:
Nie wiem skąd taką głupotę wytrzasnąłeś. Jeja jest dla każdego niezależnie od wieku.

To spróbuj zmienić dane :)

Avatar jacek1s
Datę urodzenia na koncie można mieć max 13 lat, ale Jeja nie jest od tego wieku, to tylko dane na koncie, które mogą być ukryte. Większość jejowiczów to 8-13 latkowie przebywające na dziale gier i ubieranek, to co dzieje się w dziale obrazków, to tylko szczyt góry lodowej.

Avatar AquoZ32
Kobza pisze:
Zaznaczanie, że ZSRR nie było komunistyczne jest akurat zdradą komunizmu

komunizmu to tam nie bylo, natomiast czy zmierzalo w strone komunizmu - coz, Stalin z tego co pamietam w prywatnych konwersacjach serio uwazal, ze buduje socjalizm, natomiast po nim to juz rewizjonizm wjechal pelna geba

Avatar kulujulu
jacek1s pisze:
Po 1. nie każdy gej na gejgrupce Facebooka musi popierać LGBT, więc ciężko jest określić w jakiej formie wyrażał swoją opinię.
Po 2. LGBT na demonstracjach kapitalizację uwielbiają tak samo mocno jak rozgłos.
Po 3. Nazywanie ugrupowania LGBT progresywnym, jest tak samo na miejscu jak nazywanie telewizji rzetelnym źródłem informacji.
1. Czym w takim razie według Ciebie jest LGBT? Gdzie są wypisane ich postulaty? W głównych kwaterach gejostwa, czy może u królowej lesbijek? Jeżeli chcemy sformułować jakieś postulaty dla samego ruchu, powinniśmy popatrzeć na aktywnych członków LGBT i to o co walczą. Gdzie indziej tego szukać, niż właśnie w miejscach/grupach zrzeszających LGBT? A jeżeli patrzymy na takie grupy i na społeczność LGBT, zobaczymy, że kapitalizacja LGBT jest bardzo źle widziana.
2. Co? W jaki sposób niby LGBT promuję kapitalizację na marszach? Możesz to rozwinąć? Nie wiem o co ci chodzi.
3. Możesz to też rozwinąć? Tolerancja i prawa osób LGBT moim zdaniem jak najbardziej wpisują się w definicję progresywizmu. Z Wikipedii: "Progresywizm ma związek z racjonalistyczną koncepcją rozwoju społeczeństwa czyli przekonaniem, że postęp można osiągnąć w życiu społecznym za pomocą środków politycznych i edukacji. XX-wieczna historia Szwecji może być przykładem zastosowania koncepcji progresywistycznych do planowania i przeprowadzania reform socjalnych"
BartekM47 pisze:
Jak ja uwielbiam oglądać lewaczków, którym włącza się agressive mode, gdy ktoś tylko powie, że nie zgadza się z ich poglądami. Gdzie się podziała tolerancja dla innych poglądów? No tak przecież NIE DA SIĘ TOLEROWAĆ NIETOLERANCJI TY CIEMIĘŻCO TY MĘSKA UPRZYWILEJOWANA KAPITALISTYCZNA ŚWINIO
Jesteście na 100% pewni że to nie Rysiu przejął konto ludowe? Zrobienie dokładnie tego samego o co w tym samym poście oskarża się dyskutanta jest bardzo w jego stylu. Ale dobra, załóżmy na chwilę, że to nie bait; odpisałem spokojnie i przyznałem się później do błędu. Nikogo nie wyzwałem. Nie kazałem mu zmieniać poglądów tak jak ty twierdzisz, chciałem z nim podyskutować (wiesz, jesteśmy na grupie dyskusyjnej). Na deser, nawet nie odpisywałem na początku Jackowi bo nie zgadza się z moimi poglądami politycznymi, chodziło mi o użycie słowa w sposób który uważałem za nieodpowiedni. Jedyną osobą która się tutaj wkurza niewspółmiernie do powodu wkurzenia jesteś ty, wyzywając każdego z kim się nie zgadzasz od lewaczków. Jeżeli chcesz bez jakiejkolwiek merytorycznej krytyki poobrażać lewicę tej grupy to pisz w temacie "o użytkownikach", nie tutaj.

Avatar jacek1s
kulujulu pisze:
1. Czym w takim razie według Ciebie jest LGBT? Gdzie są wypisane ich postulaty? W głównych kwaterach gejostwa, czy może u królowej lesbijek? Jeżeli chcemy sformułować jakieś postulaty dla samego ruchu, powinniśmy popatrzeć na aktywnych członków LGBT i to o co walczą. Gdzie indziej tego szukać, niż właśnie w miejscach/grupach zrzeszających LGBT? A jeżeli patrzymy na takie grupy i na społeczność LGBT, zobaczymy, że kapitalizacja LGBT jest bardzo źle widziana.
2. Co? W jaki sposób niby LGBT promuję kapitalizację na marszach? Możesz to rozwinąć? Nie wiem o co ci chodzi.
3. Możesz to też rozwinąć? Tolerancja i prawa osób LGBT moim zdaniem jak najbardziej wpisują się w definicję progresywizmu. Z Wikipedii: "Progresywizm ma związek z racjonalistyczną koncepcją rozwoju społeczeństwa czyli przekonaniem, że postęp można osiągnąć w życiu społecznym za pomocą środków politycznych i edukacji. XX-wieczna historia Szwecji może być przykładem zastosowania koncepcji progresywistycznych do planowania i przeprowadzania reform socjalnych".


1. Ich postulaty są np. tutaj, LGBT to ugrupowanie mniejszości seksualnej.
2. Sprzedają flagi z tęczą LGBT i inne produkty nawiązujące do ich organizacji.
3. Tolerancja ≠ prawa osób, to że ktoś będzie miał do czegoś prawo, nie znaczy, że będzie to tolerowane.
LGBT z progresywizmem się mija głosząc, że istnieje więcej płci niż dwie lub głosząc, że para homoseksualna może mieć dzieci. To są oczywiste bzdury, które należy tępić i wyśmiewać, bo progresywizm opiera się na faktach, a nie na wymysłach i wierze, bo na faktach opiera się racjonalizm w progresywizmie, to jest raczej jasne i zrozumiałe.

Avatar Deuslovult
To nie jest deklaracja wszystkich środowisk LGBT tylko miasto warszawa w sprawie LGBT

Avatar jacek1s
Deuslovult pisze:
To nie jest deklaracja wszystkich środowisk LGBT tylko miasto warszawa w sprawie LGBT


To sobie poszukaj innych, przecież nie będę wyszukiwać deklaracji Amerykańskich, Brytyjskich itd. to był tylko przykład.

Avatar AquoZ32
gender odnosi sie do rol spolecznych i innych spolecznie skonstruowanych struktur, natomiast sex do biologicznych cech

jezeli twoim zdaniem noszenie garniturow albo zakaz prowadzenia samochodow dla kobiet w Arabii Saudyjskiej sa naturalne, to mozesz postawic znak rownosci miedzy gender a sex, ale o ile wiem to bedziesz wtedy walczyl z konsensusem naukowym

Avatar jacek1s
AquoZ32 pisze:
gender odnosi sie do rol spolecznych i innych spolecznie skonstruowanych struktur, natomiast sex do biologicznych cech


Więc można zrezygnować z gender, bo jest to struktura społeczna wprowadzająca ludzi w błąd. Szczególnie biorąc pod uwagę to co dzieje się za granicą - ludzie rezygnują z nadawania dzieciom płci, bo jak twierdzą "jak dorośnie to samo wybierze", a to pokrywa się z płcią logiczną, więc oni sami nie widzą różnicy między gender, a płcią.

AquoZ32 pisze:

jezeli twoim zdaniem noszenie garniturow albo zakaz prowadzenia samochodow dla kobiet w Arabii Saudyjskiej sa naturalne, to mozesz postawic znak rownosci miedzy gender a sex, ale o ile wiem to bedziesz wtedy walczyl z konsensusem naukowym


To jest dla nich naturalne, bo oni wyżej od nauki i logiki stawiają wiarę.

Avatar AquoZ32
jacek1s pisze:
Więc można zrezygnować z gender, bo jest to struktura społeczna wprowadzająca ludzi w błąd. Szczególnie biorąc pod uwagę to co dzieje się za granicą - ludzie rezygnują z nadawania dzieciom płci, bo jak twierdzą "jak dorośnie to samo wybierze", a to pokrywa się z płcią logiczną, więc oni sami nie widzą różnicy między gender, a płcią.

to wlasnie zniesienie takiej plci lub odejscie od jej binarnego podzialu postuluje zdecydowana wiekszosc osob z jakimi sie spotkalem

Avatar Architekt_Chaosu
rola społeczna nie będzie potrzebna jeśli zniesiemy społeczeństwo

Avatar opliko95
jacek1s pisze:
1. Ich postulaty są np. tutaj, LGBT to ugrupowanie mniejszości seksualnej.
1. To nie postulaty LGBT, a deklaracja tego co miast warszawa chce zrobić w sprawie osób LGBT.
2. LGBT to jest ta mniejszość seksualna. Nie jej ugrupowanie, a sama mniejszość.
LGBT+ to po prostu zbiorowe określenie wielu mniejszości o których prawach zwykle mówi się po prostu jednocześnie.
Więc o ile nie jesteś akurat przedstawicielem jednej z tej mniejszości i nie masz problemu z byciem grupowanym z którąś z tych mniejszości (np. gejem, który nie chce być łączony z transseksualistami), to będę tego - tak jak kulujulu - używać jako określenia tych mniejszości.

Nie mam pojęcia o jakim tu ugrupowaniu mówisz.
Są organizacje mające na celu wspierać osoby LGBT i walczyć z dyskryminacją - np. stowarzyszenie Lamdba Warszawa, które działa od 1997 i ma status Organizacji Pożytku Publicznego od 2004, Kampania Przeciw Homofobii - ogólnopolskie stowarzyszenie działające od 2001, Fundacja Wolontariat Równości - odpowiedzialna za organizację parady równości w Polsce i wiele innych.
Ale jak możesz tu zauważyć - żadna z tych organizacji nie nazywa się LGBT :)
jacek1d pisze:
3. Tolerancja ≠ prawa osób, to że ktoś będzie miał do czegoś prawo, nie znaczy, że będzie to tolerowane.
zupełnie się zgadzam - zmiana prawa nie jest celem, a jedynie elementem na drodze do tolerancyjnego państwa. Zmiany społeczne też są ważne i dlatego właśnie jest wiele organizacji walczących z dyskryminacją organizujących różne parady równości itp.
jacek1d pisze:
LGBT z progresywizmem się mija głosząc, że istnieje więcej płci niż dwie lub głosząc, że para homoseksualna może mieć dzieci. To są oczywiste bzdury, które należy tępić i wyśmiewać, bo progresywizm opiera się na faktach, a nie na wymysłach i wierze, bo na faktach opiera się racjonalizm w progresywizmie, to jest raczej jasne i zrozumiałe.
Ty z progresywizm się mijasz głosząc, że nie ma więcej płci niż dwie, a para homoseksualna nie może mieć dzieci. To są oczywiste bzdury, które należy tępić i wyśmiewać, bo progresywizm opiera się na faktach, a nie na wymysłach i wierze, bo na faktach opiera się racjonalizm w progresywizmie, to jest raczej jasne i zrozumiałe.

A dokładniej:
1. Już płeć biologiczna jest bardziej skomplikowana niż podział kobieta-mężczyzna - kilka razy już tutaj pisałem o osobach interseks, więc nie będę się powtarzał. TL;DR są osoby przy których bardzo kwestionować można dowolny wybór z tych dwóch płci i są takie, które są ogólnie bliżej jednej, lecz dalej niż "na 100% kobiet/mężczyzna". Płeć biologiczna to czasami bardziej spektrum niż binarny wybór.
Ale do biologii dochodzi nam psychologia i socjologia - i tu już robi się znacznie bardziej skomplikowanie...
Problemem jest to, że obecnie w większości (bo niektóre społeczeństwa się trochę różnią mając choćby trzecią płeć) dwa archetypy płci i przypisujemy do nich pewne rolę społeczne. Tyle, że wiele osób czuje, że nie pasuje w pełni do żadnego z nich, albo ten do którego pasuje nie jest tym, w którym umieściło go otoczenie.
Dlatego takie osoby decydują się wy)smać x tych archetypów.
I tak powstają nowe "płci".
Dlaczego w ""? Bo to tak naprawdę nie są ogólnie nowe płci. Ogólnie rzecz ujmując da się je zdefiniować mając oś kobieta-mężczyzna (przy czym niektóre będą zmienne), na jaką już wcześniej wskazała nam biologia.

Zresztą co ciekawe, to wcale nie jest nic nowego. Trzecia płeć jak wspomniałem istnieje w niektórych kulturach nawet od starożytności (w starożytności istniało więcej płci choćby w Egipcie i Izraelu).

Ale miło, że postulujesz rzeczywiście prawie idealne rozwiązanie problemu - bo brak płci społecznej (i prawnej) poza kilkoma nowymi problemami (reprezentacja w sporcie choćby) rozwiązuje większość rzeczy z którymi męczą się osoby LGBT.
Związki homoseksualne? Nie ma płci społecznej, nie ma problemu nawet z małżeństwem homoseksulanym.
Transgender i inne płci tracą w ogóle sens, bo już nikt nie ma żadnych pomysłów co do tego jakim się powinno być jako mężczyzna/kobieta.

Problemem jest to, że wymagało by to masywnych zmian społecznych. Najpewniej sprowadzenia podziału na mężczyznę i kobietę do uproszczonego podziału biologicznego (przy czym idealnie miło by tu zachować opcję "inny" dla niektórych osób interseks :).
Nie wspominając nawet o zmianach w prawie.

No to teraz do 2. - homoseksualiści nie mogą mieć dzieci.
No cóż, para homoseksualna rzeczywiście nie może mieć tylko ze sobą we dwójkę dzieci (pomijając opcję transseksualizmu łączonego z homoseksualizmem :), ale kto powiedział, że takie są zasady?
Być może słyszałeś kiedyś o takiej technologii jak zapłodnienie in vitro. Jak najbardziej możliwe jest by dziecko miało dwóch ojców/matki. Zależnie od rodzaju związku będzie tylko potrzebny dawca nasienia/matka zastępcza.

Ale nie wiem w sumie kto mówi o tym, by osoby homoseksualne miały dzieci w kontekście prokreacji, bo zwykle się mówi o tym w kontekście adopcji...
A nazywanie adopcji naukową bzdurą brzmi dość absurdalnie...

Avatar Architekt_Chaosu
Fajnie, ale to nie jest LGBT+, a LGBTQ+.

Jeszcze to do Was nie zawędrowało?

Avatar Portak
Burger2004_09 pisze:
Mhm, akurat Norse (przyp. Miki) jest osobą, z którą można podyskutować
Zdjęcie użytkownika Portak w temacie Homosеksualizm - dyskusja

Avatar opliko95
Architekt_Chaosu pisze:
Fajnie, ale to nie jest LGBT+, a LGBTQ+.

Jeszcze to do Was nie zawędrowało?
LGBT+ też się używa.
Jak dla mnie ten termin jest już wystarczający i nie widzę powodu by dodatkawać "Q" - bo skoro już rozszerzać, to dlaczego nie zrobić jeszcze LGBTIQ+? LGBTQIA+? LGBTTQQIAAP+?
LGBT+ jest już raczej znanym skrótem i + tutaj oznacza właśnie te inne grupy. Nie jest to idealne, ale jest wygodniejsze i nie widzę zbytnio powodu by to aż tak znacznie rozszerzać, tym bardziej że by objąć wszystko trzeba by stworzyć termin o naprawdę absurdalnej długości.

Avatar jacek1s
opliko95 pisze:
1. To nie postulaty LGBT, a deklaracja tego co miast warszawa chce zrobić w sprawie osób LGBT.
2. LGBT to jest ta mniejszość seksualna. Nie jej ugrupowanie, a sama mniejszość.
LGBT+ to po prostu zbiorowe określenie wielu mniejszości o których prawach zwykle mówi się po prostu jednocześnie.
Więc o ile nie jesteś akurat przedstawicielem jednej z tej mniejszości i nie masz problemu z byciem grupowanym z którąś z tych mniejszości (np. gejem, który nie chce być łączony z transseksualistami), to będę tego - tak jak kulujulu - używać jako określenia tych mniejszości.

Nie mam pojęcia o jakim tu ugrupowaniu mówisz.
Są organizacje mające na celu wspierać osoby LGBT i walczyć z dyskryminacją - np. stowarzyszenie Lamdba Warszawa, które działa od 1997 i ma status Organizacji Pożytku Publicznego od 2004, Kampania Przeciw Homofobii - ogólnopolskie stowarzyszenie działające od 2001, Fundacja Wolontariat Równości - odpowiedzialna za organizację parady równości w Polsce i wiele innych.
Ale jak możesz tu zauważyć - żadna z tych organizacji nie nazywa się LGBT :)
zupełnie się zgadzam - zmiana prawa nie jest celem, a jedynie elementem na drodze do tolerancyjnego państwa. Zmiany społeczne też są ważne i dlatego właśnie jest wiele organizacji walczących z dyskryminacją organizujących różne parady równości itp.
Ty z progresywizm się mijasz głosząc, że nie ma więcej płci niż dwie, a para homoseksualna nie może mieć dzieci. To są oczywiste bzdury, które należy tępić i wyśmiewać, bo progresywizm opiera się na faktach, a nie na wymysłach i wierze, bo na faktach opiera się racjonalizm w progresywizmie, to jest raczej jasne i zrozumiałe.

A dokładniej:
1. Już płeć biologiczna jest bardziej skomplikowana niż podział kobieta-mężczyzna - kilka razy już tutaj pisałem o osobach interseks, więc nie będę się powtarzał. TL;DR są osoby przy których bardzo kwestionować można dowolny wybór z tych dwóch płci i są takie, które są ogólnie bliżej jednej, lecz dalej niż "na 100% kobiet/mężczyzna". Płeć biologiczna to czasami bardziej spektrum niż binarny wybór.
Ale do biologii dochodzi nam psychologia i socjologia - i tu już robi się znacznie bardziej skomplikowanie...
Problemem jest to, że obecnie w większości (bo niektóre społeczeństwa się trochę różnią mając choćby trzecią płeć) dwa archetypy płci i przypisujemy do nich pewne rolę społeczne. Tyle, że wiele osób czuje, że nie pasuje w pełni do żadnego z nich, albo ten do którego pasuje nie jest tym, w którym umieściło go otoczenie.
Dlatego takie osoby decydują się wy)smać x tych archetypów.
I tak powstają nowe "płci".
Dlaczego w ""? Bo to tak naprawdę nie są ogólnie nowe płci. Ogólnie rzecz ujmując da się je zdefiniować mając oś kobieta-mężczyzna (przy czym niektóre będą zmienne), na jaką już wcześniej wskazała nam biologia.

Zresztą co ciekawe, to wcale nie jest nic nowego. Trzecia płeć jak wspomniałem istnieje w niektórych kulturach nawet od starożytności (w starożytności istniało więcej płci choćby w Egipcie i Izraelu).

Ale miło, że postulujesz rzeczywiście prawie idealne rozwiązanie problemu - bo brak płci społecznej (i prawnej) poza kilkoma nowymi problemami (reprezentacja w sporcie choćby) rozwiązuje większość rzeczy z którymi męczą się osoby LGBT.
Związki homoseksualne? Nie ma płci społecznej, nie ma problemu nawet z małżeństwem homoseksulanym.
Transgender i inne płci tracą w ogóle sens, bo już nikt nie ma żadnych pomysłów co do tego jakim się powinno być jako mężczyzna/kobieta.

Problemem jest to, że wymagało by to masywnych zmian społecznych. Najpewniej sprowadzenia podziału na mężczyznę i kobietę do uproszczonego podziału biologicznego (przy czym idealnie miło by tu zachować opcję "inny" dla niektórych osób interseks :).
Nie wspominając nawet o zmianach w prawie.

No to teraz do 2. - homoseksualiści nie mogą mieć dzieci.
No cóż, para homoseksualna rzeczywiście nie może mieć tylko ze sobą we dwójkę dzieci (pomijając opcję transseksualizmu łączonego z homoseksualizmem :), ale kto powiedział, że takie są zasady?
Być może słyszałeś kiedyś o takiej technologii jak zapłodnienie in vitro. Jak najbardziej możliwe jest by dziecko miało dwóch ojców/matki. Zależnie od rodzaju związku będzie tylko potrzebny dawca nasienia/matka zastępcza.

Ale nie wiem w sumie kto mówi o tym, by osoby homoseksualne miały dzieci w kontekście prokreacji, bo zwykle się mówi o tym w kontekście adopcji...
A nazywanie adopcji naukową bzdurą brzmi dość absurdalnie...


1. Deklaracja Warszawska, to pisemne zgodzenie się na postulaty LGBT, które głoszą na marszach po całej Polsce.

Tu np. fragment tej deklaracji, świadczący o tym; "W dialogu ze społecznością LGBT+ wypracowaliśmy deklarację, która wskazuje kierunki działań Urzędu m.st. Warszawy na najbliższą kadencję w różnych obszarach."

Czy tu; "Założenia deklaracji zostały stworzone przed wyborami samorządowymi w konsultacji z
warszawskimi organizacjami LGBT+, na bazie programu samorządowego dla społeczności
LGBT+"

2. A jak nazwiesz taką mniejszość? Blobem? Dlaczego tak boisz się określenia "ugrupowanie"?
Przecież to jest oczywiste, że to JEST ugrupowanie «grupa ludzi lub organizacji o podobnych poglądach i wspólnych celach».

3. Jeśli nie jest za późno to wróć na biologię, bo więcej płci niż dwie nie występuje - powiedz mi, jak rozmnażają się ludzie tej samej płci? Poprzez trzecią osobę? To nazywasz rodziną, tak? Albo dzieckiem tej dwójki homoseksualnej? Chcę FAKTÓW, które będą o tym świadczyć. Jakiegoś podziału komórkowego, zamykania ich w inkubatorach i wytworzenia z tej dwójki innego człowieka. Inaczej nie ma mowy nazywania tej sklejki bzdur progresywizmem.
Płci nie można sobie wybrać.
Jeśli argumentujesz swoje więcej płci poprzez starożytny Egipt czy Izrael, to nie jest to progresywizm, to regres.
Adopcja ≠ rodzina, adoptując dziecko stajesz się opiekunem zastępczym (za rodziców pierwotnych, co oczywiste), a nie rodzicem.
Sam rodzic zawiera w swojej nazwie rodzenie, pokrewieństwo, które nie występuje przy adopcji.
Opiekun, to osoba sprawująca opiekę nad kimś, a para homoseksualna nie może być nikim innym jak tylko i wyłącznie opiekunem.
Pogódź się z tym i nie rób z języka polskiego czy biologii inwalidy.

Avatar Portak
Jacek, dlaczego kładziesz tak wielki nacisk na kwestię bycia bądź nie biologicznym rodzicem? Co jest według ciebie gorszego w kwestii bycia rodzicem, gdy dziecko jest adoptowane?

Avatar jacek1s
Portak pisze:
Jacek, dlaczego kładziesz tak wielki nacisk na kwestię bycia bądź nie biologicznym rodzicem? Co jest według ciebie gorszego w kwestii bycia rodzicem, gdy dziecko jest adoptowane?


Nic nie jest gorszego w kwestii bycia opiekunem.
Nie wmawiaj mi nawet takich słów, bo nic takiego nie napisałem.

Avatar Portak
Ech, łapiesz ludzi za takie słówka, że gadanie o tym z tobą nie wydaje się mieć sensu.

Avatar maxmaxi123
Portak pisze:
Ech, łapiesz ludzi za takie słówka, że gadanie o tym z tobą nie wydaje się mieć sensu.

Avatar Portak
Ty z kolei czepiasz się pisowni, elo.

Avatar jacek1s
Portak pisze:
Ech, łapiesz ludzi za takie słówka, że gadanie o tym z tobą nie wydaje się mieć sensu.


Jeśli stosujesz podchwytliwe pytanie, to ja mam prawo, a nawet obowiązek Cię prostować.
Teraz stosując argumentum ad personam, mam prawo zaprzestać dyskusji z Tobą, bo to nieuczciwa argumentacja, która nie ma znaczenia w dyskusji, a jest stosowana gdy wszystkie inne sposoby zawodzą, więc odstępujesz od dyskusji merytorycznej.

Avatar Litops
Moderator
Jak dla mnie w LGBT+ można zastąpić plus literą Q

Avatar Litops
Moderator
opliko95 pisze:
No to teraz do 2. - homoseksualiści nie mogą mieć dzieci.
No cóż, para homoseksualna rzeczywiście nie może mieć tylko ze sobą we dwójkę dzieci (pomijając opcję transseksualizmu łączonego z homoseksualizmem :), ale kto powiedział, że takie są zasady?
Być może słyszałeś kiedyś o takiej technologii jak zapłodnienie in vitro. Jak najbardziej możliwe jest by dziecko miało dwóch ojców/matki. Zależnie od rodzaju związku będzie tylko potrzebny dawca nasienia/matka zastępcza.

Dorzucę swoje 3 grosze. Kaguya jest pierwszą myszą, która powstała po połączeniu materiału genetycznego dwóch samic. Dzięki odpowiednim modyfikacjom genetycznym i zapłodnieniu in vitro pominięto imprinting genetyczny, który uniemożliwia rozmnażanie płciowe dwóch osobników tej samej płci u ssaków (w tym ludzi).

Avatar Litops
Moderator
jacek1s pisze:
3. Jeśli nie jest za późno to wróć na biologię, bo więcej płci niż dwie nie występuje
Nawet u ludzi są co najmniej 3 dodatkowe biologiczne płcie XXX, XXY i XYY
jacek1s pisze:
- powiedz mi, jak rozmnażają się ludzie tej samej płci? Poprzez trzecią osobę? To nazywasz rodziną, tak? Albo dzieckiem tej dwójki homoseksualnej?
No, biologicznym na pewno nie.
jacek1s pisze:
Chcę FAKTÓW, które będą o tym świadczyć. Jakiegoś podziału komórkowego, zamykania ich w inkubatorach i wytworzenia z tej dwójki innego człowieka.
Wyżej podałem link do myszy Kaguya.
jacek1s pisze:
Inaczej nie ma mowy nazywania tej sklejki bzdur progresywizmem.
To już może być mowa?
jacek1s pisze:

Płci nie można sobie wybrać.
Jedynie w kontekście genetycznym masz rację. Choć niedługo nie będziesz jej miał.
jacek1s pisze:

Jeśli argumentujesz swoje więcej płci poprzez starożytny Egipt czy Izrael, to nie jest to progresywizm, to regres.
To tak, jakby powiedzieć, że regresem byłoby uznanie kalendarza holoceńskiego za regres, bo jego rok 0 odnosi się do wydarzenia sprzed kilkunastu tysięcy lat.
jacek1s pisze:

Adopcja ≠ rodzina
Zapomnałeś dodać słowa „biologiczna”. Adoptowane dzieci funkcjonują tak, jak w zwykłych rodzinach. Poza tym są między nimi więzi rodzinne jak u innych rodzin. Nazwanie tego nie-rodziną w kontekście niebiologicznym wydaje mi się irracjonalne u bezpodstawne.
jacek1s pisze:
, adoptując dziecko stajesz się opiekunem zastępczym (za rodziców pierwotnych, co oczywiste), a nie rodzicem.
Tak, jak wyżej
jacek1s pisze:

Sam rodzic zawiera w swojej nazwie rodzenie, pokrewieństwo, które nie występuje przy adopcji.
Opiekun, to osoba sprawująca opiekę nad kimś, a para homoseksualna nie może być nikim innym jak tylko i wyłącznie opiekunem.
Pogódź się z tym i nie rób z języka polskiego czy biologii inwalidy.
Znowu jak wyżej. Czyli co? Bycie rodzicem ogranicza się wyłącznie do prokreacji? Przecież małżeństwo (nawet hetero), które adoptuje dziecko spełnia wszystkie funkcje rodziców tylko oprócz prokreacji. Czy to jest naprawdę tak ważna rola? Czy rodzicem nazwiesz biologiczną matkę, która swoje dziecko porzuciła w śmietniku?

Avatar jacek1s
Litops pisze:
Wyżej podałem link do myszy Kaguya.


Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale mysz to nie człowiek. Dodatkowo analiza fenotypów wskazała na niedorozwój. Nie wiem czy Ty wyobrażasz sobie to tak, jakby ta mysz urodziła się i żyła jakby urodziła się w sposób naturalny, ale tak nie było, więc wielce prawdopodobne jest, że u człowieka urodziłoby się coś podobnego do dzwonnika z Notre Dame - co prawda nie znalazłem żadnych zdjęć jak wygląda z zewnątrz, ale wewnętrznie była niedorozwinięta.
Dodatkowo wcale nie wyjaśnia to kwestii w jaki sposób homoseksualiści mieliby się rozmnażać i być rodzicami, bo testowano to jedynie na dwóch samicach i to zupełnie innego gatunku, a co z gejami? Eksperymentem na dwóch ludziach? Tu nadal stoi znak zapytania i argument myszy nie daje żadnej odpowiedzi.

Żeby nie było, że urodziły się normalne i było super kolorowo; "Na świat przyszło 28 młodych, z czego 18 martwych i 10 żywych. Z 10 żywo urodzonych młodych przy życiu utrzymały się tylko 2, reszta była opóźniona w rozwoju i padła w ciągu 15 minut. Z dwóch myszy, które przeżyły, jedną nazwano Kaguya, dożyła ona okresu dorosłości i po kopulacji z samcem wydała na świat zdrowe potomstwo. Drugą mysz uśmiercono w celu wykorzystania do analizy ekspresji genów."


Litops pisze:
Adoptowane dzieci funkcjonują tak, jak w zwykłych rodzinach. Poza tym są między nimi więzi rodzinne jak u innych rodzin. Nazwanie tego nie-rodziną w kontekście niebiologicznym wydaje mi się irracjonalne u bezpodstawne. Czyli co? Bycie rodzicem ogranicza się wyłącznie do prokreacji? Przecież małżeństwo (nawet hetero), które adoptuje dziecko spełnia wszystkie funkcje rodziców tylko oprócz prokreacji. Czy to jest naprawdę tak ważna rola? Czy rodzicem nazwiesz biologiczną matkę, która swoje dziecko porzuciła w śmietniku?


Nigdzie nie napisałem, że dzieci funkcjonują w inny sposób. Są lub nie, to zależy tylko i wyłącznie od dziecka, bo są dzieci, które są adoptowane, a nie podobają im się zasady jakie panują w domu opiekunów lub zwyczajnie się z nimi nie dogadują. Nie rozumiem o jakiej nie-rodzinie mówisz i o jakiej niebiologii, rodziną można być tylko w momencie w którym Ciebie i dziecko łączy pokrewieństwo.
Małżeństwo heteroseksualne, tak samo jak w przypadku pary homoseksualnej, adoptując dziecko, może być tylko i wyłącznie opiekunem.
Tak, to co robi z dzieckiem nie świadczy, że nagle biologia robi out... Gdzie Twoja logika?
Poza tym podejrzewam, że do takich sytuacji jak porzucanie dzieci na śmietnikach dochodziłoby o wiele rzadziej gdyby aborcja była legalna.

Avatar Litops
Moderator
1. Przypominam, że inżynieria genetyczna jeszcze dopiero raczkuje, ale to już jest, jak na dzisiejsze czasy, ogromny sukces. U ludzi jest to teoretycznie tak samo możliwe, bo odpowiada za to ten sam mechanizm, ale to by było nieetyczne.
W przyszłości mogę z dużą pewnością stwierdzić, że szansa na urodzenie się chorego lub upośledzonego potomstwa będzie taka sama, jak naturalnie, a nawet mniejsza.

2. Jak zwał, tak zwał. Ważne, że działa. Jeśli definiujesz rodzinę jako tylko jako biologicznych krewnych, wiedz tylko, że inni mają inną definicję rodziny. Właściwie używam słowa "rodzina" jako prawnej definicji małżeństwa wychowującego dziecko. Co do przykładu z porzucaniem dziecka: to już była definicja psychologiczno-społeczna. Oczywiście, że owa kobieta jest matką biologiczną, ale nazwanie jej matką w odniesieniu do norm społecznych uważam za błędne. W ogóle to słowo jest wieloznaczne i umowne.

Avatar jacek1s
Litops pisze:
1. Przypominam, że inżynieria genetyczna jeszcze dopiero raczkuje, ale to już jest, jak na dzisiejsze czasy, ogromny sukces. U ludzi jest to teoretycznie tak samo możliwe, bo odpowiada za to ten sam mechanizm, ale to by było nieetyczne.
W przyszłości mogę z dużą pewnością stwierdzić, że szansa na urodzenie się chorego lub upośledzonego potomstwa będzie taka sama, jak naturalnie, a nawet mniejsza.

2. Jak zwał, tak zwał. Ważne, że działa. Jeśli definiujesz rodzinę jako tylko jako biologicznych krewnych, wiedz tylko, że inni mają inną definicję rodziny.


1. Skoro tak to nie rozumiem skąd ten przykład. Nic nie wnosi w dyskusji, a to co będzie w przyszłości to się dopiero okaże.

2. Definicja jest jedna i jest rozumiana tylko w jeden sposób, a nie "każdy ma swoją definicje".

Avatar Litops
Moderator
jacek1s pisze:
2. Definicja jest jedna i jest rozumiana tylko w jeden sposób, a nie "każdy ma swoją definicje".
Zdjęcie użytkownika Litops w temacie Homosеksualizm - dyskusja

Avatar jacek1s
Rodzina ma jedną definicje, to że ktoś nadaje temu sens np. używa sformułowania "rodzina wyrazów", nie znaczy, że definicja jest płynna. Po prostu rodzina jest grupą mającą wspólnie pochodzenie, więc zostaje użyta w formie porównującej.
Już pomijam fakt, że wszystkie z w/w przykładów rodziny odnoszą się od wspólnego przodka lub wspólnego pochodzenia podczas gdy Ty usiłujesz wmówić ludziom, że rodzina wcale nie musi mieć wspólnego pochodzenia.

Avatar maxmaxi123
Nie próbuje wmówić ludziom, bo i tak pewnie większość nie ogranicza rodziny tylko do znaczenia pokrewieństwa.

Avatar jacek1s
To zależy o kim mówisz, bo ja mówię tylko i wyłącznie o tej grupie, jeśli Ty też to mogę się zgodzić, że większość osób na tej grupie to są debile, którym poprawność polityczna wyprała mózg.

Avatar Litops
Moderator
jacek1s pisze:
Rodzina ma jedną definicje, to że ktoś nadaje temu sens np. używa sformułowania "rodzina wyrazów", nie znaczy, że definicja jest płynna. Po prostu rodzina jest grupą mającą wspólnie pochodzenie, więc zostaje użyta w formie porównującej.
Już pomijam fakt, że wszystkie z w/w przykładów rodziny odnoszą się od wspólnego przodka lub wspólnego pochodzenia podczas gdy Ty usiłujesz wmówić ludziom, że rodzina wcale nie musi mieć wspólnego pochodzenia.

Dobra, ale 3 górne już są tym, o co nam chodzi w tej dyskusji.

Avatar jacek1s
Litops pisze:
Dobra, ale 3 górne już są tym, o co nam chodzi w tej dyskusji.


To zależy o czym mówisz.

Pierwszy przykład rodziny w socjologii mówi o niej w formie; "duchowe zjednoczenie szczupłego grona osób skupionych we wspólnym ognisku domowym aktami wzajemnej pomocy i opieki, oparte na wierze w prawdziwą lub domniemaną łączność biologiczną, tradycję rodzinną i społeczną"

Drugi przykład o rodzinie w prawie mówi; "Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej." (musiałem wziąć informacje z innego źródła, bo prawo rodzinne na Wikipedii nie posiada prawnej definicji rodziny.)
Art. 18. Zasada ochrony rodziny - Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r.

Trzeci przykład, rodziny w biologii; "Rodzina obejmuje blisko spokrewnione rodzaje."

Avatar Portak
jacek1s pisze:
Jeśli stosujesz podchwytliwe pytanie, to ja mam prawo, a nawet obowiązek Cię prostować.
Przecież nie brałem nawet pod uwagę, że ktoś może rozróżniać jeszcze słowo "opiekun prawny" i "rodzic".

Avatar Litops
Moderator
Portak pisze:
Przecież nie brałem nawet pod uwagę, że ktoś może rozróżniać jeszcze słowo "opiekun prawny" i "rodzic".

Avatar Litops
Moderator
jacek1s pisze:
Drugi przykład o rodzinie w prawie mówi; "Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej." (musiałem wziąć informacje z innego źródła, bo prawo rodzinne na Wikipedii nie posiada prawnej definicji rodziny.)
Art. 18. Zasada ochrony rodziny - Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r.

Konstytucja RP jest na tyle upośledzona, że nie brałem jej pod uwagę.

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku