Lunaaax
- A to niby czemu? - Z powrotem podniosła wzrok.
Właściciel
- Myślałaś, że dostarczysz nas na miejsce i sobie odlecisz?
Lunaaax
Westchnęła i zignorowała tamto pytanie.
- Dobra. To do czego wam jestem jeszcze potrzebna?
Właściciel
- Właściwie to chodzi o to, że jeśli pojawisz się na jakiejkolwiek planecie kontrolowanej przez Imperium to będzie po Tobie i po nas. - wyjaśnił Korun.
Lunaaax
- No to ładnie. Na pewno trochę ze sobą pobędziemy - mruknęła.
Właściciel
- Wystarczy trzymać się z dala od planet Imperium. Tyle, że jest takich bardzo mało.
Lunaaax
- Niestety. Jeśli Imperator będzie kontynuował swoje ambicje ze skutkiem, to będziemy mieli coraz mniej kryjówek.
Właściciel
- Zawsze znajdzie się jakaś bezpieczna przystań.
Lunaaax
- Na jakieś kilka miesięcy mogłaby posłużyć, lecz lepiej je zmieniać co jakiś czas.
Właściciel
- Ty chyba nie jesteś stąd, nie?
Lunaaax
- Bingo. Jeśli to Was ciekawi, to pochodzę z, teraz już nie istniejącego, Alderaaan.
Właściciel
- Aha. - odpowiedział, by nie dodać nic więcej co mogłoby Cię w jakikolwiek sposób zranić.
Lunaaax
- Aha. Piękne słowo, czyż nie?
Właściciel
Odpowiedziałby coś, ale pikanie z kokpitu powiadomiło Cię o tym, że zaraz powinniście wyskoczyć z nadprzestrzeni.
Lunaaax
Bez słowa wróciła na miejsce pilota i przygotowała się do wysoki z nadprzestrzeni.
Właściciel
//Zmiana tematu. Ja zacznę.//
Właściciel
Opliko:
Prom Sentinel wyskoczył wreszcie z nadprzestrzeni, w przestrzeni kosmicznej nad planetą Azis Prime.
-Chyba wkrótce na każde "zgadnij" zacznę z automatu odpowiadać "Inkwizytor". W każdym razie - macie jakiś pomysł do czego przyda się kilkoro pilotów komuś tak wysoko postawionemu?
Właściciel
- Może braki w swojej eskadrze? - wysunął przypuszczenie jeden z pilotów, gdy prom zbliżał się do korwety Raider.
-Być może. Dlaczego jednak nasze myśliwce zostały na niszczycielu?
Właściciel
- Kto wie, może Inkwizytor zafunduje nam nowe zabawki? - zapytał z nadzieją.
Prom osiadł na płycie lądowiska, a na Wasze przyjście czekało już dwóch szturmowców, identycznych z tymi, którzy czekali wcześniej przed promem.
-Przekonajmy się
Mówie kierując się do wyjścia z promu.
Właściciel
//Zmian tematu. Ja zacznę.//
CM-2345 podążał właśnie zamyślony po garnizonie imperialnym z tego powodu, że większość znaków na niebie i ziemi oraz meldunków z dowództwa wskazuje na to, że na Azis zwiększa się aktywność
Rebeliantów. Teraz to są ulotki, ale za tydzień, dwa? Kto to wie? Może dojdzie do buntu w garnizonie?
Właściciel
Owszem, na planecie nie panuje już taki spokój, jak kiedyś, ale nie ma co myśleć o buncie, zwłaszcza w garnizonie.
-Pirdolenie Rebelianci... Już od dwudziestu lat walczę dla Imperium...-idzie w strone swoich jakże kochanych drużyn (gdziekolwiek one by nie były...)
Właściciel
Znalazłeś tylko zwiadowców dłubiących przy swoich śmigaczach, a reszty nie było widać.
-Dobra, gdzie reszta polazła?-zapytał się zwiadowców jednocześnie chwytając paralizator.
Właściciel
W odpowiedzi wzruszyli ramionami. Najwyraźniej wiedzieli o ich miejscu pobytu tyle co Ty, jak nie mniej.
-Dobra-sprawdza zaległe wiadomości w komunikatorze mamrocząc coś pod nosem co zrobi z takimi, co ze służby się urywają.
Właściciel
Wiadomości sprawdzone, tak jak chciałeś.
Idzie wic do głownego kwaterunkowego, gdzie do diabła są jego ludzie.
Właściciel
- Poza garnizonem, na patrolu. Wrócą za dwie godziny. - odparł.
Pod hełmem miał twarz AYFKM, ale zachował jł dla siebie.
-Informujcie mnie nastąpnym razem, bo zesiwieję przed 60.
Właściciel
- Tak jest, sir. - powiedział, zasalutował i wrócił do pracy przy skuterze repulsorowym.
I co zrobi, poszedł na strzelnicę potrenować.
Właściciel
Strzelnica jest, karabiny są, amunicja jest, manekiny i tarcze są... Czegóż chcieć więcej?
I zaczyna trening strzelecki.
Właściciel
Szło Ci dobrze, większość pocisków dotarła do celu.
Dalej go kontynuuje.
-Ciekawe, jak nasi radzą sobie nasi w układzie...
Właściciel
Pytanie pozostało bez odpowiedzi, głównie przez brak kogokolwiek poza Tobą. A strzelanie idzie nadal tak samo.
Skończył i poszedł po obchód garnizonu.
Właściciel
Obchód nie wykazał niczego niepokojącego, ale chociaż Twoi ludzie wrócili.
Podszedł do nich.
-I jak tam Rebelianckie ścierwa?
//Zwróćajmy uwagę na interpunkcję.
Właściciel
//Jakby jakaś była, to bym zwrócił. Chyba, że chciałeś postawić przecinek przed zwrotem "Rebelianckie ścierwa."//
- Nikogo nie wykryliśmy. - odparł jeden z żołnierzy.
//Dokładnie o to mi poszło.
-Ta, na razie żaden jeszcze się nie odważył wyściubić nosa zza biurka, poza jednnym, co namalował symbol tej *** Rebelii na AT-TE...
Właściciel
- My mieliśmy na myśli prawdziwa Rebelię, a nie szczawi malujących graffiti, sir.
-Nie rozumiecie. Rebelia nie trwa tylko w walce, przedstawia się takżę jako propaganda. Zobacz, skoro ktoś miał na tyle odwogi, że w samym sercu Imperialnego Garnizonu pod nosemszturmowców, artylerzystów, pilotów i pancerniaków, to pomyśl, czy w sercach innych nie mogło dojść do zwątpienia w sprawę? Wojnę wygrywa się na polach bitew tylko w 30%. Resta to jest zwycięstwo w sercach i umysłach, bo jezeli będzie istniała choć jedna istota wierząca w wrogą dokrynę, to zagrożenie zawsze jest...
Właściciel
- Jeśli zabijemy ich wszystkich, nie będzie komu wątpić w Nowy Ład.
-"Choćby ustrój był najdoskonalzy, to zawsze będą bunty". POwiedział to pewien generał 350 lat temu.