Ehh, nawet mi nie mówcie, że może to być w Dziale Ksiąg Zakazanych... nie miał zamiaru tam wchodzić. No. Przynajmniej na ten moment... Odłożył książki na swoje miejsca.
Aaron
Meh. Nie spodziewał się takiej odpowiedzi
- Cóż... Trudno. Najwyżej się zasłonię swoją kurtką - pokazał swóją skórzaną kurtkę. W sumie może to zadziała.
- Yes. This is so sad Alexa play despacito . No cóż... Przynajmniej skoro tu jestem, to wykorzystam tę okazję do poszperania w bibliotece - odszedł od bibliotekarki i skierował się do działu z alchemii. Ponownie. Może znajdzie w końcu tam coś interesującego.
Znalazłeś książki o alchemii. Żmudne gadanie co z czym połączyć, żeby otrzymać coś innego. Wszystko sprowadzało się do zasady "Żeby coś zyskać coś należy poświęcić." Czyli w sumie nie ma żadnej jednej formuły na nic.
Nie widziała istoty, która dotknęła teraz lekko jej ramienia, ale dusza tej osoby wyglądała mniej więcej w ten sposób:Pokazała na gardło. Gdy otwierała usta, wylewała się z nich niebieska substancja. Nie mogła mówić, ale z jakiegoś powodu wiedziała, że Zoe ją widzi. Ale dlaczego?
Wzięła jej dłoń i zaczęła "pisać" litery po niej palcem wskazującym. Nie mogła najwyraźniej mówić przez ten niebieski płyn wylewający jej się z ust, gdy je otwierała.
Zielarstwo? Oh, to może być coś ciekawego. Jak raz weźmiesz jakąś książkę do ręki to nie odkładaj jej od razu.
Jak powiedział tak zrobił i przepatruje zieraską księgę.
Najsampierw przepatruje te naturalne trucizny. Tak właściwie to spodziewał się tutaj sposobów hodowania i pielęgnacji magicznych roślin, ale to też jest fajne. Każda lektura może umilić czas.
Zoe
- Miło mi, że odpowiedziałaś. Aczkolwiek, pomogę, jak boli, ale masz mi obiecywać, że za żadne skarby nie będziesz robić czegokolwiek, co zrobi źle Akademii i osobom w niej. I przede wszystkim, pozostajemy w kontakcie. Jasne? Więc gdzie jest ta księga? Zaprowadź, jestem zła w rozumowaniu terenowym.
Jest o pielęgnowaniu roślin.
Ale raczej takich trujących roślin.
Zoe
Pokazała jej, by szła za nią, po czym poleciała wzdłuż regału. Zatrzymała się kilka metrów dalej i pokazała palcem na grzbiet książki "Magia i Dusze" Merlina.
Książka mówiła o duchach.
O ich naturze, sposobach na przyzywanie ich, nadanie im formy fizycznej, zniszczenie i inne fajne rzeczy. Strona o zniszczeniu ducha została przez kogoś wyrwana. Raczej nie przez nową znajomą Zoe, ta w końcu nie miała formy stałej, Zoe widziała ją i czuła jej ewentualny dotyk tylko przez swoją moc. Ciekawe kto to zrobił?
Aaron
Tojad Jadowity.
Rośnie na dziko lub w hodowli. Podlewać raz na kilka dni. Trzymać w półcieniu. Wyciąg zabija człowieka w agonii. Czasami wystarczy małe nacięcie i dotyk, niewielka ilość, bo to bardzo trująca roślina.
Tojad... Tojad... Jakbym już gdzieś o nim słyszał...
Nie potrafił jednak sobie przypomnieć gdzie. A może tak niech będzie lepiej?
Odłożył książkę na bok jako "Do wypożyczenia" i do ręki wziął kolejną już księgę.
Aaron No proszę. Biznes kwitnie. Ciekawe, ile egzemplarzy sprzedała. No i książka przyda się na Białorusi szczerze zaciekawiony zaczął czytać prawdopodobny Magnum Opus kelnerki.
Pierwszym rozdział mówił o tym, jaka ziemia jest najlepsza do uprawiania w niej ziemniaków. Drugi o tym, kiedy i jak siać. I zapewne tak dalej, o kolejnych etapach hodowli ziemniaków. Jaka mądra lektura.
Między tagi [youtube] należy wstawić 11 znakowy identyfikator filmu na YouTube.
Identyfikator znajduje się w adresie filmu i zawsze ma 11 znaków. Skopiuj go z URLa, np. z watch?v=YgEHrca6Yj0
skopiuj YgEHrca6Yj0.