Sala gimnastyczna [archiwalne II sezon]

Temat edytowany przez Filizaneczkaherbaty - 11 czerwca 2019, 12:46

Avatar
niemamnietu
Tokoyami

Widzisz jego:

Zdjęcie użytkownika niemamnietu w temacie Sala gimnastyczna [archiwalne II sezon]

Siedzi po turecku, z dwoma, prawymi palcami wystawionymi w górze, z zamkniętymi oczami. Wyciąga drugą ręką samolocik. Uderza nim dwa palce. Chowa jeden z palców. Bierze drugi samolocik.

Avatar kosmiczny_kamien
Zaciekawiły go czyny jego nauczyciela. Postanowił mu nie przeszladzać i po prostu dalej obserwować.

Avatar
niemamnietu
Tokoyami

Nauczyciel po prostu uderzył drugim samolocikiem w pojedynczy palec, którego potem schował. Westchnął.

- Tak. Czasem po trostu czeba tochę pomedytować... Podejdź, Tokoyami.

Avatar kosmiczny_kamien
Bird boy podszedł do nauczyciela, skłonił się i przywitał
- Dzieńdobry

Avatar
niemamnietu
Tokoyami

Pysedłeś tutaj. Na lekcje WF-u. Pawda?

Avatar kosmiczny_kamien
- Tak - Odpowiedział krótko. No w końcu nauczyciel raczej wie, że ma teraz lekcje więc nie ma sensu dopowiadać żadnego "tak miałem w planie"

Avatar
niemamnietu
Tokoyami

- W tatim razie pozwól, że się przedstawie. Nazywam się Mistrz Motyl. Jestem ostatnim żywym członkiem Zakonu Motyla. I pochodzę z In.

Avatar kosmiczny_kamien
- Miło mi pana poznać - Paczta jaki wychowany, z szacunkiem do nauczycieli

Avatar
niemamnietu
Tokoyami

- Tat… Kiedyt to były czasy... Terat to ne ma czasów...

Avatar LittleBoy
//jakbym widziała siebie i moją wychowawczynię//

Avatar kosmiczny_kamien
Na to już raczej nie odpowiedział bo nie widział powodu.
Usiadł gdzieś przy ścianie i czekał na resztę uczniów rozglądając się po sali.

Avatar
niemamnietu
Mistrz Motyl dalej medytuje.

Avatar kosmiczny_kamien
//O ku*wa to tutaj był Tokoyami XDDD
A ja go zabiłam//

Hans
Wszedł na salę.
Na litość boską, jeśli ci też uraczą go tekstem "dziewczęca drużyna ma trening za godzinę, musisz poczekać" jak jego wcześniejsza drużyna, gdy chciał się zapisać to zaje*ie jak psa.
- Hej - Próbował zwrócić na siebie ich uwagę

Avatar
niemamnietu
//Wątek Hansa jest prowadzony przez kogoś czy mam się tym zająć?//

Avatar kosmiczny_kamien
//Przez Historyjkę I guess//

Avatar Historyjka
Hans:

Zastał ćwiczącą drużynę koszykarską. I Ellie leżącego bez przytomności na trybunach. Przez chwilę sportowcy nie reagowali na jego próbę zwrócenia uwagi. W pewnym momencie jednak jeden z nich trafił do kosza, po czym odwrócił się w jego stronę, uśmiechając się. Miał wampirze kły.

- No hej, Marcus, kapitan drużyny, co chcesz? - zdawał się oszczędzać na słowach. W końcu tik-tak, trening trwa.

Avatar kosmiczny_kamien
Hans
Spojrzał na Ellie i zastanawiał się, co tu robi. Nie wiedział, że lubi sport. Nie wyglądała jak typ osoby, którą do tego ciągnie.
Z tych zamysłów wybudził go Marcus.
- A, tak - Musiał się skupić, na tym, po co tu jest - Chciałem się zapisać do drużyny

Avatar Historyjka
Hans:

- Grałeś już kiedyś w kosza?

Avatar kosmiczny_kamien
Hans
- Nieee... - Próbował go wyminąć wzrokiem. Teoretycznie dużo gra ale w tym momencie czuje się jak totalnie niedoświadczone dziecko - ale umiem całkiem nieźle grać w siatkówkę - Znów spojrzał na Ellie, ciekawe czemu śpi - Zresztą, mogę się nauczyć

Avatar Historyjka
Hans:

- Jasne. Dobra, słuchaj, za 20 minut dziewczyny przejmują salę gimnastyczną. Mamy zatem trochę mało tego czasu. Poćwiczysz chwilę z nami i zobaczymy, co się da zrobić, co ty na to? - zaproponował.

Avatar kosmiczny_kamien
Hans
- Spoko, to ja pójdę się przebrać - Ćwiczenie w sweterku to nie najlepszy pomysł mimo wszystko.
Poszedł do szatni i chwilę później wrócił już przebrany.

Avatar Historyjka
Hans:

- Orient! - ktoryś ze sportowców rzucił mu szybką piłkę. Łatwo złapać, ale refleks musi zadziałać natychmiast, bo się nie złapie.

Avatar kosmiczny_kamien
Hans

Spokojnie złapał.
No co? Wygląda jak pi**a ale nią nie jest, a przynajmniej taką ma nadzieję, niczego w życiu nie możesz być pewny.
- Wy tak każdemu nowemu robicie?

Avatar Historyjka
Hans

- Sprawdzenie orientacji - stwierdził Marcus, ukazując wampirze kły w uśmiechu - Dobra, na początek jedna prosta rozgrywka. Ty i ja kontra Fergus i Steven. Pokaż co potrafisz!

Na boisku została z nimi para bladych bliźniaków, zapewne Fergus i Steven, reszta chwilowo rozsiadła się na trybunach.

- To nasz kosz, to ich kosz - pokazał gdzie trzeba - Zaczynasz ty, od środka boiska. Normalnie trener rzuca piłkę i przejmuje ten, kto wybije, ale teraz chcę tylko sprawdzić trzy rzeczy - czy wychodzi Ci współpraca na boisku, czy przebijesz się przez linię obrony przeciwnika i czy trafisz do kosza. W razie czego trochę pomogę, ale sądzę, że i bez tego dasz radę. Okej?

Avatar kosmiczny_kamien
Hans
- Spoko, da się ogarnąć - I tutaj w sumie nie wiem co robili bo na koszykówce to ja się gówno znam i zawsze stałam na obronie no to wiecie
//Możemy zrobić skip? xD//

Avatar Historyjka
//Chciałam to zaproponować xD

Hans

● [Time-Skip] ●


W sumie nieźle mu poszło.
Aczkolwiek wampiry są mega szybkie, więc odniósł wrażenie, że bliźniacy dawali mu fory. Ale udało mu się kilka razy trafić do kosza. Zwłaszcza, że kapitan był po jego stronie, a ten to dopiero świetnie grał. Po zakończeniu takiego oto treningu Marcus klepnął go po przyjacielsku w ramię.
- Było dobrze. Jak chcesz możesz się zapisać do drużyny. Jeszcze tylko jedno pytanie, jakiej jesteś rasy? Przyjmujemy dobrych graczy niezależnie od tego, ale warto wiedzieć, żeby znać swoje granice.

//I żeby wiedzieć czy będzie co jeść.

Avatar kosmiczny_kamien
Hans
No zmęczył się, nie powie. Czuje się trochę za niski na ten sport ale dobra, póki umie skakać to jakoś to będzie, nad celem też musi popracować bo u niego to jakiś żart.
- Niemiec Człowiek, czyli chyba najsłabsza rasa, jaka jest w tej szkole - Zaśmiał się dość niezręcznie, no bo w sumie trochę prawda, ludzie w porównaniu do innych ras w tej szkole to słabiaki

Avatar Historyjka
Hans

- Nie do końca. Jest w szkole kolega, który jest chyba ćmą - zaśmiał się lekko - Słuchaj, jeszcze jedno. W zespole jest niepisana zasada, że raz na jakiś czas, raczej rzadko, nie-wampiry dają reszcie teamu się trochę napić krwi. Mam nadzieję, że ci to nie przeszkadza? Do niczego nie będziemy cię zmuszać, to bardziej tradycja niż reguła.

//Jak wymiana sportowych koszulek.
//Ale z krwią zamiast koszulek \_('w')_/

Avatar kosmiczny_kamien
Hans
Uhh...
- W sumie to trochę przeszkadza, to konieczne? - Boi się igieł, a kły są jeszcze gorsze

Avatar Historyjka
Hans

- Staramy się jednak nie łamać tradycji, o ile to możliwe. Ale wiesz, to nie boli aż tak. Kły zdrowego wampira produkują naturalne znieczulenie, to podobno uczucie bardziej jakby ktoś cię pocałował w szyję. Serio.

Avatar kosmiczny_kamien
Hans
Westchnął w duszy
- Możecie gryźć w nadgarstek? Będę się czuć dość niekomfortowo kiedy będziecie "całować" mnie w szyję - Powiedział z niepewnością w głosie.
Normalnie to by się pewnie nie zgodził ale tradycja to tradycja, no i są dość mili, czego innego się spodziewasz gdy widzisz typowego jocka

Avatar Historyjka
Hans

- Jasne. Różnica jest tylko taka, że przy szyi nie widzisz kłów w momencie ugryzienia.

Avatar kosmiczny_kamien
Hans
- Mogę zamknąć oczy czy coś - Wzruszył ramionami - Tak w ogóle, czy to zdrowe? W sensie dla mnie?

Avatar Historyjka
Hans

- Ludzki organizm prodrukuje krew, jeśli mu jej brakuje. Nie powinieneś odczuć za wielkiej różnicy, będziemy uważać, żeby nie wypić za dużo. Ezra może potwierdzić.

Pomachał mu jeden z zawodników. Wyglądał raczej normalnie i zdrowo. Miał długie czerwone włosy i srebrzyste oczy. Miał na szyi ślady po kłach i to całkiem świeże. Czyli Hans nie będzie na chwilę obecną jedynym człowiekiem w drużynie.

Avatar
niemamnietu
Gdzieś w tle przemknęła cegła na deskorolce i opakowaniem paprykowych czipsów.

Avatar kosmiczny_kamien
Hans
Spojrzała na cegłę
Ok co do ch*ja
Dobra nieważne
Wrócił wzrokiem na kapitana
- W takim razie chyba mogę się zgodzić... Czy nauczyciele o tym wiedzą? - Oj musi się dopytywać, no musi

Avatar Historyjka
Hans

- W teorii, ale starają się o tym milczeć w czterdziestu językach. Nie lubią rozgłosu.

Avatar kosmiczny_kamien
Hans
- No dobra... - Trochę go zastanawiało, dlaczego niby nauczyciele o tym milczą skoro to nic takiego - No to do zobaczenia na następnym treningu - Pomachał im i poszedł na trybuny do Ellie.
Usiadł obok niego
- Hej - Starał się go obudzić, wyglądał, jakby spał

Avatar Historyjka
Ellie:

Mruknął coś niewyraźnie przez sen.

Avatar kosmiczny_kamien
Hans
Szturchnął go w ramię
No nie zostawi go tutaj samego, żeby sobie spał

Avatar Historyjka
Ellie:

Otworzył oczy.
- Cz-Czego? - zapytał sennie.
Jakby z taką pretensją w głosie.

Avatar kosmiczny_kamien
Hans
Zaśmiał się tylko
- Plecy będą cię boleć od leżenia na ławce

Avatar Historyjka
Ellie

- Nie ważne. Nie chciałem, żeby mnie budzono - wyglądał na nieco obrażonego.

Avatar kosmiczny_kamien
Hans
- Musisz być serio zmęczona, huh?

Avatar Historyjka
Ellie

- Nie o to chodzi. Spałam całą noc, po prostu chciałam jeszcze chwilę zostać w świecie snów - sprostował, podnosząc się do pozycji siedzącej. Dlaczego się obudził tak łatwo... może musi wziąć dwie tabletki, nie jedną? Chociaż Dante mówił, żeby nie przesadzić, więc może lepiej nie zwiększać dawki. To może się dla niego źle skończyć.

Avatar kosmiczny_kamien
Hans
- Czyli po prostu lubisz śnić, jak poetycko - Zaśmiał się delikatnie - ale robienie tego tutaj to chyba słaby pomysł, piłki wszędzie latają

Avatar Historyjka
Ellie

- W sumie nie wiedziałam, gdzie idę, weszłam przez pierwsze lepsze drzwi i zasnęłam - przyznał cicho, ale szczerze.

Avatar kosmiczny_kamien
Hans
- Yhym... - Coś było chyba nie tak... - Wszystko dobrze?

Avatar Historyjka
Ellie

- Teraz nagle się martwisz?
Nadął dość ostentacyjnie policzki.

Avatar kosmiczny_kamien
Hans
- Nie za bardzo wiem, co masz na myśli? - Był dość zdezorientowany, myślał, że jego martwienie się było raczej oczywiste

Temat zamknięty

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku