Odchodzisz od tematu.
A co to udowadnia? Po prostu dla mnie to tak działa.
Kto odchodzi od tematu i co niby dla ciebie działa?
Ty z tym nietzsche. I ja się takich reguł trzymam.
Gościu, ale ty jesteś nudny już. Ile razy mam do ciebie powtarzać to samo? Po prostu pogódź się z tym, że ja mam inne zdanie na ten temat i to zakończ. Jest pat, ty wiesz swoje, ja swoje. Chcesz się kłócić dla samego kłócenia czy tylko udowadniać swoje racje, bo jesteś zbyt ograniczony, żeby zrozumieć że to do niczego nie prowadzi?
Oni mnie obrazili. Kulujulu napisał, że to dla niego nie była obelga, bo wydaje mu się, że to jest prawda. Ja napisałem swoje, dla mnie moje nie było obelgą, bo napisałem co naprawdę o nich myślę. I na koniec, jesteś ostatnią osobą, która ma prawo mówić mi jak mam się poprawnie zachowywać i mnie pouczać.
Nie nie jest pat. Bo ja mam jasne dowody na twoje obrażanie a ty tylko przesłankę. Dowody liczą się ponad przesłanki na tym polega metoda naukowa, twoje przesłanki nie przyznają ci racji.
Wydaje mi się że ustalasz pewne maximum.
Bo ty nie rozumiesz, że i tak nie dojdziesz do niczego. Albo jesteś zbyt głupi, żeby to zrozumieć. I chcesz się kłócić. Gadałem z tobą przynajmniej 3 strony na ten temat. Więcej nie poświęcę.
To tak jak rozmawianie z fanatycznymi katolikami. Możesz z takim rozmawiać kilka lat, ale ten nadal w swoje. A gdy napiszesz mu, że już masz dosyć ten zacznie pisać "WYGRAŁEM". To jesteś ty. Nie, nie masz racji. Ale wiem, że w ten sposób do niczego nie dojdziemy, więc nie chcę mi się z tobą na ten temat rozmawiać.
No właśnie gdybym pisał z inną osobą to bym do czegoś doszedł. Rozmawianie z tobą naprawde do nikąd nie prowadzi, dzięki że nam to wszystkim w końcu przyznałeś.
A ten nadal w swoje... Jak powiedziałem, baw się dobrze.