Filozoficzna i życiowa wyżalarka dla Jejaków

Avatar
Konto usunięte
Richyard pisze:
Ja nie czuję poczucia winy. To jest emocja, zdaj sobie z tego sprawę i pozbądź się jej.

Błagam, przestań twierdzić że poprawnie zbudowane mózg może sobie od tak wyrzucać emocje i stany emocjo-podobne

Avatar ZnawcaLiteraturyPolskiej
To, że alkohol to trucizna nie usprawiedliwia brania lżejszej trucizny

Marihuana jest bardziej uzależniająca niż np LSD, czy ekstaza.Jest po prostu mało szkodliwa fizycznie, ale nadal sam proces palenia niszczy płuca

Avatar Richyard
Ja jestem w stanie, więc inni pewnie też. Pozbądź się moralności, wtedy nie będziesz miał powodów do czucia winy.

Avatar ZnawcaLiteraturyPolskiej
W sumie już marihuana, lub śmierć jest lepszym rozwiązaniem

Avatar Mordekk01
Już wcześniej słyszałem że marihuana nie uzaleznia

Avatar Mordekk01
Z doświadczenia wiem iż jest ona mniej groźna od alkoholu

Avatar CzarnyGoniec
Choć prawda, że alkohol jest bardziej szkodliwy.

Ale marihuana uzależnia i jest również szkodliwa. Jak wrócę to mogę wkleić notatki z efektów jej zażywania. Chyba, że ktoś mnie wyprzedzi.


Richyard
Wątpię, żeby ktokolwiek zdrowy był w stanie wyzbyć się emocji jednocześnie nie pogarszając swojego zdrowia emocjonalnego (np wyzbywając się emocji przez wsparcie albo rozszczepienie)

Avatar CzarnyGoniec
Mordekk01 pisze:
Już wcześniej słyszałem że marihuana nie uzaleznia
To źle słyszałeś. Choć na pewno uzależnia mniej, niż np heroina.

To zależy indywidualnie od osoby ale zasadniczo palenie raz na tydzień wystarczy żeby zagrozić uzależnieniem

Avatar Mordekk01
CzarnyGoniec pisze:
To źle słyszałeś. Choć na pewno uzależnia mniej, niż np heroina.

Fizycznie nie uzaleznia, jeżeli już to psychicznie

Avatar Mijak
Właściciel
Właśnie tak - uzależnia psychicznie. Proszę nie lekceważyć tego rodzaju uzależnień i nie mówić bzdur w stylu "jak ktoś ma silną psychikę, to się nie uzależni".
Z drugiej strony - jeśli ktoś ma do wyboru wyniszczającą depresję, albo niegroźny nałóg który mógłby pozwolić przetrwać najcięższe stadia, to nałóg jest zdecydowanie lepszy. Tak działa wiele leków. Ale czy akurat marihuana byłaby dobrym lekiem na depresję - nie sądzę.

Avatar ZnawcaLiteraturyPolskiej
Gdzie ty się niby tego naczytałeś? Marihuana to narkotyk, a żeby nim być musi spełniać 2 wymagania. Uzależniać fizycznie i wpływać na pracę naszego mózgu.

Avatar ZnawcaLiteraturyPolskiej
Tak naprawdę najlepsze wyjście to pójść do psychologa i w najgorszym wypadku dostać prochy które przynajmniej służą do leczenia takich przypadków.

(Czemu ja się nie słucham własnych rad)

Avatar Richyard
Po prostu dostosuj się do moich rad. Mogę Ci pomóc, jeżeli chcesz.

Avatar Nanook
ZnawcaLiteraturyPolskiej pisze:
Gdzie ty się niby tego naczytałeś? Marihuana to narkotyk, a żeby nim być musi spełniać 2 wymagania. Uzależniać fizycznie i wpływać na pracę naszego mózgu.



Hmmmm, no to już zależy od tego jaką definicję narkotyku przyjmiemy. Ogólnie narkotyk w sensie prawnym to każda nielegalna substancja psychoaktywna i to właśnie ten czynnik determinuje to, że marihuana jest narkotykiem.

Ale z kolei narkotykami po prostu nazywa się wszystkie substancje psychoaktywne. Jak mówisz LSD, to myślisz narkotyk, chociaż LSD nie uzależnia.

Chociaż jeszcze z 3 strony Wikipedia podaje jeszcze jedną definicję taką jak ty podajesz, że są to substancje, których regularne przyjmowanie prowadzi do uzależnienia fizycznego. Ale w takim wypadku również kofeinę należałoby zaliczyć do narkotyków, a przecież jak idziesz na kawę to nikt nie pomyśli, idzie na kawę, więc idzie wziąć narkotyk. Chociaż zgodnie z tą definicją, tak by było.

Avatar Mijak
Właściciel
ZnawcaLiteraturyPolskiej pisze:
Gdzie ty się niby tego naczytałeś? Marihuana to narkotyk, a żeby nim być musi spełniać 2 wymagania. Uzależniać fizycznie i wpływać na pracę naszego mózgu.

W niektórych źródłach można przeczytać, że nie uzależnia fizycznie. W innych - że uzależnia także fizycznie, ale znacznie słabiej, niż wiele innych używek, w tym także legalnych. Kompletną bzdurą jest za to mówienie, że w ogóle nie uzależnia.

Avatar Vader0PL
Jakiego ostatnio zdenerwowania doświadczyłem.
Mamy Historię, poziom szkoły podstawowej, tak? O czym więc mogą się uczyć dzieci? O początkach Polski? O Rzymie? Starożytny Egipt? Nie kurna, uczą się o niewoli egipskiej i ucieczce narodu wybranego z Egiptu. To jest jeszcze bardziej denerwujące ze względu na fakt, że nie ma innego dowodu poza Biblią, że w ogóle niewola egipska miała miejsce. Nie no, pytam serio. Dlaczego Historia ma służyć jako dodatkowa pożywka do religii? Co za debil dał do podręcznika tego szlachetnego przedmiotu coś, na co nie ma dowodów?
NGAHHH!

Avatar ZnawcaLiteraturyPolskiej
Mój historyk mawiał, że historia nigdy nie jest obiektywna, więc zawsze trzeba na wszystko patrzeć z dystansu.

Ogólnie zakładaj, że wszystko co ci mówią na historii to kłamstwo, bo prawdopodobnie tak jest.

Avatar Mordekk01
Vader0PL pisze:
Jakiego ostatnio zdenerwowania doświadczyłem.
Mamy Historię, poziom szkoły podstawowej, tak? O czym więc mogą się uczyć dzieci? O początkach Polski? O Rzymie? Starożytny Egipt? Nie kurna, uczą się o niewoli egipskiej i ucieczce narodu wybranego z Egiptu. To jest jeszcze bardziej denerwujące ze względu na fakt, że nie ma innego dowodu poza Biblią, że w ogóle niewola egipska miała miejsce. Nie no, pytam serio. Dlaczego Historia ma służyć jako dodatkowa pożywka do religii? Co za debil dał do podręcznika tego szlachetnego przedmiotu coś, na co nie ma dowodów?
NGAHHH!

Brzmisz jak antysemita, ale to trochę prawda z tym nauczaniem, dzieci nawet nie znają takich podstawowych rzeczy np. że jest 7 kontynentów a już wiedzą co to jest podmiot liryczny. Tak mi przynajmniej mówiła była nauczycielka od ang

Avatar Vader0PL
Krytycyzm? Byłoby to głupie, gdyż jak się zawsze Historii uczyło, to zawsze pod danymi tekstami były odnośniki do różnych książek, kronik itd. Zresztą, mam prawo w to wierzyć, bo jako osoba zainteresowana historią sam często wyszukuje informacje na temat poszczególnych wydarzeń.
Zresztą, znacie If Day? pl.wikipedia.org/wiki/If_Day
Ogólnie, gdybym nie wybrał profilu, z którym wiązałem większe nadzieje zawodowe (biol-chem), to z pewnością ruszyłbym w pełnoprawną Historię.

Avatar Vader0PL
Mordekk01 pisze:
Brzmisz jak antysemita, ale to trochę prawda z tym nauczaniem, dzieci nawet nie znają takich podstawowych rzeczy np. że jest 7 kontynentów a już wiedzą co to jest podmiot liryczny. Tak mi przynajmniej mówiła była nauczycielka od ang

Rozumiem, że w tym znaczeniu, że antysemitą nie jest ten, który nie lubi Żydów, ale ten, którego nie lubią Żydzi? Bawi mnie to, bo nic do nich nie mam, a to też nie moja wina, że spora ich część historii nie jest zbytnio przy prawdzie. A badania były prowadzone przez wiele lat.

Avatar CzarnyGoniec
Richyard pisze:
Po prostu dostosuj się do moich rad. Mogę Ci pomóc, jeżeli chcesz.
Wyzbycie się emocji to nie jest rada ani wykonalna, ani pomocna (gdyby była wykonalna).
Może natomiast pogorszyć stan, ponieważ jest próbowaniem niemożliwego

Avatar Vader0PL
Czuję się dziwnie z tym, że pamiętam w miarę dokładnie swoje koszmary za dziecka, jak też potrafię rozróżnić i opisać poszczególne straszydła z nich wraz z dźwiękami, które były z nimi związane.

Avatar
Konto usunięte
Vader0PL pisze:
Czuję się dziwnie z tym, że pamiętam w miarę dokładnie swoje koszmary za dziecka, jak też potrafię rozróżnić i opisać poszczególne straszydła z nich wraz z dźwiękami, które były z nimi związane.


Ale mi ciekawości teraz narobiłeś :V

Avatar Vader0PL
Jak kiedyś będę coś pisał, to mam gotowe postacie. A teraz analizując sny to nawet potrafię napisać morał bardzo zbliżony do tego, jak się wtedy czułem i czego się bałem.

Avatar ZnawcaLiteraturyPolskiej
Ja mam w sumie bardzo realistyczne sny czego nienawidzę.

Zwykle śnie jak wstaje rano i robię jakieś zwykłe poranne czynności co jest nawet zabawne jak się budzisz i robisz dokładnie to samo.

Ale najgorszy koszmar to miły sen. Nie ma większego bólu niż śnić o życiu w którym spełniłeś swoje marzenia i wykorzystałeś stracone szanse. Kiedy budzisz się i uświadamiasz sobie gdzie wyładowałeś. Tracisz jakąkolwiek wolę do życia i chcesz zaprzeczyć rzeczywistości. Ale to nie jest zwykły sen który za chwilę zapomnisz. Ten będziesz pamiętał do końca życia, by ci przypomnieć czego nie osiągnąłeś.

Avatar Attero
Jak przychodzę na zajęcia zawodowe i dostajemy zadania pod egzamin (mimo że pierwsza kwalifikacja dopiero za rok) to mam ochotę się powiesić czego zrobić nie mogę przez przysięgę .
Nawet słuchanie Korpiklaani, Aurelio Voltaire'a czy w kółko Aleph-0/Pimeä on oksan taitto nie pomaga pozbyć się tego uczucia.
W domu muszę łopatologicznie tłumaczyć lekcje dzieciarni, czasem za nich robić jak im się nie chce.

Najgorsze albo najlepsze, to kiedyś przestanę myśleć co robię i faktycznie ukrócę swój żywot i zranie osobę, której złożyłam te przysięgę.

Także jestem zawieszona między życiem a śmiercią jeśli wolno takiemu śmieciowi tak to ująć.

Avatar
Konto usunięte
Czy tylko ja praktycznie nigdy nie mam koszmarów i wszystkie jakie pamiętałem po obudzeniu mogę policzyć na palcach jednej ręki?

Avatar Baturaj
ZnawcaLiteraturyPolskiej pisze:
Ja mam w sumie bardzo realistyczne sny czego nienawidzę.

Zwykle śnie jak wstaje rano i robię jakieś zwykłe poranne czynności co jest nawet zabawne jak się budzisz i robisz dokładnie to samo.

Ale najgorszy koszmar to miły sen. Nie ma większego bólu niż śnić o życiu w którym spełniłeś swoje marzenia i wykorzystałeś stracone szanse. Kiedy budzisz się i uświadamiasz sobie gdzie wyładowałeś. Tracisz jakąkolwiek wolę do życia i chcesz zaprzeczyć rzeczywistości. Ale to nie jest zwykły sen który za chwilę zapomnisz. Ten będziesz pamiętał do końca życia, by ci przypomnieć czego nie osiągnąłeś.

Nie osiągnąłeś? Człowieku, masz całe życie przed sobą. Marzenia słuzą do tego, żeby je spełniać, a nie żeby płakać w poduszkę, że się ich nie osiągnęło (wyczuwam... wyczuwam nowy temat... proszę, nie róbcie mi tego. Mam dość tłumaczenia wszystkim, że praktycznie każde marzenie da się spełnić).
Ja np mam tskie jedno marzenie, którym z nikim się nie dzieliłem (przynajmniej nie konkretnie), a które z pewnością większość osób uznałaby za nierealne. Tyle że jest naprawdę mało "nierealnych" marzeń. A moje jest realne.

Avatar ZnawcaLiteraturyPolskiej
Te "ch**owe dobre sny" zwykle opowiadają o alternatywnej przyszłości, gdzie postąpiłem inaczej w przeszłości. Nic bardziej nie demotywuje.

Avatar pan_hejter
Moje życie to tylko stek pie**olonych kłamstw.
A i tak jest prawdziwsze niż życie połowy ludzi wokół mnie.

Avatar Nanook
pan_hejter pisze:
Moje życie to tylko stek pie**olonych kłamstw.
A i tak jest prawdziwsze niż życie połowy ludzi wokół mnie.


Każde życie to stek pierodlonych kłamstw. Ale ja zamawiam krwisty.

Avatar Baturaj
Fajne macie podejście do życia. Musi być bardzo pomocne w życiu, na pewno...

Avatar Nanook
Ale o co ci chodzi Baturaj?

Avatar CzarnyGoniec
Nanook pisze:
Ale o co ci chodzi Baturaj?

Avatar Pobozny
Pewnie chodzi mu o to, że z takim podejściem do życia rzeczywiście wiele nie osiągniecie

Avatar CzarnyGoniec
Chodzi o arogancje, czy założenie, że życie to kłamstwa?

Avatar Pobozny
O to, że nic wam się nie chce i obwiniacie za to los i życie

Avatar CzarnyGoniec
Pobozny pisze:
O to, że nic wam się nie chce i obwiniacie za to los i życie
Nam? Kogo wrzucasz do tego worka?

Avatar Pobozny
CzarnyGoniec pisze:
Nam? Kogo wrzucasz do tego worka?

Tych, którzy narzekają i nic nie robią

Avatar Nanook
Ale dlaczego Baturaj kieruje to do nas?

Avatar Richyard
Bo Baturaj jest inny

Avatar
Konto usunięte
Jeszczegdyby to powiedział do samego hejtera to spoks, ale do nanooka? Przecież on miał bardzo pozytywne nastawienie

Avatar Richyard
Najłatwiej jest wskazywać palcem, zamiast spojrzeć na swoje własne postępowanie

Avatar CzarnyGoniec
Jest jeszcze opcja, że interpretacja Pobożnego to nie jest to, co miał na myśli Baturaj

Avatar Richyard
No, Pobożnemu zawsze coś się pomiesza, to fakt. Ale Baturaj ewidentnie stara się skrytykować innych za ich postawę.

Avatar Baturaj
Oczywiście, że nie chodziło mi o to, co mówił Pobożny.
Chodziło mi o to, że postawa, jaką prezentują Nanook i Hejter (no chyba że Nanook powiedział to bardziej żartobliwie), czyli że "życie to kłamstwa", jest postawą bardzo utrudniającą życie, nieważne, jak będziecie do tego podchodzili.

Avatar Baturaj
Richyard pisze:
No, Pobożnemu zawsze coś się pomiesza, to fakt. Ale Baturaj ewidentnie stara się skrytykować innych za ich postawę.

Nie krytykuję innych za ich postawę, tylko krytykuję tę właśnie ich postawę. Nie ich. Tylko ich postawę. Zupełnie co innego.

Avatar ZnawcaLiteraturyPolskiej
Ale ta postawa przynajmniej pozwala przeżyć bardziej autentyczne życie, niż większość ludzi w historii.

Wszyscy żyjemy w jakimś stopniu w kłamstwie i wszyscy w jakiś stopniu okłamujemy siebie i innych. Dążenie do prawdy to raczej nic negatywnego.

Avatar pan_hejter
Twierdzenie, że nikt z nas nie okłamuje na okrągło wszystkoch wokół i siebie. Brzmi trochę naiwnie. Kłamstwo otacza nasz świat. I jeżeli chcesz żyć łatwiej i być lubiany to kłam.

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku

Dodaj nowy temat Dołącz do grupy +
Avatar Mijak
Właściciel: Mijak
Grupa posiada 52097 postów, 1183 tematów i 312 członków

Opcje grupy Wielki Zderz...

Sortowanie grup

Grupy

Popularne

Wyszukiwarka tematów w grupie Wielki Zderzacz Poglądów