Nathanir

Avatar Abomination
Właścicielka
Stolica Cesarstwa Lorkhan, istna metropolia. Jeszcze nikt w historii świata nie zdobył tego miasta, a to zasługa ogromnych murów miasta. Handel tutaj prosperuje, rolnictwo również. Znajduje się tu największa akademia magii na kontynencie, gdzie szkoli się uczniów na najpotężniejszych magów cesarstwa. Poza miastem, obok murów mieści się podgrodzie, w którym mieszka wielu biedniejszych mieszkańców, w większości wieśniaków, którzy tutaj mają swoje pola uprawne. Cesarz Nikolaj II, młody władca dobrze zarządza państwem ze swojego pięknego i dużego pałacu. Niektórzy ludzie zaczynają pakować swoje dobytki i uciekać na południe, ze strachu przed wojną z wampirami, jednakowoż władca uważa, że są gotowi na atak.

Avatar Psychopata_
Swen udał się do swojego przyjaciela Aymona. Musieli zaplanować najbliższe działania dotyczące tych sześciu... wróć, pięciu debili. To pewne, że jeszcze są potulni ale to w każdej chwili może się zmienić. Dlaczego nie można by ich po prosu zabić? Może zada to pytanie dzisiaj Leonidowi? W końcu i tak miał się dzisiaj do niego udać i omówić z nim to co wymyślą razem z Aymonem.
Zapukał do drzwi. Czekając aż się otworzą spojrzał na swoje ubranie. Cóż, pierwsze co zrobi to zmieni te łachmany na jakieś porządne ubranie.

Avatar Abomination
Właścicielka
Po chwili drzwi otworzył ci twój przyjaciel, Aymon. Ten mięśniak ledwo mieścił się w drzwiach... Dom, który wynajmował, nie był w najlepszym stanie, ale dało się tu żyć. Otworzył wejście szerzej i pozwolił ci wejść.
- Witaj. - Mruknął pod nosem, jakby od nie chcenia. Zamknął drzwi jak tylko wpełzłeś do mieszkania. - Masz jakąś robotę? - Zapytał znudzony po czym usiadł na krześle, tuż obok kuchni.

Avatar Psychopata_
// W której osobie mam pisać? //
Pewnie i tak jest w lepszym stanie, niż mieszkania w ich mieście.
- Ta, musimy wymyślić co dalej zrobić z naszym zadaniem. Jak kierować tymi debilami, skoro już nas słuchają i jak sprawić by nie przestali słuchać. Później jeszcze pogadam o tym z Leonidem. Gdzie moje ubrania? - spytałem rozglądając się po mieszkaniu.

Avatar Abomination
Właścicielka
// Zalecam w trzeciej, ale możesz w pierwszej jeśli Ci się to bardziej podoba. //

- Powinny być w kufrze, gdzieś przy twoim łóżku... - Odpowiedział ci w miarę łagodnie. - Co do tych bandziorów... Muszą wiedzieć kto jest silniejszy... Mogą nas szanować, lub się bać. Moim zdaniem druga opcja jest lepsza. Nadine będzie idealna do tej roboty. Zresztą ja też. Ale jak chcesz, możemy poradzić się Leonida.

Avatar Psychopata_
// Wolę w trzeciej, ale dostałem odpis w drugiej, co sugerowało pierwszą. //

Tak wiec otworzył kufer, wyjął ubrania i się przebrał.
- Tak lepiej. - Rzucił wracając do przyjaciela. - Sądzę, że już wiedzą kto jest silniejszy. Sądzę, że jak na razie Nadine nie będzie nam potrzebna, nasza dwójka wystarczy by złamać ewentualny sprzeciw. - Usiadł przy stole i sięgnął po manierkę z krwią. Uznał poprzedni temat, za skończony, wiec zaczął omawiać kolejne sprawy:
- Wiesz już dokładnie czym zajmuje się te sześć grup? Jakimi narkotykami handlują, gdzie mają swoje burdele i tak dalej, wiesz o czym mówię. O, i trzeba w końcu znaleźć zastępstwo za tego martwego idiotę.

Avatar Abomination
Właścicielka
- Coś tam wiem. - Odparł krótko. - Większość z nich zajmuje się prostytucją, handlem prochami i kradzieżami. Co do narkotyków, nie znam się na tym. Nie wiem co dokładnie sprzedają, ale zapewnia im to duży zarobek.

Avatar Psychopata_
Dość mało. Cóż myślał, że już mają większą wiedzę.
- Czyli mamy opłacalny biznes. Przy okazji, masz już pomysł jak zdegradować strażników i wojsko?

Avatar Abomination
Właścicielka
- Zdegradować? Co masz na myśli? - Zapytał, nieco zdziwiony.

Avatar Psychopata_
- Narkomania i częste odwiedzanie burdeli pewnie obniży ich morale. Łatwiej będzie dzięki temu podbić stolicę. Tak myślę. Sądzisz, że to może tak podziałać?

Avatar Abomination
Właścicielka
- Szczerze wątpię, żeby każdy strażnik w tym mieście był uzależniony od narkotyków i seksu. Poza tym jeszcze jest cała armia Cesarstwa, której na szczęście nie ma za dużo, o toczą wojny z Aergonią i Imperium Wampirów.

Avatar um_ok
Ithilia siedziała w cieniu drzewa, niedaleko swojego dworku. Budynek miał popękane ściany, a także zabite okna nie przeszkodzało to jednak kobiecie w powolnym przemienianiu go w swój własny, mały pałac. Nie śpieszyła się z tym, a inni też niezbyt zwracali uwagę na ruinę. Pewnie było w tym trochę zasługi magii, jednak kto by się czepiał takich szczegółów?
Tak więc wampirzyca siedziała, luźno okryta swoją czerwoną hustą. Kolor jej idealnie wpasowywał się w barwę włosów kobiety, powodując iż te były jeszcze bardziej intensywne niż zazwyczaj.
Pogoda również nie była męcząca, łagodne promienie padały na liście drzew które wydawały się o wiele bardziej zielone, jednocześnie chroniły siedzącą pod nimi istotę przed przed zdradzieckim słońcem. Ithilia nie czekała na nic specjalnego, ot rozkoszowała się kolejnymi minutami życia w spokoju. Nic niesamowitego.
Pod wieczór powinna pójść do miasta. Była tam tylko na chwilę, dwa tygodnie temu. Spodobało jej się to jak żyją jego mieszkańcy, chociaż nie różniło się to niczym od miast jakie ona znała. Pomimo tego wydało jej się orientalne, niepowtarzalne. Dlatego chciała poznać każdy jego zakamarek.

Avatar Abomination
Właścicielka
Wszystko tutaj wydawało się takie spokojne, pełne życia... Tutejszy krajobraz w tym okoliczna majestatyczna metropolia była miłą odskocznią od ciągłych wojen z elfami w tamtym świecie. Jednak jedna myśl nie dawała ci spokoju... Co się teraz dzieje z spiczastouszymi? Może również skorzystali z portalu, bądź wymordowano ich do reszty. Nie mogłaś tego wiedzieć, choć pewnie wieść o ich ocaleniu by cię uradowała. Z daleka zauważyłaś jak ktoś w jakimś długim płaszczu jedzie na koniu w stronę miasta, czyli będzie mijał twój dworek. Możliwe, że to była kobieta.

Avatar um_ok
Wampirzyca zmrużyła oczy i wstała, próbując przyjrzeć się tajemniczej postaci. Chusta luźno opadła zakrywając praktycznie całą sylwetkę kobiety, przez kolor jednak odcinała się ona dość wyraźnie. Niemalże odruchowo podeszła bliżej do traktu, żeby lepiej widzieć podróżnika. Z głowy starała wyrzucić się dręczące ją myśli; owszem przyniosłoby to jej ulgę, nie mogła jednak być pewna że przetrwałe elfy ją znają. Pomimo tego była dobrej myśli, że chociaż garstka drugiej rasy uciekła.

Avatar Psychopata_
- Dlatego właśnie dobrze by było sprawdzić by było więcej takich debili w ich szeregach. Zresztą, na tę chwilę i tak chyba tego nie zrobimy. Masz jakieś propozycje działań na najbliższy czas.

Avatar Abomination
Właścicielka
Ithilia

Widziałaś wyraźnie że wierzchowiec tajemniczego podróżnika był bardzo zmęczony. Lewo dreptał po ziemi... Z bliska ujrzałaś też sylwetkę, była to kobieta. Chuda jak patyk, jej nędzne ubranie było brudne jakby od błota... Jej czarne włosy były prawie równe koloru ubrań. Po chwili koń padł prosto na bruk, odmawiając dalszej jazdy. Biedna dziewczyną przewróciła się i zemdlała.


Swen

- Powinniśmy upilnować handlu narkotykami i innych przedsiębiorczości gangów. Niech zdobywają pieniądze, mogą się przydać. A z tego co słyszałem, syn Cesarza jest przeciwny wojny z Aergonią więc gdyby w jakichś dziwnych okolicznościach usiadł na tronie... Wojna by się zakończyła i Cesarstwo skupiłoby się tylko na wampirach. Trzeba utrzymać Nikolaja przy życiu a jego syn... Cóż, nie wiem. - Przedstawił ci kilka propozycji.

Avatar um_ok
Ithilia zaklęła pod nosem i podbiegła do nieznajomej. Uklękła przy niej i odwróciła na plecy, żeby upewnić się że kobieta żyje. Znała się trochę na pierwszej pomocy, aczkolwiek musiała wiedzieć na czym stoi.

Avatar Psychopata_
Trzeba więc uważać by nie podejmować działań szkodliwych dla cesarza, a przynajmniej szkodliwych dla jego życia. Synka natomiast można by przerobić na worek z krwią, może cesarska krew będzie smakować lepiej?
- Czyli robimy to co mieliśmy. Sprawą syna Nikolaja możemy się zająć, jednak trzeba by to najpierw zgłosić do Jamala. Chociaż wtedy pewnie nie będziemy mieli okazji się zabawić. Chyba, że zamiast zwyczajnie go zabić zniszczymy jego karierę polityczną. - Po tych słowach wstał. - Coś jeszcze mamy do przedyskutowania?

Avatar Abomination
Właścicielka
Ithilia
Nieznajoma żyła, jej ciało ledwo oddychało. Była wychudzona i blada, zupełnie jak przedstawiciele twojej rasy, ale na pewno do niej nie należała. Najpewniej zemdlała z wycieńczenia i głodu, tak samo jak jej wierzchowiec. Jeśli chciałabyś jej pomóc, najlepiej byłoby ją zabrać do twojego domu i ją porządnie nakarmić i napoić... Musiała długo podróżować... A może uciekać?

Swen
- Nie, raczej nie. Chyba, że masz jakiś pomysł. - Aymon zerknął przez okno. - Mocno dzisiaj świeci, cholera. - Stwierdził na temat słońca.

Avatar Psychopata_
- I to jeszcze człowiek marudzi. W czasie w którym śłońce tobie by coś zrobiło, to mnie wprawi agonalny stan. - sięgnął do torby po buteleczkę z maścią. - Cieszę się, że udało się to opracować. Dobra, to ja idę po ocenę naszych pomysłów. - Rzucił wychodząc.

Avatar um_ok
Wampirzyca zaklęła i rozejrzała się. Nie mogła zostawić obcej osoby na pewną śmierć, tym bardziej niedaleko jej domu. Pomimo krótkiego okresu przebywania tu zauważyła, że ludzie wyjątkowo poważnie traktują zmarłych i przyczyny śmierci. Używając więc swojej większej siły podniosła podróżniczkę. Jednocześnie delikatnie, ale stanowczo. Jeszcze raz obejrzała teren dookoła; żeby nikt jej nie zobaczył, a później ruszyła do swojego dworku. Tam umieściła kobietę i wróciła po konia, którego przeniosła na tył domu, gdzie było dość sporo trawy i niewielki strumyk. Nie miała pojęcia czy zwierzę przeżyje, jednak to miało mniejsze teraz znaczenie. Wróciła do środka i przygotowała skromny posiłek z tego co miała. Przyniosła to do nieznajomej, która została położona na starym łożu i położyła obok, na podłodze. Zaczęła cucić kobietę. Musiała coś zjeść, jeśli dalej chciała żyć.

Avatar Abomination
Właścicielka
Swen
Twój przyjaciel jedynie skinął głową na pożegnanie. Gdy opuściłeś mieszkanie twoja twarz natychmiast zaczęła się robić bardzo gorąca, wręcz parzyła. To był skutek wyjścia na słońce, bez żadnego kaptura... Lepiej będzie jak nie będziesz się z tym pokazywać w mieście, bo skończysz na szubienicy.

Ithilia
Koń raczej żył, ale zajmie mu trochę czasu, żeby doszedł do ciebie po prawdopodobnej intensywnej jeździe. Po chwili cucenia dziewczyna ocknęła się i spojrzała na ciebie w pierwszej chwili przestraszona, ale potem szybko zmyła ten wyraz twarzy i widziałaś tylko zdziwienie.
- Co...? Co ja tu robię? Kim jesteś? - Zadała te pytania, wpatrując się w twoje oczy.

// Czy Ithilia korzysta z magii iluzji, żeby poprawić sobie cerę na mniej bladą? //

Avatar um_ok
//Tak. Zmienia też kolor oczu oraz włosów na ciemniejszy, ponieważ uważa że tak jasne są zbyt nienaturalne u ludzi.

Ithilia przez dłuższy moment w milczeniu wpatrywała się w kobietę. Oceniła dokładnie każdy fragment jej postaci, odruchowo szukając znanych jej szczegółów. Pytania zbyła wzruszeniem ramion.
-Powinnaś coś zjeść.- Powiedziała i podniosła skromne danie. Położyła talerz na kolanach nieznajomej.
-Ithilia.- Przedstawiła się w końcu. Może powinna podać wymyślone imię? Pokręciła głową. Nie, raczej nie było takiej potrzeby. Miała przynajmniej taką nadzieję.

Avatar Psychopata_
Założył kapelusz i szubko przedostał się w cieniu jakiejś bramy. Cóż, chyba jednak musi kupić jakiś płaszcz albo pelerynę z kapturem. Minus bycia wampirem, nie może się zapominać i beztrosko wychodzić na słońce.
- Nie nawidzę tego. - Rzucił nakładając na twarz zasłonę iluzji, jednocześnie wyjmując butelkę, którą wcześniej chwalił się przyjacielowi. Posmarował twarz w miejscach gdzie najbardziej piekło.

Avatar Abomination
Właścicielka
Ithilia
Nie potrafiłaś rozpoznać żadnego z szczegółów ciała kobiety, widziałaś ją pierwszy raz na oczy. Dziewczyna błyskawicznie chwyciła za talerz i zaczęła konsumować danie, szybko. Na chwilę przerwała i ponownie na ciebie zerknęła.
- Leandra. - Przedstawiła się, mając usta brudne od posiłku. - Czy jesteśmy w Nathanirze? - Zapytała.

Swen
Ulżyło ci to nieco, poparzenia powinny zniknąć za jakiś czas. Kapelusz pomagał, na szczęście. Znajdowałeś się teraz w dzielnicy biedoty, już stąd widziałeś żebraków proszących o złoto, lub jedzenie. Był tam nawet jeden weteran wojenny, przynajmniej tak pisało na tabliczce obok.

Avatar um_ok
Kobieta kiwnęła głową.
-Niedaleko.- Odpowiedziała równie lakonicznie, po czym wyszła z pokoju. Nie było jej kilka minut, aż w końcu wróciła z kubkiem pełnym świeżej wody. Bez zbędnego słowa podała naczynie Leandrze.
-Szukasz tam czegoś?- Ciekawa była czego nieznajoma mogła chcieć od miasta. No i to imię. Ładne, raczej niespotykane.
Podróżniczka zainteresowała Ihilię.

Avatar Abomination
Właścicielka
- Mam wiadomość dla samego cesarza. - Odparła, mogła majaczyć z zmęczenia... Chociaż jej ton wydawał się poważny. Z wdzięcznością napiła się z kubka wody.

Avatar Psychopata_
Spojrzał na nich z pogardą, sam był kiedyś biedny ale nigdy nie uciekał się do proszenia innych o pieniądze.
- Głupia biedota, nieroby pie**olone. - rzucił pod nosem i odszedł od nich. Trzymając się cienia, udał się do Aymona.

Avatar um_ok
Wampirzyca uśmiechnęła się półgębkiem. Sama nie wiedziała, czy w to uwierzyła, czy po prostu wzięła pod uwagę kiepski stan Leandry.
-Zajechanie konia raczej by nie pomogło w dostarczeniu jej.- Zauważyła żartobliwym tonem.

Avatar Abomination
Właścicielka
Swen
Spacerując po mieście mijałeś wielu ludzi z różnych grup społecznych. Kupców, biedaków, rycerzy, najemników, magów, myśliwych... Minąłeś jakiś targ, po czym zjawiłeś przed domem Leonida. Wyglądało o wiele lepiej niż to Aymona.

Ithilia
- Musiałam się śpieszyć, w sumie nadal muszę. Dziękuję za twoją opiekę, ale wyruszę najszybciej jak to będzie możliwe. - Odparła, ona zachowywała powagę. Dokończyła danie przygotowane przez ciebie i odłożyła talerz na łóżko. Napiła się jeszcze trochę wody. - Co taka młoda osoba jak ty robi w takim domu, sama? - Zapytała. Sama wyglądała na osobę zbliżającą się do trzydziestki...

Avatar Psychopata_
// Pomyliłem imiona, to się może często zdarzać. Leonida miało być. //

Avatar um_ok
Lekki uśmiech pojawił się na ustach Ithili. Młoda... Nawet wśród wampirów nie uchodziła już za młodą. Aczkolwiek trzeba musiała grać w tej grze pozorów, więc jedynie wzruszyła ramionami.
-To długa historia.- Odpowiedziała, zresztą zgodnie z prawdą. Wzięła talerz, zaniosła go do pomieszczenia robiącego za kuchnię i wróciła. -Miałam w planach udanie się do miasta. Wieczorem.- Dodała i wskazała na łóżko. -Odpocznij jeszcze trochę.- Jej głos brzmiał zupełnie tak jakby oczywistym był fakt, że zabierze się razem z Leandrą.

Avatar Abomination
Właścicielka
// Edytowane. //
- To dobry pomysł. Tyle cesarz może poczekać, chyba... - Przytaknęła, ponownie wracając do pozycji leżącej.

Avatar Psychopata_
Zapamiętał gdzie znajduje się ten targ. Może tam będzie mógł kupić płaszcz? Zapukał o drzwi i jeszcze raz spojrzał na to mieszkanie. Dobrze by było też mieć lepsze warunki, ale trzeba sobie radzić z tym co mają, skoro tego wymaga misja.

Avatar Abomination
Właścicielka
Po chwili otworzył ci nie kto inny jak Leonid. Uśmiechnął się półgębkiem na twój widok i pozwolił wejść.
- Witaj, witaj. Z czym przychodzisz? - Zapytał, zamykając drzwi po twoim wejściu.

Avatar Psychopata_
- Z tym co zawsze, potrzebuję skorzystać z twojej wiedzy. - Rozejrzał się po pokoju.

Avatar Abomination
Właścicielka
W mieszkaniu starca było przytulnie. Na pewno lepiej wyglądało niż to twoje. Była tu kuchnia, mały salon... Leonid usiadł na jednym z krzeseł w owym salonie.
- Spróbuję ci pomóc... W czym rzecz?

Avatar Psychopata_
Usiadł naprzeciwko niego.
- Słyszałeś, że syn cesarza jest przeciwny wojnie z Aergonią. Sądzę że wypadałoby się go jakoś pozbyć.

Avatar Abomination
Właścicielka
- To byłoby bardzo trudne zadanie do wykonania. Ma swoją gwardię, całe dnie spędza w pałacu... To samobójstwo, Swenie. - Wycedził.

Avatar Psychopata_
- Dlatego pomyślałem, że można by wykorzystać całą tą przestępą by jakoś osłabić jego pozycję polityczną. Tyle że nie wiem jak.

Avatar Abomination
Właścicielka
- Przykro mi, nawet ja nie sięgam tak daleko. On i tak nie ma żadnej pozycji politycznej póki nie siedzi na tronie. - Odpowiedział ci, nieco zawiedziony tym, że nie wie co zrobić.

Avatar Psychopata_
- I tak od razu nie mógłbym się tym zająć. Najpierw muszę wypracować większy posłuch. Aymon proponował rozwiązanie siłowe, na tę chwilę wydaje się działać ale już raz zostali wysłani na nas zabójcy.

Avatar Abomination
Właścicielka
- To prawda. W tej chwili powinniście zadbać, żeby interesy gangów działały jak należy. Złoto na pewno wam się przyda w kolejnych operacjach. Sprawdźcie, czy liderzy mają jakieś problemy, pomóżcie im jeśli tak też jest. Masz jeszcze jakieś pytania?

Avatar Psychopata_
No to teraz będzie mógł udawać, że zna się na rzeczy.
- Dobrze, to już chyba wszystko co miałem. - Wstał - Może ty czegoś potrzebujesz?

Avatar Abomination
Właścicielka
- Nie, nie. Chociaż... Napiłbym się krwi, a ja już żadnej nie posiadam. - Stwierdził, spoglądając na ciebie.

Avatar Psychopata_
Wyjął manierkę i podał mu ją.
- Mam trochę.

Avatar um_ok
Jeszcze jedno zmartwione spojrzenie i kobieta wstała. Miała nadzieję, że kurierka zdoła zasnąć, bez zamartwiania się o wiadomość do cesarza. Cicho wyszła z pokoju i skierowała się na tył domu - chciała zobaczyć co ze zwierzęciem.

Avatar Abomination
Właścicielka
Swen
- Dziękuję, Swenie. - Podziękował ci i chwycił manierkę, z której napił się płynu. Trochę ci jednak zostawił i podał ci ją ponownie. - I tak przydałoby się zgromadzić jakiś zapas. - Mruknął.

Ithilia
Koń w spokoju jadł trawę obok, na szczęście już przytomny. Gdy podeszłaś, natychmiast zaprzestał i nieco się cofnął. Zarżał donośnie, zapewne dając ci ostrzeżenie.

Avatar Psychopata_
Schował ją z powrotem do torby.
- Mogę przynieść kilka butelek od Nadine albo przyprowadzić ci jakiegoś człowieka.

Avatar Abomination
Właścicielka
- Hm... - Zamyślił się, drapiąc się po brodzie. - Tak, jakaś niewinna duszyczka byłaby idealna. - Stwierdził po chwili.

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku