- Jak jeszcze roz rzucisz, to ni ręczę za sibie!
Moderator
Max
-Wiadomo, w lasku niedaleko domu.
wiewiórka.
-Bla Bla zrzucze gulu jeden zapchnay
- A... gdzie ten dom, jeśli można wiedzieć?
Podszedł do małego i walnął go pałką w nogę.
- Może to Cię nauczy szacunku, zagówniony gówniaku.
Moderator
Max
- jak wyjdziesz przez bramę to na prawo Muszisz iść.
wiewiórka
-ała! ch*ju!
- Dziękuję.
Skierował się wedle poleceń.
- Było mię nie wkurzać gównioku- Wzruszył ramionami i wrócił do patrolowania.
Moderator
Maciej
dotarłeś do wspomnianego domu.
Wiewiórka.
-Naucz się mówić Krzywusie!
Zignorował jego słowa i dalej patrolował.
Moderator
Wiewiórka
podszedł do Ciebie i dał ci kopa w dupe.
Zdzielił go kijem po brzuchu.
// #PrzykladnyStraznikMiejski
Moderator
Niestety ten już się oddalił.
-grubas !
Szukał domniemanego lasku.
Nie ma sensu biegać za takimi gówniakami. Wrócił do patrolowania.
Moderator
Maciej
Już na starcie zobaczyłeś naprawdę ogromnego wilka pewnie dowódca.
Wiewiórka
I znowu dostałeś kopa w dupe.
Sprawdził kto to, albo nie. Zamachnął się od razu do tyłu.
Wyciągnął łuk i szybko posłał strzałę.
Moderator
Max
wilk odskoczył
-ej co ty?!
wiew
tak
No i fajnie. Żyje on w ogóle?
Moderator
wiew
Tak.
maxi
Ten wilk to z pewnością boldog ( pomniejszy majar przejmujący jakieś ciało )
-co Ty sobie myślisz, mogłeś mnie zabić!
Postanowił go zostawić i zaczął patrolować dalej miasto.
- Yyy... taki jeden wieśniak mówi, że atakujesz... atakują go wilki... czy... coś.
Moderator
- zasrany strażnik
-A co mam jeść?
- A nic w lesie nie biega?
- No to czemu kurat ludzi jesz?
- Aha.... to... przestań i będzie po problemie.
Moderator
-Ale nie będę miał co jeść, A polowania dużo czasu zajmują.
- Skoro potrafisz mówić, to jesteś też mądry. Wmyślisz jakieś pułapki.
Moderator
Znowu dostałeś kopa w dupe.
Moderator
-problem ze złożeniem ich.
Nosz cholera! Zamachnął się, ale tak Żeby zabić.
- A umiecie kopać, nie? Możecie zrobić doły.
-No. Czyli już po problemie.
Moderator
Max
-no dobra, ja już dam spokój.
Wiewiórka
dziecko spadło na ziemię od uderzenia.
Poszedł dalej przed siebie patrolować okolicę.
- No to... ja się już wracam.
Po czym zaczął wracać, patrząc się na niego cały czas.